Czy nowy raport watykańskiej komisji otwiera drogę do święceń kobiet?

Dyskusja o święceniach kobiet nie została zamknięta. Raport watykańskiej komisji po raz pierwszy neutralizuje tradycyjne argumenty „z płci”.
Czyta się kilka minut
Nowo wyświęcona diakonisa Angelic Molene i metropolita Serafim, kościół św. Nektariosa w Harare, Zimbabwe, 2 maja 2024 r. // Fot. Annie Frost / St. Phoebe Center for the Deaconess / materiały prasowe
Nowo wyświęcona diakonisa Angelic Molene i metropolita Serafim, kościół św. Nektariosa w Harare, Zimbabwe, 2 maja 2024 r. // Fot. Annie Frost / St. Phoebe Center for the Deaconess / materiały prasowe

Gdy Jan Paweł II, w „Ordinatio sacerdotalis” w 1994 r., wypowiedział swoje słynne zdanie: „Mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22, 32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom, oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (OS 4), wydawało się, że dyskusja na temat święceń kobiet została definitywnie zakończona. Nic bardziej mylnego.

Owszem, ta wypowiedź na chwilę zmroziła zainteresowanych problematyką – zamiast na meritum skupiono się nad kwestią normatywności papieskiego orzeczenia. Gdy jednak przyjęło się przeświadczenie, że nie chodzi o wypowiedź ex cathedra, słabość użytej w dokumencie argumentacji nadała dodatkowego impetu do dalszych poszukiwań.

Dokument Komisji Studiów nad Diakonatem Kobiet

Na początku grudnia 2025 r. opublikowano dokument roboczy, syntezę prac Komisji Studiów nad Diakonatem Kobiet powołanej jeszcze przez papieża Franciszka. Na jej czele stoi kard. Giuseppe Petrocchi, który po studiach seminaryjnych uzyskał magisterium z filozofii i psychologii, a od 2018 r. był członkiem Komisji ds. Państwa Watykańskiego. Nie wiemy natomiast, kto wchodzi w skład komisji – nie znamy nazwisk członków ani ich kompetencji, ani płci. Choć te informacje mogłyby rzucić światło na efekt prac, zatwierdzany w drodze głosowań. 

Synteza prac komisji została opublikowana tylko w języku włoskim. Leon XIV, kierując się, jak się wydaje, sugestią zawartą w uwagach końcowych dokumentu, że Kościół powinien „działać z ewangeliczną otwartością, ale także z niezbędną transparentnością dyskursu”, postanowił go upublicznić.

Trzeba na wstępie podkreślić, że dokument ten nie ma charakteru obowiązującego nauczania Kościoła, nie jest też wykładnią doktryny wiary ani nawet nie stanowi pełnego kompendium problematyki – zwraca się wręcz uwagę na jego niekompletność i fragmentaryczność. Pomimo tych ograniczeń dostarcza ciekawego materiału i warto poświęcić mu uwagę. Bo, jak się okazuje, to, co Jan Paweł II uznał za „ostateczną” wypowiedź, wcale na taką nie wygląda.

Diakonat kobiet i święcenia kapłańskie: jest postęp

Zapytajmy najpierw, czy dokument rzuca nowe światło na temat diakonatu kobiet, a co za tym idzie, także na możliwości udzielania im święceń drugiego i trzeciego stopnia (prezbiteratu i episkopatu)? W syntezie zauważa się, że w toczącej się dyskusji „wiele petycji nie tylko domaga się dopuszczenia kobiet do sakramentu diakonatu, ale także argumentuje, że pozostałe stopnie święceń kapłańskich (prezbiterat i episkopat) powinny być dla nich dostępne”.

Tym, którzy widzą tu zagrożenie, przytacza się nauczanie Soboru Watykańskiego II (LG 29), z którego wynika, że święcenia diakonatu nie są ad sacerdotium (dla kapłaństwa), lecz ad ministerium (dla posługi). Niekoniecznie więc należy je traktować jako „poczekalnię” do kolejnych święceń.

Komisja kard. Petrocchiego wychodzi od krótkiego podsumowania prac pierwszej komisji (Międzynarodowej Komisji Teologicznej, „Diakonat. Ewolucja i perspektywy” pracującej w latach 1992-1997, której dokument ukazał się w 2002 r.), stwierdzając: „Biorąc pod uwagę obecny stan badań historycznych i naszą wiedzę o świadectwach biblijnych i patrystycznych, można zasadnie stwierdzić, że diakonat żeński, który rozwijał się nierównomiernie w różnych częściach Kościoła, nie był pojmowany jako prosty żeński odpowiednik diakonatu męskiego i wydaje się, że nie miał charakteru sakramentalnego”.

Za tą tezą zagłosowało 7 członków komisji, nikt nie był przeciwny, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Zauważa się jednak, że w dyskusji nad kwestiami doktrynalnymi badania historyczne odgrywają tylko rolę pomocniczą, a nie rozstrzygającą. Wszyscy członkowie zgodzili się, że kwesta diakonatu kobiet rodzi pytania o zgodność święceń diakonatu kobiet z katolicką nauką o sakramencie święceń i że na tym etapie nie ma podstaw do ostatecznego rozstrzygnięcia (Teza 4).

W efekcie członkowie komisji nie opowiadają się ani za, ani przeciw ustanowieniu w Kościele diakonatu żeńskiego, rozumianego jako pierwszy stopień święceń kapłańskich.

Brak decyzji w tej kwestii, świadomość rodzących się pytań i wątpliwości nie są bynajmniej wyrazem stagnacji, ale wręcz ogromnego postępu, jaki się w międzyczasie dokonał, zwłaszcza jeżeli przywoła się wspomniane na początku stanowisko „Ordinatio sacerdotalis”. Co więcej, komisja wyraża stanowisko, że nie wyklucza się późniejszych zmian w tej materii (5B).

Synod o diakonacie kobiet: dlaczego tak mało osób zabrało głos?

Na szczególną uwagę zasługują dwie wypowiedzi syntezy. Jedna z nich dotyczy zbyt małego – zdaniem jej autorów – zainteresowania diakonatem kobiet. W ramach trwającego procesu synodalnego komisja otrzymała, w lutym 2025 r., „obszerny i istotny materiał do analizy w kwestii diakonatu kobiet”, ale zaledwie od dwudziestu dwóch osób. Ten szczegół powinien co najmniej budzić zdziwienie, ponieważ temat diakonatu był obecny w wielu krajowych i kontynentalnych syntezach.

Komisja skomentowała to następująco: „choć materiał jest obszerny i w niektórych przypadkach umiejętnie uargumentowany, nie można go uznać za głos Synodu, a tym bardziej Ludu Bożego jako całości”. Czy za tym nie kryje się czasem kolejna próba przełożenia problemu ad kalendas graecas?

Nie można też ustalić, jaka była zawartość merytoryczna dostarczonych komisji materiałów ani w jakim kierunku zmierzała argumentacja. Można jedynie mieć nadzieję, że kwesta diakonatu kobiet znajdzie się w synodalnym Instrumentum laboris, którego publikacja powinna nastąpić w czerwcu 2028 r. i które będzie przedmiotem dyskusji oraz głosowania na Zgromadzeniu ogólnym Synodu w październiku 2028 r.

Argument z płci: czy męskość Chrystusa wyklucza kobiety ze święceń?

Możemy się również spodziewać – to wniosek z drugiej ważnej wypowiedzi komisji – że pominięty zostanie ostatecznie tzw. argument z płci. Przypomnijmy, że jednym z elementów dotychczasowej argumentacji za wyłącznością święceń dla mężczyzn było zdanie z „Ordinatio sacerdotalis”, że „Kościół uznawał zawsze za niezmienną normę sposób postępowania swojego Pana, który wybrał dwunastu mężczyzn” (OS 2). 

Na ten fakt historyczny nakładano symbolikę Chrystusa Oblubieńca, w którego imieniu (in personam Christi) działa wyświęcony, jak i Kościoła jako Oblubienicy. Czytelność tej symboliki, jak twierdzą przeciwnicy święceń kobiet, domaga się, by „w imieniu Chrystusa” występowali tylko mężczyźni.

Tyle że ten, jak się wydaje silny, argument z płci został przez komisję zneutralizowany: głosowało za nim 5 członków komisji, tyle samo było przeciw.

Teza poddana pod głosowanie brzmiała następująco: „Męskość Chrystusa, a zatem i męskość tych, którzy przyjmują święcenia kapłańskie, nie jest przypadkowa, ale stanowi integralną część tożsamości sakramentalnej, zachowując boski porządek zbawienia w Chrystusie. Zmiana tej rzeczywistości nie byłaby prostą korektą posługi, ale zerwaniem z oblubieńczą symboliką zbawienia”.

Warto dodać, że analiza tekstów liturgicznych podważa jednoznaczność tej symboliki. Gdy celebrans w prefacji wypowiada słowa: „abyśmy Tobie składali dziękczynienie” lub „Boże, przyjmij tę Ofiarę od nas, sług Twoich i całego ludu Twego”, wypowiada się w imieniu Kościoła Oblubienicy, nie w imieniu Chrystusa. Pamiętajmy, że lex orandi jest ważnym argumentem, który jak dotąd nie jest brany pod uwagę w toczącej się dyskusji.

Ewolucja doktryny: jak dogmat chalcedoński wpływa na kwestię kapłaństwa kobiet

Wynik głosowania komisji nie przeważył szali, jednakże po raz pierwszy widać, że argumentacja z płci traci na znaczeniu i została zrównoważona argumentem z godności kobiety. Można mieć nadzieję, że to olśnienie zatoczy coraz szerszy krąg i stanie się konstatacją oczywistości.

Jeszcze poważniejszym argumentem, uderzającym w argument z płci, jest formuła dogmatu chalcedońskiego (451 r.). Mówi ona, że Jezus Chrystus jest „współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa” (11), bez rozróżnienia na płeć. Uniwersalny i kategoryczny charakter tego stwierdzenia to coś więcej niż stwierdzenie, że Jezus „zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (GS 22). Ten argument również był dotąd nieobecny w toczącej się dyskusji.

Wreszcie warto przypomnieć, że jedyna, jak się zdaje, wypowiedź doktrynalna Kościoła na temat sakramentu święceń pochodzi z Soboru Florenckiego (1439-1442). Mówi ona, że skutkiem, jaki sakrament kapłaństwa niesie, jest „wzrost łaski” (łac. augmentum gratiae).

Rodzi się pytanie, czy w kobiecie nie może dokonać się wzrost łaski. Nikt nigdy nie kwestionował, że kobieta może przyjąć łaskę chrztu i że w ten sposób zostaje włączona do ciała Chrystusowego (łac. membra Christi, Sobór Florencki, Sesja 8, p. 14a). Dlaczego zatem nie mógłby się dokonać w niej dalszy wzrost w łasce?

Komisja stwierdza, że „poglądy te [za święceniem kobiet – MR] często stoją w sprzeczności z Tradycją Kościoła katolickiego (i prawosławnego)”. Ale obawy, że święcenia kobiet uniemożliwią dialog ekumeniczny z Kościołem wschodnim, rozwiała decyzja Prawosławnego Kościoła Aleksandryjskiego, w którym w 2024 r. pierwsza kobieta przyjęła diakonat według tego samego rytu co mężczyźni.

Osłabia to również argumentację środowisk konserwatywnych, że nie powinno się ulegać światowym trendom równościowym.

Oczywiście możemy się spierać, czy wyświęcenie kobiety przez Kościół Aleksandryjski to casus, czy precedens i początek pewnego procesu. Tak samo jak o to, czy rzeczywiście chodzi o Tradycję, czy tylko ludzkie przyzwyczajenia.

Godność kobiety jako fundament reformy: dziedzictwo ks. prof. Alfonsa Skowronka

W 2008 r. w „Tygodniku Powszechnym” ukazał się artykuł ks. prof. Alfonsa Skowronka „Nie ma mężczyzny ani kobiety”. Autor postawił w nim śmiałą wówczas tezę, wedle której „powstrzymywanie kobiet od dostępu do tej służby nie jest do utrzymania na dłuższą metę, ponieważ nie liczy się z godnością kobiety, a ponadto nie daje się przekonywająco uzasadnić danymi biblijnymi”.

Zajmujący się tą problematyką, skupieni na argumentach historycznych i biblijnych, albo całkowicie ignorowali, albo nie dostrzegali siły zawartej w tej wypowiedzi ks. Skowronka. Albo byli nią olśnieni.

Artykuł wywołał dyskusję toczącą się przez kilka następnych wydań, ale do dziś mamy w Kościele problem ze zrozumieniem, że rozstrzygająca jest właśnie g o d n o ś ć  k o b i e t y. Nie potrzeba żadnych innych uzasadnień, dowodów, własności lub cech. Rozumiał to św. Paweł, zrozumiały Kościoły reformowane i anglikański, zrozumiał świat. Natomiast dla nas, katolików, nadal nie jest jasne, czy kobieta może reprezentować Chrystusa. Chyba że jest to reprezentowanie „dla posługi”, którego kobieta jest godna.

Zresztą postulaty dotyczące kapłaństwa i diakonatu kobiet pojawiły się niedługo po zmianach, jakich Sobór Watykański II dokonał w teologii sakramentu święceń. Wtedy to Paweł VI zlecił Papieskiej Komisji Biblijnej zbadanie zagadnienia. W raporcie końcowym z 1976 r. padły stwierdzenia, że Nowy Testament nie daje podstaw do definitywnego rozwiązania sprawy święceń kobiet, i że dane biblijne nie pozwalają wykluczyć takiej możliwości. Jeżeli dane biblijne, badania patrystyczne i historyczne nie są rozstrzygające, to powraca pytanie, co jest przeszkodą w drodze do święcenia kobiet. Czy nie kwestia nieuznawania ich godności?

Kapłaństwo to sakrament, który przechodził już w historii wiele zmian

Jakie więc wnioski płyną z lektury syntezy? Brak jednoznacznego rozstrzygnięcia może mieć jeszcze inne podłoże niż „oswajanie się” z godnością kobiet. Na przykład brak pogłębionej teologii święceń. Kapłaństwo to chyba jedyny sakrament, który w ciągu dziejów Kościoła przechodził tyle zmian, uściśleń i korekt.

Przy okazji publikacji syntezy wraca więc pytanie, czy „istnieją dwa stopnie uczestnictwa w kapłaństwie Chrystusa: episkopat i prezbiterat” (zob. KKK 1554), czy też są trzy stopnie, o których mówi się w syntezie. Dlaczego Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że „pojęcie sacerdos – kapłan –  oznacza o b e c n i e [podkreślenie – MR] biskupów i prezbiterów, a nie diakonów”? A jednocześnie ten sam Katechizm mówi, że również diakonat jest udzielany za pomocą aktu sakramentalnego nazywanego „święceniami”.

Nie jest to jeszcze moment, by wznieść puchar na cześć sumienia i godności kobiet, ale znak, że sprawa wcale nie jest zamknięta. 

A jeśli nawet causa finita est, to jedynie na tym etapie historii.

Pełny tekst Podsumowania Komisji Studiów nad Diakonatem Kobiet w polskim tłumaczeniu

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 07/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Sprawa niezamknięta