Pan chce wspólnoty szerszej niż apostołowie – także zaangażowanych kobiet

Pan nie czeka na ludzi, którzy chcieliby Go znaleźć i do Niego przyjść – wychodzi ku nim! Jaki jest Kościół, który chciałby Go naśladować?
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Bardzo syntetyczna Ewangelia Liturgii minionego piątku: „Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o Królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób, Maria zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, udzielając ze swego mienia” (Łk 8, 1-3). W dwóch zdaniach otrzymujemy opis ewangelizacyjnej misji Chrystusa. On jest nie tylko ważny, ale zobowiązujący! Wszak nasza misja ma być wpisana w misję Pana.

Misja Jezusa ma bardzo prostą treść: Kerygmat i Ewangelia Królestwa. Przy czym jedno i drugie nie sprowadza się jedynie do przepowiadania. Musi stać się wydarzeniem – przekładać się nie tylko na zrozumienie, ale również na doświadczenie! Nasz tekst mówi jednak więcej o sposobach ewangelizacji, podkreślając jej dwa wymiary: dokonuje się ona w drodze oraz we wspólnocie.

W drodze: „Jezus wędrował przez miasta i wsie”. To Jego absolutnie świadomy wybór. Pamiętamy ten moment, kiedy w Kafarnaum uczniowie chcieli Go zatrzymać na miejscu. Odpowiedział im: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem” (Mk 1, 38). Wyjście do innych to jedno z trafnych określeń misji Jezusa. Pan nie czeka na ludzi, którzy chcieliby Go znaleźć i do Niego przyjść – wychodzi ku nim! Jego jest inicjatywa. Kościół, który chciałby Go naśladować, został opisany przez papieża Franciszka terminem: „Kościół wychodzący”.

We wspólnocie: „z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet”. To ważne! Pan, który sam wszystko może, nie potrafi/nie chce wychodzić ku innym w pojedynkę. Chce wspólnoty szerszej niż apostołowie – także zaangażowanych kobiet, ale połączonej fundamentalnym doświadczeniem królowania Boga w życiu każdej/każdego z jej członków, to znaczy: nawrócenia i wyzwolenia od zła, oraz miłości i uzdolnienia do wzajemnej posługi – również „ze swojego mienia”, tzn. dzielenia się majątkiem i wyboru ubóstwa. W takim gronie można nie tylko opowiadać o możliwym szczęściu Ewangelii Królestwa; można również zaprosić do jego doświadczenia wewnątrz żywej i konkretnej wspólnoty.

Trudzimy się pewnie wszyscy dla Pana. Ale czy na pewno trudzimy się na Jego sposób?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Sposób na ewangelizację