To nie była krytyka wyrażona wprost. W liście do amerykańskich biskupów papież Franciszek odniósł się do polityki imigracyjnej nowego prezydenta USA. Papież odwołuje się do historii świętej rodziny, „emigrantów w Egipcie i uchodźców, uciekających przed gniewem bezbożnego króla”, by przypomnieć o godności przynależnej każdemu bez wyjątku. Krytykuje program masowych deportacji, zainicjowany przez nowe amerykańskie władze, i fakt, że jego autorzy zrównują nielegalne przebywanie na danym terytorium z przestępstwem. „Miłość chrześcijańska nie jest koncentryczną ekspansją interesów, które stopniowo rozszerzają się na inne osoby i grupy” – napisał Franciszek. I to właśnie ta uwaga została uznana za ostrą polemikę z wiceprezydentem J.D. Vance’em.
Doktryna katolicka według J.D. Vance'a
Wiceprezydent USA pytany w telewizji Fox News o swój stosunek do imigrantów, odpowiedział odwołaniem do „bardzo chrześcijańskiej koncepcji”, wedle której „najpierw kochasz swoją rodzinę, później kochasz sąsiada, kochasz swoją wspólnotę, wreszcie kochasz swoich współrodaków i dopiero potem możesz się skupić na reszcie świata”. Swoje stanowisko doprecyzował w późniejszym tweecie, pisząc: „Po prostu wygooglujcie ordo amoris”. Ordo amoris, czyli porządek miłowania, koncepcja wywodząca się jeszcze od św. Tomasza z Akwinu.
Jednak Vance szybko został skrytykowany przez część katolickich teologów, argumentujących, że ów porządek miłowania nie może oznaczać uzasadnienia dla egoizmu i zamknięcia na innych. Podobne przesłanie wypływa z papieskiego listu: „Prawdziwy ordo amoris, który należy promować, to ten, który odkrywamy, nieustannie rozważając przypowieść o »miłosiernym Samarytaninie«, to znaczy rozważając miłość, która buduje braterstwo otwarte dla wszystkich, bez wyjątku”.
Polemika papieża z wiceprezydentem jest wyjątkowo interesująca, bo sam Vance jest konwertytą na katolicyzm, który przyjął to wyznanie stosunkowo niedawno – w 2019 r. Jego katolicyzm był szeroko komentowany, kiedy Donald Trump wskazał go, by został kandydatem na wiceprezydenta. Vance opisał swoją drogę do katolicyzmu w eseju „Jak dołączyłem do ruchu oporu”, opublikowanym na łamach katolickiego magazynu „The Lamp”. To wyjątkowy tekst, pozwalający lepiej zrozumieć drogę, jaką przeszedł autor bestsellerowej książki o amerykańskiej biedzie („Elegia dla bidoków”), by stać się czołowym politykiem Partii Republikańskiej.
J.D. Vance'a od ateizmu po katolicyzm
Kiedy Vance pojawił się u boku Trumpa w 2024 r., media chętnie przypominały jego wypowiedzi sprzed lat, kiedy jeszcze, gładko ogolony, brylował na salonach. Mówił wtedy, że Trump to kulturowa heroina, moralna katastrofa i potencjalnie amerykański Hitler. Dlatego kiedy Vance najpierw został wspieranym przez Trumpa senatorem z Ohio, a później kandydatem na wiceprezydenta, podejrzewano go o koniunkturalizm. Zdaniem krytyków postanowił „zapomnieć” o swoich wcześniejszych zastrzeżeniach, bo sukces polityczny po republikańskiej stronie stał się niemożliwy bez współpracy z Trumpem. Tymczasem religijna droga Vance’a, opisana we wspomnianym eseju, może sugerować bardziej skomplikowaną odpowiedź na pytanie o jego motywacje.
Vance zaczyna od czasów swojego dzieciństwa (które tak drobiazgowo opisał w słynnej już książce) i od bardzo dla niego ważnej postaci babci. Babci, która była wierząca, ale nie przepadała za instytucjonalnym Kościołem i żywiła głęboką podejrzliwość wobec popularnych w tamtym czasie teleewangelistów (których mimo to chętnie oglądała). Ze świata swojego dzieciństwa, gdzie katolicyzm był traktowany ze sporą dozą protestanckiej nieufności, Vance trafił do Iraku. Z wojska wrócił sceptycznie nastawiony do polityki interwencjonizmu, ale i do religii. „Kiedy w 2007 r. opuściłem marines i rozpocząłem studia na Uniwersytecie Stanowym Ohio, czytałem Christophera Hitchensa i Sama Harrisa, a samego siebie uważałem za ateistę”.
Jego ateizm miał dwie interesujące konsekwencje. Po pierwsze, na krótki czas popchnął go w kierunku libertarianizmu. Ponieważ jako ateista stawał się nieco wyobcowany w swoim dotychczasowym otoczeniu, kompensował to sobie zdwojonym entuzjazmem dla poglądów wyznawanych przez Partię Republikańską. I to pozwoliło mu odkryć, że wolnościowe poglądy gospodarcze są akurat tym składnikiem republikanizmu, które biednych wyborców z Appalachów zupełnie nie obchodzą. „Żaden z nich nie przejmował się tym, jak bardzo administracja Busha obniżyła stawki podatkowe dla miliarderów”.
Z drugiej strony ta nowa ateistyczna tożsamość miała go przybliżyć do elity, której starał się być częścią. Stopniowo odkrywał jednak, że nieustanna chęć osiągania coraz więcej wcale nie prowadzi go do szczęścia. Vance poznaje też Petera Thiela, miliardera z Doliny Krzemowej, który podsuwa mu podobne myśli. Mówi mu, że „nasze zawody będą wiązały się z dłuższymi godzinami w biurze, wyobcowaniem społecznym od naszych rówieśników oraz pracą, której prestiż nie będzie w stanie zrekompensować jej bezsensowności”. Przybliża mu też René Girarda, francuskiego filozofa i autora teorii o rywalizacji mimetycznej (zgodnie z którą ludzie rywalizują o rzeczy, których pożądają inni).
Użyteczna politycznie katolicka nauka społeczna
Vance stopniowo powraca do religii. Jest to powrót o głębokim tle intelektualnym. Przyszły wiceprezydent przyznaje to zresztą w wywiadzie z Ronem Dreherem, opublikowanym na łamach „The American Conservative” z okazji jego konwersji. Na pytanie, dlaczego wybrał św. Augustyna na swojego patrona, Vance odpowiada: „Pochodzę ze świata, który nie był superintelektualny w kwestii wiary chrześcijańskiej. Obecnie spędzam dużo czasu wśród wielu intelektualistów, którzy nie są chrześcijanami. Augustyn dał mi sposób na zrozumienie wiary chrześcijańskiej w silnie intelektualny sposób”.
Vance interesuje się również społecznym nauczaniem Kościoła katolickiego. Pisze o nim jako o drodze środka pomiędzy z jednej strony amerykańską lewicą, która z troską pochyla się nad ubogimi i wiele ma do powiedzenia o strukturalnych uwarunkowaniach wpływających na ich sytuację, ale nie wymaga od nich pracy nad sobą – z drugiej zaś prawicą, która widzi przede wszystkim osobistą odpowiedzialność i nie przyjmuje do wiadomości istnienia problemów strukturalnych.
Vance należy do tych, którzy chcieliby popchnąć Partię Republikańską na nowe tory, z dala od wolnorynkowej ortodoksji. Wiceprezydent przyjaźni się z Orenem Cassem, ekonomistą i publicystą, który postuluje odnowę Ameryki nie w oparciu o wciąż rosnącą konsumpcję, ale o powrót do produktywności. Poglądy Vance’a, również te religijne, mogą więc wpływać na kształt jego programu politycznego.
Niektórzy, jak Paul Elie na łamach „The New Yorkera”, idą jeszcze dalej, spekulując, że katolicyzm wiceprezydenta może mieć nawet bardziej radykalne oblicze. Pisarz sugeruje, że Vance’owi blisko do integralizmu – a więc koncepcji zakładającej, że świeckie prawa powinny wynikać z prawa naturalnego. Taki pogląd, w opozycji do dominujących liberalnych teorii prawa, forsuje profesor Adrian Vermeule z Uniwersytetu Harvarda (Elie odnotowuje, że Vermeule i Vance wystąpili razem na konferencji organizowanej przez franciszkański uniwersytet w Ohio). Nie ma jednak żadnej jednoznacznej deklaracji wiceprezydenta o jego poparciu dla integralizmu.
Ideologia katolicka w służbie polityki międzynarodowej
Przekonania Vance’a mogą mieć również znaczenie dla polityki międzynarodowej, co dobitnie pokazało jego ostatnie wystąpienie w Monachium. To miał być moment, kiedy nowa administracja wskaże europejskim partnerom kierunki w kluczowych kwestiach: Rosji, Ukrainy i przyszłości NATO. Spodziewano się gorzkich słów, wezwań do zwiększenia wydatków na obronność, może nawet pierwszych zrębów amerykańskiego planu pokojowego. Szybko się jednak okazało, że wiceprezydent USA w ogóle nie zamierza się skupiać na toczącej się w Europie wojnie, bo najwyraźniej nie w niej widzi największe zagrożenie dla kontynentu. Tym, co martwi go najbardziej, jest „odejście Europy od niektórych z jej najbardziej podstawowych wartości, wartości podzielanych przez USA”.
Vance mówił o problemach z demokracją (unieważnienie wyborów prezydenckich w Rumunii czy marginalizowanie partii radykalnych), wolnością słowa (postulaty ściślejszej kontroli nad mediami społecznościowymi w celu zwalczania dezinformacji i hejtu) czy nielegalną imigracją. Pierwszym paradoksem tego wystąpienia jest fakt, że wiceprezydent wskazywał na zagrożenie podstawowych wartości tam, gdzie polityczny europejski mainstream widział dotąd środki mające tych wartości bronić. Wybory w Rumunii zostały unieważnione, ponieważ sąd najwyższy tego kraju uznał, iż doszło do ingerencji z zewnątrz, która zagroziła rumuńskiej demokracji jako takiej. Przeciwdziałanie dezinformacji w sieci od lat jest sztandarowym postulatem wszystkich tych, którym przyszłość demokracji leży na sercu.
Katolicyzm w roli ideowej agendą polityki Trumpa
Przemówienie w Monachium zdradzało jeszcze inny paradoks. Wiele dotychczasowych analiz podkreślało transakcyjny charakter polityki zagranicznej nowej administracji, zgodny z realistycznym postrzeganiem relacji międzynarodowych i biznesowym doświadczeniem prezydenta Trumpa. I do pewnego stopnia rzeczywiście tak jest. Czterdziesty siódmy prezydent chce kupować Grenlandię i przejmować ukraińskie surowce naturalne. Dotychczasowych partnerów straszy cłami i domaga się korzystniejszych dla Stanów Zjednoczonych umów. Trump wielokrotnie krytykował też dotychczasową, opartą na wartościach politykę zagraniczną USA – pokazując, że kierując się takimi kryteriami, Waszyngton często trafiał na manowce, angażując się wbrew własnemu interesowi i narażając na zarzuty o hipokryzję.
Tymczasem Vance jasno zasygnalizował, że nowa administracja również ma swoją ideową agendę i może ją czasem stawiać wyżej niż tylko pragmatyczne poszukiwanie interesu. Wiceprezydent, zamiast podyktować warunki nowej transatlantyckiej współpracy w zakresie bezpieczeństwa, skupił się na ostrzeżeniach przed upadkiem. Nie zrobił tego oczywiście w przypadkowym momencie: jego przemówienie miało miejsce na nieco ponad tydzień przed wyborami do niemieckiego Bundestagu, tuż po zamachu terrorystycznym (Afgańczyk wjechał samochodem w tłum na monachijskiej ulicy) i w sytuacji, kiedy tamtejsze sondaże dają drugie miejsce dotychczas marginalizowanej Alternatywie dla Niemiec.
Wypowiedzi Vance’a można zatem odczytywać jako sygnał poparcia dla tego ugrupowania i potwierdzenie, że administracja Trumpa jest zainteresowana wspieraniem sił politycznych o podobnym profilu ideowym w innych państwach zachodnich. Do tej pory trudnił się tym przede wszystkim Elon Musk na komunikatorze X.
Nie jest wykluczone, że ta ideowość charakteryzuje przede wszystkim samego wiceprezydenta. Donald Trump opiera się na kilku zasadniczych przekonaniach: nielegalna imigracja jest szkodliwa, cła korzystne, a reindustrializacja – konieczna. „Zielony ład” okazał się szkodliwy dla biznesu, a przejawy „woke” są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Wojny lepiej kończyć niż zaczynać, a na arenie międzynarodowej USA nie powinny dłużej pozwalać się wykorzystywać. Tych założeń prezydent trzyma się konsekwentnie, pozwalając, by inni przekładali je na język politycznych planów, ustaw i rozporządzeń. Trump jednak nigdy nie był ideologiem. Przemówienia o upadku wartości raczej by do Europejczyków nie wygłosił.
Katolicy u boku Trumpa
Wiceprezydenci nie zawsze odgrywają istotną rolę – często działo się wręcz na odwrót, stawali się jednymi z najmniej znaczących postaci w otoczeniu prezydenta. Jednak w przypadku Vance’a jest inaczej. Od początku jest widoczny u boku Trumpa. Odegrał ważną rolę w walce o zatwierdzenie nominacji personalnych przed Senatem. Pozostaje w dobrych relacjach nie tylko z samym prezydentem, ale też z innymi kluczowymi postaciami, jak Elon Musk.
Często pojawia się sugestia, że to właśnie Vance mógłby zastąpić Trumpa podczas wyborów prezydenckich w 2028 r. Sam Trump co prawda zbył takie spekulacje jako przedwczesne, mówiąc, że zapewne pojawi się wtedy wielu „utalentowanych ludzi”, chcących powalczyć o najwyższe stanowisko w kraju, ale potencjalna kandydatura Vance’a jest prawdopodobna. Już samo wskazanie jego kandydatury na wiceprezydenta można było interpretować jako sygnał, że obóz Trumpa myśli poważnie o zachowaniu ciągłości po upływie drugiej kadencji prezydenta.
Nie tylko Vance reprezentuje katolików w nowej administracji. Jest jeszcze posiadający dziewiątkę dzieci sekretarz transportu Sean Duffy, sekretarz stanu Marco Rubio, sekretarz pracy Lori Chavez-DeRemer, sekretarz edukacji Linda McMahon, szef CIA John Ratcliffe, czy niezbyt religijny, ale wywodzący się z katolickiej rodziny sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy. To może mieć istotny wpływ nie tylko na obecną kadencję Trumpa, ale i na przyszłość Partii Republikańskiej.
Wzrost znaczenia katolików może sprzyjać zmianom, które już zachodzą w ramach tego ugrupowania, a które współgrają z refleksjami Vance’a: Republikanie przyszłości mogą być w mniejszym stopniu partią wolnego rynku i nieskrępowanego kapitalizmu. Rodzina, wspólnota, silny przemysł, dający dobre miejsca pracy amerykańskim robotnikom, nawet silniejsze związki zawodowe. Inny model rozwoju gospodarczego, w którym wzrost konsumpcji nie będzie priorytetem – tak może wyglądać program Partii Republikańskiej w czasach po Donaldzie Trumpie. Jego elementy już zaczynają być widoczne.
Nie oznacza to jednak, że Partia Republikańska stanie się partią amerykańskich katolików. W ostatnich cyklach wyborczych katolicy dzielili się niemal dokładnie po połowie w swoich politycznych sympatiach. W 2024 r. Trump zdobył w tej grupie niewielką przewagę (wygrywając wśród białych katolików i przegrywając wśród katolików pochodzenia latynoskiego). Intelektualny katolicyzm Vance’a niekoniecznie pozyska mu sympatię wszystkich współwyznawców, podobnie jak progresywne poglądy katolika Bidena nie przyciągnęły ich wszystkich do niego. Wreszcie, poglądy Vance’a mogą się spotkać ze sprzeciwem kościelnej hierarchii z papieżem na czele. Mimo tych zastrzeżeń, możemy właśnie obserwować niewidziany wcześniej wpływ katolicyzmu na kształt amerykańskiej polityki.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















