„Proszę Państwa o zwracanie szczególnej uwagi i skrupulatne weryfikowanie wszystkich zrzutek, które publikowane są w internecie przez każde stowarzyszenie oraz fundację. Nie ma nic gorszego niż osiąganie korzyści finansowych na iluzorycznej krzywdzie. Nigdy nie będzie na to mojej zgody, z szacunku do Państwa, ale przede wszystkim wykorzystywanych »ofiar«, które niestety głosu nie mają” – napisał na Facebooku Łukasz Litewka, poseł Nowej Lewicy i prezes fundacji #TeamLitewka. Kiedy jednak skontaktowałam się z matką dziecka, na którego leczenie zbierał pieniądze, zadzwonił do mnie i próbował przekonać, żebym z nią nie rozmawiała, ponieważ kobieta przebywa z córką w szpitalu i „jest smutna”.
Strefa ciszy: czy poseł Litewka mija się z prawdą?
„Postanowiłem natychmiast działać by »odciążyć« mamę Asi. Samo to, że telefon zaczynał się od słów: »Panie Łukaszu, przepraszam, moment muszę wyjść z strefy ciszy« rozbiło mnie na kawałki. Zadzwoniłem do »dziennikarki«, naprawdę mimo emocji postanowiłem być miły, kulturalny i byłem pewien, że taka też będzie druga strona. Dyskusję zacząłem tym, że chętnie odpowiem bo szpital ani obecna sytuacja nie jest dobrym miejscem i czasem dla mamy (...) Do rozmowy nie doszło, bo pani rozmawiać ze mną nie chciała” – tak Litewka zrelacjonował na Facebooku (zachowałam oryginalną pisownię) kontakt ze mną, nie wyjaśniając, dlaczego rozbiła go strefa ciszy. Nie podał mojego nazwiska ani nazwy „Tygodnika” (bo nie chce „latać po sądach”), ale jego relacja jest daleka od prawdy (co łatwo udowodnić, bo obie rozmowy są udokumentowane).
Nie tylko nie byłam podczas tej rozmowy w żadnej strefie ciszy, ale też nie zadałam matce Asi pytania, które Litewka przytoczył, by móc nazwać mnie „złym człowiekiem, którym jedyne co kieruje to zacietrzewienie w swojej nieżyczliwości”, a w efekcie wywołać wśród swoich fanów falę oburzenia i wykorzystać ją do zbierania pieniędzy „na przekór złym ludziom”.
Nie zadałam pytania „Ile czasu ma Asia?”. Chciałam się natomiast dowiedzieć m.in., na co zbierane są pieniądze (w serwisie siepomaga.pl trwa bowiem zbiórka na leczenie w USA, natomiast w serwisie zrzutka.pl poseł zbierał na jej operację w Barcelonie) i „czy potrzebny jest bardzo duży pośpiech”.
W poniedziałek 21 października Łukasz Litewka napisał na FB: „Mamy 6 dni, a Asi brakuje blisko 600 tys. zł do operacji”. Kilka dni później rozmawiałyśmy z jej matką na Messengerze; najpierw odpowiedziała na zadane pytania, ale po mojej rozmowie z posłem stwierdziła, że nie zgadza się na opisywanie jej historii. Jednocześnie poprosiła, bym kolejne pytania w sprawie zbiórki Litewki kierowała do niego.
Kilka dni później, 29 października zaktualizowano opis zbiórki dla Asi w serwisie siepomaga.pl, dodając informację o możliwej operacji w Barcelonie, ale bez szczegółów. Nie wiadomo, ile będzie kosztować – ani czy w ogóle się odbędzie – choć Litewka zebrał już w wielkim pośpiechu 779 tys. zł, udostępniając w tym celu na Facebooku nie tylko nieprawdziwe informacje o mojej rozmowie z nim i matką dziecka, ale też film z ataku padaczki Asi.
Trwa on 20 sekund i ukazuje głównie zbliżenie na twarz trzynastoletniej dziewczynki. Został obejrzany ponad 650 tys. razy i nadal jest dostępny. W jego opisie Litewka zaznaczył: „Wspólnie z rodzicami podjęliśmy decyzję o publikacji. Bardzo nam przykro że musieliśmy Wam to pokazać (...). Gdybyśmy mieli miesiąc czy dwa może byłoby inaczej, ale niestety nie my tu rozdajemy karty. Mamy 6 dni, a Asi brakuje blisko 600 tys. zł do operacji w Barcelonie”.
Litewka zapewniał mnie przez telefon, że odpowie na wszystkie wysłane mailem pytania (nie tylko o tę zrzutkę). Jednak większość z nich, choćby to, kiedy i w jakim szpitalu odbędzie się operacja Asi – zignorował.
Jak dostać pomoc, o którą się nie prosiło
„Dieta radnego w Sosnowcu zmieni się z 2,5 tys. na 4,1 tys. Swój głos oddałem w pełni świadomie, nie czując wstydu. Każdego miesiąca przeznaczam drobną część kwoty na cele charytatywne (...). Praktycznie w każdym tygodniu przewożę wraz z kolegą kilka pralek, lodówek, mebli itd. (...) Miesięcznie (...) przeznaczam na paliwo 1000 złotych. (...) Uratowałem konia, zakupiłem lodówkę młodemu chłopakowi na nowe mieszkanie, sprzęt do słuchania książek dla starszej pani, dziesiątki karmy dla piesków” – napisał na Facebooku w listopadzie 2021 r. Radnym w Sosnowcu był od 2014 r., a działalnością dobroczynną zaczął zajmować się kilka lat później.
W 2019 r. po raz pierwszy kandydował do Sejmu, ale przegrał. Banery wyborcze przeznaczył na ocieplenie psich bud w schronisku, zaczął też podejmować coraz więcej działań charytatywnych. Pomagał zwierzętom, dzieciom, seniorom, osobom z niepełnosprawnościami i w kryzysie bezdomności. Akcje te przyniosły mu zwycięstwo wyborcze w październiku 2023 r. – został posłem Nowej Lewicy, uzyskując wynik dużo lepszy niż startujący z tego samego okręgu Włodzimierz Czarzasty.
Pierwszą pralkę dla potrzebujących Litewka otrzymał pod koniec 2020 r. od „bardzo miłego sosnowiczanina”. Radny opublikował jej zdjęcie na Facebooku i zapytał swoich fanów: „Gdzie pralka powinna trafić? Komu przyda się najbardziej? Zaznaczam, że jeśli pojawi się dużo zgłoszeń będę kierował się argumentacją w komentarzu. Także komu fajną pralkę? Domy samotnej matki, Domy Dziecka, rodzina z trudną sytuacją finansową?”.
Komentarzy było ponad 250, a urządzenie trafiło do Stowarzyszenia Charytatywnego Centrum – Arka im. św. Franciszka z Asyżu, choć wcale o nią nie prosiło. Jest za to związane ze znajomym Litewki, Dawidem Lipińskim, obecnie członkiem zarządu tej organizacji i właścicielem firmy prowadzącej dwa schroniska dla bezdomnych w Będzinie. Polityk zorganizował kilka zbiórek pieniędzy dla podopiecznych tych placówek, nie informując publicznie, o które schroniska chodzi.
Na moje pytania w tej sprawie odpowiedział dopiero wówczas, gdy sama zdążyłam ustalić fakty i napisać do Lipińskiego. W 2022 r. Litewka zebrał prawie 50 tys. zł dla tamtejszych bezdomnych, „bohaterów bez peleryny”, którzy – jak pisał w opisie zrzutki – od lat pomagali mu w rozwożeniu i noszeniu „setek lodówek, pralek, telewizorów, karmy dla psów”, a on korzystał bezpłatnie również z samochodu będącego własnością schroniska.
„Przez lata wyniszczyłem ich jedynego dostawczaka na ośrodku. Wyjeździłem setki km i gdy raz na początku zatankowałem, to dostałem burę, by więcej tego nie robić bo »my wszyscy tutaj też pomagamy«. Wymęczyłem tych seniorów, ich dłonie, barki i nogi” – pisał radny, który kilka miesięcy wcześniej przekonywał, że podwyżka diety mu się należy, bo wydaje co miesiąc tysiąc złotych na paliwo, żeby rozwozić sprzęt AGD z kolegą Dawidem. Według oświadczenia majątkowego w 2022 r., po podwyżce diet, Litewka miał dochód ok. 13,7 tys. zł miesięcznie (jako radny Sosnowca, specjalista ds. komunikacji w Zakładzie Oczyszczania Miasta w Mysłowicach i w Szpitalu Miejskim w Mysłowicach oraz współpracownik biura Włodzimierza Czarzastego, zajmujący się obsługą mediów).
Rok później zorganizował kolejną zbiórkę pieniędzy dla podopiecznych placówek Lipińskiego i zebrał ponad 12 tys. zł „na schaboszczaka i buraczki”. Zapytałam Dawida Lipińskiego i stowarzyszenie Centrum – Arka m.in. o to, czy wszystkie zebrane pieniądze zostały przekazane na potrzeby podopiecznych. Nie otrzymałam odpowiedzi. Obie zbiórki nadal są aktywne, podobnie jak większość z ponad 50 zrzutek zorganizowanych przez Litewkę przed założeniem fundacji w 2023 r.
Pytamy o zrzutki, poseł Litewka nie odpowiada
Nadal można więc wpłacać pieniądze dla pani Stefanii, która – jak informował Litewka – zrzekła się zebranej dla niej kwoty. Ówczesny radny zebrał ponad 17 tys. zł dla starszej pani, ale dał jej tylko 500. Resztę miał jej przekazać pod warunkiem, że kobieta przestanie żebrać – nie zrobiła tego.
Pieniądze nie zostały jednak zwrócone wpłacającym; polityk napisał na Facebooku, że przekaże je na prezenty dla seniorów w Domach Spokojnej Starości, po czym wpłacił 15 tys. zł na założoną w tym celu kolejną zrzutkę. Zapytałam go, do których domów trafiły prezenty. Nie odpowiedział. Zrzutka wciąż jest aktywna.
Można też wpłacić Litewce pieniądze na „jedzonko dla pana Zbyszka”, który „ponoć od kilku dni przesiaduje na ławce koło parku”, choć radny napisał na FB, że gdy przyjechał z zakupami, pana Zbyszka już tam nie było. Albo na mopy (polityk uruchomił dwie zrzutki „na mop”, dla dwóch osób zajmujących się kilkudziesięcioma kotami). Lub na wózek dla kobiety z niepełnosprawnościami (miał kosztować 8500 zł, Litewka zebrał ponad 100 tys. zł – zapewniał, że nadwyżkę przeznaczy na potrzeby beneficjentki).
Profil Litewki na zrzutka.pl, na którym te i inne zbiórki (z lat 2022-2023) nadal są aktywne, nie jest pierwszym, na którym radny zbiera pieniądze jako osoba prywatna. Jego poprzednie konto zostało założone w kwietniu 2020 r. i po jakimś czasie usunięte, ale nadal jest widoczne w archiwum stron internetowych.
Pierwszą była zrzutka na „respirator dla mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego”. W opisie zbiórki nie było informacji, o jaki szpital chodzi, a gdy serwis – otrzymawszy zgłoszenie podejrzanej zrzutki – poprosił o dodanie jej i wstrzymał chwilowo wpłaty, Litewka narzekał na FB, że nie rozumie, „jakim trzeba być człowiekiem by mącić w akcji dla zdrowia i życia”. Zebrał 55 tys. zł, a do szpitala, którego nazwę podał na koniec, przekazał 49 248 zł (choć zrzutka.pl nie pobiera prowizji).
Serwis zrzutka.pl odmówił odpowiedzi na pytanie, czy otrzymywał zgłoszenia dotyczące innych zrzutek Litewki. To poufne, podobnie jak metody weryfikacji jego zbiórek. Nie dowiemy się więc, czy ktoś zgłaszał jako podejrzane inne zrzutki polityka, na przykład na „godne życie dla pani Ewy”. W styczniu 2022 r. radny uruchomił zbiórkę dla kobiety, która wcześniej tego samego dnia napisała do niego, że jest tak biedna, iż „od dłuższego czasu je tylko chleb z serem”, i poprosiła Litewkę o pożyczenie 100 zł, by „miała za co jeść do końca miesiąca”.
Po dwóch dniach, gdy uzbierało się 57 tys. zł, radny napisał na FB, że pojechał do pani Ewy (u której wcześniej nie był) i znalazł w jej lodówce „tylko boczek, smalec, cebulę i śmietankę do kawy”. Nie było wspomnianego sera, nie było również żadnego zdjęcia beneficjentki – zrzutkę i posty na FB zilustrował pomidorami.
Liczni fani polityka (wówczas 100 tys., obecnie prawie 400 tys. na FB) nie potrzebują jednak żadnych dowodów na prawdziwość jego słów, by wpłacać mu coraz więcej pieniędzy. Atakują też każdego, kto wyraża jakiekolwiek wątpliwości.
10 procent prowizji: za pomoc przy pomocy
W czerwcu 2023 r. Litewka założył fundację, ale nadal ma problem z transparentnością działań charytatywnych, chociaż kwoty, które obecnie zbiera, są znacznie wyższe niż kiedyś. Na przykład w sierpniu zdobył ponad 730 tys. zł dla 15-letniego Pawła, który ponoć sam napisał do niego maila z prośbą o pomoc w wyjściu z bezdomności. Zapytałam wówczas Litewkę, czy przed uruchomieniem zrzutki podjął jakieś działania w celu zweryfikowania historii opisanej w mailu i ustalenia, czy jego autorem na pewno jest Paweł. Nie odpowiedział, a przez telefon stwierdził, że rozmawiał z chłopcem, jego mamą i szkołą. Dopytałam, czy te rozmowy odbyły się przed uruchomieniem zrzutki, a Litewka powtórzył trzykrotnie, że zrzutka została zweryfikowana w stu procentach.
Monika Waluś z Onetu wykazała jednak, że Paweł wcale nie jest bezdomny. We wrześniu rzeczniczka praw dziecka złożyła w sądzie rodzinnym wniosek o wgląd w sytuację Pawła, a Litewka informuje mnie teraz – choć wcale o to nie pytałam – że „jako Fundacja poza pomocą finansową umożliwiliśmy bezpłatną konsultację z naszymi prawnikami, którzy pomagają mamie i synowi w rozpoczęciu nowego życia”.
Polityk zbiera również pieniądze dla podopiecznych innych organizacji, którzy mają otwarte zbiórki w innych serwisach, np. siepomaga.pl. Poseł zwykle nie udostępnia już jednak linków do tych zrzutek (co robił przed założeniem fundacji), lecz uruchamia własne zbiórki w serwisie zrzutka.pl i pobiera prowizję z tytułu „udostępnienia rachunku bankowego Fundacji oraz prowadzenia obsługi księgowej środków pieniężnych”. W regulaminie fundacji czytamy, że chodzi o 10 proc., ale „dokładna wysokość pobranej kwoty ustalana jest indywidualnie w umowie z podopiecznym”.
Chciałam zapytać matkę Pawła, czy TeamLitewka pobrał jakiś procent kwoty zebranej dla chłopca, ale poseł twierdzi, że kobieta nie chce rozmawiać z mediami. Zapytałam więc o to innych beneficjentów zrzutek jego fundacji. Pierwsza to Anna Szwinge, na której leczenie polityk zebrał 635 tys. zł (planował ok. 1,1 mln zł, ale zamknął zbiórkę szybciej) i która zbierała wówczas pieniądze również w serwisie siepomaga.pl (gdzie celem było 1,5 mln zł i gdzie jej zbiórka była aktywna jeszcze przez kilka miesięcy po tym, jak Litewka i beneficjentka poinformowali, że cel został osiągnięty). Szwinge nie odpowiedziała na moje pytanie, po czym zablokowała mnie na Messengerze. Wcześniej pisała jednak publicznie na Facebooku, że Litewka prowizję pobiera. Obie zbiórki przyniosły jej prawie 2 mln zł (zanim serwis siepomaga.pl po moich pytaniach zakończył tę zrzutkę), ale nadal zbiera pieniądze poprzez fundację Rak’n’Roll.
Zapytałam o tę prowizję również Jerzego Garę, prowadzącego Ośrodek Rehabilitacji Jeży w Kłodzku. Ośrodek ucierpiał w wyniku powodzi, a Litewka zebrał ponad 373 tys. zł na jego odbudowę. „Zebrana kwota w całości, bez żadnych potrąceń, została przekazana na konto naszej Fundacji Primum” – odpowiedział Gara i dodał, że dzięki Litewce mógł „nabrać wiary w ludzką pomoc i z nadzieją popatrzeć w przyszłość”. Poseł był bowiem pierwszą osobą, która odezwała się do niego podczas powodzi, i sam zaproponował zorganizowanie zrzutki.
Sam Litewka nie odpowiedział na moje pytanie o procent pobierany od zrzutek.
Pieniądze wyda zgodnie z celem. Ile? Nie wiadomo
„Wszystkie środki ze zbiórek zorganizowanych przez Łukasza Litewkę na przestrzeni 10-letniej działalności charytatywnej oraz założoną ponad rok temu Fundację #TeamLitewka, zostały rozliczone lub są rozliczane zgodnie z ich celem. Zgodnie z regulaminem Fundacji – podobnie jak w przypadku innych organizacji tego typu w kraju – część zebranych środków pomaga realizować cele statutowe, udzielać szybkiej pomocy w nagłych sytuacjach (np. zakup osuszaczy w trakcie powodzi) utrzymać biuro i jednego pracownika Fundacji” – napisał do mnie, nie podpisując się, ktoś z fundacji Litewki.
Na zakup osuszaczy fundacja zorganizowała jednak osobną zbiórkę pieniędzy – poprzez system płatności Blik. „W kilka godzin przekazaliście ponad sto tysięcy zł” – poinformował Litewka na Facebooku. A ile zebrano w sumie? O tym już nie napisał. Sprawdzić tego nie można, bo suma dokonanych w ten sposób wpłat nie jest publicznie dostępna. W serwisie zrzutka.pl każdy może zobaczyć, ile pieniędzy wpłacono. Poprzez Blik – nikt.
Podobnie było w lipcu, gdy prosił o pieniądze poprzez Blik na kanapę i wykładzinę dla pani Weroniki. Szybko pochwalił się, że ktoś wpłacił 500 zł, ale nie poinformował, ile zebrał w sumie. Nie odpowiedział też na moje pytanie o kwotę zebraną za pomocą Blika w październiku dla żebrzącej pod sklepem pani Małgorzaty. Fundacja informuje tylko, że przekazała kobiecie zakupy za ponad 4000 zł, i zapewnia, że wszystkie wpłaty „zostaną wydane zgodnie z celem”.
Prokuratura na tropie posła Nowej Lewicy
Od 2020 r. Litewka zorganizował w serwisie zrzutka.pl – początkowo jako osoba prywatna, następnie poprzez fundację – ponad 80 zbiórek pieniędzy i zebrał w sumie ponad 4,7 mln zł (plus nie wiadomo ile w ramach kilku zbiórek poprzez Blik). Na pewno pomógł wielu osobom, ale równocześnie wzbudził całą masę uzasadnionych wątpliwości.
„W tutejszej Prokuraturze nadzorowane jest postępowanie, prowadzone przez Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu, w sprawie doprowadzenia wielu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w postaci pieniędzy, poprzez wprowadzenie w błąd co do celu zbiórki pieniędzy na portalu Zrzutka.pl, w okresie od 2020 do 2023 roku” – odpowiada na pytanie o zrzutki Litewki Dorota Pelon, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Postępowanie zostało wszczęte z urzędu w maju 2023 r. i nie jest pierwszym w sprawie działań tego polityka.
Gdy był radnym, został dwukrotnie oskarżony m.in. o nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych. TVN podawał, że jedna sprawa dotyczyła sfałszowania głosowania do budżetu obywatelskiego (chodzi o nieuprawnione wykorzystywanie peseli), druga – ukrywania list poparcia dla kandydatów na posłów w wyborach w 2015 r. W obu sprawach orzeczono karę grzywny, a wyroki zapadły w 2021 i 2022 r. Sąd Rejonowy w Sosnowcu odmówił mi jednak udostępnienia ich treści. Powód? Ochrona prywatności Litewki. Odwołałam się od tej decyzji, a sąd drugiej instancji uchylił ją i przekazał do ponownego rozpatrzenia.
Kilka tygodni po wszczęciu toczącego się obecnie postępowania polityk napisał o nim na Facebooku: „Dziwnym zbiegiem okoliczności wszystko zaczęło się od momentu gdy ogłosiłem start w najbliższych wyborach. I jeśli jutro, za miesiąc, czy pół roku przeczytacie o mnie Łukasz L. to proszę pamiętajcie, że mam na nazwisko Litewka”.
Imiona dzieci zostały zmienione
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















