Stać nas na najlepiej działającą pomoc społeczną w Europie. Przygotujmy się na przyszłość

Do listy wielkich projektów cywilizacyjnych obok CPK, elektrowni jądrowych i super szybkiej kolei czas dopisać coś na kształt „Centralnej Przystani Socjalnej”.
Czyta się kilka minut
Fundacja Daj Herbatę w każdy poniedziałek pod Dworcem Centralnym w Warszawie wydaje gorące posiłki, kawę, herbatę i małe paczki na wynos. Listopad 2025 r. // Fot. Rafał Guz / PAP
Fundacja Daj Herbatę w każdy poniedziałek pod Dworcem Centralnym w Warszawie wydaje gorące posiłki, kawę, herbatę i małe paczki na wynos. Listopad 2025 r. // Fot. Rafał Guz / PAP

Jeżeli coś nazywa się „Badaniem Budżetów Gospodarstw Domowych”, trudno doprawdy oczekiwać, by omówienie takiego dokumentu przebiło się na czołówki serwisów informacyjnych. Polskie media o statystykach ubóstwa piszą i mówią okazjonalnie, w czym podświadomie naśladują polską klasę polityczną. No właśnie, kiedy ostatnio słyszeli Państwo kogoś z rządu lub opozycji mówiącego o ubóstwie i wykluczeniu?

Ile osób jest zagrożonych skrajnym ubóstwem

Politycy mają na to łatwiutkie wytłumaczenie. Bieda we współczesnej Polsce ma charakter marginalny, występuje punktowo, nie potrzebuje więc namysłu systemowego. Wystarczą zasoby państwa i jego instytucji, by nie dać się jej ponownie rozkręcić, jak miało to miejsce w latach 90. ubiegłego stulecia. 

Argumentów dla takiego sposobu myślenia na pierwszy rzut oka dostarcza wspomniane powyżej badanie GUS, z którego wynika, że skrajnym ubóstwem (za tym statystycznym eufemizmem często kryje się egzystencjalny dramat ludzi, którym w oczy zagląda po prostu głód i choroby) zagrożonych było w ub. roku 5,3 proc. mieszkańców kraju, minimalnie więcej niż w 2024 r.

Owszem, mowa o rzeszy ludzi równej mniej więcej populacji Warszawy, ale problem biedy w przekładzie na język doraźnej polityki sprowadza się do trendów. Dopóki nie ma znaczących przyrostów odsetka zagrożonych skrajnym ubóstwem, dopóty nie ma sprawy. W targach z elektoratem poręczniejszą monetą są zapowiedzi ambitnych projektów infrastrukturalnych czy opowieści o doganianiu Wielkiej Brytanii. A może i Niemiec, cóż szkodzi obiecać? 

Dochód uprawniający do skorzystania z pomocy społecznej

Tymczasem eksperci od polityki społecznej i walki z wykluczeniem od lat proszą o drobnostkę, której wprowadzenie może realnie poprawić byt tysięcy najuboższych polskich rodzin. Chodzi o zmianę fatalnej w skutkach metody waloryzacji progów uprawniających do skorzystania z pomocy społecznej, która zmienia się raz na trzy lata. Ostatnia miała miejsce w styczniu ub. roku, na kolejną poczekamy więc do roku 2028 (choć przepisy dają Radzie Ministrów możliwość dokonywania tej zmiany co 12 miesięcy). 

Aby skorzystać z pomocy państwa, trzeba obecnie dysponować dochodami na poziomie do 1010 zł dla osoby gospodarującej samotnie lub do 823 zł na osobę w przypadku rodziny. W przyszłym roku również. 

W tym samym czasie państwo polskie piórami własnych statystyków GUS oszacuje i ogłosi nowe progi minimum egzystencji, które pójdą w górę, bo tak po prostu działa inflacja. W efekcie wzrośnie liczba Polek i Polaków, których formalnie uznaje się za zagrożonych skrajnym ubóstwem, ale nie mają prawa do pomocy społecznej z jednego prostego powodu – bo ich dochody o kilkanaście, a czasem i kilka złotych wystają poza tzw. próg interwencji społecznej. 

Można by w tym dopatrywać się nawet makiawelicznej próby strzyżenia statystyk liczby uprawnionych do takiego wsparcia, gdyby rzeczywistość nie była jeszcze gorsza. W maglu polskiej polityki nikt się tym po prostu nie przejmuje.    

Dlaczego Polska dobrze wypada w statystykach walki z ubóstwem

Dobre samopoczucie naszej klasy politycznej może brać się także z lektury danych unijnego Eurostatu, który pokazuje, że w walce z ubóstwem Polska poczyniła spore postępy i w efekcie lokuje się dziś w gronie państw Wspólnoty, które mają z tym relatywnie najmniejszy problem. 

Unijny wskaźnik AROPE (At Risk of Poverty or Social Exclusion) dla naszego kraju wyniósł w ub. roku 15 proc. i był drugim najniższym wśród 27 krajów Wspólnoty (lepiej z biedą i wykluczeniem radziły sobie jedynie Czechy). Średnia dla całej UE wyniosła aż 20 proc.

Łagodna ocena skali i dotkliwości polskiego ubóstwa w wykonaniu unijnych statystyków po części jest jednak efektem metodologicznym, a w części bierze się nadal z dziedzictwa PRL, nie działań rządzących. Blisko 90 proc. polskich seniorów dysponuje np. własnym mieszkaniem i nie obawia się wahań cen na rynku najmu. W całej Unii ten sam odsetek sięga obecnie 67 proc. 

Stać nas na zapobieganie ubóstwu

Bieżąca polityka mogłaby za to zrobić coś na przyszłość. Polska nie tylko szybko się bogaci, ale także wyludnia. Za kilka lat – to nie tania figura retoryczna, lecz opis sytuacji – będzie się tu liczył każdy człowiek. Dlatego już teraz, korzystając z ostatnich promyków potransformacyjnej koniunktury, Polska winna szykować się na lata mniej tłuste. Do listy wielkich projektów cywilizacyjnych obok CPK, elektrowni jądrowych i super szybkiej kolei czas więc dopisać coś na kształt „Centralnej Przystani Socjalnej”. 

Stać nas na najlepiej działającą pomoc społeczną w Europie i najskuteczniejsze zapobieganie ubóstwu. To równie ważne jak największa lądowa armia Europy, ale znacznie tańsze. 


EUROBIEDA. Bezpośrednie porównania krajowych i europejskich wskaźników dobrostanu materialnego bywają trudne, a czasem po prostu nie mają sensu, bo w ich konstrukcji występują zbyt duże różnice. Polska stosuje podejście stricte wydatkowe, mierząc co roku wartość koszyka produktów i usług niezbędnych dla funkcjonowania na najbardziej podstawowym, niezagrażającym zdrowiu i życiu poziomie. 

Eurostat w swoim AROPE woli tymczasem podejście bardziej złożone i poza dochodami gospodarstwa domowego uwzględnia także czynniki niejako wynikające ze stanu portfela, które znacząco upośledzają zdolność do poprawy własnych warunków życiowych. Zagrożenie ubóstwem w ujęciu Eurostatu to nie tylko brak pieniędzy, ale także np. brak samochodu, który ogranicza dostęp do kultury, albo warunki lokalowe, które utrudniają zarobkowanie. 

MR

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł