Głos krwi

W miejscu, gdzie został zamordowany Abel, nie wyrosła żadna roślina. Jest to miejsce jałowe.
Czyta się kilka minut

Pod ziemią skrył się głos krwi brata naszego. Krew młodszego syna Adama znaczy dla nas więcej niż wszystkie słowa, których nie zdołał powiedzieć. Ona świadczy na zawsze przeciw Kainowi. Pewien midrasz tak interpretuje to zdarzenie. „W nocy złodziej ukradł owoce z ogrodu. Rano złapał go stróż i zapytał: Dlaczego ukradłeś owoce? Wtedy złodziej odpowiedział: Jestem złodziejem, taki mój zawód i powołanie, a twoim zadaniem jest pilnowanie bramy do ogrodu. Dlaczego tak kiepsko wywiązujesz się ze swojego zadania? Tak więc Kain przyznał się do dokonania morderstwa: Zabiłem, ale Ty stworzyłeś we mnie złe skłonności. Ty jesteś strażnikiem świata i czy ja jestem odpowiedzialny za to, co się stało? Tak naprawdę Ty go zabiłeś. Gdybyś przyjął moją ofiarę, jak przyjąłeś ofiarę Abla, nie byłbym zawistny. Wtedy odezwał się głos Boga: Cóżeś uczynił? Głos krwi brata twojego woła z głębi ziemi?”.

Kain chciał odpowiedzialność przerzucić na Boga. To nie on był winny, ale jego Stwórca, który zaszczepił w nim zło. W języku psychoanalitycznym taka postawa nazywa się „zgubnym narcyzmem”. Polega na psychotycznej potrzebie racjonalizowania złych uczynków, czynieniu wszystkiego, by ochronić dobry obraz siebie samego. Rabini widzieli w Kainie nie tylko paradygmatycznego mordercę, ale też kogoś, kto usprawiedliwiając się za to, czego nie sposób usprawiedliwić, sam obarcza winą tego Innego, Boga. Kain z tego midrasza broni się nie tylko przed odpowiedzialnością, ale przed uleczeniem. A polega ono na tym, by dostrzec, że nikogo poza samym sobą nie możemy czynić odpowiedzialnym za zło, które wyrządziliśmy. Narcyzm morderców, o czym wiemy z procesu Eichmanna i filmu Claude’a Lanzmanna „Shoah”, jest nieuleczalny.

Twórcy Muzeum – Pomnika Pamięci w Bełżcu mieli tę samą świadomość, co rabini piszący o Ablu: to miejsce musi pozostać puste. Tu nic poza jednym drzewem – stoi w tym miejscu od dziesiątków lat – nie może wyrosnąć. Jest to ziemia jałowa. Krew pomordowanych krzyczy i krzyczeć będzie do końca świata. Nic tego nie zmaże, nic nie zagłuszy. Miejsce masowych grobów pokrywa dwubarwny żużel. Ciemniejszy wskazuje na kilkumetrowej głębokości groby. Oto przestrzeń zmarłych, miejsce, które zamieszkuje cisza. Tu zginęli Ewa i Abel. Kończąc zwiedzanie miejsca pamięci, czytamy hebrajski wiersz Dana Pagisa, „Napisane ołówkiem w zaplombowanym wagonie towarowym” (w przekładzie Piotra Sommera):

„Tu, w tym transporcie / Ja, Ewa, / z synem moim Ablem. / Jeśli zobaczycie mojego starszego / – syna człowieczego, Kaina, / to mu powiedzcie, że ja”.

Brat zabił brata. Wtedy i w Bełżcu. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2020