Miał być wyrównany wyścig, liczenie głosów aż do ostatniego i sądowe spory o rezultat w kluczowych stanach. Spodziewano się powtórki z roku 2020. Przestrzegano, że ostateczny wynik może nadejść dopiero po kilku dniach.
Tymczasem jeszcze zanim zamknęły się ostatnie lokale wyborcze, sytuacja była już właściwie jasna: to Donald Trump odniósł wyborczy sukces i wróci do Białego Domu jako 47. prezydent Stanów Zjednoczonych. W Europie od razu pojawiły się pytania: co dalej z NATO? Co dalej z Ukrainą i Rosją?
Trump uważa, że Ukraina nie ma szans na zwycięstwo i trzeba zamrozić wojnę
Były i przyszły prezydent wielokrotnie mówił przecież, że zakończy wojnę w Ukrainie jeszcze przed swoją oficjalną inauguracją (która nastąpi w drugiej połowie stycznia 2025 r.). Uginając się pod wywieraną przez niego presją, Putin i Zełenski mają zasiąść do negocjacji. Czasem Trump szedł nawet dalej, mówiąc, że do zakończenia konfliktu wystarczą mu 24 godziny.
Z tych wypowiedzi wyłania się jeden oczywisty wniosek: Trump naprawdę uważa, że Ukraina nie ma dziś szans na zwycięstwo, a zatem potrzebne jest natychmiastowe zamrożenie konfliktu i próba negocjacji. Podobny scenariusz rysował J.D. Vance, który zostanie wiceprezydentem u boku Trumpa. „Nie dołączą do NATO ani innych tego rodzaju sojuszniczych instytucji” – mówił Vance o Ukrainie, sugerując jednocześnie, że Ukraińcy ufortyfikują się na obecnej linii frontu, aby zapobiec następnym inwazjom ze strony Rosji. Rosja zachowa zaś terytorium, które już podbiła.
W otoczeniu Trumpa nie ma jednomyślności na temat obecności USA w Europie
Podobne koncepcje przedstawiały również kluczowe think tanki na zapleczu Trumpa, uznając, iż zawieszenie broni i negocjacje są konieczne. Choć jednocześnie pojawiały się pomiędzy nimi istotne rozbieżności: czy akcesja Ukrainy do NATO powinna być zarzucona trwale, czy tylko czasowo? Czy Stany Zjednoczone powinny udzielić Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, aby zapobiec wznowieniu wojny, czy też powinny zostawić tę kwestię Europejczykom?
W otoczeniu Trumpa nie ma też jednomyślności co do przyszłości zaangażowania USA w Europie. Nie brakuje tu polityków i ekspertów, którzy w Rosji widzą jedno z kluczowych zagrożeń i są przekonani, że rolą Waszyngtonu jest dać odpór imperialnym zakusom Moskwy. Są jednak i tacy, którzy przekonują, iż zaangażowanie w sprawy europejskie nie jest dziś priorytetem USA i że główne zagrożenie stanowią Chiny.
Trump sugerował, że nie pomoże krajom NATO, które „nie płacą swoich rachunków”
O ile więc Republikanie są zgodni, że Europa powinna w większym stopniu ponosić ciężar własnego bezpieczeństwa i przeznaczać na obronność więcej niż ustalone w 2014 r. na szczycie NATO w Walii 2 proc. PKB, o tyle nie ma między nimi zgody co do skali przyszłego zaangażowania USA w Europie.
Skrajne koncepcje mówią nawet o stopniowym wycofywaniu sił konwencjonalnych z Europy i pozostawieniu jedynie amerykańskiego parasola nuklearnego nad Starym Kontynentem.
Sam Trump prezentował swoje plany w tej kwestii w nieco bardziej transakcyjnej formie, sugerując, że nie pomoże zaatakowanym państwom europejskim, a nawet zachęci Putina do dalszych działań, jeśli partnerzy w NATO „nie zapłacą swoich rachunków”.
Czy Trump może dogadać się z Putinem?
Z wypowiedzi Trumpa i jego otoczenia można zatem wnioskować dwie rzeczy: że będzie próba zakończenia wojny w Ukrainie i że będzie presja na europejskich sojuszników w NATO, aby wydawali więcej na obronność.
Zagadką pozostaje natomiast, co zrobi Trump, jeśli Putin odmówi negocjacji, uznając, że sytuacja w Ukrainie mu sprzyja. Czy wtedy rzeczywiście Trump będzie skłonny, jak sugerują niektórzy, aby radykalnie zwiększyć pomoc dla Ukrainy, zwiększając jednocześnie w ten sposób nacisk na Moskwę? Oraz czy Kongres pozwoli Trumpowi na tak radykalne zwiększenie owej pomocy?
Bo to Kongres w wielu przypadkach – takich jak cła, pomoc dla Tajwanu, Izraela i Ukrainy albo nawet ewentualne wycofanie części amerykańskich żołnierzy z Europy – będzie miał wiele do powiedzenia. To Kongres włada sakiewką, a bez pieniędzy prezydenckie plany mogą się okazać bardzo skromne.
Wielu ekspertów w USA wspomina o życzliwości Trumpa wobec Polski
Nie można też zapominać, że wśród współpracowników Trumpa, którzy zajmują się polityką zagraniczną, są ludzie o bardzo rozbieżnych opiniach. Którzy trafią do jego administracji, którzy wezmą górę? To kolejna zagadka.
Wielu konserwatywnych ekspertów w USA wspomina natomiast o życzliwości Trumpa względem Polski, wyniesionej jeszcze z poprzedniej kadencji. Może i w tym należy upatrywać dziś pewnej szansy.
ANDRZEJ KOHUT jest amerykanistą, autorem książek o USA. W tym roku wydał „Bitwę o Amerykę. Czy to koniec Stanów Zjednoczonych, jakie znamy?”. W przeszłości związany z Klubem Jagiellońskim, obecnie analityk Ośrodka Studiów Wschodnich (w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności). Autor podkastu „Po amerykańsku”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















