Przemoc seksualna wobec zakonnic: jak siostry walczą o godność w Kościele

Zakonnice w różnych regionach świata coraz odważniej pytają, co sprawia, że zakon zamiast chronić, staje się tak łatwo miejscem niebezpiecznym.
Czyta się kilka minut
// Fot. Antoine Mekary / Adobe Stock
// Fot. Antoine Mekary / Adobe Stock

Milczące niegdyś w świecie siostry powoli odzyskują głos. W 1998 r. w USA jedna trzecia badanych zakonnic przyznała, że doświadczyła molestowania seksualnego. Sprawcami w połowie byli księża, w jednej czwartej inne siostry. W Polsce takich badań nigdy nie przeprowadzono. Wprawdzie s. Jolanta Olech sześć lat temu publicznie przyznała, że problem molestowania seksualnego sióstr istnieje również w naszym kraju, ale kiedy z Watykanu na cały świat rozesłano ankietę na ten temat, do Polski kwestionariusz nie dotarł – zaginął w tajemniczych okolicznościach...

Nie zdarza się u nas, jak na Filipinach, że współsiostry w obronie skrzywdzonej protestują, siadając pod kurią biskupią. Nie dotarły do Polski najmniejsze nawet odpryski #NunsToo, inicjatywy, która od 2019 r., na wzór #MeToo, ujawniała przemoc seksualną wobec sióstr zakonnych. Kampania ta miała na celu nie tylko wskazanie sprawców, ale i ujawnienie mechanizmów ich ukrywania i tuszowania przestępstw. Ujawniające przemoc siostry i byłe zakonnice mówiły o trudnościach, jakich doświadczały, próbując dochodzić sprawiedliwości: o ciążach po gwałcie, zmuszaniu do aborcji, o tym, że to one jako ofiary były „za karę” wydalane z zakonów.

Uruchamianie odtwarzacza...

Co ujawniły badania na temat wykorzystania seksualnego sióstr

Od lat w świecie prowadzone są badania poświęcone przemocy wobec kobiet żyjących w zakonach. Autorką jednego z nich jest s. Mary Makamatine Lembo ze Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny Aleksandryjskiej z Togo. Lembo jest psychologiem i psychoterapeutką, wykładowczynią Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. W 2019 r. obroniła pracę doktorską, dotyczącą wykorzystywania zakonnic przez księży w Afryce Subsaharyjskiej. W roku 2022 wydała z kolei książkę „Nuns Abused in Africa: Telling the Truth”, w której opisuje zmowę milczenia otaczającą gwałty. Jedna i druga praca zostały oparte na badaniu dotyczącym wykorzystywania sióstr zakonnych w latach 2014-2019. Celem Lembo było zrozumienie, jak i dlaczego dochodzi do takich sytuacji.

Badania pokazały, że istnieją czynniki, które zwiększają podatność sióstr na wykorzystanie. Jednym z nich jest fakt, że znajduje się ona z różnych powodów w sytuacji, w której nie może liczyć na niczyją pomoc. Czasem dochodzi do głosu naiwność lub niedoświadczenie kobiety, która, nie mając wcześniej bliskich relacji, nie rozpoznaje, że ktoś zaczyna przekraczać jej granice. Widząc niebezpieczne zachowania, próbuje je uzasadniać np. bliskością lub przyjaźnią. Siostry przyjmują również komplementy czy prezenty, nieświadome, że w ten sposób przyszły oprawca przejmuje nad nimi kontrolę. Nie są w stanie szybko i adekwatnie reagować na przekraczanie ich granic. Są zdezorientowane. 

Innym problemem są trudności w ujawnianiu nadużyć: seksualność jest w zakonach tematem tabu, co sprawia, że skrzywdzone nie szukają pomocy dla siebie, a przy okazji nie przerywają krzywdzenia przez sprawcę kolejnych kobiet.

W Afryce przemoc wobec sióstr przybiera różną postać. Badane przez Lembo kobiety mówiły o przemocy fizycznej, w tym o biciu, o nadużyciach władzy czy zaufania, przemocy seksualnej i gwałtach. Skrzywdzone były pozbawione wsparcia finansowego, miały jednocześnie poczucie winy i czuły wstyd: uważały, że z powodu tego, co się wydarzyło, są niegodne, by nadal być zakonnicami. Obawiały się oceny ze strony innych sióstr, więc milczały – jednocześnie bojąc się o swoje współsiostry i ich bezpieczeństwo.

Jednym z poważnych skutków takiej krzywdy jest zmiana obrazu Boga. Zdaje się On znikać w życiu skrzywdzonej zakonnicy albo staje się daleki – siostry kwestionują własną wiarę, tracą wewnętrzną radość, rezygnują z Eucharystii, odchodzą ze zgromadzeń. 

Sposoby osaczania ofiary przez sprawców

Lembo przeprowadziła również analizę taktyki duchownych w uwodzeniu zależnych od nich kobiet (nie tylko zakonnic). Pierwszym krokiem jest uśpienie czujności. Sprawca poznaje otoczenie, zaprzyjaźnia się ze wspólnotą lub środowiskiem, często odwiedza przyszłą ofiarę w neutralnych okolicznościach. Jawi się jako dobry człowiek, który nikogo w grupie specjalnie nie wyróżnia, dla wszystkich jest serdeczny i ciepły.

Drugim etapem jest izolacja ofiary w celu jej kontrolowania. Pojawia się dążenie do uzyskania wyłączności w relacji. Duchowny zaczyna odwiedzać jedną tylko siostrę, podróżuje z nią i pełni rolę jej opiekuna. Monitoruje jej relacje z innymi ludźmi, stopniowo ukazując siebie jako wyjątkowego, szczególnego w tym gronie. Sam tworzy coraz więcej okazji do przebywania ze swoją ofiarą.

Kolejnym krokiem jest budowanie zależności ofiary. Dając jej do zrozumienia, że jest kimś wyjątkowym, sprawca sprawia, że czuje się w jego obecności bezpiecznie. Kobiety słyszą więc, że są „ukochanymi córkami” swoich oprawców, przyjmują dziesiątki komplementów w pracy, obdarzane są niezwykłą uwagą, tak że pragną jej więcej. Jednocześnie na tym etapie zostają związane zależnością finansową: przyszły oprawca daje im pieniądze, kupuje prezenty.

Dopiero po takim uwiązaniu emocjonalnym dochodzi do wykorzystania seksualnego. Czasem dotyczy to tylko jednej siostry, czasem całej grupy. Duchowni mogą sprawiać wrażenie, że są naprawdę zakochani i że to motywuje ich do składania propozycji seksualnych. Inni udają chorobę, żeby prosić o odwiedziny. Jednocześnie w zgromadzeniu są szanowani i uważani za dobroczyńców. 

Gdy duchowość czyni bezbronnym

Badania prowadzone w Afryce łatwo jest w europejskim świecie zignorować, przekonując, że żyjemy w innym kontekście kulturowym. Jednak i w Europie problemy okazują się podobne. W Niemczech badania na ten temat prowadzi m.in. Barbara Haslbeck z Uniwersytetu w Ratyzbonie. Jej celem jest poznanie warunków umożliwiających nadużycia i opisanie ofiar. Okazuje się, że podatność sióstr zakonnych na wykorzystanie nie jest w Niemczech mniejsza niż w Afryce Subsaharyjskiej.

Jedna z badanych przez Haslbeck mówi: „Socjalizacja w świecie, który ma tendencję do patriarchalnego seksizmu, gdzie kobiety są mniej warte niż mężczyźni i gdzie po prostu nauczyłam się milczeć i podporządkowywać się, zdecydowanie przyczyniła się do mojego wejścia w społeczność zakonną. Wyrastałam w ideale bezinteresowności i postrzegałam go jako dobry, atrakcyjny i pociągający. To zdecydowanie przyczyniło się do tego, że czułam, iż muszę milczeć, jeśli chodzi o te napaści seksualne… I że nie ma innego rozwiązania. I że to, czego chcę, i tak się nie liczy”.

Haslbeck wymienia czynniki, które przyczyniają się do tego, że siostry zakonne stają się łatwym celem. Pierwszym i najważniejszym z nich jest przywiązanie emocjonalne i pozytywne uczucia do sprawców, opisane wcześniej przez Lembo. Za problematyczne jednak uznaje Haslbeck to, co zasadniczo jest wartością w życiu zakonnym – a jednocześnie wystawia siostry na zagrożenie. To ideał poświęcenia się, składania ofiary ze swojego życia, zaufanie wobec osób duchownych, czystość seksualna wiążąca się z brakiem doświadczenia, wreszcie ideał posłuszeństwa, wykorzystywany łatwo przez sprawców. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, Haslbeck dochodzi do wniosku, że to właśnie głęboka duchowość osłabia kobiety w zakonach i czyni z nich łatwe łupy. 

Władza deprawuje

Sprawcami przemocy wobec sióstr zakonnych nie są ludzie przypadkowi. Badania pokazują, że są to zwykle kierownicy duchowi, przełożone nowicjatu, rekolekcjoniści, spowiednicy, współsiostry z autorytetem. Cechą wyróżniającą taką przemoc – łączącą #MeToo z #NunsToo – jest bowiem władza. Ten, kto jest silniejszy, sięga po ciało i duszę słabszego, a słabszy nie czuje, że ma prawo czy obowiązek odmówić. W kontekście kościelnym dochodzi do tego element szczególnego otwarcia się i zaufania. Sprawca ma możliwość swobodnego testowania granic przyszłej ofiary w trakcie spowiedzi czy kierownictwa duchowego. Ma również możliwość wpływania na jej decyzje z rangą boskiego wręcz autorytetu. „Miał do mnie klucz, do mojej duszy. Znał moje doświadczenia z przemocą w rodzinie w najdrobniejszych szczegółach” – mówi jedna z uczestniczek badań Haslbeck.

Jedna z najbardziej wstrząsających części raportu z badań Barbary Haslbeck poświęcona jest manipulacji duchowej, zwykle związanej z wykorzystaniem seksualnym. Sprawcy przedstawiają akt seksualny z ofiarą jako znak miłości Boga. Tłumaczą, że ich działanie w istocie rzeczy jest terapią. Jedna ze skrzywdzonych wyjaśnia: „Powiedział, że Bóg chce dać mi przez to szczególną łaskę. Bóg chce mi pomóc. Że chce mnie uzdrowić. A uzdrowienia można dokonać tylko miłością”.

Współżycie może być przedstawiane jako sposób na uleczenie traum z dzieciństwa. Czasem jest wymagane od siostry w imię Chrystusa: skoro duchowny działa in persona Christi, to nie można mu niczego odmówić. „Jeśli nie chciałam się temu poddać, powiedział: »Jezus mówił: Kto was słucha, Mnie słucha«. Twierdził, że przez niego mówi Jezus i że nie potrafię uznać władzy Jezusa, że jestem nieposłuszna” – mówi jedna z badanych przez Haslbeck. Sprawcy są więc świadomi swojej władzy i wykorzystują ją bez wahania. Ofiary chcą tylko żyć jak najlepiej swoim powołaniem. 

Sprawcy mogą wykorzystywać ślub posłuszeństwa i ubóstwa

Wierność powołaniu i ślubom może być zgubna, gdy to właśnie śluby okazują się mechanizmem władzy. Na ślub posłuszeństwa powołują się oprawcy. Ślubem posłuszeństwa zmusza się siostry do milczenia o krzywdach. Ślub ten sprawia, że siostra idzie pracować czy wyjeżdża tam, gdzie jej każą, często nie mając możliwości czy odwagi odmowy, bo właśnie o nią prosi misjonarz na dalekiej placówce, gdzie będzie zdana wyłącznie na jego łaskę.

Siostry z Afryki zwracają też uwagę na ślub ubóstwa. Kobiety, które oddają całe swoje wynagrodzenie wspólnocie, bywają pozostawiane bez środków do życia na odległych placówkach. Pracują za darmo, nie mają ubezpieczenia ani emerytury. To, co miało być symbolem solidarności z ubogimi, stało się narzędziem ich kontroli. Siostry opowiadają o odmowie wypłaty wynagrodzeń, czasem przez całe lata, o biedzie sprawiającej, że chodzą głodne, o konieczności utrzymania się za trzy euro miesięcznie, a nawet o klasztornych funduszach sprzeniewierzonych przez biskupa. Nie mają się jak bronić, nie mają głosu: mają być posłuszne i ubogie. Dziś zaczynają pytać, na czym ma polegać prawdziwe posłuszeństwo i ubóstwo, które nie będą kontrolą i władzą. 

Coraz bardziej naglące pytania zakonnic

Siostry zaczynają również pytać o struktury. Dostrzegają, że to właśnie zgromadzenie, zamiast miejscem ochrony, staje się narzędziem przemocy. Zamiast ocalać, formuje przyszłe ofiary w imię poddania się „woli Bożej”, przez każdego używanej do własnych celów. To w zakonie odbijają się od ściany, próbując zgłosić przemoc.

Zaczynają pytać o spowiedników, którzy wciąż w skrzywdzonych budują poczucie winy. Pytają o publiczne zakonne „spowiedzi”, czyli wyznawanie drobnych grzeszków i słabości, publiczne upokarzanie się za przypadkowe potrącenie kogoś łokciem – które niszczą poczucie własnej wartości i wystawiają kobiety na łatwy cel „opiekuna”.

Zaczynają pytać o system, w którym chroniona jest nie ofiara, ale sprawca: wszystko w imię ocalenia dobrego imienia zgromadzenia i Kościoła.

Jedna z ofiar księdza, siostra Sophia, mówi: „Potrzebujemy ludzi, którzy nie reagują podejrzliwością, ale prawdą: »To, co ci się przydarzyło, było złe«. Uzdrowienie potrzebuje tego rodzaju rezonansu. Jest niemożliwe w izolacji. Kiedy jestem sama, trudno jest wierzyć w Boga, którego obraz został wypaczony przez przemoc. Kiedy Bóg ma twarz krzywdziciela, jest nieobecny – a nawet martwy. A jednak moja relacja z Bogiem jest podstawą mojego życia. Bez niej tracę poczucie sensu. Kiedy moja historia jest podawana w wątpliwość lub odrzucana, czuję się tak, jakby Bóg został mi odebrany. »I nie wiem, gdzie Go położyli«”.

To, z czym powoli zaczynamy sobie radzić w przypadku nieletnich ofiar przemocy, pozostaje wielkim i otwartym pytaniem w przypadku dorosłych. Poszerzenie definicji „bezbronnych dorosłych”, definicja i opracowanie schematów wykrywania przemocy duchowej, rewizja formacji seminaryjnej i zakonnej, nowe spojrzenie na śluby zakonne, wrażliwość na świadectwo – to wszystko są zadania, które są jeszcze przed nami. Walka o Kościół stojący w prawdzie wciąż trwa. 

Tekst został oparty na materiałach i doświadczeniach z międzynarodowej konferencji „Behind the Veil. Analyzing the Hidden Patterns of Spiritual and Sexual Abuse among Catholic Women Religious”, która odbyła się w dniach 25-29 czerwca na uniwersytecie w Ratyzbonie. Monika Białkowska była jedną z panelistek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Niewidzialna krzywda