Numer 4000. Robimy swoje od 1945 roku

Gdy o losie mediów decydują wyłącznie czytelnicy, przygotowując numer 4000. „Tygodnika Powszechnego”, mogliśmy zamiast autocelebry zająć się robieniem tego, co do nas należy.
Czyta się kilka minut
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Złośliwy stereotyp głosi, że Kraków żyje wyłącznie w rytmie jubileuszy – wychodzi więc na to, że nie jesteśmy pismem krakowskim, i nie chodzi tylko o to, że kilka lat temu wyprowadziliśmy się ze Starego Miasta na Ludwinów (o gentryfikacji, nawiasem mówiąc, pisze w tym numerze Marcin Tusiński)

Owszem, na łamach świętowano już pierwszą rocznicę ukazywania się „TP”, poświęcając temu wydarzeniu całą stronę z ośmiu wówczas drukowanych, oraz pięciolecie („Fura ludzi, stwierdzić miło, / o których się wam nie śniło” – pisał w okolicznościowym wierszyku Kisiel o ekipie redakcyjnej), ale wówczas o przetrwaniu rozstrzygnąć mógł jeden edykt komunistycznych władz. 

Zamiast jubileuszu

Dziś, gdy o losie mediów decydują wyłącznie czytelnicy, przygotowując numer 4000., mogliśmy zamiast autocelebry zająć się po prostu robieniem tego, co do nas należy. Trochę zgodnie z tym, co pisze w felietonie o Wajdzie Olga Drenda, że kiedy reżyser cieszył się statusem twórcy za życia upomnikowionego, nie sprzyjało to jej zainteresowaniu. A trochę w zgodzie z duchem słów Krzysztofa Kozłowskiego na pogrzebie Jerzego Turowicza, że przemówienia nie będzie, bo Szef chciałby przede wszystkim przygotowania kolejnego numeru.

Kozłowskiego wspominam świadomie – przez lata był autorem rubryki, od której wielu zaczynało lekturę: „Obrazu tygodnia”, zawierającego autorski przegląd najważniejszych wydarzeń minionych siedmiu dni. Na ponad dekadę od tego pomysłu odeszliśmy, w przekonaniu, że czego jak czego, ale dostępu do informacji nie brakuje. Ostatnio jednak coraz częściej się mówi, że toniemy w powodzi newsów, a co gorsza: trudno oddzielić sprawdzone od fejków, o zhierarchizowaniu ich wagi nie wspominając.

Powrót do „Obrazu tygodnia”

Zapraszam więc na stronę szóstą, gdzie znajdą Państwo po staremu nieefektowną graficznie, ale – ufam – merytorycznie przydatną rubrykę. Niech to będzie nasz jubileuszowy prezent, tak samo jak nieprzypadkowo zestawione tu teksty Karoliny Wigury i Jarosława Kuisza o widmie polexitu, Cvety Dimitrovej o zaufaniu, Łukasza Kwiatka o clickbaitach, a wreszcie Radka Raka o czym nie szumią wierzby

„Bywa tak, że już w dorosłości, gdy nie trzeba, a można, to kanon, a nawet i lektura szkolna potrafi przemówić do nas innym głosem” – to znów Drenda. Fajny ten numer 4000.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Fura ludzi, miło