Dlaczego Księga Koheleta omal nie wypadła z kanonu biblijnego?

Ciesz się ulotnym życiem! – taki jest główny przekaz autora prawdopodobnie niesłusznie nazywanego największym pesymistą biblijnym.
Czyta się kilka minut
Castel San Pietro, Werona, 2019 r. // Fot. Toni Anzenberger / Anzenberger / Forum
Castel San Pietro, Werona, 2019 r. // Fot. Toni Anzenberger / Anzenberger / Forum

Niedawna dyskusja na temat tego, czy zwierzęta „umierają”, czy „zdychają”, wywołana wypowiedzią prof. Jerzego Bralczyka, miała ciekawy skutek uboczny. W ramach gorących polemik ze słowami profesora część chrześcijańskich internautów szerowała w mediach społecznościowych fragment z Księgi Koheleta w przekładzie Jakuba Wujka: „Przetoż jednakie jest dokończenie człowieka i bydląt, i równy stan obojga. Jako umiera człowiek, tak i one umierają, i jednako tchną wszytkie, i nie ma człowiek nic więcej nad bydlę: wszytko podległo marności i wszytko idzie na jedno miejsce. Z ziemie są uczynione i w ziemię się jednako obracają” (Koh 3, 19-20). 

To mało znany fragment biblijny, który rzadko pojawia się w internetowych przestrzeniach.

Polskojęzyczni miłośnicy zwierząt zyskali spory argument językowy, aby bez obaw o naruszenie zwyczajów języka polskiego móc mówić, że ich zwierzęta umierają. Chciałbym jednak wyjść poza ten spór i opowiedzieć trochę więcej o tych dwóch zdaniach – m.in. przez nie Księga Koheleta omal nie została odrzucona z kanonu pism Biblii hebrajskiej. Zanim jednak to sobie wyjaśnimy, zacznijmy od słów otwierających całą Księgę Koheleta, które najmocniej utrwaliły się w naszej kulturze, a które pomogą nam naświetlić pozostałe jego myśli.

Nietrwałość czy marność

Sięgając do hebrajskiego tekstu najsłynniejszego zdania z Księgi Koheleta, „marność nad marnościami – wszystko marność” (hebr. „havel havalim hakkol havel”; Koh 1, 2), odkryjemy, że słowo hevel (forma podstawowa od havel) możemy tłumaczyć nie tylko jako „marność”, ale również, a może i przede wszystkim, jako coś ulotnego jak oddech, podmuch czy para. Tłumaczenie hebrajskiego hevel na „marność” nie wzięło się w naszych przekładach przypadkiem i ma bardzo długą tradycję.

Najpierw Septuaginta (starożytne greckie tłumaczenie Biblii hebrajskiej) przetłumaczyła hebrajskie havel havalim greckim mataiotes mataioteton, czyli „próżnością”, „marnością”, a później Hieronim łacińskim vanitas vanitatum, a za nim kolejni tłumacze na języki nowożytne, w tym na język polski, ukuli „marność nad marnościami”, które to trwale zapisało się w europejskiej kulturze.

Choć Septuaginta wywarła największy wpływ na obecne tłumaczenie, to inne greckie teksty przekładają hevel przy pomocy greckiego atmos, co znaczy „para”, które polskim czytelnikom znane jest na przykład w słowie „atmosfera”. Słowo „marność” wartościuje hevel, nadając przemijalności pesymistyczny wydźwięk. Wybór tłumaczenia jest próbą odpowiedzenia na pytanie, jakie rozumienie tego słowa mógł mieć autor Księgi Koheleta. Czy hevel to marność, a może to tylko stwierdzenie faktu, że jedną z zasad świata jest to, że przemija?

Odpowiedź na to pytanie prowokuje kolejne. Czy Kohelet był pesymistą, sceptykiem, a może nawet ateistą, skoro napisał, że wszystko przemija („hakkol havel”) – w takim razie ulotny jak para jest nawet Bóg?

To, co ponad słońcem

Najszybciej można dać odpowiedź na ostatnie pytanie, ponieważ już w kolejnym, trzecim wersecie, napotkamy wyrażenie, które niemal jak refren przewija się przez księgę: „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” (Koh 1, 3), „nic zgoła nowego nie ma pod słońcem” (Koh 1, 9), „widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem” (Koh 1, 14). We wszystkich tych zdaniach pojawia się hebrajskie kol, czyli „wszystko” (choć nie zawsze widoczne w tłumaczeniach), które odnosi się do tego, co „pod słońcem”. Łatwiej sobie wyobrazić to, co „pod słońcem”, ale co jest „ponad słońcem”?

Według starożytnej kosmologii hebrajskiej nad słońcem jest firmament podtrzymujący wody górne, a nad nimi jest miejsce, gdzie przebywa Bóg. Koheletowe „wszystko” nie odnosi się do tego, co jest „ponad słońcem”, zatem rzeczywistość niebiańska, w tym Bóg, nie jest włączona w refleksję, której puentą są słowa „havel havalim hakkol havel”. Na marginesie, ograniczając się do tego, co „pod słońcem”, Kohelet mógł się dystansować do filozofów greckich. Jeden z nich, Monimos z Syrakuz, powiedział: ta panta typhos, czyli „wszystko to para”, odnosząc się do wszystkiego, w tym do metafizyki. Kohelet natomiast ogranicza się do tego, co „pod słońcem”, czyli do fizyki, do zwyczajnie obserwowalnej przez człowieka rzeczywistości.

Wspólnota z Ablem

Przy okazji refleksji o samym wyrażeniu havel havalim, mała ciekawostka językowa. Rdzeń tego słowa w języku hebrajskim (hbl) znajdziemy w imieniu syna Adama, Ablu, który został zabity przez swojego brata Kaina. Jego imię niosło ze sobą ulotność życia. W kontekście tego, co spotkało Abla, wydaje się być okrutne tłumaczyć jego imię jako marność.

Ulotność ludzkiego życia to jeden z motywów biblijnej antropologii: „Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje” (Ps 103, 15-16). Inny z psalmistów tak woła:  „hevel b’ne adam”, czyli: „synowie ludzcy są tylko jak tchnienie” (Ps 62, 10).

Używając tej biblijnej metafory można by powiedzieć, że będąc dziećmi Adama, wszyscy ludzie noszą w sobie imię Abla, bo tak jak on, przeminą. Chrześcijanie mogliby dodać: jesteśmy też dziećmi nowego Adama, Jezusa – podobnie jak On nie przeminiemy, ponieważ wstał z martwych. Zmartwychwstanie przenosi nasze rozmyślania do tego, co „ponad słońcem”, ale na ten krótki czas zatrzymajmy się w świecie Koheleta, który nie poznał Jezusa, i przejdźmy do jego słów wspomnianych na początku.

Trzeźwy realizm

Kohelet, obserwując świat „pod słońcem”, doszedł do wniosku, że ludzie nie przewyższają zwierząt, ponieważ „jednakie jest dokończenie człowieka i bydląt”. W wyniku tej równości między ludźmi a zwierzętami w tekście znajdujemy trzy „jedno”, które łączy człowieka i zwierzę: jeden los, jedno tchnienie i jedna śmierć. Ponadto, poprzez powtarzane pięciokrotnie słowo kol („wszystko”) dowiadujemy się, że: wszyscy umierają, wszyscy idą w to samo miejsce, wszystko pochodzi z prochu i wszystko do prochu powraca, co ostatecznie prowadzi Koheleta do stwierdzenia, że wszystko jest hevel, czyli przemija i jest ulotne.

Jednak prawdziwym teologicznym wstrząsem jest pytanie, które Kohelet stawia zaraz po tych słowach. Zostańmy przy tłumaczeniu Jakuba Wujka, które brzmi tak: „Któż wie, jeśli duch synów Adamowych wstępuje wzgórę, a jeśli duch bydlęcy zstępuje na dół?” (Koh 3, 21). Kohelet stawia pod znakiem zapytania to, czy człowiek rzeczywiście będzie żył wiecznie, idąc w górę, czyli w rzeczywistość „ponad słońcem”, a nie jak zwierzę, którego życie przeminie na zawsze, mieszając swoje prochy z ziemią. Pytanie „któż wie” wyznacza Koheletowi granicę między tym, co „pod słońcem”, a tym, co „ponad słońcem” – to ze zwyczajnej obserwacji świata poznaje, że ciało ludzkie staje się prochem, tak jak ciało zwierząt.

Jeśli chodzi o temat umierania, Kohelet polemizowałby tu głównie z tradycją apokaliptyczną, według której życie długie, mądre i dobre może prowadzić do wieczności – według Koheleta nie można tego zagwarantować. Tu, „pod słońcem”, ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o ludziach, jest to samo, co można powiedzieć o zwierzętach – że umierają i w proch się obracają. Kohelet wydaje się być bardzo trzeźwym realistą, niewykraczającym ponad to, co widzi. Z drugiej strony tym pytaniem uspokaja, że „pod słońcem” jest czas na wszystko, również na wątpienie.

Ciesz się życiem

Faktem jest, że przemijalności nie można zatrzymać – ostatecznie wszystko przeminie, nawet nasza planeta w niewyobrażalnie odległej przyszłości zostanie wchłonięta przez rozszerzające się słońce. To brzmi bardzo pesymistycznie. Z drugiej jednak strony, przemijalność jest tak bardzo związana z życiem, że trudno sobie wyobrazić, jak mogłoby ono wyglądać bez niej. Co w rzeczywistości hevel może zmienić człowiek?

Nastawienie wobec niej. To dlatego nie uważam Koheleta za pesymistę – po uświadomieniu sobie, że wszystko „pod słońcem” to hevel, w kilku miejscach dał on zaskakującą odpowiedź. Kontynuując lekturę w przekładzie Jakuba Wujka, czytamy: „Izali nie lepiej jest jeść i pić, i okazać duszy swej dobra z pracej swojej? I toć jest z ręki Bożej!” (Koh 2, 24). Kohelet chce się cieszyć życiem, skoro już mu się ono wydarzyło, nawet jeśli podlega ono przemijaniu!

Paradoksalnie, w odniesieniu do rozpowszechnionego tłumaczenia, wydaje mi się, że Kohelet w hevel chce znaleźć radość, a nie marność. Czy zatem autor okazuje się być jednak optymistą? Nie jestem pewny, czy z tekstu Księgi Koheleta można definitywnie stwierdzić, jakim człowiekiem był jej autor. Odpowiedzi pewno wypadną różnie, w zależności od tego, jakie tłumaczenie i jaką lekturę słów Koheleta wybierzemy.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka językowa. W biblijnym języku hebrajskim nie ma form przymiotnika w stopniu najwyższym. Starożytny autor hebrajski, aby powiedzieć „najpiękniejsza pieśń” potrzebował napisać szir haszszirim, czyli „pieśń nad pieśniami”. Natomiast, aby wyrazić coś najbardziej ulotnego, pisał havel havalim. Pierwsza księga jest o miłości, a druga o ulotności. Cały paradoks w tym, że życie okazuje się być jednocześnie szir haszszirim, jak i havel havalim.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Radość Koheleta