Złośliwy stereotyp głosi, że Kraków żyje wyłącznie w rytmie jubileuszy – wychodzi więc na to, że nie jesteśmy pismem krakowskim, i nie chodzi tylko o to, że kilka lat temu wyprowadziliśmy się ze Starego Miasta na Ludwinów (o gentryfikacji, nawiasem mówiąc, pisze w tym numerze Marcin Tusiński).
Owszem, na łamach świętowano już pierwszą rocznicę ukazywania się „TP”, poświęcając temu wydarzeniu całą stronę z ośmiu wówczas drukowanych, oraz pięciolecie („Fura ludzi, stwierdzić miło, / o których się wam nie śniło” – pisał w okolicznościowym wierszyku Kisiel o ekipie redakcyjnej), ale wówczas o przetrwaniu rozstrzygnąć mógł jeden edykt komunistycznych władz.
Zamiast jubileuszu
Dziś, gdy o losie mediów decydują wyłącznie czytelnicy, przygotowując numer 4000., mogliśmy zamiast autocelebry zająć się po prostu robieniem tego, co do nas należy. Trochę zgodnie z tym, co pisze w felietonie o Wajdzie Olga Drenda, że kiedy reżyser cieszył się statusem twórcy za życia upomnikowionego, nie sprzyjało to jej zainteresowaniu. A trochę w zgodzie z duchem słów Krzysztofa Kozłowskiego na pogrzebie Jerzego Turowicza, że przemówienia nie będzie, bo Szef chciałby przede wszystkim przygotowania kolejnego numeru.
Kozłowskiego wspominam świadomie – przez lata był autorem rubryki, od której wielu zaczynało lekturę: „Obrazu tygodnia”, zawierającego autorski przegląd najważniejszych wydarzeń minionych siedmiu dni. Na ponad dekadę od tego pomysłu odeszliśmy, w przekonaniu, że czego jak czego, ale dostępu do informacji nie brakuje. Ostatnio jednak coraz częściej się mówi, że toniemy w powodzi newsów, a co gorsza: trudno oddzielić sprawdzone od fejków, o zhierarchizowaniu ich wagi nie wspominając.
Powrót do „Obrazu tygodnia”
Zapraszam więc na stronę szóstą, gdzie znajdą Państwo po staremu nieefektowną graficznie, ale – ufam – merytorycznie przydatną rubrykę. Niech to będzie nasz jubileuszowy prezent, tak samo jak nieprzypadkowo zestawione tu teksty Karoliny Wigury i Jarosława Kuisza o widmie polexitu, Cvety Dimitrovej o zaufaniu, Łukasza Kwiatka o clickbaitach, a wreszcie Radka Raka o czym nie szumią wierzby.
„Bywa tak, że już w dorosłości, gdy nie trzeba, a można, to kanon, a nawet i lektura szkolna potrafi przemówić do nas innym głosem” – to znów Drenda. Fajny ten numer 4000.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















