Jako chłopiec i nastolatek chodziłem przez kilka lat z szopką po jednej z podkrakowskich wsi. Towarzyszyłem księdzu po kolędzie – trochę jak teraz, na tych stronach, towarzyszę księdzu Adamowi. I czułem się jak ankieter spisu ludności, ponieważ w każdym domu czytałem fragment Ewangelii zaczynający się od słów:
„W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz”.
Nawet po latach mogę ten fragment recytować z pamięci, ale dziś wraca do mnie w pewnym ważnym kontekście. Od lat bowiem, kiedy składamy sobie świąteczne życzenia, wspominamy o odłączeniu od trosk codzienności, zawieszeniu ciągłej bieganiny czy zgiełku, potęgowanych przez wszechobecną technologię.
Tymczasem ten fragment z Ewangelii przypomina, że narodziny Jezusa miały miejsce w historycznym miejscu i czasie; wspominając je, wspominamy coś, co odbyło się w realu, w betlejemskim realu.
Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom, wszystkim, którym „Tygodnik” jest bliski, wszystkim, dla których był, jest i pozostanie jednym z drogowskazów, życzę więc spokojnych i dobrych świąt – ale nie życzę świąt oderwanych od rzeczywistości. Wierzę, że nasze pismo może pomóc znaleźć równowagę między jednym i drugim.
Każdy moment radości, wytchnienia i bliskości jest drogocenny i nie do zastąpienia – i jestem przekonany, że odnajdą je Państwo także podczas lektury tego specjalnego, podwójnego numeru. Piszemy w nim m.in. o świątecznym świetle i przesileniu zimowym, o aniołach i o aktorach, którzy wcielają się w ich postaci, rozmawiamy z fantastycznymi ludźmi. To naprawdę jest Moc Czytania i Sens zamiast sensacji.
Najważniejszym elementem świąt Bożego Narodzenia pozostaje, oby jak najdłużej, stół wigilijny: symbol wspólnoty i współuczestnictwa. Od lat wielu z nas – wiem, że także wielu naszych Czytelników – ubolewa nad pękniętą polską wspólnotą, nad polaryzacją. Chcielibyśmy to pęknięcie zakleić, zaleczyć.
Zdajemy sobie sprawę, że tradycja „Tygodnika Powszechnego” zobowiązuje do pracy nad tym zaleczaniem. Mam na to osobisty pomysł: przyjmuję, że pęknięcie jest i że ono jest głębokie, w jakimś sensie trwałe. Natomiast uświadomiwszy to sobie, mogę próbować łagodzić jego skutki.
Nie ma co wymyślać koła od nowa, wystarczy zauważyć, że Wigilia i Święta to taki właśnie, dany odgórnie czas, w którym widać wyraźniej, że po tamtej stronie pęknięcia jest bliźni. Że można mu podać rękę, najnormalniej w świecie uśmiechnąć się i porozmawiać, przełamać opłatkiem. Pewnie nie zdołamy naprawić całego świata, ale możemy uczynić go choć trochę bardziej znośnym.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















