Reklama

Sodomia niegościnności

Sodomia niegościnności

04.12.2017
Czyta się kilka minut
Boimy się obcych i zamykamy się przed nimi w imię ochrony tożsamości chrześcijańskiej. Czy nie jest to raczej znak tożsamości już utraconej?
W krypcie krakowskiego kościoła Przemienienia Pańskiego Grób Pański w 2017 r. nawiązywał do kryzysu migracyjnego. Na pierwszym planie symboliczne ciało 3-letniego Syryjczyka Aylana Kurdi, wyrzuconego przez morze na turecki brzeg w 2015 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
Ż

Żyjemy w kraju, w którym biskupi są krytykowani za głoszenie nauki Pisma Świętego. Wyraźnie pokazała to reakcja na wywiad, jaki prymas Polski niedawno udzielił „Tygodnikowi Powszechnemu” („Kościół nie miesza się do polityki”). Dlaczego pomoc uchodźcom nie kojarzy się nam z Ewangelią? Choćby dlatego, że trudno szukać tematu poświęconego cudzoziemcom w szkolnych katechizmach, nie mówi się o nich w homiliach, za to mówią politycy.

W przeciągu ostatnich lat akceptacja społeczna na rzecz otwarcia granic dla uchodźców znacząco spadła. Według badania CBOS z 19 października bieżącego roku aż 57 proc. Polaków jest przeciw przyjmowaniu uchodźców, choć żyjemy w kraju, z którego ok. 2,5 mln osób przebywa na emigracji. Najwyraźniej wystarcza nam chlubna historia gościnnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, podczas gdy...

18230

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przepraszam, ale nie wszystkich biskupów się u nas krytykuje za głoszenie ewangelii, tylko niektórych i to raczej nielicznych, w szczególności za upominanie się o potrzebujących. A jeśli Prymas Polski wygłasza tezę, że kościół nie miesza się u nas do polityki, to zwyczajnie kłamie. Kłamiąc w jednej sprawie, nie jest wiarygodny w innych, dlatego krytyka mu się należy bo umniejsza powagę Ewangelii jaką ponoć głosi. Z tego co wiem, to kościół ma monopol na ustalanie programu nauczania religii, dlaczego nie obejmuje on takich kwestii jak stosunek do cudzoziemców jest chyba aż nadto wymowny. Pismo Święte to taka uniwersalna księga, z pomocą której da się obronić każdą tezę, nawet tę dotyczącą odebrania bliźniemu znamion człowieczeństwa. Doktorzy kościoła, biegli w jej interpretacji byli i są bardzo elastyczni, nawet gdy chodziło o dzieło typu „Młot na czarownice” Owszem to stare dzieje, ale nasza ludzka mentalność nic się nie zmieniła, wcale nie jesteśmy światlejsi od naszych poprzedników. Historia Lota jest też pokrętna, a sodomia niewiele bardziej straszna jak kazirodztwo. Odwoływanie się do Sodomy to zwyczajne przegięcie i nadinterpretacja, potwierdza tylko to co napisałem wcześniej. Zresztą cały tekst jest naciągany mocną nadinterpretacją, a mówienie o super statusie obcokrajowców w Izraelu to już całkowite przegięcie, nawet słowem się Pan nie zaląkł o Palestyńczykach autochtonach tych ziem. No tak, kiedyś to było cacy, a teraz - nieważne. Cały ten wywód śmiało o kant d… bym rozbił, w naszej świadomości Matka Boska jest Polką i kwita, nikt nawet nie podejrzewa, by mogła być ortodoksyjną żydówką. Tego nas uczą w kościele nasi biskupi, księża i katecheci, tym przesiąknęliśmy i żadne tam cytaty do nas nie dotrą, szkoda zachodu. Swoją drogą podziwiam za wytrwałość w ich wyłuskiwaniu. „Kościół, chcąc nieść pomoc uchodźcom, dąży do wyrwania nas z duchowego paraliżu” Gdyby tak było, to po 11 listopada zebrali by się nasi biskupi i wydali jednoznaczny komunikat potępiający faszyzujące klimaty, w myśl zasady - kawa na ławę.

A MOZE SIE UDA NAJPIERW PRZYJMIEMY JAKO PIERWSI /Z TEJ 3 ki oprocz WEGROW I CZECHOW/ PANA JEZUSA ZEBY NIE MUSIAL UCIEKAC GDZIES TAM DO EGIPTU: A MOZE POTE JEGO MATKE Z JOZEFEM NO I OCZYWISCIE PIERWSZEGO CZLOWIEKA ADAMA WYPEDZONEGO Z RAJU;A POTEM JUZ WSZYSTKI SIE POSYPIE JAK KLOCKI W DOMINO: NO I UNIA NAWET DA NAM NAGRODE ZAMIAST KARY: A MOWIA NA CALYM SWIECIE ZE POLSKA SLYNIE Z GOSCINNOSCI ?

Przypomnę, że w 1939r nie chcieliśmy przyjąć Niemców i Rosjan choć to przecież nasi europejscy bracia i siostry. Zamiast chlebem i solą przywitaliśmy ich ogniem z czego się tylko dało. Zwyczajnie i po prostu chcieliśmy ich zabijać. Takimi byliśmy padalcami. A teraz dwa albo nawet trzy pytania do autora tekstu. Pytanie nr 1: czy w ramach gościnności i tolerancji dla ludzi innych kultur Europejczycy powinni pozytywnie odpowiedzieć na postulat środowisk muzułmańskich domagających się prawa do wielożeństwa co jest przecież w islamie powszechnie przyjętym standardem ? Nr 2: Dlaczego - zdaniem autora - Żydzi - o których w tekście zresztą było sporo - masowo uciekają z liberalnej Francji osiedlając się chętnie w "faszystowskim" Budapeszcie ? nr 3: Czy nie jest rzeczą naturalną, że ludzie pragną pokoju i spokoju dla swych rodzin ? Celebryci, którzy często jakże chętnie opowiadają się za przyjęciem imigrantów do Polski sami zwykle mieszkają w ekskluzywnych posiadłościach odgrodzonych wysokim płotem od polskiego "motłochu". Potrzebujemy pięknego przykładu a nie słów, które nie wymagają żadnych wyrzeczeń.

Odpowiem wg. klucza w tytule. 1.z punktu widzenia wiary, z całą pewnością należy zabezpieczyć każdemu wolność wyznania. Gościnność jest dwusronnym zobowiązaniem. Jednakże Ewangelia raczej nie mówi co mają robić inni i jak się mają zachowywać, ale wzywa nas wierzących do konkretnych postaw i czynów. 2. Nie obchodzi mnie tzn. nie czerpię inspiracji, z tego co czynią inni, więc nie ma to dla mnie znaczenia, że mieszkańcy tego czy innego kraju rdzenni czy napływowi zachowują się tak czy inaczej. 3. Skoro ludzie pragną pokoju to go nieśmy, czyńmy, okazujmy. Niegościnność nie jest sposobem na pokój. Dlatego Bibliia aż 2x przywołuje przykazanie zmiłuj cudzoziemca jak siebie samego bo miłość niesie pokój.Chodzi faktycznie o pokój, ale nie o św. spokój.W Miłość zawsze wpisana jest ofiara i ryzyko.

Odpowiem wg. klucza w tytule. 1.z punktu widzenia wiary, z całą pewnością należy zabezpieczyć każdemu wolność wyznania. Gościnność jest dwustronnym zobowiązaniem. Jednskże Ewangelia raczej nie mówi co mają robić inni i jak się zachowywać, ale wzywa nas wierzących do konkretnych postaw i czynów. 2. Nie obchodzi mnie tzn. nie czerpię inspiracji, z tego co czynią inni, więc nie ma to dla mnie znaczenia, że mieszkańcy tego czy innego kraju rdzenni czy napływowi zachowują się tak czy inaczej. 3. Skoro ludzie pragną pokoju to co nieśmy, czyńmy, okazujmy. Niegościnność nie jest sposobem na pokój. Dlatego Bibliia aż 2x przywołuje przykazanie zmiłuj cudzoziemca jak siebie samego. Miłość niesie pokój.

Uważam, że prawdziwa, realna gościnność leży na poziomie indywidualnych decyzji poszczególnych jednostek, a nie na poziomie instytucji państwowych. Pozwolę sobie na podanie przykładu, który daje - przynajmniej mi daje - do myślenia. Miałem okazję słuchać opowiadania człowieka, który spędził klika lat w Norwegii. Twierdzi, że zaszokowało go to jak społeczeństwo tego kraju niechętnie pomaga ludziom, którzy są w ( jakiejkolwiek ) potrzebie. Powszechne jest tam przekonanie, że od pomagania bliźniemu jest państwo, które - jak wiemy - obficie obdarowuje m.in. właśnie imigrantów. W świetle tego co usłyszałem od kolegi twierdzenie jakoby Norwegowie byli gościnni jest dużym nadużyciem. I nie zmienią tego statystyki, które pokazują, że co roku w Norwegii osiedla się kilka tysięcy ludzi z Azji i Afryki. Zresztą sam spędziłem kilka lat w Holandii i Wielkiej Brytanii. Mógłbym sporo dobrego powiedzieć o tamtejszych społeczeństwach ale akurat gościnność mieszkańców tych krajów nie rzuca się przesadnie w oczy zwłaszcza na tle gościnności Polaków. Oczywiście straszenie uchodźcami jest głupie i nieładne. Z drugiej strony forsowanie tezy jakoby sprawdzianem na jakość naszego chrześcijaństwa była gotowość na przyjmowanie do Polski ludzi obcych kulturowo, którzy na dodatek nie wykazują przesadnego entuzjazmu dla pomysłu aby zamieszkać między nami za działanie chybione. To trochę tak jak stwierdzić, że jedyna realna pomoc dla bezdomnego to przyjąć go na stałe do swojego domu. Tak jak bezdomnemu można - i trzeba - pomóc niekoniecznie pozwalając na to aby z nami zamieszkał - jeśli ktoś zechce udzielić swojego mieszkania bezdomnemu to szczerze podziwiam - tak i podobnie naszym braciom Syryjczykom, Afgańczykom i mieszkańcom wielu innych krajów świata można i trzeba pomagać niekoniecznie na tej zasadzie, że będziemy ich tu masowo osiedlać - przypuszczam, że w Europie chciałoby się osiedlić jakieś 90 procent mieszkańców Afryki - ale raczej na tej zasadzie, że będziemy szczodrze pomagać w odbudowie ich zniszczonych krajów. Tak mi podpowiada zdrowy rozsądek, który - o ile jest rzeczywiście zdrowy - to może nie być sprzeczny z Bożym zamysłem..... Dziękuję za odpowiedź na mój pierwszy - nieco chyba złośliwy - wpis.

Krótkie sprostowanie w sprawie Norwegii. Mam nadzieję, że opinia jednego Polaka z Norwegii nie będzie w tym przypadku wiedzą, z którą będzie Pan szedł przez resztę życia. Znam Norwegię od ponad 20 lat, a od 6 mieszkam w niej na stałę. Wybór podyktowany raczej zauroczeniem krajem i ludzmi niż względami ekonomicznymi, chociaz one też były brane pod uwagę. Pracuję w małej wiejskiej szkole podstawowej, gdzie między innymi pomagam polskim dzieciom (10 dzieci-sporo) w procesie integracji. Powiem tak. Takiej gościnności i akceptacji jakiej tutaj doznałem, życzyłbym każdemu. Myślę, że podobne wrażenie mieli inni Polacy tutaj mieszkajacy, przynajmniej tak mówią. Pełna otwartość, ogromna chęć niesienia pomocy. Tylko brać. Znam Norwegów od dalekiego Finmarku po Oslo i w swoim ponad 20 letnim doświadczeniu z krajem fjordów, tyklo raz spotkałem się z jakąś niechęcią do mnie, jako Polaka. Jasne, że są i ci którzy niechetnie pomagaja, że nie wszystko jest piękne, bo nie jest. Myślę jednak, że w zdecydowanej większości Norwedzy to ludzie bradzo gościnni i pomocni. Natomiast gdzie jest problem, i skąd też wzięła się byc moze negatywna opowieść o Norwegii Pana znajomego. Problem są sami Polacy, którzy z tego butiku gościnności nie potrafią korzystać. Istnieje jakaś ogromna potrzeba wśród nas do kiszenia się we własnym sosie. Do jakiegoś typu gettyzacji kulturowej. Soboty przy resecie alkoholowym, a w niedzielę polska msza z księdzem, który dostrzega głównie wady u Norwegów (ja wybralem ksiedza z Wietnamu, mowi o milosci do Innych). Polacy to potęga, "bez nas to kto by im zbierał truskawki i budował domy". Dla bardzo dużej grupy Polaków Norwedzy to «Norki», lenie i chamy. Polakom opornie idzie nauka norweskiego. Niektórzy po 10 latach pobyty są w stanie jedynie przywitać się po norwesku i zrobić zakupy. Ostatnie badania przeprowadzone przez Państwowe Biuro Statystyczne pokazało wyraźnie, że Polacy mimo, że są najlepiej pod względem ekonomicznym stojąca grupą imigrantów, to jednocześnie są najbardziej niezadowoleni z mieszkania w Norwegii. Na głowę biją nas Somalijczycy, Erytrejczycy i inni. Norwedzy zdziwieni, że ci którzy są (przynajmniej tak się wydawało) tak blisko kulturowo do Norwegii, jednocześnie są tak daleko. Ja zdziwiony nie jestem, bo sporo widziałem i słyszałem. Prosiłbym więc ostrożnie z pojedynczymi opiniami tych, którzy «byli» w Norwegii. A teraz ma Pan inną opowieść, a do prawdy trzeba pewnie dotrzeć samemu. Miłego poszukiwania, jesli najdzie ochota i Wesołych Świąt.

Norwegii nie znam. Spodziewałbym się raczej, że kwitną tam takie cnoty jak pracowitość i oszczędność, a wobec przybyszy w Norwegii przeważa postawa nieufności i poczucie wyższości. Z Pana dobrej polszczyzny wnoszę, że spotykał On raczej na swej drodze tych bardziej wykształconych, otwartych i pewnie także sympatycznych Norwegów. Dziękuję za życzenia. Życzę Miłych i - czemu by nie - Wesołych Świąt !

... jesli jako gospodarz przyjmuję gościa to nie może on wywrócic mojego domu "do góry nogami" lecz przyjmuje moje zasady. Gość nie może narzucać swoich warunków.

pisząc powyższe Szanowny Pan szuka usprawiedliwienia dla swej nieskrywanej niechęci do gości w ogóle, w szczególności rzecz jasna do uchodźców z krajów wojennych. Może próbuje sumienie zagłuszyć. Po co ten starunek. Do takiego gospodarza goście z pewnością się i tak nie garną.

O ile mi wiadomo to Syryjczycy mordują się nawzajem. Zresztą podobnie jest w Afganistanie. Czy to, że jakieś narody nie potrafią żyć w pokoju ma być argumentem za tym aby szeroko otwierać przed nimi granice ? W ramach pomocy humanitarnej wspieramy ludzi poszkodowanych działaniami wojennymi w różnych krajach świata. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś się ożeni z Syryjką i sprowadzi ją do Polski. Natomiast sprowadzanie do Polski tysięcy ludzi w ramach relokacji, której oni sami sobie nie życzą jest działaniem nierozsądnym, z którego będzie niewiele dobra a sporo bałaganu przy dużych nakładach finansowych. Dużo bardziej sensownie przeznaczać te pieniądze na pomoc dla Syryjczyków w Syrii ( dla tych co nie mieli pieniędzy na ponton ).

Proszę poszperać w necie, z łatwością znajdzie Pan informacje o mniej i bardziej oficjalnych aliansach międzynarodowych wspierających i zwalczających dyktatorski rząd syryjski. O biorących udział w walkach różnorakich pod względem etnicznym, narodowościowym czy religijnym ugrupowaniach. Bez googla nawet łatwo sobie wyobrazić, że w tego rodzaju konflikt siłą rzeczy muszą być - i oczywiście SĄ - zaangażowane światowe mocarstwa. Szczytem obłudy i hipokryzji jest w tej sytuacji stwierdzenie "Czy to, że jakieś narody nie potrafią żyć w pokoju ma być argumentem..." - wstyd na Pana, Pańskich wychowawców i nauczycieli. Pańska wyraźna sugestia, że 'skoro prowadzą wojne domową, powinniśmy patrzeć aż się nawzajem wyrżną - jest po prostu haniebna.

Czy przyjmując do Europy Syryjczyków należy preferować którąś z kilku - być może nawet kilkunastu - stron konfliktu czy też traktować wszystkie strony konfliktu jednakowo ?

jeśli Pan naprawdę szuka odpowiedzi - znajdzie ją w Ewangelii

Czy to wystarczy dla zgorszonych dowcipnym spolszczeniem, skoro mój pierwszy post z tym celnym słówkiem został usunięty ? Innego powodu nie widzę. ***************************************************************************** Edekpolo jako przodownik miłości bliźniego (na forum TP) ------------------------------Obłuda , cynizm, obrzydliwe - grzmi jakby na samego siebie, zionąc co rusz jaskiniowym antypisizmem, bez żadnej tam empatii do bliźniego swego z kraju zimnego. Za to z bezmiarem sympatii do pięknego planu dorżnięcia watahy. I taki malowany dobrodziej bliźnich, ale tych z ciepłych krajów, pokaz wysokich uczuć odstawia, zaocznie przytula, głaszcze po główkach. Bo to trendy z Zachodu i nic nie kosztuje. Za to można fajne słitfocie strzelić.

dziękuję

W niezrównany bowiem sposób określa ono Jego bezwstydne pokazy w charakterze sezonowego kaznodziei, karcącego grzeszników za niedostatek miłości do wybranych przez niego bliźnich.

Cytowane w tytule zdanie to zagadka, jaką w podstawówce zadała nam polonistka, przedwojenna stara panna. Zna Pan odpowiedź? Podpowiem - to także o Panu. +++ Szanownego Pana wulgarność słowa mnie zwyczajnie zniesmaczyła, pewnie nie tylko mnie. Skąd Panu 'uraza' przyszła do głowy?... Kontynuując wspomnienia, w szkole średniej nasz wf-men w takich przypadkach zwykł mówić: "tyś gówniorzu nie dorósł do tego, żeby mnie obrazić". p.s. 'sezonowego kaznodzieję' dołączam do bogatej już kolekcji określeń którymi mnie Sz. P. opisuje. Z Panem Bogiem.

Imigranci wojenni nie są stroną są ofiarą. Nie ważne po której stronie jest ofiara wojny. Ważne, abyśmy my chrześcijanie byli po stronie ofiar.

Wydaje mi się, że pan, panie redaktorze, nieco idealizuje rzeczywistość. Te młode, dobrze odżywione, często ze sporą gotówką w kieszeni chłopy - tak wygląda większość przybyszy - jakoś tak nie bardzo potrafią wzbudzać współczucie. Wydaje się, że łatwiej wzbudzić empatię w Europie umierającym z głodu dzieciom z Sudanu. I pewnie by tak było gdyby tragedii Sudanu media poświęcały nieco więcej czasu.

w kamieniu niż w Panu. Obrzydliwe.

Jeden chętniej pomaga choremu dziecku, inny - zdrowemu facetowi. Zgadzam się, że aby pomagać facetowi trzeba mieć gorące serce.

- zdyscyplinowane szeregi moich słów kojarzą się z "regularnymi atakami" regularnych wojsk, skoro kwili o atakach już po raz któryś (ja tam nie narzekam). Na pocieszenie zranionej ofiary - odniosła ona kolejny sukces, bowiem w jednym zdaniu, jak jej się wydaje, podsumowała mój wcześniejszy wpis. - "Podsumować to ty se możesz..." - mógłbym odpowiedzieć przeróbką znanego powiedzonka, ale podam ew. zainteresowanym link do obu postów. Niech sami sprawdzą czy to jest paszkwil z nieodłącznymi dla tego typu wypowiedzi oszczerstwami lub obelżywym tonem, czy raczej dość pomysłowy wpis z dosadną nutą ironii, sarkazmu, których to nut poleca poszukiwać w swoich postach Podsumowywacz. Niech zobaczą jaką przeciwwagę, bez względu na charakter tamtego mojego wpisu, stanowi podsumowanie autorstwa Edkapolo. Któremu nawet w tak krótkiej wypowiedzi przymotnik "bolszewicki" (w paszkwilanckim znaczeniu) nie schodzi z nabrzmiałych od rewolucyjnego podniecenia warg. Choć jako stary mantyka (to ze słowniczka miłości bliźniego - Dobrodzieja) dobrze wie, iż w bolszewickim systemie zostałby przerobiony na marmoladę dla polarnych niedźwiedzi. ( https://www.tygodnikpowszechny.pl/medale-sw-jerzego-wreczone-151198 )

Dobrze, że Pana zabolało. To godziwa zapłata za niegodziwe kpiarstwo i drwinę z prof. Adama Strzembosza. Przymiotnik 'bolszewicki' też uwiera? Też się nie dziwię.

Ale pora na końcówkę : ------- jeśli używasz na co dzień prostej paszkwilanckiej mowy ulicznych demokratów, to nie sierdź się gdy inni swoje emocje potrafią wyrazić elegancko i pomysłowo. Ucz się , podpatruj, może i tobie z biegiem czasu się uda... ------- jeśli zechcesz wystąpić w roli dobrodzieja sierotek, wytykającego innym niedostatek miłości bliźniego, to aby kreacja wypadła przekonująco, sam musisz przedtem pokazać, że miłujesz nawet nieprzyjacioły swe

Znamy argumenty polityków. Warto poznać co mówi Bóg i przemawiać w Jego imieniu. To jest obowiązek nas chrześcijan. Głosić słowo Boga a nie polityka.

BYLEM P R Z Y B Y S Z E M a nie przyjeliscie mnie.

Argentyńczycy w 1945 roku nie wybrzydzali. Brali wszystkich Niemców jak leci i nie zaglądali im w papiery. Uchodźca to uchodźca. I tyle.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]