Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

To nie jest herezja

To nie jest herezja

09.10.2018
Czyta się kilka minut
Szukając nowych argumentów przeciwko święceniom kapłańskim kobiet, Kongregacja Nauki Wiary dokonała sakramentalnej absolutyzacji męskości. Tak jakby męskość Chrystusa szła przed Jego człowieczeństwem.
PABLO CASTAGNOLA / ANZENBERGER / FORUM
W

Wskrzeszona w ostatnich latach w kurii rzymskiej dyskusja na temat święceń kapłańskich kobiet dotyczy już nie tylko ścierania się argumentacji „za” i „przeciw” kapłaństwu kobiet, ale także samej koncepcji kapłaństwa.

Kwestia dla soboru

Już wcześniej bywało, że temperatura sporu osiągała stan wrzenia. Tak było w 1994 r., kiedy interweniował Jan Paweł II, publikując słynny List apostolski „Ordinatio sacerdotalis” o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom. Papieżowi chodziło o przerwanie jakichkolwiek debat w tej kwestii. Pisał: „Aby zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22, 32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za...

18467

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jest zarówno Bogiem i człowiekiem; a człowiekiem, jako zespoleniem mężczyzny i kobiety w jedno. I w tym zespoleniu PEŁNEGO człowieka realizuje się arcykapłaństwo Syna Bożego, czyli realizacja Boga Trójjedynego w unii hipostatycznej pomiędzy Stwórcą a stworzeniem w akcie ofiary "pełnej i czystej". Chrystus, jako "alfa i omega wszelkiego stworzenia", jest jednością człowieka, który przekracza swoją naturę w akcie ofiary Drzewa Krzyża, do którgo prowadzi zerwany owoc z Drzewa Poznania: grzech pierworodny=paradoks felix culpa. Męski element człowieka jest naturą "nieprzekazywalnej tożsamości", którą znosi "grzech pierworodny" jako przekroczenie tego ograniczenia w intelektualnym akcie poznania istnienia(w samej jego istocie), którego fundamentem jest żeńskie doświadczenie pro-kreacji. Bez "zwiedzenia Ewy", nie byłoby wyjścia człowieka z Edenu wegetatywno-zmysłowej natury ku intelektualnej tułaczce w poszukiwaniu sensu istnienia. Tą tułaczkę kończy Golgota w akcie ofiarnym ku współ-istnieniu w unii hipostatycznej Stwórcy(Ojca-Matki) i Stworzenia(Chrystusa-drugiego Adama w jedności z rodzącą Ewą). Arcy-kapłaństwo Syna Bożego jest niemożliwe bez męsko-kobiecej jedności człowieka i dlatego akt liturgii Nowego Przymierza winien być wykonywany WSPÓLNIE przez mężczyznę i kobietę jako jednego kapłana...

Nie przypadkiem w Kościele katolickim nie spotyka się klasztorów damsko-męskich ale osobno realizują swoje powołanie do życia zakonnego dominikanki i dominikanie, franciszkanki i franciszkanie. Dotyczy to - rzecz jasna - także innych zakonów. W Kościele katolickim jest sporo miejsca do realizacji swojego powołania i swoich pomysłów dla wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy nie chcą czy też nie mogą zostać kapłanami. Nie sądzę aby warto było inwestować w dwie plebanie w każdej parafii. Tym bardziej, że liberałowie i lewica, którym to Tygodnik sprzyja postarają się aby Kościół katolicki w Polsce nie miał przesadnie dużo środków na inwestycje.

Apostoł w I Liście do Koryntian-"głupstwo dla pogan i zgorszenie dla Żydów". Czyli zgorszenie dla subiektywnej "świętości z depozytu", która tak się zadekowała w wygodnym religijnym formalizmie, że na wezwanie Syna Bożego, by "ruszyć w końcu dupsko z kanapy", reaguje agresją "świętego gniewu" i nie pozwala, by jacyś "lewaccy liberałowie" obwieszczali "tygodnikową nowinkę"-kłamstwo o zmartwychwstaniu zgładzonego heretyka, którego ogłaszają jeszcze Mesjaszem...A pod krzyżem Chrystusa były właśnie same kobiety i tylko jeden Jan(choć podobno też był "zakodowaną" kobietą...) I wbrew gnostycko-manichejskiej mizoginii(z którą także w pewnym okresie borykało się chrześcijaństwo), największe charyzmaty w Kościele "dobierały się parami": Benedykt-Scholastyka, Franciszek-Klara, Jan-Teresa; bez obawy "naruszenia tabu".

Nie będę ich tu wymieniał bo zajęło by to zbyt wiele miejsca. Nie przypominam sobie aby któraś z tych wielkich, świętych kobiet narzekała z tego powodu, że nie jest księdzem lub też domagała się kapłaństwa kobiet. Obecnie - owszem - sporo kobiet domaga się kapłaństwa dla pań ale żadna z nich - o ile mi wiadomo - nie jest tytanem ducha - czy też choćby kimś szerzej rozpoznawalnym w Kościele. Eksperymenty mają to do siebie, że często się nie udają. Eksperyment z księdzem-kobietą jest już w pewnym zakresie przeprowadzany w Holandii ( tam można często spotkać taką sytuację, że kobieta "wspiera" podczas Mszy Świętej księdza w sposób nieuprawniony ). I raczej budzi to mieszane uczucia a nawet opór parafian a w każdym razie nie przynosi jakichś profitów nad którymi warto podyskutować. W Kościele katolickim ważna jest służba a nie przywileje i zaszczyty ( a tak niektórzy odczytują funkcję kapłana - niestety ). A poza tym biskup może i często powinien zrugać niejednego księdza i jak tu karać kapłana-kobietę gdy już na wstępie pojawi się zarzut postawy seksistowskiej, mobingu, dyskryminacji i czego tam jeszcze.

"W Kościele katolickim ważna jest służba a nie przywileje i zaszczyty..." Oto to proszę Szanownego Pana-żeby tylko wszyscy duchowni (albo przynajmniej większość z nich) tak do "kapłańskiego powołania" by podchodziła, to nie mielibyśmy tylu "klerykalnych" problemów-z pedofilią i politycznymi uwikłaniami na czele. No i także opacznie rozumianą "tradycją", która wyznacza "babie" właściwe jej miejsce wg powiedzenia: "kobita-stworzenie boże powinna siedzieć w oborze/a że chłopu zachciało się d..y, to wziął ją do chałupy". I takie jest nasze "katolickie" podejście do tego problemu, skoro wciąż jeszcze "na księdza" idzie się dla kariery rozumianej w sposób świecki, a perspektywę rzeczywistości wciąż determinuje "folwarczne" dziedzictwo-także seksistowskiego macho...A co do "eksperymentów w Holandii, w których kobieta wspiera mężczyznę w sposób nieuprawniony(?)", co też jakoby wzbudza "mieszane uczucia parafian", to nie dalej jak przed paroma tygodniami, w holenderskim Oudenbosch(pln.Brabancja) w tamtejszej bazylice św. Barbary i św. Agaty, po dziękczynnej mszy za posługę katechetki-diakonisy, lud boży tłumnie wyległ na plac przed bazyliką, gdzie robiono sobie pamiątkowe zdjęcia na tą okoliczność-także z tą kobietą ubraną w szaty liturgiczne, jak jej "koledzy po fachu". I raczej nie było tam "miesznych uczuć", tylko sympatyczne spotkanie liczniej przybyłych parafian, przedłużone agapą z szampanem, kawą i ciastakami w pobliskim domu pariafialnym. No i w ogóle, gdyby nie posługa kobiet w kościele(także jako np. szafarek komunii św.), to byłoby raczej "cienko" z działalnoscią tamtejszej parafii. Dlatego też warto wyjść poza własne "czworaki", by zyskać trochę pełniejszą perspektywę Kościoła powszechnego. Czyli katolickiego

Otóż pewna kobieta posługiwała wespół z księdzem katolickim podczas Mszy Świętej w Amsterdamie. W pewnym momencie gość, który stał obok mnie wystąpił krok do przodu po czym wygłosił mowę w której powoływał się na przepisy prawa kanonicznego, które przed chwilą zostały złamane. Wszyscy stali w milczeniu i słuchali. Szczegółów nie przytoczę ponieważ nie znam języka holenderskiego. Założę się, że tym, którzy w Polsce wykrzykują "konstytucja, konstytucja " takie łamanie prawa bardzo się podoba.

Bożego...Choć wiadomo, ze jakiś porządek liturgiczny musi być zachowany, to jednak też warto wspomnieć na ostrzeżenie, by nie cedzić komara, a łykać wielbłąda. A Prawo kanoniczne w jakimś stopniu winno nawiązywać do prawa miłosierdzia. Zresztą, teologia swoją drogą, a kanon też swoją, więc można dużo teoretyzować, a i tak "praktyka" pójdzie swoją drogą-jak np. swego czasu "legalnie" sprzedawano odpusty...No i że ktoś ma podwójne standardy moralne? Mnie zajmuje drzazga w moim własnym oku-bez reszty...

"Obecnie - owszem - sporo kobiet domaga się kapłaństwa dla pań ale żadna z nich - o ile mi wiadomo - nie jest tytanem ducha - czy też choćby kimś szerzej rozpoznawalnym w Kościele." "O ile mi wiadomo" - nie jest to argument żaden. "Nie jest tytanem ducha" - proszę wybrać się do dowolnego seminarium i wskazać tych "tytanów ducha" rodzaju męskiego. Tytanem ducha to można się okazać po latach ofiarnej służby - i faktycznie wśród kapłanów da się takich zauważyć. Po dłuższym czasie ofiarnej służby. Kobiety takiej okazji nie mają, żeby się "wykazać". I nie, nie jestem szczególną zwolenniczką kapłaństwa kobiet, natomiast mam prawo jako katoliczka do usłyszenia racjonalnej, zgodnej z Biblią argumentacji za lub przeciw.

synowie Aarona.

Choćby te kilka polskich sióstr zakonnych, które regularnie publikują na łamach Tygodnika. Nie sposób im odmówić wielkiej inteligencji oraz tego, że ciężko pracują w służbie Kościoła i bliźniego. Historycznie rzecz biorąc głoszenie Słowa Bożego w świecie wiązało się w wielu częściach świata z dużym ryzykiem raczej a nie z przywilejami. Wysyłanie na "front" mężczyzn było działaniem racjonalnym. Obecnie większość księży w świecie pracuje w relatywnie komfortowych warunkach. Ale to się może wkrótce zmienić. Myślę, że "postępowi" Europejczycy już się o to postarają.

1 - W ST kapłanami byli wyłącznie mężczyźni. A przecież w ST jest dużo kobiet znanych z imienia, które są prawdziwymi herosami ducha i Bożymi znakami dla innych. 2 - Jezus Chrystus do grona apostołów powołał jedynie mężczyzn i zaprzeczanie temu, poprzez karkołomne obejścia, to robienie wody z mózgu - sobie i innym. Nawet Matka Jezusa nie jest powołana do grona apostołów a głębia jej roli, jest w Piśmie uwypuklona w sposób szczególny. 3 - Tradycja KK na przestrzeni wieków nie notuje święceń kapłańskich kobiet. Owszem kobiety były diakonisami, lecz diakonisa nigdy nie była prezbiterem. Reasumując. Dopuszczając do kapłaństwa w KK kobiety, Sobór i papież, musieliby owe proste argumenty odrzucić a w ich miejsce napisać jakąś nową Biblię. I nowy Kodeks Prawa Kanonicznego. Natomiast jestem zdania, że kobiety, winny być na powrót diakonisami.

ale to chyba oczywiste, że dyskutowana "męskość Chrystusa" - jak w przypadku każdego faceta - zawsze musiała być przed, a nie za albo z boku - tyle na temat enuncjacji stetryczałych dewiantów w śmiesznych czapkach i kapeluszach

Nasza tygodnikowa katolicka feministka - pani Zuzanna dziwi się, że biskupi nie chcą wsłuchiwać się w katolicki głos dzielnych feministek z takimi tytanami ducha jak była prezydent Irlandii - Mary Mc Aleese na czele. To może dla zrozumienia postawy biskupów warto sobie odpowiedzieć na pytanie zgoła odmienne: dlaczego Matka Teresa z Kalkuty zmuszała nawet samych papieży do słuchania i uznania tego co mówi za ważne dla Kościoła. Może pokorna, służąca ubogim zakonnica miała zwyczajnie dużo więcej do powiedzenia aniżeli wszystkie te feministki razem do kupy wzięte prezydent Irlandii nie wyłączając. A sama pani Zuzanna mogłaby potrenować swoją katolickość w Warszawie choćby w dziele pomocy eksmitowanym na bruk przez urzędników stołecznego ratusza. Sądzę, że Panu Bogu bardziej by to przypadło do gustu aniżeli ta "babska" konferencja. https://www.tygodnikpowszechny.pl/pilnie-potrzebna-strategia-dla-kobiet-152386

"Mary McAleese przypuszczalnie okazała się w Watykanie persona non grata, gdyż w irlandzkim referendum w 2015 r. wraz z mężem deklarowała głosowanie za zalegalizowaniem związków osób LGBT. Dzięki temu ich syn Justin niedawno zawarł związek małżeński. Na taki klucz cenzury wskazuje postać drugiej niechcianej na konferencji." Nooo tak. Rzeczywiście można przypuszczać, że biskupi Kościoła katolickiego nie czują mięty dla dobrej zmiany w Kościele reprezentowanej przez "siostrę Mary z Dublina". Nad czym oczywiście należy ubolewać razem z panią Zuzanną.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]