Czy wiemy jak wyglądała Maryja? Tradycja przekazuje, że jej portret sporządził Łukasz Ewangelista

Najsłynniejsze przedstawienie Marii z Dzieciątkiem według legendy sięga czasów, w których żył jeden z ewangelistów. Ale też sam motyw Łukasza portretującego Matkę Boga stał się z czasem ulubionym motywem późniejszych malarzy.
Czyta się kilka minut
Przygotowanie do ekspozycji obrazu Maartena van Heemskercka Św. Łukasz malujący Madonnę, 1532, Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie, wrzesień 2024 r. // Fot. Koen van Weel / AFP / East News
Przygotowanie do ekspozycji obrazu Maartena van Heemskercka Św. Łukasz malujący Madonnę, 1532, Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie, wrzesień 2024 r. // Fot. Koen van Weel / AFP / East News

Od średniowiecza jednym z najpopularniejszych tematów w sakralnej sztuce europejskiej jest przedstawienie Matki Bożej z Dzieciątkiem – takie wizerunki obecne były niegdyś nie tylko w świątyniach, lecz także w prywatnych domach, zwłaszcza w formach obrazów, ilustracji rękopisów czy masowo powielanych grafik. Wielu artystów na przestrzeni wieków tworzyło przedstawienia Madonny, do których pozowały ich żony i dzieci. Z kolei własne rysy niejeden malarz czy rzeźbiarz nadawał św. Łukaszowi – ewangeliście najbardziej kojarzonemu z Bożym Narodzeniem.

Przy wigilijnym stole tradycyjnie czytamy fragment Ewangelii wg św. Łukasza mówiący o narodzinach Jezusa. O przyjściu na świat Zbawiciela napisało dwóch ewangelistów: Mateusz i Łukasz, ale to ten ostatni opowiedział w szczegółach m.in. o Zwiastowaniu, o Nawiedzeniu św. Elżbiety, Pokłonie Pasterzy czy Ofiarowaniu Dzieciątka w świątyni. W sztuce zatem tzw. cykle Dzieciństwa Chrystusa (obejmujące także wydarzenia sprzed Bożego Narodzenia) były oparte na przekazie św. Łukasza. Mimo że akurat Łukasz nie był jednym z uczniów samego Chrystusa, a zatem wszystko, co napisał o narodzinach Mesjasza, musiał usłyszeć od kogoś innego. Średniowieczne żywoty (zwłaszcza „Złota Legenda”) mówiły, że miał jednak okazję spotkać osobiście Matkę Bożą i to od niej dowiedział się wszelkich szczegółów. Miał ją także sportretować.

Kim był Łukasz ewangelista

Jak podaje tradycja, spośród czterech ewangelistów dwóch należało do grona dwunastu apostołów: Mateusz oraz Jan. Tymczasem Marek i Łukasz byli uczniami (towarzyszami) odpowiednio św. Piotra i św. Pawła. Łukasz był człowiekiem wykształconym, z pewnością znał dobrze klasyczną antyczną literaturę; wspominał go w swych listach św. Paweł, określając go jako lekarza. Już teologowie wczesnochrześcijańscy przypisali Łukaszowi nie tylko autorstwo Ewangelii, ale także Dziejów Apostolskich.

Przyjęło się, że Łukasz urodził się w Antiochii (stolicy rzymskiej prowincji Syrii) być może w rodzinie greckiej; wiemy, że ze św. Pawłem podróżował do Rzymu. Łukasz dożyć miał sędziwego wieku – najstarsze tradycje mówią, że zmarł w Tebach w wieku 84 lat. W IV wieku jego relikwie miały zostać przeniesione z Teb do Konstantynopola, skąd w średniowieczu trafiły do Padwy. Padewski relikwiarz był otwierany kilkakrotnie (na pewno w XV i w XVI wieku), a w 1998 r. przeprowadzono badania zawartych w nim szczątków. Należą one do mężczyzny, który zmarł w wieku 70 lub więcej lat, zaś analiza DNA z zęba wskazała, że był on raczej syryjskiego, a nie greckiego pochodzenia.

Każdy z czterech ewangelistów ma swój symbol, wywodzący się z przedstawień czterech Istot Apokaliptycznych, czyli stworzeń, które objawiać się mają przy tronie Boga: „a w środku tronu i dokoła tronu / cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu: / Zwierzę pierwsze podobne do lwa, / Zwierzę drugie podobne do wołu, / Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką / i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie” (Ap 4, 6-7). Łukaszowi został przypisany wół – zwierzę ofiarne, a zarazem symbolizujące pogan.

Wielu pisarzy twierdziło, że Łukasz wywodził się z rodziny pogańskiej, a pisma swe kierował do chrześcijan nieżydowskiego pochodzenia. Jako lekarz, św. Łukasz jest patronem medyków, a ze względu na swój symbol opiekuje się też rzeźnikami, ale średniowieczna tradycja przypisała mu również inny fach – miał on mianowicie być malarzem. Z tego powodu w całej Europie bractwa i cechy malarzy oraz akademie artystyczne nosiły właśnie imię św. Łukasza. Wielokrotnie także na przestrzeni wieków ukazywano Łukasza jako malarza przy pracy, portretującego Madonnę z Dzieciątkiem. Być może stało się tak właśnie dlatego, że to Łukaszowa Ewangelia podaje najwięcej informacji o Marii i narodzinach Jezusa.

Portret Matki Bożej

Wedle tradycji Łukasz namalował Matkę Bożą z Jezusem „z natury”, na desce stołu, przy którym siedzieli, choć wersja uwzględniająca czas życia ewangelisty głosi, że uwiecznił on swą mistyczną wizję Madonny z Dzieciątkiem. Tak czy inaczej, artyści na przestrzeni wieków bardzo chętnie ukazywali swego patrona przy pracy. W późnym średniowieczu szczególnie popularne stało się przedstawianie Łukasza malującego Madonnę z dodatkowymi motywami, które miały określone podteksty teologiczne.

Najstarsza legenda, przypisująca autorstwo „prawdziwego” wizerunku Madonny Łukaszowi, wiąże się z klasztorem Hodegon w Konstantynopolu. Nazwa wywodzi się od określenia przewodników (hodegoi) – do przybytku tego bowiem przybywali niewidomi (potrzebujący przewodników), gdyż biło tam cudowne źródło, które miało przywracać wzrok. W V wieku cesarzowa Pulcheria miała do tego właśnie miejsca sprowadzić obraz pędzla św. Łukasza (choć badania wskazują, że klasztor w rzeczywistości powstał kilka stuleci później).

Stopniowo w średniowieczu rozkwitł kult obrazu Matki Bożej Hodegetrii, czyli Przewodniczki: trzymającej na jednym ramieniu Dzieciątko i wskazującej na nie (wskazującej wiernym drogę do Zbawienia). W każdy wtorek ikona ta miała czynić cuda, a co najmniej od XIV wieku co tydzień obnoszono ją w procesji po mieście. Nie wiadomo niestety, kiedy dokładnie powstało to dzieło (oraz czy było to przedstawienie całopostaciowe), ponieważ nie przetrwało upadku Konstantynopola. W całej średniowiecznej Europie jednak powstawały jego kopie (w ujęciu półpostaciowym), z których wiele przejęło legendę oryginału, jakoby miał je namalować sam św. Łukasz. W Polsce najsłynniejszym przykładem jest niewątpliwie Matka Boża Częstochowska.

Karmiąca piersią

Rogier van der Weyden, obok Jana van Eycka jeden z najważniejszych malarzy niderlandzkich XV wieku, prawdopodobnie ukazał siebie pod postacią św. Łukasza szkicującego Madonnę. Było to zamówienie brukselskiego cechu malarzy, zapewne do kaplicy św. Katarzyny przy katedrze św. Guduli w Brukseli, z lat ok. 1435-1440 – dziś dzieło to znajduje się w Museum of Fine Arts w Bostonie. Jednakże zamiast tradycyjnej Hodegetrii, św. Łukasz u van der Weydena szkicuje Madonnę karmiącą.

Rogier van der Weyden, św. Łukasz rysujący Madonnę, ok. 1435-1440, Museum of Fine Arts w Bostonie // Fot. Fot. Domena publiczna / Wikipedia.org

Matka Boża karmiąca (łac. Maria Lactans) to przedstawienie, które również ma korzenie bizantyńskie – Galaktotrophousa miała ukazywać pełną miłości relację Marii i jej Syna, oraz podkreślać człowieczeństwo Zbawiciela, który będąc Bogiem był także w pełni człowiekiem, dzieckiem, które należało karmić. Antyczni lekarze (np. Soranus z Efezu, I/II w.) uważali, że menstruacyjna krew kobiety karmi dziecko w jej łonie, a po porodzie zamienia się w mleko w jej piersiach. Czyli krew, a następnie mleko matki, budują organizm potomka – to z kolei odnieść można do roli Marii w dziejach Zbawienia. Z jej krwi powstały Ciało i Krew Chrystusa, które dla nas stały się Eucharystią. Ukazywanie Marii karmiącej nagie Dzieciątko jest zresztą właśnie prezentacją Ciała Chrystusa.

Malując św. Łukasza szkicującego Marię karmiącą artysta ten właśnie wizerunek podniósł do rangi „prawdziwego portretu”, co oczywiście sprawiło, że w kolejnych dekadach powstawały liczne kopie jego przedstawienia Madonny, już bez kontekstu św. Łukasza. Nie zawsze były to kopie udane, czego przykładem może być niewielki obrazek przechowywany w York Art Gallery – pierś Matki Bożej wylądowała w nim w zdecydowanie niewłaściwym miejscu.

Naśladowca Rogiera van der Weydena, Madonna z Dzieciątkiem, 2 poł XV w., York Art Gallery // Fot. Domena publiczna / York Museum

Cudowna odzież dla boskiego dziecka

W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie znajdziemy unikatowe dzieło: św. Łukasza malującego Madonnę, która zajęta jest tkaniem sukienki dla Dzieciątka. To rzeźbiona środkowa część ołtarza (ok. 1510) z kaplicy malarzy w kościele św. Marii Magdaleny we Wrocławiu, autorstwa Jakuba Beinharta – szwabskiego rzeźbiarza, który od 1486 r. działał we Wrocławiu, prowadząc tam największą w mieście pracownię.

Jakub Beinhart, Św. Łukasz malujący wizerunek Madonny, przed 1510, Muzeum Narodowe w Warszawie // Fot. MUZA / Muzeum Narodowe w Warszawie / materiały prasowe

Wszystkie w zasadzie przedmioty, które mogły być powiązane z męką Chrystusa, traktowano jako relikwie – tak też było z tuniką, czyli tkaną suknią, o którą wedle ewangelicznego przekazu żołnierze rzucili losy po ukrzyżowaniu Zbawiciela. Pierwsze wzmianki o zachowaniu tuniki pochodzą z VI i VII wieku (Grzegorz z Tours, Fredegar) – trafiła ona do Jerozolimy, a następnie do Konstantynopola. Najprawdopodobniej stała się darem od bizantyńskiej cesarzowej dla Karola Wielkiego, który mógł przekazać ją do opactwa w Argenteuil, gdzie opatką była jego córka Teodrada.

W obliczu najazdów normandzkich relikwia została ukryta – ponownie odnaleziono ją w połowie XII wieku. To właśnie w kręgu opactwa w Argenteuil, w ramach rozwoju kultu tuniki, powstała legenda mówiąca, że owa suknia została utkana przez Matkę Bożą, gdy Jezus był jeszcze niemowlęciem. Była to wyjątkowo praktyczna odzież dla dziecka: przez kolejne lata, gdy Chrystus rósł, tunika samoczynnie powiększała się, a ponadto nie ulegała zniszczeniu, a nawet się nie brudziła.

Przedstawienie tej legendy – spopularyzowanej m.in. przez trzynastowieczny poemat „Vita beatae Mariae rhythmica” – znajdziemy przede wszystkim w dziełach późnośredniowiecznych, na przykład w ołtarzu z kościoła św. Piotra w Buxtehude (ok. 1410), w grafice Wita Stwosza (ok. 1500-1505), we wzorowanej na niej środkowej części Poliptyku z Lusiny (ok. 1505-1510, Muzeum Narodowe w Krakowie, strata wojenna) czy wreszcie w owym wrocławskim dziele, które wyjątkowo łączy tę opowieść z postacią św. Łukasza. Warto podkreślić, że przedstawienie Marii tkającej sukienkę Jezusa to coś więcej niż tylko ilustracja legendy – to zapowiedź pasji, która od samego początku ciąży nad Dzieciątkiem. Aby to podkreślić, artyści ukazywali ową tunikę na stojaku przypominającym krzyż.

Aluzję do przyszłej męki, choć już nie tak bezpośrednią, można także odnaleźć w kolejnym interesującym przedstawieniu św. Łukasza malującego Madonnę: jest to obraz z warsztatu Dirka Boutsa (XV w.), kilka lat temu pozyskany przez Bowes Museum w Durham. Nietypowa poza Jezusa, który wygląda, jakby się czegoś przestraszył, może oznaczać, że pierwotnie obraz ten był zestawiony z innym, ukazującym temat pasyjny. Zdarzały się w późnym średniowieczu dyptyki, gdzie Dzieciątko w ramionach Marii jest przerażone wizją swej męki ukazaną na drugim obrazie.

Łukasz rysujący Madonnę, ok. 1440-1475, The Bowes Museum, Durham (© The Bowes Museum) / fot. www.artfund.org

Święta cielesność

W obrazie z Durham Maria zabawia Jezusa gruszką – być może owoc ten miał stanowić odwołanie do grzechu pierworodnego (który zostanie przez Mesjasza odkupiony), ale mógł też być symbolem słodyczy. Św. Bonawentura odnosił słodycz do Mądrości Bożej, ale głównie smak ten wiązano z miłością – w tym wypadku uczuciem między Matką a Synem. Co jednak w tym obrazie dodatkowo rzuca się w oczy, to fakt, że Chrystus nie tylko jest nagi – jego poza sprawia, że prezentuje on widzom swe genitalia.

To motyw zwany przez badaczy ostentatio genitalium – podkreślać ma cielesność, płciowość Jezusa, a co za tym idzie, jego pełne człowieczeństwo. Ten motyw był szczególnie popularny w XV oraz w 1 połowie XVI wieku. Bardzo ciekawym przykładem jest obraz Maartena van Heemskercka (1532), w którym św. Łukasz maluje Madonnę trzymającą symbole władzy: berło i glob. Berło ma kształt krzyża, zaś glob jest kryształową kulą, której umiejscowienie w kompozycji w sposób szczególny zwraca naszą uwagę na genitalia Dzieciątka. 

Maarten van Heemskerck, Św. Łukasz malujący Madonnę, 1532, Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie // Fot. Koen van Weel / AFP / East News

Dzieło Heemskercka to właściwie dwa obrazy, bowiem artysta swą kompozycję rozbił na części, które zawisły po dwóch stronach ołtarza w kaplicy pod opieką Gildii św. Łukasza w kościele Grote Kerk w Haarlemie. Owe połówki zostały połączone w jeden obraz w XVII wieku, o czym dotychczas nikt nie wiedział – dopiero przeprowadzona w tym roku kompleksowa renowacja dzieła doprowadziła do zaskakującego odkrycia.

Okazało się także, że oryginalna kolorystyka obrazu, zwłaszcza tło kompozycji, znacząco zostały zmienione wskutek XVII-wiecznych przemalowań. Teraz oczyszczony i ponownie rozdzielony na dwie części obraz można podziwiać w Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie. Konserwatorzy mówią, że bardzo namęczyli się z usuwaniem owych zmian z XVII wieku, w związku z czym obecne uzupełnienia uszkodzonych warstw malarskich zostały nałożone w taki sposób, aby w przyszłości w razie potrzeby łatwo można było je zlikwidować.

Kościelne zakazy

W połowie XVI wieku miał miejsce Sobór Trydencki, który wprowadził szereg wytycznych i zakazów dotyczących sztuki sakralnej, także po to, aby nie dawać protestantom argumentów, że katolicy promują głupawe ludowe opowieści albo nieprzyzwoitości. Matka Boża z odsłoniętą piersią, nagie Dzieciątko prezentujące swą męskość, czy nawet po prostu ilustracja legendy o cudownej tunice stały się przedstawieniami niepożądanymi – a św. Łukasz malujący takie dziwy powoli zniknął z kościołów i kaplic.

Pozostaje nam się cieszyć, że kilka wyjątkowych przykładów przetrwało w muzealnych zbiorach – a niektóre z nich dopiero dziś, dzięki nowoczesnym metodom badań i konserwacji, możemy podziwiać w ich pierwotnej formie. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Wszystkie Madonny świętego Łukasza