Najpierw jednak o powyższej fotografii. Grażyna Makara zrobiła ją w biegu, w piątkowe przedpołudnie – i dlatego brak na niej kilku osób pracujących zdalnie lub będących akurat na urlopie. Na zdjęciu, które można znaleźć w numerze trzytysięcznym, również nie ma kilku osób, bo przecież pracowała już wtedy np. Iwona Kuciel, ale kiedy porównać oba, i tak można rozpoznać znajome twarze: Joanny Mazur, Edyty Płachty, Artura Sporniaka, Piotra Mucharskiego, Wojciecha Pięciaka, Andrzeja Leśniaka, Aleksandra Kardysia, Jacka Ślusarczyka, Macieja Szklarczyka, niżej podpisanego i ks. Adama Bonieckiego oczywiście.

Punktów wspólnych jest jednak więcej. Niektóre napisała Historia.
Tygodnik Powszechny numer 1000
W marcu 1968 doniesienia o tym, co dzieje się wówczas w kraju, wycina cenzura, choć umieszczenie na pierwszej stronie numeru tysięcznego kawałka prozy jest z pewnością nieprzypadkowe: jej autor, Jerzy Zawieyski wystosował właśnie interpelację poselską w obronie bitych w Warszawie studentów, za co miał go wkrótce spotkać tragiczny w skutkach atak gomułkowskiej propagandy. „Obraz tygodnia” przynosi m.in. informacje o kampanii wyborczej w USA, wojnie w Wietnamie i postępach reform w Czechosłowacji.
Ślady jubileuszu? W prowadzonej przez Władysława Bartoszewskiego rubryce „Zmarli” wspomina się pracowników, współpracowników i przyjaciół pisma – od kard. Adama Sapiehy po drukarnianego metrampaża Andrzeja Janotę i woźnego Jana Palę. Jest też podsumowanie ankiety wśród czytelników, odpowiadających na pytanie, dlaczego sięgają po „TP”.
„Technik z ciągotami humanistycznymi” zauważa np., że nie wszystko jest tu łatwe do rozgryzienia, ale miewa to swoje zalety: kiedyś w wagonie restauracyjnym opędzał się od podchmielonego podróżnego, zasłaniając się płachtą pisma, co natręt skomentował: „O, pan, widzę, intelektualista, a ja jestem zwykłym magistrem inżynierem”.
52-letni główny księgowy wojewódzkiej jednostki gospodarczej zauważa jednak, że „artykuły zamieszczone w »Tygodniku«, nawet te o bardziej trudnej tematyce (filozofia, kosmologia, ekonomia), są pisane w sposób tak przystępny, że są zrozumiałe i dla osób o tak skromnym wykształceniu jak moje”.
Stary kawaler, lat 59, samouk, bez wykształcenia: „Dużo numerów »TP« mam po różnych kątach nieczytanego. Chowam, bo mi drą na podpałkę do pieca lub papierosa”.
45-latek z Nowej Huty: „Wobec współczesnego strachu o pokój w świecie, otrzymując »TP« uważam go za dowód spokoju, ładu, porządku oraz zapewnienia faktu, że Kraków leży w Polsce i swojego położenia nie zmieni nigdy, a Wisła płynie z gór do morza i się nie zawróci”.
Gospodyni domowa, lat 27: „Czytam, bo to moje okno na świat”.
Tygodnik Powszechny numer 2000
W październiku 1987 jedynym śladem jubileuszu jest liczba „2000” koło logo. Na pierwszej stronie rozmowa z Czesławem Miłoszem, obok – relacja Jerzego Turowicza z rzymskiego Synodu Biskupów, dołem – Stanisław Stomma o tym, czy rewolucji 1905 dało się uniknąć, w środku – potężnie ocenzurowane, co redakcja skwapliwie zaznacza – więzienne wspomnienia Stefana Niesiołowskiego, a także jeden z pierwszych felietonów Jerzego Pilcha. Lektor – ten sam, co dziś – omawia m.in. wspomnienia Alexisa de Tocqueville’a oraz „Szkice o poezji” Jana Józefa Lipskiego.
I tu nie brakuje głosu czytelników. „Na pytanie Andrzeja Romanowskiego, »Czy tych dzisiejszych 19-latków jest w ogóle coś w stanie poruszyć?« – odpowiadamy: chyba jednak tak” – pisze w „Listach do redakcji” licealista Łukasz Mamica.
W „Obrazie tygodnia” m.in. informacja, że polskie papierosy ponad dziesięciokrotnie przekraczają normy trujących składników, jakie dopuszcza się w świecie, ale z perspektywy numeru, w którym na okładce widnieje ostrzeżenie przed polexitem, w oczy się rzuca przede wszystkim esej Jacka Woźniakowskiego z pytaniem „czy wolno sobie wyobrazić wielość w jedności na skalę europejską?” i uwagą, że „Europa nieraz już znajdowała się (przynajmniej we własnych oczach) na skraju przepaści. A jednak znad przepaści zawracała”.
Tygodnik Powszechny numer 3000
W styczniu 2007 na jedynce, którą zdobi pocztówka Andrzeja Dudzińskiego, znajduje się artykuł Janusza Jankowiaka z pytaniem, kiedy Polska pójdzie w ślad wchodzącej właśnie do strefy euro Słowenii. W dniu śmierci ajatollaha Chameneiego lektura tekstu Wojciecha Pięciaka o powieszeniu Saddama Husajna wydaje się cokolwiek niepokojąca. Obok Marcin Król protestuje przeciwko wrzucaniu PRL w „czarną dziurę”, a Michał Olszewski zauważa, że żaden minister nie zrobił tyle dla pediatrii, co Jerzy Owsiak.
Z „Obrazu tygodnia” wynika, że wybuch skandalu lustracyjnego dotyczącego nowego metropolity warszawskiego Stanisława Wielgusa jest kwestią dni, Lektor recenzuje „Co ja tu robię” Bruce’a Chatwina.
W środku także jubileuszowy dodatek, ze wspomnianym pamiątkowym zdjęciem, pod którym na pytanie, co to znaczy pismo katolickie, odpowiada nieźle się zapowiadający historyk Kościoła, ks. Grzegorz Ryś: „Kluczem do »bycia katolickim« jest odkrycie i odnalezienie się w »powszechności« Jezusa. W przypadku pisma oznacza to wezwanie do pokory i tęsknotę za jednością”.
Sprawdzimy za tysiąc numerów, jak nam to wychodzi.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















