Smoki, Lewiatany, wąż z Ogrodu Eden: dlaczego w Biblii występuje tyle potworów?

Biblia wprawdzie sama nie jest mitologią, ale jej autorzy inspirowali się starożytnymi opowieściami.
Czyta się kilka minut
Pieter Breugel Starszy, Upadek zbuntowanych aniołów, 1562 r. // Domena publiczna
Pieter Breugel Starszy, Upadek zbuntowanych aniołów, 1562 r. // Domena publiczna

Wakacyjne nadmorskie stragany obfitują w stoiska z rękodziełami. Wśród nich można znaleźć wyrzeźbione aniołki, które czule spoglądają na kupujących – niektóre trzymają kwiatki, inne kotki, wymachują nóżkami, grają na skrzypcach. Wybieram aniołka leżącego na brzuchu i podpierającego rękami zadartą główkę – to odpowiedni towarzysz na czas wakacyjnego odpoczynku.

Zabieram go na plażę – przede mną morze, nade mną niebo, pod nogami sucha ziemia. Z czterech żywiołów brakuje tylko ognia, który zapewne pojawi się wieczorem w postaci ogniska rozpalonego przez młodzież. To dobre miejsce, aby opowiedzieć o biblijnych fantastycznych stworach – przodkach plażującego ze mną aniołka, który w historii literatury i sztuki przeszedł diametralną metamorfozę.

Straszne oblicze aniołów

Za dawnych czasów, kiedy mitologie kształtowały wyobrażenia o świecie nadprzyrodzonym, anioły nie były tak sympatycznymi z wyglądu stworzeniami jak ten mój ze straganu. Zarówno cherubiny, jak i serafiny, związane z żywiołem ognia, wzbudzały wśród ludzi przerażenie. Na kartach biblijnych przyjmują najróżniejszy wygląd, od węży po człekokształtne uskrzydlone postaci. Mogły mieć różne twarze, mieć ich wiele, a czasem przybrać futurystyczny wygląd, niemal jak z opowieści Lema, czego najlepszym przykładem jest wizja Ezechiela, opisująca poruszające się we wszystkich kierunkach koła o wielu oczach (Ez 1, 15-18), które w literaturze apokryficznej urastają do rangi osobnych bytów niebieskich.

Warto zwrócić uwagę, że ze względu na uskrzydlenie oraz element ognia część apokryficznej literatury w aniołach widziała niekiedy smoki. Ostatecznie aniołowie przechodzą proces antropomorfizacji i upodabniają się do ludzi (Dn 10, 5-7; Rdz 18, 2) – po smoczych poprzednikach zostały im tylko skrzydła.

W Biblii niektóre potwory mogą być poukrywane, ponieważ przeszły proces depersonifikacji w trakcie tworzenia lub redagowania tekstów biblijnych. Był to również proces demitologizacji niektórych opowieści mezopotamskich, które Izraelitom były dobrze znane, szczególnie podczas niewoli babilońskiej (to tam powstaje część tekstów biblijnych). Kiedy Bóg stworzył świat, ziemia była tohu i bohu (Rdz 1, 2), co przetłumaczono na polski jako „bezład i pustkowie”, jednak do dziś dyskutowane jest znaczenie i geneza tych dwóch słów. Jedna z interpretacji, w dużym uproszczeniu, doszukuje się w tych słowach pozostałości po imionach dwóch bytów z ówczesnych mitologii mezopotamskich – mitycznych głębi Tehom i związanej z nimi morskiej potworzycy Tiamat oraz jej lądowego odpowiednika Behoma, znanego czytelnikom Księgi Hioba pod imieniem Behemot.

Lewiatan i wodne głębie

Te dwa potwory – jeden morski, a drugi lądowy – reprezentowały dwa żywioły: wody i ziemi, oraz pierwiastek żeński (morze) i męski (ziemia), o czym możemy więcej przeczytać w apokryficznej Księdze Henocha. Te dwa starodawne potwory mogły z kolei zainspirować autora Apokalipsy do wykreowania na potrzeby swojej wizji dwóch bestii – jednej wychodzącej z morza i drugiej wychodzącej z ziemi (Ap 13).

Z wszystkich tych potworów swoją obecność w tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej zaznaczył szczególnie Lewiatan – potwór morski i symbol zła. W tradycji żydowskiej ma się pojawić na końcu czasów, pokonany przez Boga, na eschatologicznej uczcie jako... posiłek. Natomiast w chrześcijańskiej został utożsamiony bezpośrednio z szatanem.

Głębiny morskie były nieosiągalne dla ludzkiego oka – do dziś to miejsca na Ziemi ciągle mało zbadane – stały się zatem mitycznym siedliskiem morskich potworów oraz złych duchów. To może tłumaczyć, dlaczego rybacy znad jeziora Genezaret, przyszli uczniowie Jezusa, nie wypływali na połów ryb na głębię – czyżby bali się mieszkających tam bestii? Być może i w tym kierunku należy czytać tekst o chodzeniu Jezusa po jeziorze (Mt 14, 22-33) – to wydarzenie kończy się wyznaniem uczniów, że Jezus jest Synem Bożym. Zatem w oczach uczniów Jezus chodząc po tafli wody, nie tyle przekraczałby prawa natury, ile kroczyłby nad mitycznym siedliskiem złych duchów. Dla uczniów mógł to być zatem kolejny znak świadczący o boskim pochodzeniu Jezusa, ponieważ wierzono, że tylko Bóg panuje nad wszystkimi siłami w świecie.

Wąż czy smok w Edenie

„Na brzuchu będziesz się czołgał” (Rdz 3, 14) – powiedział Bóg do węża, który przekonał Ewę do zerwania owocu z drzewa poznania dobra i zła. W świecie, jaki znamy, zwierzęta nie rozmawiają z ludźmi ich ludzkim głosem i językiem – już tylko ten element wystarczy, aby na owego węża spojrzeć jak na fantastycznego stwora. Skoro wąż zaczął się czołgać od momentu, kiedy Bóg go ukarał, to jak się poruszał wcześniej? To jedno z takich miejsc w Biblii, gdzie niedopowiedzenia zaczynają rozbudzać wyobraźnię, czego owocem są liczne apokryfy i starożytne komentarze. Wąż w ogrodzie Eden przed poniesieniem kary musiał mieć przynajmniej kończyny, natomiast apokryficzna „Apokalipsa Abrahama” dodaje mu jeszcze skrzydła – byłby zatem smokiem, który zamiast wdrapywać się na drzewo, mógł na nie sfrunąć. Ale to również podpowiada fantazja, ponieważ tekst biblijny nic nie mówi o miejscu, z którego wąż/smok miałby z Ewą rozmawiać.

Ze smokami sprawa nie jest taka oczywista. Choć dla współczesnej popkultury są to sporej wielkości uskrzydlone gadzie stwory, pokryte łuską i zionące ogniem, to w tekstach biblijnych bliżej im do wężów – nie muszą posiadać skrzydeł. Dlatego laska Mojżesza mogła równie dobrze jak w węża, zamienić się w małego smoka (Wj 4, 3).

Smoki, w tym potwory morskie, kojarzyły się z czymś długim i wijącym – niczym wąż. W sztuce judeochrześcijańskiej smoki będą przyjmować różny wygląd, w zależności od tego, w jakim celu były przedstawiane i jaką wyobraźnię posiadał sam artysta. Warto wspomnieć, że smoki w chrześcijańskiej tradycji nie znikają wraz z zamknięciem kanonu biblijnych ksiąg. Chyba najpopularniejszą legendą o smoku stała się ta o świętym Jerzym, gdzie pokonany stwór stał się synonimem zwycięstwa wiary chrześcijańskiej nad pogańską.

Gustave Doré, Zniszczenie Lewiatana, grawiura, 1865 r. // Wikimedia Commons

Czy przyjdzie smok

Smoki i bestie miały czasem zaskakujący wpływ na chrześcijańską kulturę. W wizji autora Apokalipsy jeden z aniołów zamknął smoka w czeluściach na tysiąc lat, aby go potem na krótko uwolnić (Ap 20, 1-3). Ten tekst wzbudzał w Europie powszechny lęk, kiedy zbliżał się rok tysięczny. Atmosfera wokół zbliżającego się spotkania ze smokiem, starodawnym wężem, szatanem, diabłem i Lewiatanem w jednym, była na tyle napięta, że gdy w końcu nadszedł ów rok, a smok się nie pojawił, rozpoczęto huczne świętowanie.

Jest to początek zabaw sylwestrowych, ponieważ zasiadający wtedy na tronie papież Sylwester II również odetchnął z ulgą i zaczął świętować. Wydarzenie to jest nie tylko lekcją historii, ale i namysłu nad samą egzegezą biblijną tamtych i naszych czasów – dziś na tyle dobrze rozumiemy charakter tekstów biblijnych, że lektura tekstów natchnionych nie musi już wzbudzać powszechnego lęku.

Potwory a polityka

Potwory nie reprezentowały jedynie sił natury czy nadprzyrodzonych przeciwników Boga. Służyły również celom politycznej propagandy, poprzez alegoryczne przedstawienie wrogów Izraela, a później Kościoła. Przykładem może być Rahab, potwór z morskich odmętów, który posłużył Izajaszowi do opisu Egiptu (Iz 30, 7).

Takimi porównaniami posługuje się również autor Księgi Daniela, w której również nie brak fantastycznych stworów. Siódmy rozdział Księgi Daniela wymienia cztery bestie, które wyszły z morza, ich mitycznego siedliska. Jest to lew ze skrzydłami, niedźwiedź z trzema żebrami w pysku, czterogłowa pantera ze skrzydłami oraz bestia o dziesięciu rogach. Prawdopodobnie reprezentowały następujące po sobie imperia: Babilończyków, Medów, Persów i Seleucydów. Każde z tych imperiów odcisnęło swoje piętno w historii Izraela.

Podobnego języka apokaliptycznego używa pierwsza wspólnota chrześcijan w odniesieniu do wroga świadków Jezusa. W Księdze Apokalipsy (Ap 17) szkarłatna bestia miałaby reprezentować Imperium Rzymskie – siedem głów bestii odpowiadałoby siedmiu wzgórzom Rzymu, a sam Rzym mógł być reprezentowany przez pojawiającą się w tym rozdziale Wielką Nierządnicę. To szczególnie literatura apokaliptyczna upodobała sobie wkomponowywanie w tekst fantastycznych bestii, które idealnie się sprawdzały w języku alegorycznym i symbolicznym.

Mitologia i Biblia

Potwory morskie, starodawne węże, bestie czy smoki przeniknęły do literatury biblijnej, tej kanonicznej i dla wielu osób są argumentem za tym, aby wszystkie teksty biblijne potraktować jako fantastyczne. Jednak sama Biblia nie tworzy zbioru mitów, jakie znamy z Grecji, Asyrii czy Babilonii, ponieważ nie spełnia wszystkich warunków do bycia mitologią, przede wszystkim tego, że na jej kartach nie przeczytamy o walkach bogów (potwory i bestie nimi nie są), a ludzie przechodzą w toku narracji wewnętrzne przemiany.

Obecnym w Biblii najważniejszym bohaterem (w toku refleksji teologicznej przyjmie się ostatecznie, że jedynym) jest Bóg Izraela, od samego początku przedstawiany jako Bóg całego zdemitologizowanego świata – nawet słońce i księżyc w pieśni o stworzeniu nie są nazwane znanymi z Babilonii imionami tamtejszych bóstw, ale w tekście hebrajskim przyjmują odpowiednio nazwę „większej i mniejszej lampy” (Rdz 1, 16), aby podkreślić, że wszystko, co widzimy, jest stworzone przez jednego Boga – również potwory morskie i lądowe, nad którymi Bóg ma całkowitą władzę.

Mitologie starożytne przebijają się przez teksty biblijne i to jest fakt, któremu nie da się zaprzeczyć – byłoby zresztą czymś niezrozumiałym, gdyby autorzy biblijni pisali w zupełnym odklejeniu od swoich czasów. Ważniejsze od tego, dlaczego nadprzyrodzone stwory i bestie zostały włączone do biblijnych opowieści, wydaje mi się pytanie o to, w jaki sposób rzeczywistość mityczna była reinterpretowana w toku biblijnych narracji. To, że tak potężne nadprzyrodzone stwory były poddane Bogu, mogło podkreślić wśród odbiorców tych opowieści ogromną potęgę Boga, w którego wierzyli.

Morza nie będzie

Odkładam na ręcznik mojego aniołka, niegdysiejszego smoka o wielu skrzydłach, dawnego potwora, który służył Bogu, i kładę się na plaży, przypominając sobie jeszcze, żeby dobrze się na niej wyleżeć za tego ziemskiego życia, ponieważ symbolicznym zwycięstwem nad złem według autorów biblijnych będzie całkowite zniszczenie mitycznego miejsca ich zamieszkania, czyli morza. Jak czytamy w Apokalipsie: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma” (Ap 21, 1).

A skoro nie będzie morza, to nie będzie i plaży, ale za to może uczta z lewiatanowego mięsa... W każdym razie miłośnikom mitologii czasów starożytnych polecam dwie książki w tym temacie – „Bestie i potwory biblijne” Bartłomieja Grzegorza Sali oraz „Mity hebrajskie” Roberta Gravesa – które pozwoliły mi umiejscowić w szerszej perspektywie napotkane w Biblii fantastyczne stwory i bestie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Bestiariusz biblijny