Dokładnie nie wiemy, jak długo Jezus szedł do nieba. Mówią, że podróż zajęła mu ponad trzydzieści lat. Wędrówkę zaczął już w łonie Matki, poza Ziemią Izraela, przebywał w Egipcie, Libanie i Jordanii, podróż zakończył w Jerozolimie, gdzie został ukrzyżowany i pogrzebany.
Ten brak szczegółowości jednak nie sprawia nam większego kłopotu, podobnie jak ustalenie miejsca, z którego Jezus został „wzięty do nieba”.
Jedni twierdzą, że zaraz po Jego śmierci, z Góry Oliwnej, inni że po czterdziestu dniach w Galilei. Współcześni uczeni w Piśmie mówią, że skoro „Chrystus zmartwychwstał w ciele chwalebnym (podobnie jak wierzący w Niego spodziewają się zmartwychwstać w ciele chwalebnym), to nie jest konieczna wiara w fizyczne zmartwychwstanie Chrystusa.
Innymi słowy, gdyby grób Jezusa nie był pusty, lecz odkryto by w nim szczątki doczesne Jezusa, w niczym nie przeczyłoby to wierze w zmartwychwstanie” (ks. Mariusz Rosik, komentarz do 1 Listu do Koryntian).
Nie ma więc potrzeby ustalania czasu i miejsca, czy szczegółowego przebiegu danego wydarzenia, skoro Jezus umierając, jednocześnie z martwych powstawał i wstępował do nieba.
Te niezgodności świadczą przecież o najważniejszym – że Jezus również religię „zbawił ode złego”. Nie usunął jej, nie zreformował, nie przewrócił do góry nogami – jeśli już, to na nogi postawił. Ewangelia pozbawiła praktyki religijne złudnej mocy skutecznego sposobu na zyskiwanie życzliwości Boga, gdyż przestał On być „przedmiotem czci”, a ukazał się jako Ojciec, a ludzie przestali być Jego sługami, stali się dziećmi.
Jak trudna jest ta przemiana, świadczy choćby taki przypadek. Jezus mówi apostołom o Duchu Świętym, a oni: „Panie, czy teraz na nowo przywrócisz królestwo Izraela?”. Już wiedzą, że Jezus, umierając, przyjął nowy sposób istnienia i jest z nimi, jednak nadal stali w miejscu i „uporczywie wpatrywali się w niebo”.
Wtedy usłyszeli, że Jezus, „wzięty do nieba, przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście idącego do nieba”. Tę Bożą obietnicę nieustannie On spełnia. Wystarczy popatrzeć na dzieje Kościoła, pamiętając, że kościelna „Liturgia jest szczytem i źródłem życia Kościoła”, ale to życie „nie ogranicza” się do liturgii, lecz spełnia w tworzeniu kultury, w tworzeniu nieba na dnie piekła. „O szczęśliwa wino...”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















