Co ma na sumieniu Janusz Mirgos, kontrowersyjny korepetytor z TikToka

Publikowanie wizerunków dzieci w dwuznacznym kontekście to forma krzywdzenia ich.
Czyta się kilka minut
Prostock-studio / Shutterstock
Prostock-studio / Shutterstock

„Różni nas 18 lat, ale kochamy się ♥” – brzmi napis umieszczony na górze ekranu w opublikowanym na TikToku filmiku ukazującym dorosłego mężczyznę i chłopca, który wygląda na mniej niż 15 lat. Na dole dopisano: „uczyć matmy”. W kolejnym ujęciu widzimy tego samego mężczyznę i nastoletnią dziewczynę. Nad ich głowami napis: „Wiek to tylko liczba, ale kochamy się ♥”, a na dole ekranu dopisek: „w lego i ziemniakach”. Mężczyzna to 33-letni korepetytor Janusz Mirgos, a towarzyszące mu młode osoby – jego uczniowie.

Jak Mirgos nagradzał uczniów

„Bierzemy do buzi giga żelka i testujemy” – taki podpis towarzyszył opublikowanemu na profilu korepetytora wizerunkowi chłopca, który jadł dużego czerwonego żelka o podłużnym kształcie. Jedzenie było zresztą częstym motywem na profilu Mirgosa. Jego uczniowie albo testowali produkty (m.in. czipsy o smaku kobiecych miejsc intymnych), albo spożywali wraz z nim posiłki w niekiedy drogich restauracjach i kawiarniach. Korepetytor zabierał ich bowiem na – jak sam pisał – „randki”, podczas których jedli, uczyli się i nagrywali filmy na TikToka.

W jednym z filmów Mirgos podstawia uczniowi do ust szklankę, a chłopiec pije z niej przez słomkę, po czym role się odwracają. W tle słychać dziecięcy głos „Tylko mnie kochaj” (z filmu pod tym samym tytułem). Ten chłopiec, obecnie 16-letni Adam, pojawiał się na filmach Mirgosa od dawna i był określany przezeń mianem „amanta” i „mojego chłopaka”. Na jednym z filmów leżał i obejmował korepetytora, który przytulał się do niego, leżąc z głową na jego tułowiu. Na innym otrzymał od Mirgosa tort z napisem „Dla fantastycznego ucznia” i obuwie za kilkaset złotych.

Mirgos dawał też prezenty – od drobiazgów, poprzez klocki Lego, po jeszcze droższe buty. Jeden z uczniów otrzymał obuwie za ok. 1000 zł jako nagrodę za dobre oceny w ramach „systemu motywacyjnego”. Inni otrzymywali nagrody w ramach zachęcania nie tylko do nauki, ale również – do hazardu.

Obstawianie meczów, energetyki, alkohol

Mirgos sam publikował filmy, z których można się dowiedzieć, że podczas korepetycji oglądał i obstawiał mecze, wciągając w to uczniów. W jednym z nich wystąpił już pełnoletni Rafał, który potwierdził, że Mirgos – według ucznia dla urozmaicenia zajęć – „prowadzi różnorodne konkursy, np. czy Real wygra z Barceloną, i jak ktoś obstawi dokładny wynik, to wygrywa jakąś rzecz”. Chłopak dodał, że przegrana wiązała się niekiedy ze swego rodzaju karą.

Gdy Rafał stwierdził, że „przegrywał konkursy i musiał na przykład jakiś plakat innemu uczniowi wysłać”, na filmie pojawiła się fotografia ukazująca innego, młodszego ucznia, który trzyma w rękach taki plakat. Widać na nim kolaż fotografii Rafała, wśród których znajdują się zdjęcia ukazujące go bez koszulki, a na jednym nie widać też jego bielizny (widać natomiast, że zasłania rękami krocze). Chłopiec, który ten plakat otrzymał, wygląda na mniej niż 15 lat.

Na jeszcze młodszego wygląda uczeń, który na jednym z pierwszych filmów, opublikowanym w 2017 r., bawi się kucykami Pony. Chłopiec ma ok. 12 lat i udaje, że kucyki kopulują. Korepetytor publikował też filmy ukazujące jego uczniów z napojami energetycznymi, e-papierosami i alkoholem. Na jednym widać, jak Adam kupuje piwo, pokazując ukraiński dowód osobisty, a następnie inny uczeń dostaje to piwo w prezencie. Na innym jest chłopiec w koszulce z napisem „Biorę mefedron codziennie” i podpis „Koszulka dla wzorowego ucznia”.

„Dzisiaj egzaminy w chmurze, czyli jak zdać rok szkolny w tydzień i mieć wakacje już we wrześniu. Startujemy!” – mówi Mirgos w filmie, na którym widać, jak towarzyszy uczniowi w zdawaniu. Uczniów, którym korepetytor pomagał w zdawaniu egzaminów online, jest więcej.

Mirgos usuwa treści, na TikToku powstaje trend

Kilka tygodni temu o Mirgosie zrobiło się w internecie głośno, głównie z powodu wizerunków uczniów w erotycznym kontekście. Korepetytor został oskarżony o bycie „PDF-em” (czyli pedofilem), a wielu użytkowników TikToka i YouTube’a nagrało filmy o nim albo nawiązujące do niego. Nie wszystkie stanowiły krytykę jego zachowania. Najwięcej publikacji nawiązywało do jego relacji z uczniami w sposób żartobliwy, w ramach tzw. trendu (polega on na tym, że wszyscy robią to samo). 

Użytkownicy nagrywali filmy, na których uczyli się i spożywali posiłki, podpisując nagrania w sposób charakterystyczny dla Mirgosa (np. „Kiedy się kochacie... ♥”, a dwa ujęcia dalej: „...uczyć języków”) i dodając jego podkład dźwiękowy. Wśród osób wykorzystujących ten trend do tworzenia treści byli nie tylko nastolatkowie, ale też dorośli, którzy używali go na firmowych profilach (np. szkoły językowej czy prywatnej szkoły średniej).

Co na to Mirgos? Usunął sporo kontrowersyjnych treści i opublikował cztery filmy z oświadczeniami... jego uczniów, którzy wzięli go w obronę i zapewniali, że „nie jest PDF-em”, lecz świetnym korepetytorem, a dwuznaczne treści to tylko żarty. Z tej czwórki dwaj uczniowie byli pełnoletni. Na dwóch filmach występował też Mirgos, ale wypowiadali się głównie chłopcy, nawet na temat jego problemów z prawem i oskarżeń o stalking. Adam zapewnił, że to on jest autorem dwuznacznych opisów filmów korepetytora.

W wyniku zgłoszeń internautów TikTok usunął profil Mirgosa. Biuro Rzecznika Praw Dziecka podjęło natomiast „szereg czynności”, ale nie odpowiedziało na pytania o konkrety. Ktoś zgłosił też sprawę na policję. „Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów nadzoruje postępowanie sprawdzające dot. anonimowego zawiadomienia” – odpowiada na pytanie o Mirgosa rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba. Potwierdza też, że to nie pierwsze postępowanie ws. korepetytora. Poprzednie, dotyczące nękania 17-letniej Darii, zostało umorzone.

Jak wyglądały lekcje z Mirgosem

– Mirgos chciał, żebym zdawała rozszerzoną maturę z matematyki, i nie był w stanie zaakceptować, że nie chcę tego robić – mówi Daria, dziś już studentka. – Gdy wybrałam inny przedmiot, zaczął mi ubliżać i wysyłać niezliczoną ilość wiadomości, a gdy go zablokowałam, prosił swoich uczniów, nawet 10-letnich, żeby do mnie pisali. Potem zaczął wysyłać mi niechciane prezenty, a do mojego kolegi napisał, że chce zrobić krzywdę mnie albo sobie. Na czas postępowania dostał dozór policji i zakaz zbliżania się do mnie, na szczęście dał mi już spokój.

Daria mówi, że Mirgos był jej korepetytorem przez 2 lata. Od początku uważała, że jest trochę dziwny, ale umiał uczyć matematyki, więc przymykała oczy na określanie zajęć np. mianem „randek, tylko bez całowania”. – Kiedyś kazał mi rywalizować z inną uczennicą i straszył, że tej, która przegra, wyśle do domu skolopendrę, obrzydliwego i jadowitego robala – wspomina. – Byłyśmy przerażone, ale nie zrezygnowałyśmy z korepetycji. Dziś wiem, że nami manipulował. Jednak w odróżnieniu od innych korepetytorów pomógł mi zrozumieć matematykę i poprawić oceny, i bałam się, że bez zajęć z nim nie poradzę sobie na maturze. Proponował mi, że podczas samej matury też mi pomoże – za pośrednictwem minikamery w guziku i mikrosłuchawki w uchu – odmówiłam, ale wiem, że niektórzy z tej propozycji skorzystali.

– Janusz był moim korepetytorem od końca podstawówki do klasy maturalnej – mówi Ala, inna była uczennica Mirgosa, która również odrzuciła jego propozycję „pomocy” na maturze. – Rodzice płacili mu za korepetycje z matematyki, ale często zamiast się uczyć, spędzaliśmy czas na rozmowach, słuchaniu muzyki i jedzeniu posiłków, które zamawiał. Na nasze spotkania mówił „randki”, a o mnie – że jestem głupia i nie poradzę sobie bez niego na maturze. Wyśmiewał mnie, ale gdy rodzice chcieli zrezygnować z jego usług, rozpłakał się i powiedział, że jestem jego ulubioną uczennicą. Kupował mi papierosy, a mojemu młodszemu bratu, który też był jego uczniem, pożyczył bez wiedzy rodziców ponad 1000 zł. Miałam wtedy trudny okres, nie zależało mi na nauce i nie rozumiałam, jak bardzo złe jest to, co Mirgos robił. Dziś uważam, że powinien mieć zakaz kontaktów z dziećmi.

Kontrowersja dla zasięgu

Mirgos nie odpowiedział na nasze prośby o rozmowę. Udzielił natomiast odpowiedzi na pytania youtubera Tomasza Działowego „Gimpera”. Zapewnił, że wszystkie nieodpowiednie treści – dotyczące relacji z uczniami, alkoholu i narkotyków – to żarty, „kontrowersja dla zasięgu” i że na wszystko zgadzają się tak uczniowie, jak i ich rodzice. Zajęcia określał mianem „randek”, bo rendez-vous po francusku oznacza „spotkanie”. W sprawie Darii spędził dwa dni w areszcie, ale potem rzekomo prokurator chwalił jego zaangażowanie w projekt nauczania. Było mu przykro, że ludzie nie rozumieją, że wspólna nauka może być super.

Sprawa Mirgosa, niezależnie od tego, czym zakończy się prokuratorskie postępowanie, mogłaby stać się kanwą ciekawej lekcji – w ramach godziny wychowawczej, a może nawet startującej od przyszłego roku szkolnego edukacji zdrowotnej. Jaka jest granica wolności w relacjach nauczyciel-uczeń? Do czego mogą prowadzić przekroczenia tej granicy? Jak odróżnić ciekawe techniki dydaktyczne od wykorzystywania i manipulacji? 

To są pytania ważne też na przyszłość, gdy metodę popularności „na Mirgosa” postanowią przejąć również inni internetowi korepetytorzy.

Imiona uczniów zostały zmienione

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025

W druku ukazał się pod tytułem: To tylko żarty