Trump chce zabrać wojsko z Niemiec, ale zachować wpływ. Co na to Polska?

USA ograniczają obecność wojskową w Europie, ale nie chcą tracić wpływu na NATO i Stary Kontynent. Efektem jest chaos. Dla Polski to sygnał ostrzegawczy.
Czyta się kilka minut
 Trump chce wycofać z Niemiec brygadę z bawarskiego miasta Vilseck, którą Biden przysłał tu cztery lata temu dla odstraszania Rosji. Na zdjęciu: Amerykanie w Vilseck, luty 2022 r. // Fot. Gertrud Zach / U.S Army / Zuma Press / Forum
Trump chce wycofać z Niemiec brygadę z bawarskiego miasta Vilseck, którą Biden przysłał tu cztery lata temu dla odstraszania Rosji. Na zdjęciu: Amerykanie w Vilseck, luty 2022 r. // Fot. Gertrud Zach / U.S Army / Zuma Press / Forum

W relacjach USA–Niemcy dzieje się dziś coś dziwnego. Z jednej strony Pentagon zapowiada wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Z drugiej zaś Elbridge Colby – zastępca sekretarza wojny i jeden z najważniejszych architektów nowego myślenia strategicznego w Waszyngtonie – chwali nową niemiecką strategię bezpieczeństwa. 

Ponadto dowiadujemy się, że amerykański oficer ma zostać zastępcą szefa wydziału operacyjnego w niemieckim Dowództwie Wojsk Lądowych. To oznacza, że Amerykanie będą mieć wpływ na to, jak Niemcy szykują się na użycie wojska.

Sprzeczne kroki. Trump chce wyjść, ale zachować wpływ

Na poziomie politycznych gestów wygląda to jak znany nam z tej administracji chaos: Trump karze Niemców za krytykę jego polityki wobec Iranu, a jednocześnie Pentagon docenia ich ambicje. Stany chcą redukować kontyngent, ale wzmacniają współpracę sztabową. Publicznie dystansują się od Niemiec, lecz chcą nadal współkształtować sposób, w jaki Niemcy się zbroją, planują i dowodzą.

W rzeczywistości jest to pozbawiona politycznej koordynacji odsłona nowej polityki USA. Stany nie chcą już być głównym dostawcą bezpieczeństwa Europy na dotychczasowych warunkach. To wiemy. Ale nie chcą stracić wpływu na kierunek rozwoju europejskiego bezpieczeństwa, bo utracą nie tylko polityczną pozycję, ale też rynek dla swoich towarów i usług. A obie rzeczy są dla nich wciąż ważne.

Przypomina to kierowcę, który chce się przesiąść na tylne siedzenie, ale zachować kontrolę nad kierunkiem jazdy. Czy to się może udać? Przy takim podejściu i retoryce Trumpa będzie trudno.

Krytyka ze strony Merza to pretekst dla Trumpa

Po 1989 r. Berlin był długo symbolem europejskiej zależności od USA: niskie wydatki obronne, słaba Bundeswehra, polityczna ostrożność i wiara, że obecność Stanów będzie stałym elementem krajobrazu. Tymczasem dziś to właśnie Niemcy mają stać się jednym z głównych filarów nowego NATO. Ale im bardziej Berlin deklaruje gotowość do wzięcia odpowiedzialności, tym łatwiej Waszyngtonowi powiedzieć, że w takim razie część wojsk może wrócić do domu albo zostać przesunięta gdzie indziej.

Dlatego słowa kanclerza Friedricha Merza o braku amerykańskiej strategii na Bliskim Wschodzie, które miały rozgniewać Trumpa, są jedynie pretekstem do ogłoszenia przez niego decyzji o redukcji wojsk, a nie jej prawdziwą przyczyną. Pamiętajmy, że w 2025 r. USA istotnie ograniczyły obecność w Rumunii – państwie, które nie tylko w niczym nie naraziło się Trumpowi, ale od lat jest jednym z najbardziej proamerykańskich sojuszników w NATO. 

Nie liczba żołnierzy jest problemem, lecz niepewność

Problemem nie jest więc sama liczba wycofywanych żołnierzy. Pięć tysięcy mniej w Niemczech nie oznacza końca NATO. Przy okazji prac nad budżetem Pentagonu na ten rok Kongres narzucił administracji minimalny poziom obecności wojsk USA w Europie (ok. 76 tys. żołnierzy), a więc wciąż pozostaje ich dużo. Głębsze cięcia wymagałyby konsultacji i wejścia w spór z amerykańską legislatywą. 

Problemem jest natomiast niepewność. W swej oficjalnej strategii USA obniżyły znaczenie Europy dla swojego bezpieczeństwa, ale wciąż nie powiedziały, co to oznacza w sensie wojskowym. Które bazy zostaną? Czy Niemcy będą nadal logistycznym kręgosłupem obecności USA w Europie? Czy wschodnia flanka dostanie więcej sił, czy tylko więcej obietnic?

Normalnie odpowiedzi powinien dostarczyć Global Posture Review: przegląd globalnego rozmieszczenia sił USA. Taki dokument przyjmowała dotąd każda kolejna administracja. Wszystko wskazuje jednak, że ekipa Trumpa nie zamierza iść w ślady poprzedników i go opublikować. Czy to element taktyki wobec sojuszników (nie tylko w Europie), czy wynik wewnętrznych sporów, tego nie wiemy.

Lekcja dla Polski. Dlaczego Niemcy są ważne

Brak tego dokumentu oznacza, że i Kongres, i sojusznicy tracą jedno z najważniejszych narzędzi pozwalających odczytać realne intencje Białego Domu i się na nie przygotować. Zamiast przejrzystego dokumentu mamy nieformalne rozmowy, nastroje Trumpa i decyzje ogłaszane z nagła.

Dla Polski wniosek jest podwójny. Warszawa powinna zabiegać o większą i stałą (a nie rotacyjną) obecność USA na wschodniej flance. Choćby po to, by ciągle mówić „sprawdzam” zapewnieniom Waszyngtonu o zaangażowaniu w bezpieczeństwo Polski. Ale nie powinno odbywać się to kosztem osłabienia infrastruktury USA w Niemczech. Potrzebujemy Amerykanów bliżej Rosji, ale potrzebujemy też ich logistycznego zaplecza w Niemczech – bez niego w razie wojny pomoc nie będzie miała jak przyjść. 

Nie chodzi więc tylko o pięć tysięcy żołnierzy. Chodzi o nową definicję obecności USA w Europie, która oznacza mniej realnych gwarancji, więcej transakcyjności i związanej z tym niepewności. I oczywiście mniej amerykańskich żołnierzy w Europie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Na dwie ręce