Edward Augustyn: Ksiądz dopuszcza się brutalnego morderstwa. Czy kandydaci do kapłaństwa badani są pod kątem agresji?
Ks. Jacek Prusak SJ: Nie ma takiej potrzeby. Księża przechodzą diagnostykę przesiewową na początku formacji, więc zakłada się, że ewentualne tendencje agresywne zostaną wtedy wykryte. Zresztą gdyby istniały, werbalne czy fizyczne, ujawniłyby się na tym etapie, kiedy kleryk jest stale w otoczeniu innych, pod wpływem narzuconych reguł i w zamkniętym środowisku, co czasem generuje silną frustrację czy lęk. Osoba o ukonstytuowanych cechach agresywnych jest wtedy usuwana z seminarium lub zakonu.
A potem przychodzi samotność, problemy z celibatem, presja społeczna.
To mogą być czynniki ryzyka, ale nie bezpośrednie przyczyny przemocy.
Co więc nimi było w przypadku proboszcza z Przypek pod Warszawą?
Jeśli agresja nie jest spowodowana zaburzeniem somatycznym lub psychicznym, ma zwykle charakter kontekstualny.
Motywem miał być spór o sprawy materialne.
To motyw deklarowany. Ale czynnik patogenny mógł być ukryty. Sprawca i ofiara znali się od ponad dwudziestu lat, co wskazuje na istnienie między nimi jakiejś więzi. Zabity powierzył swój los na starość w ręce księdza, traktował go jak przyjaciela. Może w tej relacji coś narastało przez długi czas i eskalowało w tym wydarzeniu, powodując działanie w afekcie? Sprawca nie był pod wpływem środków psychotropowych, od razu przyznał się do winy, dokładnie opisał zdarzenie.
Czy taką tłumioną agresję da się wcześniej zauważyć?
Księża potrafią świetnie maskować problemy. A po wyjściu z seminarium dominuje zasada „radź sobie sam”. W Polsce jest tylko jeden ośrodek pomocy psychologicznej dla duchownych, prowadzony zresztą nie przez episkopat, tylko wspólnotę Chemin Neuf. O ile wiem, tylko tam księża mogą uzyskać pomoc w przypadku problemów emocjonalno-psychicznych, z powodu wypalenia, przepracowania, samotności czy społecznej niechęci.
Takich miejsc powinno być więcej, co najmniej tyle, ile jest ośrodków leczących z uzależnień. Księżom w kryzysie psychicznym nikt nie pomaga, a oni sami boją się prosić o pomoc. Wsparcia instytucjonalnego w Kościele nie znajdą, jeśli ich problemy będą tajemnicą, albo przełożeni nie będą umieli właściwie zareagować i zamiast pomóc, będą ich stygmatyzować.
Czy tragedia w Przypkach może coś zmienić?
Nie sądzę. Prawdopodobnie zostanie uznana za kolejną anomalię, podobnie jak to jest w przypadku samobójstw księży. Można też się spodziewać demonizacji wydarzenia, mówienia, że ksiądz „przestał wierzyć w Boga”.
Może niektórzy biskupi dojdą do wniosku, że słabo znają swoich księży. Może zaczną zachęcać ich do zgłaszania problemów i szukania pomocy. Jednak nie sądzę, by pojawiła się jakaś strukturalna odpowiedź.
Biskup warszawski Adrian Galbas bardzo szybko zareagował na wydarzenia. Najpierw szczerze poinformował o tragedii, potem wydał komunikat o rozpoczęciu procedury wydalenia sprawcy z kapłaństwa. To w polskim Kościele reakcja wyjątkowa.
Szybka reakcja na zgorszenie i traumę oraz zatroszczenie się o rodzinę ofiary były słuszne. Ale stwierdzenie arcybiskupa, że czuje się moralnie odpowiedzialny za wszystkie decyzje swoich księży, to jednak reakcja nadmiarowa. Abp Galbas jest od niedawna w tej diecezji, nie on mianował tego księdza proboszczem, pewnie nawet go nie znał, a ten nie zgłaszał mu żadnych problemów.
Przypisywanie sobie zaniedbania, ponieważ czegoś się nie widziało lub nie zrobiło, może sprawić, że inni będą zwalniać się z odpowiedzialności, skoro biskup uważa, że ją zawsze ponosi bez względu na okoliczności. Być może arcybiskupowi chodziło o coś innego...
Z punktu widzenia psychologicznego nie jest też dobrym pomysłem natychmiastowa laicyzacja sprawcy. Duchowny na pewno powinien zostać suspendowany, być może dożywotnio. Ksiądz pewnie resztę życia spędzi w więzieniu, gdzie mógłby pozostać pod opieką diecezji, przynajmniej duchową. Wydalenie go do stanu świeckiego to pozbycie się problemu.
Laicyzacja może też pozbawić go motywacji do odpokutowania swojego czynu, zmierzenia się z jego konsekwencjami. Może sprowadzić na drogę dalszych przestępstw czy nawet samobójstwa. Ale jeśli taka jest procedura kanoniczna, to rozumiem, że arcybiskup nie miał wyboru.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















