Medziugorie i inne objawienia: czy Watykan znalazł sposób na zjawiska nadprzyrodzone?

Watykan użył wybiegu, by poradzić sobie z kolejką osobliwych przypadków, z którymi dotychczas nie bardzo wiedział, co robić.
Czyta się kilka minut
Tamara Liz Rivera, Portret Elenity de Jesus z jej słojem krwi, 2018 r. // Domena publiczna
Tamara Liz Rivera, Portret Elenity de Jesus z jej słojem krwi, 2018 r. // Domena publiczna

W mijającym roku byliśmy świadkami pasjonującej rozgrywki między Niebem a Ziemią: przeżycia religijne prywatnych osób i towarzyszące im różne zjawiska były badane przez instytucję Kościoła. Wynik?

7:3 – względem siedmiu przypadków wydano pozytywną opinię, natomiast co do trzech orzeczono brak nadprzyrodzoności.

Objawienia maryjne w Medziugorju

Prawda jest taka, że Watykan użył wybiegu, by poradzić sobie z kolejką osobliwych przypadków, z którymi dotychczas nie bardzo wiedział, co robić. Po dokonanej w maju reformie przepisów kościelnych dotyczących badania rzekomych zjawisk nadprzyrodzonych orzeczenia na temat prywatnych objawień w roku 2024 wręcz wysypały się z biura Dykasterii Doktryny Wiary. Od 27 czerwca ukazało się dziesięć dokumentów. Ostatni dotyczył najbardziej kłopotliwego przypadku: objawień w Medziugorju.

Są one pod wieloma względami wyjątkowe. Przede wszystkim nie ma innych objawień, które by trwały przez tak długi czas – widzący otrzymali zapewnienie, że będą się powtarzały do końca ich życia. Rozpoczęły się 24 czerwca 1981 r. Maryja ukazała się sześciorgu nastolatkom – tak spore grono widzących także jest wyjątkowe. Dzisiaj są to osoby w sile wieku, mieszkające w różnych miejscach. Trojgu Gospa – jak ją nazywają – wciąż objawia się codziennie, a pozostałej trójce raz w roku. 

Między innymi tą zdumiewającą częstotliwość spotkań z domniemaną nadprzyrodzonością krytykował papież Franciszek. „Jestem osobiście bardziej cyniczny. Wolę Madonnę, która jest Matką Bożą, a nie kierowniczką urzędu telegraficznego, wysyłającą komunikaty każdego dnia o określonej godzinie. To nie jest Matka Jezusa” – odpowiedział papież na pytanie dziennikarzy: „Co sądzi o Medziugorju?”, zadane podczas powrotu z Fatimy w 2017 r. Franciszek nie mógł jednak zignorować duchowego fermentu, jakie w Kościele od czterech dekad wywołują objawienia z hercegowińskiej wioski, milionów pielgrzymów, którzy co roku odwiedzają to miejsce, oraz „owoców duszpasterskich” – nawróceń i powołań kapłańskich oraz zakonnych. „Temu nie da się zaprzeczyć” – dopowiedział dziennikarzom.

Kłopot z oceną objawień

Do niedawna podstawowym warunkiem wydania opinii przez Kościół było zakończenie objawień. Tylko do pełnej przekazanej treści Magisterium mogło się odnieść. Ta zasada jest oczywista, skutki jej niedopełnienia były widoczne np. w Fatimie. Zatajenie przez nastoletnią Łucję faktu, że otrzymała trzyczęściową tajemnicę (jak się tłumaczyła, na polecenie Maryi), skutkowało dużymi perturbacjami w Kościele przez kilkadziesiąt następnych lat.

Tak więc „rozmowność” Gospy blokowała wszelkie ruchy Magisterium. Z drugiej strony, ze względu na zasięg oddziaływania zjawiska Kościół nie mógł go zupełnie ignorować. Stąd dość rozpaczliwe działania. W 2010 r. Benedykt XVI powołał specjalną komisję, która miała zbadać orędzia. Komisja pracowała długo, po siedmiu latach wypowiedziała się za autentycznością pierwszych siedmiu objawień. To było rozwiązanie połowiczne. Widzący przecież mają wyraźną świadomość, że wciąż im się objawia ta sama Gospa, co w pierwszym tygodniu. Nie da się przesłania Maryi i jej misji, o której często sama mówi, zawęzić do kilku początkowych dni. A jednocześnie niektóre jej późniejsze wypowiedzi wywoływały kontrowersje.

Franciszek podszedł do problemu od innej strony. W 2017 r. powołał abp. Henryka Hosera jako swojego specjalnego wysłannika do Medziugorja z zadaniem przyjrzenia się duszpasterstwu prowadzonemu przez franciszkanów w tym słynnym na całym świecie miejscu. Hoser był pod wrażeniem tego, co zastał. Chwalił franciszkanów za propagowanie na masową skalę praktyk „niemal zapomnianych w starej Europie”: różańca, Drogi Krzyżowej, indywidualnej spowiedzi czy adoracji. Uważał, że nawet jeśli by Watykan uznał objawienia za nieautentyczne, i tak nie będzie już można zanegować kultu Matki Bożej Pokoju (tak przedstawia się sama Gospa).

Hoser został na stałe specjalnym wizytatorem apostolskim przy hercegowińskiej parafii (obecnie jest nim abp Aldo Cavalli, mianowany przez papieża po śmierci poprzednika). Ponadto w 2023 r. Franciszek powołał specjalny ośrodek, który na bieżąco monitoruje objawienia i cuda związane z tym miejscem.

To wszystko były działania, które miały okiełznać Medziugorje. Jednak nadal samo zjawisko wymyka się prostej kategoryzacji.

Watykański sposób na decyzyjny paraliż

Kard. Víctor Fernández, nowy przewodniczący Dykasterii Doktryny Wiary, wymyślił, jak obejść problemy stwarzane przez Medziugorje, bo niewątpliwie właśnie te objawienia najbardziej spędzały sen z powiek członkom Dykasterii. Efektem pracy watykańskiego urzędu było opublikowanie 17 maja 2024 r. „Norm postępowania w rozeznawaniu domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych”.

Zmieniły one reguły gry. Przede wszystkim Magisterium zrezygnowało z wydawania opinii o nadprzyrodzoności – to ten ambitny cel blokował dotychczas rozstrzyganie spraw, których kolejka z czasem bardzo urosła. Dykasteria w tej chwili co najwyżej orzeka, że nie ma przeszkód w rozwoju kultu, któremu badane wydarzenie daje początek. Normy następnie wyliczają różne poziomy poważnych zastrzeżeń, aż do orzeczenia braku nadprzyrodzoności, gdy np. rozpoznane zostanie oszustwo.

Jednak nawet wtedy, gdy Dykasteria wydaje pozytywną opinię (o braku przeszkód), nie znaczy to, że wszystko w danym zjawisku jest na równi akceptowalne i godne pochwały. W większości z wydanych dotychczas siedmiu pozytywnych opinii znajduje się zastrzeżenie, że Duch Święty może działać, nawet gdy w akceptowanym przez Kościół zjawisku wmieszane są elementy ludzkiej słabości (a wmieszane są zawsze).

W opublikowanej pod koniec września „Nocie na temat doświadczenia duchowego związanego z Medziugorjem” Dykasteria – oprócz ostatecznego orzeczenia o braku przeszkód i wskazywania na pozytywne aspekty – szczegółowo wylicza swoje zastrzeżenia (wygodnie składane na karb słabości widzących, np. ich braku zrozumienia przekazanego orędzia).

Dla Dykasterii Matka Boża jest zbyt emocjonalna: „wydaje się okazywać pewną irytację, ponieważ niektóre z Jej wskazówek nie zostały wykonane; ostrzega przed groźnymi znakami i możliwością niepojawienia się więcej, nawet jeśli orędzia są później kontynuowane bez przerwy”.

Jest też natarczywa: „Wydaje się, że Matka Boża promuje słuchanie Jej orędzi tak natarczywie, że czasami to wezwanie wyłania się bardziej niż treść samych orędzi”, co grozi uzależnieniem od nich wierzących.

I chyba najważniejsze zastrzeżenie: „Problematyczne są również te orędzia, które przypisują Matce Bożej wyrażenia »Mój plan«, »Mój projekt«”. Dykasteria obawia się potraktowania Maryi jako „pośredniczki” w zbawianiu, gdy tymczasem jedynym pośrednikiem jest Jezus.

Ostatecznie we wnioskach nota stwierdza, że wydany Nihil obstat (nie ma przeszkód) „nie oznacza uznania domniemanych nadprzyrodzonych wydarzeń za autentyczne, ale jedynie wskazuje, że »pośród« tego duchowego fenomenu Medziugorja, Duch Święty działa owocnie dla dobra wiernych”.

Łatwo poszło.

Fałszywe objawienia

Tym bardziej łatwo poszło z innymi objawieniami czekającymi w kolejce na watykańską ocenę. Zwłaszcza z tymi, wobec których wydano negatywną opinię, czyli orzeczenie o braku nadprzyrodzoności.

Pierwszym był przypadek sprytnej włoskiej księgowej, która po wycieczce do Medziugorja postanowiła, że też będzie widzącą. Od 2016 r. Giselli Cardii zaczęła się ukazywać Maryja, potem Jezus i sam Bóg Ojciec. I podobnie jak w hercegowińskiej wiosce, widzeniom nie ma końca. Nietrudno było w tych „objawieniach” dostrzec liczące na ludzką łatwowierność oszustwo. (Pisałem o tym przypadku w tekście „Polska stała się światowym centrum naukowego badania cudów”).

Innym odrzuconym przypadkiem są objawienia Maryi z Amsterdamu z lat 1945-59. W tym przypadku Dykasteria ujawniła utajnione orzeczenie Pawła VI z 1974 r., stwierdzające brak nadprzyrodzoności w szerzonym przez Idę Peerdeman kulcie Pani Wszystkich Narodów. Ukazująca się jej zjawa m.in. domagała się ogłoszenia w Kościele piątego maryjnego dogmatu o Maryi Współodkupicielce i Pośredniczce.

Stosowana przez Watykan przez wiele lat praktyka niepublikowania swoich orzeczeń pozwalała uniknąć krytyki wierzących, ale odpowiedzialność przerzucała na biskupa miejsca (który musiał się martwić, jak zakazać kultu, nie powołując się na Watykan). Normy kard. Fernándeza właśnie odeszły od tej wygodnej choć kontrproduktywnej dyskrecji.

Trzecia negatywna opinia Dykasterii dotyczy kultu, który powstał w Puerto Rico wokół postaci żyjącej pod koniec XIX w. misjonarki i ascetyczki – Elenity de Jesús, utożsamianej z inkarnacją Maryi Dziewicy.

Miejsca kultu uznane przez Watykan

Po ogłoszeniu norm w ciągu kilku miesięcy Watykan zlikwidował kolejkę lokalnych kultów związanych z prywatnymi objawieniami oczekujących oceny. Zatwierdził kult Maryi Róży Mistycznej, propagowany przez mistyczkę Pierinę Gilli, doświadczającą objawień w latach 1946-83 we włoskiej miejscowości Fontanelle di Montichiari.

Podobnie pozytywnie został potraktowany kult Naszej Pani na Skale w kalabryjskiej miejscowości Santa Domenica di Placanica, gdzie powstało sanktuarium maryjne w miejscu objawień z 1968 r., których doznał osiemnastoletni Cosimo Fragomeni.

Nihil obstat otrzymał także kult Trójcy Przenajświętszej jako źródła miłosierdzia w sanktuarium w Maccio w Villa Guardia. Kult zapoczątkował swoimi pismami nauczyciel muzyki, dyrygent chóru, mąż i ojciec dwóch córek Gioacchino Genovese. Od 2000 r. zapisuje on swoje „intelektualne wizje”.

Nietypowy list od kard. Fernándeza otrzymał biskup miejscowości Vailankanni w Indiach, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Dobrego Zdrowia, którego początki sięgają XVI w. Jak głosi legenda, w tym miejscu Maryja spotykała się z biednymi i chorymi chłopcami. Prefekt Dykasterii Nauki Wiary tym razem nie wydaje żadnej opinii, tylko pisze o „duchowym pięknie” tego miejsca.

Dwa ostatnie pozytywne orzeczenia dotyczą kultów wyrosłych w Hiszpanii i we Francji. Nabożeństwo do Matki Boskiej Bolesnej w Chandavila zrodziło się z duchowych doświadczeń przeżywanych w 1945 r. osobno przez Marcelinę Barroso Expósito i Afrę Brígido Blanco. Marcelinie Maryja objawiła się na kasztanowcu w „czarnym płaszczu pełnym gwiazd”. Z kolei pod koniec XIX w. we francuskim sanktuarium w Pellevoisin podczas objawień Maryi cudownie uzdrowiona została z nieuleczalnej choroby Estelle Faguette. Krzewiła ona potem nabożeństwo do Matki Bożej Miłosierdzia.

A jednak się kręci

Wróćmy do Medziugorja, bo jak widać, różni się ono znacznie od rozpatrywanych pozytywnie czy negatywnie powyższych przypadków. Czy Watykan rzeczywiście oswoił to niezwykłe zjawisko?

Z jednej strony to najlepiej zbadane naukowo objawienia w historii – za zgodą Gospy widzący byli  podczas ekstaz kilkakrotnie badani przez różne ekipy naukowców (m.in. badacze drażnili nylonową nitką źrenice widzących, co nie wywoływało żadnej reakcji). Z drugiej – orędzia Maryi Królowej Pokoju zawierają mocno ezoteryczne przesłanie i kontrowersyjne elementy.

Dykasteria Nauki Wiary z dezaprobatą wypowiedziała się o „misji”, którą Gospa swoimi ukazywaniami się realizuje. Można ów element „na papierze” zignorować. Przyglądając się jednak całości orędzi, trudno nie brać owej „misji” pod uwagę. Nie da się obecnie Medziugorja pomyśleć bez dziesięciu tajemnic przekazanych widzącym (troje z nich na razie poznało dziewięć). Pierwsze trzy będą znakami zapowiadającymi apokaliptyczne wydarzenia, dającymi czas na nawrócenie ludzi. Trzecia – to trwały znak, który pojawić się ma w Medziugorju. Pozostałe to zapowiedź trudnych doświadczeń, które sami na siebie ściągamy jako kary.

Rys prorocki i apokaliptyczny nie jest obcy innym objawieniom – przypomnijmy Fatimę. To, co wyróżnia Medziugorje, to szczegółowa zapowiedź procesu ujawniania tajemnic. Gospa wybrała do tego celu jedną z widzących. Mirjana Dragičević (ur. 1965) otrzymała „nadprzyrodzony artefakt” przypominający czystą kartę pergaminu. Gdy nadejdzie odpowiednia pora, pojawi się na niej pierwsza tajemnica – będzie ona mogła być odczytana przez wybranego przez Mirjanę franciszkanina o. Petara Ljubičicia (ur. 1946). To on będzie ogłaszał światu treści pojawiające się na pergaminie.

Trudno przecenić religijny potencjał tych zapowiedzi, zwłaszcza w świadomości rychłego ich spełnienia (o. Petar ma już 78 lat). Aż dziw, że na kanwie objawień w Medziugorju nie powstał jeszcze film fabularny: ich historia to prawie gotowy scenariusz thrillera z elementami fantasy.

Historia od nowa

Wygląda więc na to, że historia Medziugorja jeszcze się na dobre nie zaczęła, a Magisterium wcale nie jest na ten nowy początek przygotowane. Choć może się również i tak zdarzyć, że np. Gospa ogłosi, iż z powodu ludzkich modlitw odwołuje swój dziesięciopunktowy ezoteryczny plan, a nadprzyrodzony artefakt zabiera z powrotem do Nieba. 

Gdy Niebo styka się z Ziemią, właściwie nie ma reguł, przy pomocy których moglibyśmy nad tym wydarzeniem zapanować. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Mecz między niebem a ziemią