„Perspektywa Sary”, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Bardzo ograniczoną

Za sprawą Grzegorza Brauna wraca temat kontrowersyjnego projektu „Perspektywa Sary”. Jakie jeszcze granice przekroczą rodzice dziewczynki, kreujący ją na dziennikarkę polityczną?
Czyta się kilka minut
Sara podczas pracy w Sejmie. Warszawa, 12 lipca 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter
Sara podczas pracy w Sejmie. Warszawa, 12 lipca 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter

„W pozornie spokojnej scenerii, przy małym drewnianym stoliku, pośród eleganckiej porcelany, dochodzi do prawdziwego starcia tytanów myśli. Z jednej strony redaktor Sara Małecka-Trzaskoś […]. Z drugiej strony Grzegorz Braun” – czytamy w opisie wywiadu opublikowanego kilka dni temu na kanale „Perspektywa Sary” na YouTubie. Film nosi tytuł „PRZYGOTUJCIE SIĘ NA WSTRZĄS! Grzegorz Braun w najbardziej szczerym wywiadzie, jaki widzieliście”, a prowadząca rozmowę – określana przez polityka mianem „pani” – ma 12 lat.

Czym jest „Perspektywa Sary” 

O projekcie „Perspektywa Sary” i wówczas 10-letniej dziewczynce z niepełnosprawnościami – którą rodzice wykreowali na „najmłodszą dziennikarkę sejmową” i przekonywali, że praca w Sejmie to forma terapii – zrobiło się głośno w lipcu zeszłego roku, gdy Jarosław Kaczyński odmówił (kolejnej) rozmowy z nią i stwierdził, że wolność słowa nie jest dla dzieci. Po naszym tekście „Perspektywa Sary” („TP” 32/2024) Kancelaria Sejmu przestała wydawać dziecku akredytację prasową.

Rodzice nie zrezygnowali jednak z projektu – nadal publikują filmy nagrane w zeszłym roku w parlamencie (niekiedy informując w opisach, że Sara wróciła do Sejmu, co jest nieprawdą) i walczą w sądzie administracyjnym o akredytację dla córki. 

Publikują też nowe filmy, w tym wywiady z politykami, których większość (m.in. Donald Tusk i Aleksandra Dulkiewicz) jest zaczepiana w miejscach publicznych. Zdarzają się jednak tacy, którzy umawiają się na spotkanie z dziewczynką. Wśród nich – nie pierwszy raz – Grzegorz Braun.

Grzegorz Braun w „Perspektywie Sary” 

Najnowsza rozmowa z nim to tzw. rage bait – materiał prowokujący (ang. bait) do wściekłości (rage), a co za tym idzie, do emocjonalnych reakcji, które zwiększają zasięgi w internecie. Rodzice dziewczynki, Franciszek i Marzena Małeccy-Trzaskoś muszą być świadomi, że wystawiają córkę na hejt. Świadczy o tym nie tylko tytuł tego filmu, ale też ciąg dalszy jego opisu: 

„Ten wywiad to materiał, który zmusi Cię do myślenia, wywoła skrajne emocje i na pewno nie pozwoli Ci zasnąć […] Obejrzyj teraz, zanim zniknie z internetu! Zostaw komentarz ze swoją opinią – pokaż po której stronie stoisz!”. 

Komentarze na YouTubie są jednak wyłączone – zgodnie z zasadami tego serwisu nie można komentować filmów, w których występują dzieci.

Opisy programu prowokują do hejtu 

Takich ograniczeń nie ma na Instagramie ani TikToku, gdzie rodzice Sary opublikowali fragmenty wywiadu, i również zachęcili internautów do komentowania. Ani na Facebooku, gdzie fragment wywiadu zamieścił Grzegorz Braun. Nienawistnych komentarzy – wymierzonych zarówno w polityka, jak i w dziewczynkę – nie da się więc zliczyć. Ani czytać.

Pod poprzednimi rozmowami Sary z politykami często bywało podobnie. Tym razem jednak rodzice postanowili wywołać jeszcze więcej kontrowersji, a co za tym idzie: negatywnych emocji i hejtu.

„Prowadząca nie jest tylko tłem – jej reakcje, kiwanie głową i drążące pytania nadają tej rozmowie niesamowitą dynamikę” – czytamy w opisie wywiadu, a na nagraniu widzimy próbę zrobienia z niepełnosprawnego dziecka dziennikarki w stylu Moniki Olejnik, „gotowej zadać każde, nawet najtrudniejsze pytanie”. 

W zeszłym roku dziewczynka zadawała politykom pytania w stylu: „Co to jest manipulacja i czym się różni od propagandy?”. Teraz pyta Brauna o osoby LGBT i komory gazowe, wielokrotnie przerywa mu i wyraża odmienne opinie.

Czy publiczne urzędy wspierają „Perspektywę Sary”? 

Z drugiej strony, na kanale „Perspektywa Sary” pojawiło się też ostatnio kilka filmów nagranych w chorzowskim zoo i reklamujących bilet do Parku Śląskiego, którego zoo jest częścią. W ich opisach można przeczytać, że powstały „dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego”.

Zapytałam urząd, czy to prawda, a jeśli tak, to na czym polega to wsparcie. Zapytałam też Państwową Inspekcję Pracy, czy wydano zezwolenie na wykonywanie przez Sarę pracy lub innych zajęć zarobkowych. Czekam na odpowiedzi. 

Chciałam porozmawiać z Franciszkiem Małeckim-Trzaskosiem, który niedawno zmienił nazwę prowadzonej z żoną firmy na Impre-Sara-It sp. z o.o., ale odesłał mnie do swojego prawnika.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Powrót Sary