Niemcy wybrali Bundestag. Nowy rząd będzie sprzyjał Ukrainie i Polsce

Po wyborach do Bundestagu chadecy i socjaldemokraci siadają do rozmów koalicyjnych. Przyszły rząd w Berlinie będzie dalej wspierał Ukrainę i chce polepszyć stosunki z Polską, niezależnie od tego, jak niewygodną opozycją staje się AfD.
z Berlina
Czyta się kilka minut
Friedrich Merzi i Markusa Soeder po ogłoszeniu pierwszych wyników w niemieckich wyborach parlamentarnych podczas wieczoru wyborczego w Berlinie. Niemcy, 23 lutego 2025 r. // Fot. Ina Fassbender / AFP / East News
Friedrich Merzi i Markusa Soeder po ogłoszeniu pierwszych wyników w niemieckich wyborach parlamentarnych podczas wieczoru wyborczego w Berlinie. Niemcy, 23 lutego 2025 r. // Fot. Ina Fassbender / AFP / East News

Na przedmieściach Hanoweru, gdzie mieszkam, w niedzielę do południa ulice zazwyczaj świecą pustkami. Jednak 23 lutego, w dzień wyborów do Bundestagu, ludzie od rana tłumnie ruszyli w kierunku lokali wyborczych. W całym kraju głos oddało 82,5 proc. uprawnionych, najwięcej w powojennej historii Niemiec.

Kto wygrał wybory w Niemczech

Wygrały tworzące sojusz partie chadeckie: CDU i bawarska CSU. Razem zdobyły 28,5 proc. głosów. Nowym kanclerzem zostanie najprawdopodobniej szef CDU Friedrich Merz. Chadecy oparli kampanię na obietnicy radykalnych zmian. Merz chce zakończyć to, co zaczęła w 2015 r. Angela Merkel – politykę otwartych granic. 

Jednak zanim do tego dojdzie, w Berlinie musi powstać koalicja. CDU odrzuca możliwość współpracy z Alternatywą dla Niemiec, choć obie partie w kwestiach migracyjnych dużo łączy. Populiści z AfD otrzymali drugi wynik, 20,8 proc. głosów. Będą dla Merza trudną i niewygodną opozycją.

Koalicjant dla CDU/CSU

Jedynym partnerem dla chadeków pozostają socjaldemokraci z SPD. Ugrupowanie otrzymało 16,41 proc. głosów. To najniższy wynik w historii tej partii i kara wyborców za nieudane rządy kanclerza Olafa Scholza.

CDU/CSU i SPD w kampanii nie szczędziły sobie krytyki. Teraz muszą podzielić się władzą. W tym akurat mają doświadczenie: wielokrotnie w historii Niemiec tworzyły tzw. wielką koalicję. Obie potrafią iść na kompromisy. 

Co oznacza kanclerz Merz dla Polski i Europy

Oby tym razem doszło do szybkiego zawiązania koalicji. Sprawnego wyłonienia się rządu w Berlinie wymaga sytuacja międzynarodowa. Donald Trump chce jak najszybciej dogadać się z Władimirem Putinem. Jak do tej pory, nie dopuszcza do rozmów ani Ukrainy, ani Europy. Z dyplomatycznego chaosu wyłania się potrzeba działania państw UE.

Friedrich Merz jest zwolennikiem dalszego wspierania Ukrainy. Wielokrotnie podkreślał też, że po wyborach będzie zabiegał o polepszenie stosunków z Polską. CDU i Koalicja Obywatelska należą do tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen również wywodzi się z tego samego obozu politycznego. Czas, aby dotychczasowe kontakty przerodziły się w zwartą politykę Europy dalszego wspierania Ukrainy. Z Ameryką lub bez niej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Niemcy po wyborach