Ozempic zmienia życie. Ale nie wszystkim tak samo

Analogi GLP-1 zmieniły leczenie otyłości i życie wielu pacjentów. Ale popularność Ozempicu i Mounjaro odsłania też coś niewygodnego: nowy ideał szczupłości, klasową nierówność i rynek, który drogo sprzedaje nadzieję.
Czyta się kilka minut
Ozempic dla wybranych // il. Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”
Ozempic dla wybranych // il. Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

– Wszyscy tak świetnie wyglądacie! Kiedy tak rozglądam się po tej sali, aż ciśnie mi się na usta pytanie: czy ja też powinienem sięgnąć po Ozempic? – żartował aktor i prezenter Jimmy Kimmel, otwierając 95. galę Oscarów

Komiczka Nikki Glaser przywitała gości 82. gali Złotych Globów na „Najważniejszym wieczorze Ozempicu”. Jak w 2022 r. pisał „Wall Street Journal”, nowatorski medykament na cukrzycę stał się „lekiem Hollywood”, pożądanym przez elity pragnące zrzucić kilka kilo. O stosowaniu nowej generacji leków mówili m.in. Kathy Bates, Rebel Wilson, Tori Spelling, Stephen Fry czy Elon Musk

W tym samym czasie w Polsce doświadczająca od 12 lat depresji i stanów lękowych Marta, dziś 35-latka z diagnozą ADHD i spektrum autyzmu, traci pracę za pracą i słucha docinków rodziny na temat swojej wagi. 

Hanna Pawłowska, przed 60-tką, w wypadku na nartach doznaje złamania kręgosłupa, musi leżeć i tyje z 48 do 98 kilo – od szwagierki usłyszy, że jest tłustą, ohydną beką. 

Uruchamianie odtwarzacza...

Jej mąż Grzegorz Kołecki, serwisant specjalistycznych maszyn, jest wciąż w trasie, więc dzień zaczyna od hot doga albo dwóch na stacji benzynowej, a potem czas na jedzenie ma dopiero wieczorem – w tym trybie życia dobija do 128 kg i w gościnie u krewnej słyszy „jedz, grubasie”.

Michał, prawnik z Katowic, który z napadami głodu zmaga się od czasów szkolnych, przed 25. rokiem życia ma 130 kg, za wysoki cukier i nadciśnienie, a przyjaciel przed wycieczką pyta go, czy da radę cały dzień zwiedzać. 

Radosław Pasterski, zawodowy fotograf, dochodzi do 122 kg, na różnych dietach chudnie i tyje na zmianę.

Jak działa Ozempic 

Ozempic miało brzmieć jak „olympic”Nazwę, która stała się synonimem całej grupy nowych leków, tzw. analogów GLP-1, wymyśliła brytyjska agencja reklamowa dla duńskiego koncernu Novo Nordisk, który wprowadził na rynek nowatorskie zastrzyki na cukrzycę typu 2. Lek nie tylko obniża poziom cukru we krwi, ale też wagę. Jak notuje Aimee Donnellan, autorka opisującej historię i wpływ tego leku książki „Off The Scales”, to nie był przypadek – twórcy myśleli też o prewencji cukrzycy typu 2, gdzie otyłość jest czynnikiem ryzyka. 

Substancja czynna w Ozempicu to semaglutyd – analog, czyli syntetyczny odpowiednik hormonu GLP-1 wydzielanego w jelitach, gdy przyjmujemy pokarm. Łączy się z receptorami komórek – czyli jest ich agonistą – trzustki, ale też nerwu błędnego, regulując wydzielanie insuliny w odpowiednim momencie, a do tego spowalnia opróżnianie żołądka, wywołując sytość. Ale nie tylko. Okazało się, że wpływa też na obszary mózgu odpowiadające za układ nagrody, osłabiając apetyt.

Novo Nordisk stworzyło też leki Wegovy – semaglutyd w większej dawce, oraz Saxenda – oparty na pokrewnym analogu GLP-1, liraglutydzie. Oba przeznaczone już ściśle do leczenia otyłości. Zaś wielki konkurent Duńczyków, amerykańska firma Eli Lilly, wypuściła na rynek Mounjaro, w którym substancją czynną jest tirzepatyd.

Działa podwójnie, jest agonistą receptorów GLP-1 oraz GIP – innego z hormonów regulujących wydzielanie insuliny i łaknienie. Sednem osiągnięcia naukowców była taka modyfikacja cząsteczek hormonów, by działały nie przez dwie minuty, jak te wydzielane naturalnie, lecz nawet przez tydzień.

Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości zaznacza, że te leki otworzyły nowe możliwości w leczeniu zarówno cukrzycy typu 2, jak i otyłości. Eksperci w mediach powtarzają słowo „rewolucja”. Bo nowe leki osiągają bezprecedensowe, dwucyfrowe zmniejszenie procentowej masy ciała. Jak podaje PTLO, semaglutyd w różnych badaniach redukował masę o 14,9 do 16 proc. Tirzepatyd w zależności od badań i dawki od 15 do nawet 25,3 proc.

– To zmieniło moje życie – mówi 40-letni Radosław Pasterski o tym, jak przez rok, odkąd lekarz przepisał mu Mounjaro, schudł 38 kg. – Nigdy nie czułem się tak dobrze, jak teraz.

Marta w wieku 32 lat była po kolejnej bezskutecznej diecie. Zdecydowała się wtedy na operację bariatryczną – rękawową resekcję żołądka. Ale nawet po niej za jakiś czas na wadze znów zobaczyła trzy cyfry. W marcu zdecydowała się więc na Ozempic. 

– Poczułam, że tracę kontrolę i jeśli szybko czegoś ze sobą nie zrobię, stracę całkowicie efekty operacji – przyznaje. – Wczoraj spotkałam się z dawno niewidzianą rodziną. Zgodnie twierdzili, że schudłam i lepiej wyglądam. Nie wierzyłam. Dopiero dziś weszłam na wagę. Mieli rację.

Skutki uboczne są nie tylko fizyczne

Analogi GLP-1 mają efekty uboczne: to najczęściej nudności, wymioty i biegunka lub zaparcia, bóle głowy i zmęczenie, refluks, wzdęcia i inne dolegliwości z przewodu pokarmowego. Rzadko, ale może się zdarzyć zapalenie trzustki. Donnellan opisuje też ekstremalne przypadki paraliżu żołądka czy wymiotów uniemożliwiających normalne funkcjonowanie – do 200 razy tygodniowo. Wspomniany aktor Stephen Fry wyznał, że odstawił lek, gdy wymiotował 4-5 razy dziennie.

Ale są też uboczne efekty kulturowe. Owszem, analogi GLP-1 uświadomiły nam, że nadwaga i otyłość mają hormonalne, genetyczne, metaboliczne, neurologiczne czy psychologiczne podłoże – że otyłość to nie wybór, lecz choroba przewlekła, w dodatku nieuchronnie prowadząca do innych, ciężkich schorzeń. 

Ale, paradoksalnie, wydarza się też proces odwrotny.

– Stereotyp głosił dotąd, że osoba gruba nie umie się kontrolować i jest leniwa – mówi dr hab. Dominika Byczkowska-Owczarek z Uniwersytetu Łódzkiego, która w Polskim Towarzystwie Socjologicznym przewodniczy Sekcji Socjologii Ciała. – Otyłość uznawana była za wynik słabości charakteru, polegającej na braku dyscypliny i samokontroli. Pojawienie się tych leków intensyfikuje problem, bo skoro istnieje Ozempic czy Mounjaro, a ty go nie używasz i nadal jesteś gruby, to naprawdę z własnej woli kontestujesz naszą normę.

Bo, jak tłumaczy socjolożka, ciałem od zawsze manifestujemy stosunek do przestrzegania norm społecznych.

 – Dziś od peletonu oddzieliła się grupa, która wyznaczyła nowy standard. To już nie tylko zadbane ciało klasy wyższej, do którego pozostałe klasy aspirują, lecz ozempicowo szczupłe ciało klasy nad-wyższej: celebrytów, gwiazd, miliarderów. Ów ideał piękna dowodzi, że ma się pieniądze, zasoby, znajomości i wiedzę, jak należy wyglądać. I po jakie sposoby sięgnąć, bo realizacja tej normy jest możliwa dzięki medykalizacji.

To dominujące w naszej kulturze przekonanie polega na tym, że na wszelkie problemy życiowe jest lek czy terapia

– Nurt ten wiąże się nieodłącznie z rozwojem kapitalizmu, utowarowieniem wszystkiego, w tym zdrowia – tłumaczy dr hab. Byczkowska-Owczarek. – Pocą ci się dłonie? Nie możesz spać? Jesteś zdenerwowany? Weź pigułkę. Proces ten nabrał tempa, gdy zaczęły pojawiać się prywatne firmy farmaceutyczne, które musiały się czymś na rynku wyróżnić.

Jak zauważa Aimee Donnellan, we wczesnych latach dwutysięcznych, gdy w duńskich laboratoriach eksperymentowano z cząsteczkami mającymi dać początek analogom GLP-1, media i reklama w najlepsze promowały toksyczny ideał piękna ucieleśniany przez takie postacie, jak skrajnie chuda supermodelka Kate Moss. Ideał powiązany później z epidemią zaburzeń odżywiania. 

Nowa norma szczupłości

Dekada pracy aktywistów i świadomej części branży beauty – Donnellan przywołuje pamiętną kampanię Dove „Real Beauty” z 2004 r. z udziałem modelek o prawdziwych figurach, kolorze skóry i cerze – dała początek ruchowi ciałopozytywności, promującemu akceptację swojego ciała niezależnie od jego parametrów. 

Zdaniem autorki „Off The Scales”, renesans analogów GLP-1 przekreślił ten trend. Ich producenci umiejętnie kreowali przekaz reklamowy w USA, stawiając na ich odchudzające efekty. Ogłosił je „New York Times”, sławili Oprah Winfrey czy popularny telewizyjny lekarz Mehmet Oz. A gdy przekaz podchwyciły gwiazdy Hollywood, rozpłynął się on po całym globie – a wraz z nim wrócił kanon piękna oparty na szczupłej sylwetce.

Analogi GLP-1 mogą zmienić życie osób otyłych, ale ciążącego na nich stereotypu raczej nie zmienią.

Badania jakościowe dr Martyny Krogulec-Łęskiej z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi pokazują, jak silne są wciąż stereotypy, dyskryminacja i stygmatyzacja osób z nadmierną masą ciała w środowisku pracy. To nie tylko trudności w zatrudnieniu i awansie czy niższe zarobki. Dzieje się to też przez mikroagresje językowe, wykluczenie z relacji czy działań zespołowych. Osoby takie uważane są za leniwe i niekompetentne. I niereprezentacyjne.

„Paradoksalnie, im większy odsetek populacji doświadcza nadmiernego wzrostu masy ciała, tym silniejszy wydaje się kulturowy nacisk na kontrolę  wyglądu i przynależność do wizualnego kanonu »zdrowia« i »sukcesu«” – zauważa badaczka.

Na otyłość choruje 29,8 proc. Polaków. To 9,1 mln ludzi – wynika z szacunków Najwyższej Izby Kontroli. NFZ szacuje, że w 2035 r. otyłych będzie 33 proc. z nas. 

Cena leków i nierówności

Analogi GLP-1 są drogie i w leczeniu otyłości pełnopłatne. Refundowane są w Polsce tylko te zarejestrowane do leczenia cukrzycy typu 2: Ozempic oraz Trulicity i Suliqua (gdzie substancjami czynnymi są jeszcze inne analogi GLP-1: odpowiednio dulaglutyd i liksysenatyd).

Miesięczna terapia semaglutydem (Wegovy, Ozempic) to koszt 400-900 zł, tirzepatydem (Mounjaro) 800-2000 zł. Do tego dochodzi koszt zwykle prywatnej wizyty u lekarza, badań czy konsultacji dietetyka. Pacjenci kombinują. Internet jest pełen porad dotyczących tzw. dzielenia dawek. Prosi się lekarza, żeby wypisał receptę na większy pen (przyrząd do wstrzykiwania leku), np. 15 mg, bo w przeliczeniu na dawkę wychodzi to taniej, a potem odlicza się odpowiednią liczbę „klików”. Ale i tak sprzedaż tych preparatów rośnie w Polsce gigantycznie.

Na razie nic nie wskazuje na to, żeby państwo zamierzało ulżyć kieszeni pacjentów. Jak dowiedział się „Tygodnik”, 29 czerwca Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która opiniuje kierowane do Ministerstwa Zdrowia przez producentów wnioski refundacyjne, nie zarekomendowała objęcia refundacją Mounjaro w leczeniu poważnych stanów choroby otyłościowej. 

Terapia bez końca?

Wśród powodów odmowy, takich jak zastrzeżenia do kryteriów programu leczenia, obciążenie dla budżetu i formalne rozbieżności we wniosku, Agencja wskazała też niepewność względem długoterminowych efektów leczenia: przywołując badania, które wykazały, że po odstawieniu leku dochodzi do ponownego przyrostu masy ciała.

To jeden z istotnych problemów z tymi lekami, który dla wielu osób może oznaczać terapię bez wyraźnego horyzontu. 

– Obecnie nie do końca wiadomo, co zrobić, kiedy masa już spadnie – tłumaczy dr Damian Parol, dietetyk, trener i popularyzator, który w mediach społecznościowych demaskuje żywieniowe mity. – Czy odstawić leki i próbować utrzymać masę ciała przy pomocy stylu życia, czy podawać go dalej w mikrodawkach? To na dziś największe zagrożenie i wyzwanie, które wymaga dalszych badań.

Hanna, Grzegorz i Radosław mówią, że mogą sobie na te leki pozwolić. Michał po odstawieniu specyfiku planuje treningi personalne, które pozwolą mu zachować motywację do pilnowania wagi. Marcie w kwietniu obniżono stopień niepełnosprawności do lekkiego. 

– Pozbawiło mnie to wielu przywilejów. Zaskarżyłam tę decyzję i czekam na komisję drugiej instancji – mówi. – Trochę boję się o przyszłość, bo to leczenie jest bardzo drogie.

Przyczyny i skutki otyłości

Najbardziej niezdrowo jedzą najubożsi. Jak zauważa Aimee Donnellan, jeszcze w latach 50. klinicznie otyły był mniej niż jeden na dziesięciu Amerykanów, podobnie było w Wielkiej Brytanii, a nadwaga wiązała się z zamożnością. Między latami 60. a 90. ta reguła się odwróciła. Odsetek otyłych się podwoił, a wśród dzieci – potroił. 

Dziś, według rządowego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), otyłych jest 2 na 5 obywateli USA. Jak podaje World Obesity Federation, na całym świecie jest to 14 proc., a 38 proc. ludności globu ma nadwagę. Rocznie nadwaga i otyłość prowadzą do 1,6 mln przedwczesnych zgonów z powodu takich skutków otyłości jak cukrzyca, nowotwory, choroby serca i udary mózgu – to więcej niż liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Do 2030 r. z otyłością ma żyć na świecie 1,13 mld ludzi.

Według raportu Federacji z 2025 r., u podstaw tych liczb leżą niesprawne systemy. Po pierwsze, system ochrony zdrowia – nieprzygotowany do opieki nad osobami otyłymi i utrwalający uprzedzenia. Po drugie, systemy planowania i transportu, zniechęcające do aktywności fizycznej. Wreszcie, systemy żywnościowe, w których wielkie korporacje produkują niezdrową żywność i wydają miliardy na jej reklamę. 

Donnellan pisze, że Big Foody, nasyciwszy rynek, mogły rosnąć już tylko zachęcając konsumentów do jedzenia więcej. Oraz obniżając jakość składników. I podkreśla, że eksplozja otyłości to nie tylko amerykański fenomen: na przełomie lat 80. i 90. tyły Europa, Australia, Korea Płd., Ameryka Płd. czy Arabia Saudyjska, a dotyczyło to zwłaszcza ich uboższych regionów.

W Polsce transformacja przyniosła reklamy batoników „zastępujących dzienną porcję mleka” i słodkich płatków, „porcji energii na początek dnia”. Atrakcją i sposobem spędzania czasu stały się wypady na fast food. Pokolenia, które na tym wyrosły, właśnie są w mainstreamie.

Dr Damian Parol zwraca uwagę, że samodyscyplina, której brak zarzuca się osobom z nadwagą, nie działa w próżni. 

– Kiedyś, żeby z mojej podwarszawskiej miejscowości pojechać do McDonalda, trzeba było poświęcić przynajmniej 20 minut samochodem. Teraz najbliższy mam trzy minuty od siebie. Dla wielu osób te kilkanaście minut to będzie różnica między tym, czy zjedzą BigMaca, czy nie. Równocześnie koncerny pracują nad tym, żeby słodycze były jeszcze smaczniejsze, czego przykładem jest sukces solonego karmelu.

– Inaczej się trzyma dyscyplinę, gdy otacza nas taka ilość bodźców, a zagęszczenie punktów z fast foodem jest dziś ogromne. Bo siecią fast foodów jest przecież de facto niemal każda stacja benzynowa czy Żabka, gdzie można wprawdzie kupić zdrową sałatkę, ale pewnie zwykle wygra z nią burger czy hot dog – dodaje ekspert.

Kto najbardziej potrzebuje Ozempicu

Lider sklepów małoformatowych, do których, jak oszacował blog Kartografia Ekstremalna, co czwarty Polak ma mniej niż 250 metrów, prowadził ostatnio kampanię reklamową otwarcie zniechęcającą do gotowania i namawiającą do sięgania w zamian po tanie dania gotowe, pod hasłem „Obiady czwartkowe – szlachta nie gotuje”.

– Dostęp do świeżego, pełnowartościowego posiłku to też kwestia klasowa – podkreśla dr hab. Byczkowska-Owczarek. – Kto może sobie pozwolić na jeżdżenie co tydzień na eko-bazarek czy nawet na codzienne gotowanie? Klasowym zasobem jest wręcz sama wiedza i umiejętność zdrowego odżywiania, a normą klasową jest sięganie po taką żywność, zamiast po kebaba czy fast food. Nie mówiąc już o tym, że jakościowa żywność jest droższa.

Jak informuje Federacja Banków Żywności, 60 proc. najuboższych Polaków rezygnuje z ryb, 53 proc. z mięs i wędlin, a prawie 41 proc. z warzyw, zaś skutkiem niedożywienia jakościowego są nadwaga i otyłość. Tegoroczne badania Federacji wskazują, że 23,2 proc. dzieci z klas 4-8 szkół podstawowych nie przynosi drugiego śniadania, a żywi się głównie słodyczami i słonymi przekąskami. 

„Tanie, kaloryczne jedzenie, które ma zaspokoić głód przy ograniczonym budżecie, prowadzi do dwóch pozornie sprzecznych skutków naraz: nadwagi i niedożywienia. Polska znajduje się już w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej z najwyższym odsetkiem nadwagi i otyłości wśród ośmiolatków” – czytamy w raporcie.

Oto paradoks: najubożsi jedzą najgorzej i to również dla nich najtrudniej osiągalne są kosztowne analogi GLP-1. Rozwarstwienie społeczne jeszcze się pogłębi.

Zastrzyk nie wystarczy

To nie są cudowne leki – zgodnie przekonują dietetycy i pacjenci, którzy doczekali się kolejnego stereotypu: że sięgając po analogi GLP-1, chodzą na skróty. 

– Operacja bariatryczna czy branie zastrzyków to nie jest pójście na łatwiznę – protestuje Marta. – To dla wielu osób ostateczność. Która zresztą jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, bo najważniejsza trudność polega nie na samym zrzuceniu wagi, tylko na jej utrzymaniu.

– Odrzucam takie oskarżenia – mówi Radosław Pasterski. – To nie żadna łatwizna. Bo jeśli nie jesteś nastawiony na zmianę swoich nawyków żywieniowych i trybu życia, ten lek nie zadziała. On po prostu pomaga w opanowaniu głodu. U mnie głód był permanentny. 

To uporczywe myślenie o jedzeniu ma swoją nazwę: food noise, czyli „szum jedzeniowy”. Wielu pacjentów zauważa, że analogi GLP-1 go wyciszają. Opowiada o tym też Michał, młody prawnik, który przyjmuje Mounjaro od lutego i schudł ze 130 do 110 kg. – To było moim największym problemem. Potrafiłem się rano obudzić i już myśleć, co będę jadł w ciągu dnia i wieczorem. Dziś wydaje mi się to śmieszne. Ale sam jestem zaskoczony skalą tego, jak ważną część mojego życia stanowiło jedzenie.

Pasterski: – Mówienie o słynnej „diecie MŻ”, czyli „mniej żryj”, jest krzywdzące dla osób otyłych, które często nad głodem po prostu nie panują. To tak, jakby powiedzieć choremu na depresję „uśmiechnij się”.

– Te leki nie działają tak, że bierzemy zastrzyk, leżymy, świat się zmienia i nagle jesteśmy szczupli – tłumaczy psychodietetyczka Sylwia Brodniewska, która pracuje z pacjentami przyjmującymi analogi GLP-1 i administruje jedną ze zrzeszających ich grup na Facebooku. – One dają w głowie przestrzeń na chudnięcie. Zmniejszają apetyt, wydłużają poczucie sytości i dzięki temu ma się możliwość wprowadzenia nawyków, które są w stanie doprowadzić do osiągnięcia i utrzymania oczekiwanej masy ciała.

–  Problem w tym, że wiele osób nie uczy się ich ani nie podejmuje żadnej aktywności fizycznej. Albo w drugą stronę, sięga po restrykcje, głodówki i całkowicie eliminuje niektóre produkty, jak węglowodany. A kiedy takie osoby kończą dietę, postanawiają się nagrodzić za wszystkie cierpienia i pojawia się efekt jojo. Warunkiem normalnego funkcjonowania po odstawieniu tych leków jest zmiana stylu życia - mówi ekspertka.

Bywa, że pacjenci na analogach GLP-1 oduczają się złych nawyków brutalnie, w efekcie spowolnionego opróżniania żołądka. 

– Gdy z łakomstwa zjem czegoś za dużo, jestem potem chora – opowiada Hanna Pawłowska, na Mounjaro od półtora roku. – Tłuste jedzenie zalega mi w żołądku. Kiedyś potrafiłam zjeść trzy czekolady mleczne jak kanapkę, teraz od słodkiego mnie odrzuca. 

Jej mąż Grzegorz Kołecki wciąż ma wyjazdową pracę, nie mógł zmienić trybu życia, ale je znacznie mniej. 

– Tym, ile jedzą inni, ja czuję się dosłownie przesycony – relacjonuje. Od stycznia do września 2025 r. zrzucił na Mounjaro 33 kg. Hanna waży dziś 58 kg.

Ozempic poza kontrolą

– O braniu tych leków poza wskazaniem medycznym sporo się mówi w branży – przyznaje Damian Parol. – Dotyczy to gwiazd, ale też np. sportowców, bo dziś sportowiec ma nie tylko robić wyniki, ale też wyglądać, ze względu na kwestie wizerunkowe i reklamowe.

Analogi GLP-1 dostępne są wyłącznie na receptę, a wskazaniem jest poważny problem z otyłością i jej powikłania. PTLO rekomenduje je u chorych ze stanem przedcukrzycowym, cukrzycą typu 2, za wysokim poziomem cholesterolu i trójglicerydów, bezdechem sennym, zespołem policystycznych jajników, stłuszczeniem wątroby czy chorobami sercowo-naczyniowymi. 

Ale otaczający te leki mit sprawia, że na forach i grupach facebookowych pytają o nie osoby chcące po prostu zrzucić kilka kilo. Inne zadają elementarne pytania o dawkowanie i działanie, o czym teoretycznie powinny były usłyszeć od swojego lekarza. O czym to świadczy?

– Że receptę można bez trudu dostać przez Receptomat i temu podobne serwisy – rozkłada ręce Sylwia Brodniewska. – Jest grupa osób, która kłamie w wywiadzie, załącza nie swoje badania i otrzymuje receptę na środek, który powinien być pod kontrolą lekarza, dietetyka, a często też psychologa.

Wreszcie, jest też podziemie. I nie chodzi tylko o odsprzedawanie dawek. Na forach, TikToku i w sieci można bez trudu znaleźć oferty sprzedaży retatrutydu – to eksperymentalny, potrójny agonista GLP-1, GIP i glukagonu, obecnie wciąż na etapie badań klinicznych i niedopuszczony do użytku. Nielegalny i potencjalnie niebezpieczny. 

Tymczasem istnieją strony o sterylnym, aptecznym designie, gdzie rzekomo ów środek jest sprzedawany z obłudną adnotacją, że to „odczynnik chemiczny” „tylko do badań”, a zamieszczone materiały „służą wyłącznie celom informacyjnym i edukacyjnym”. W przesyłce może być niebezpieczna dla zdrowia i życia substancja.

– Na TikToku „retę” reklamują wygenerowane przez AI wizerunki mające rzekomo pokazywać, jak się po tym chudnie – opowiada Brodniewska. – Ludzie biorą to poza wszelkim nadzorem. To jest plaga.

Dla Dominiki Byczkowskiej-Owczarek świadczy to o sile pędu do sprostania owej nowej normie piękna. 

– Przykro mi, że są osoby, które tak źle się czują ze swoim ciałem, że uciekają się do takich środków i tak ryzykują – mówi socjolożka ciała. – Ale na to nie pomoże Ozempic, tylko podnoszenie świadomości problemu w społeczeństwie.

Co się stanie, gdy leki stanieją?

Patent na semaglutyd w USA wygaśnie w 2031 r. Na tirzepatyd w 2036 r. Jak pisze Aimee Donnellan, producenci leków generycznych już ostrzą sobie zęby na udział w tym torcie. Zwłaszcza że w Kanadzie ochrona semaglutydu wygasła już w tym roku. Jak zmieni się nasz świat, gdy analogi GLP-1 staną się tanie?

– Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, będzie to lepszy świat – wierzy Damian Parol. – Taki, w którym łatwiej będzie stawić czoło pokusom i utrzymać zdrową masę ciała. Ciekaw jestem natomiast, jak to wpłynie na branżę żywności, zwłaszcza producentów tej wysoko przetworzonej, skoro znaczna część ludzi będzie mniej jeść, mniej chętnie sięgać po niezdrowe jedzenie i posiadać wywołaną farmakologicznie silną wolę…

Autorka „Off The Scales” jest pesymistką i podejrzewa, że Big Food postąpi jak przemysł tytoniowy, który w obliczu oskarżeń o zagrażanie zdrowiu publicznemu zainwestował w e-papierosy, a ciężar swojej głównej działalności przeniósł do krajów rozwijających się, których rządom trudniej się przeciwstawiać presji wielkiego biznesu.

Bilans wciąż jest niewiadomą. Regularnie pojawiają się nowe doniesienia na temat tych leków – np. że wpływając na rejony mózgu odpowiedzialne za regulację emocji, mogą wywoływać lub pogłębiać symptomy depresji, a z drugiej strony, że u osób przyjmujących te leki rzadziej diagnozowano zaburzenia związane z używaniem alkoholu, opioidów, nikotyny oraz kokainy – choć to jeszcze związek, nie przyczynowość. 

Jak na łamach „Guardiana” stwierdził Paul Kenny, neurolog z kliniki Mount Sinai w Nowym Jorku, świat jest w trakcie ogromnego eksperymentu, gdzie miliony ludzi stosują leki GLP-1, a naukowcy dopiero zaczynają gromadzić dane na temat ich długotrwałego wpływu.

***

Radosław na razie czuje się, jakby wyszedł z zaklętego kręgu. – Jakby ci ktoś podał rękę, pociągnął i powiedział „wykorzystaj szansę” – przekonuje. Ma jeszcze marynarkę z okresu, gdy ważył 75 kg. Chciałby ją znów włożyć.

Michał jest dumny z pochwały kardiologa, wyniki ma znacznie lepsze. Powoli myśli o zabiegu medycyny estetycznej. – Bo przy takim spadku wagi skóra może się nie dostosować – mówi. – Ale jeśli to miałaby być cena lepszego samopoczucia i wyglądu, akceptuję to w pełni.

Marta stara się więcej ruszać i zdrowiej odżywiać. – Niestety, przy depresji ze stanami lękowymi i wybiórczości pokarmowej, jest to dla mnie zdecydowanie trudniejsze niż dla zdrowej osoby – tłumaczy.

– Jaka to jest radość kupić ubranie w normalnej sieciówce, a nie specjalnym sklepie dla XL-ów – opowiada Grzegorz. 

– Człowiek znów wierzy we własne siły – dodaje Hanna. – Że jest wartościową osobą.


Miliardy na analogi GLP-1

W 2025 r. Polacy wydali na analogi GLP-1 (łącznie w leczeniu otyłości i cukrzycy) aż 3,39 mld zł – pokazują udostępnione „Tygodnikowi” dane firmy analitycznej PEX zajmującej się rynkiem medycznym. W 2024 r. było to 1,79 mld zł, a ten olbrzymi wzrost widać głównie w kategorii preparatów zarejestrowanych do leczenia nie cukrzycy typu 2, lecz właśnie otyłości.

Wartość sprzedaży samego tylko tirzepatydu (a więc w praktyce Mounjaro) w 2025 r. w porównaniu z rokiem ubiegłym wzrosła o 1,09 mld zł – sprzedało się przeszło milion opakowań. Co więcej, od stycznia do maja 2026 r. wartość sprzedaży tirzepatydu sięgnęła już prawie 950 mln zł (664 tys. opakowań), a analogów GLP-1 ogółem – 1,855 mld zł. 

Oznacza to, że w 2026 r. (w przeliczeniu miesięcznej średniej na 12 miesięcy) Polacy za leki z tej grupy mogą zostawić w aptekach 4,45 mld zł, w tym 2,28 mld zł na Mounjaro.

Refundacja leczenia skutków otyłości takich jak cukrzyca typu 2, choroby woreczka żółciowego, zaburzenia poziomu cholesterolu i trójglicerydów, bezdech senny, zwyrodnienie kolan i stłuszczenie wątroby, według danych NFZ kosztowała w 2024 r. 4,2 mld zł. Dla porównania, w 2014 r. było to 1,22 mld zł.


Gdzie znaleźć pomoc

Pamiętaj, że trudna relacja z jedzeniem, drastyczne odchudzanie i obsesyjna kontrola jedzenia mogą być objawem lub początkiem zaburzeń odżywiania.

Jeśli Ty lub ktoś Ci bliski zmaga się z zaburzeniami odżywiania albo z trudną relacją z jedzeniem i własnym ciałem, nie jesteś sam. Zwróć się po pomoc do lekarza pierwszego kontaktu, psychologa lub psychodietetyka, a w sytuacji kryzysowej skorzystaj z bezpłatnego wsparcia:

Telefon zaufania: 801 889 880 (czynny codziennie w godz. 17:00-22:00).

Specjaliści czekają też pod adresem: poradnia@uzaleznieniabehawioralne.pl

Wiele pomocnych informacji znajdziesz na stronie: www.uzaleznieniabehawioralne.pl/zaburzenia-odzywiania/

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę).

Telefoniczna Informacja Pacjenta NFZ: 800 190 590 – pomoże Ci znaleźć najbliższego specjalistę i działa 24/7.

Porady, kontakt ze specjalistami i możliwość umówienia wizyty, również online, oferuje Fundacja Ogólnopolskie Centrum Zaburzeń Odżywiania (wizyty są odpłatne): www.centrumzaburzenodzywiania.pl

Na stronie diety.nfz.gov.pl znajdziesz m.in. bezpłatne przepisy na zdrowe dania, porady żywieniowe oraz e-booki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Ozempic dla wybranych