Ciało w izolacji

Narastający niepokój i lęk przed śmiercią, potrzeba ucieczki od rzeczywistości – prowadzą do większej konsumpcji pornografii. To nie jest tylko problem czasu pandemii, choć w niej stał się on...

Reklama

Ciało w izolacji

Ciało w izolacji

20.04.2021
Czyta się kilka minut
Narastający niepokój i lęk przed śmiercią, potrzeba ucieczki od rzeczywistości – prowadzą do większej konsumpcji pornografii. To nie jest tylko problem czasu pandemii, choć w niej stał się on szczególnie wyraźny.
JOANNA RUSINEK
S

Sam jesteś dla siebie najbezpieczniejszym partnerem. Masturbacja nie niesie ryzyka infekcji SARS-CoV-2, zwłaszcza jeśli myjesz ręce (oraz zabawki) wodą i mydłem przez co najmniej 20 sekund przed i po” – czytamy w informatorze wydanym na początku zeszłego lata przez nowojorski departament zdrowia. Urzędnicy pocieszają: „Nawet na dystans może być nieco perwersyjnie, masturbujcie się wspólnie – kamerki internetowe są sexy. Jeśli już koniecznie musicie się spotkać, bądźcie kreatywni: wymyślajcie pozycje i wybierajcie miejsca, dzięki którym wasze twarze będą jak najdalej od siebie”. Z krótkiego, skromnego dokumentu, w którym jedyną ilustracją jest szarawy logotyp instytucji, dowiadujemy się również, jakie kontakty seksualne szczególnie sprzyjają zakażeniu koronawirusem, jakby mocodawcy zdawali sobie sprawę z wątpliwej skuteczności zalecenia „zostań w domu” – choć trudno nie polubić mydła...

30501

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

" Pornografia nie jest filmem dokumentalnym – jest zobrazowaniem fantazji o życiu seksualnym" I to jest wiekopomne odkrycie. Chwileczkę, czy przedstawienie w teatrze, film fabularny jakikolwiek by nie był, czy jest odzwierciedlaniem rzeczywistości, dokumentem? Nawet produkcje opatrzone nazwą dokumenty, wcale nim najczęściej nie są. Czy dziecku robimy krzywdę czytając, dajmy na to "Czerwonego Kapturka". Pornografia towarzyszy nam od zawsze, mało było społeczności gdzie seksu nie traktowano jako tabu. Stanowiła ona wentyl bezpieczeństwa, a w przypadku Internetu, przyśpieszyła jego multimedialny rozwój. Zresztą chyba każdy wynalazek z dziedziny rozrywki napędzany był pornografią. W piątej zdaje się klasie podstawówki, religia była jeszcze w salkach katechetycznych, ksiądz zorganizował osobną katechezę dla chłopców i dla dziewczynek. Tam dowiedziałem się, że od masturbacji wyrosną mi włosy miedzy palcami, zapadnę na chorobę umysłową, no i jądra mi sczernieją. A jak gołe baby będę oglądał to oślepnę. Grzechem ciężkim postraszył. krótko mówiąc, lepiej sobie zapalić i wypić. Owa edukacja przynosi widoczne efekty, wiemy jak zaraza wpływa na oglądanie pornografii, ale nie za bardzo potrafimy stworzyć racjonalnego programu, spójnych zaleceń i ograniczeń chroniących przed rozprzestrzenianiem się jej. Są ludzie podatni na uzależnienia i tacy, którym używki szkody nie robią, albo wcale ich do nich nie ciągnie. Jeśli chodzi o dzieci, to jeśli potrafią odpowiednio zinterpretować "Czerwonego Kapturka" to i z porno sobie poradzą. Śmieszni są wszyscy ci co dziecku dają do ręki smartfona i głoszą szkodliwość porno. Te małe szkraby są na tyle sprytne w te klocki, że żadna blokada rodzicielska ich nie powstrzyma w poszukiwaniu treści jakich są ciekawi. To właśnie oni często nas uczą jak się tym urządzaniem bawić i gdyby nie to, wielu z nas byłoby medialnie wykluczonymi. Jeśli pornografia tak mocno stymuluje mózgi, apelowałbym do rządzących, aby przed obradami Sejmu i Senatu oraz rządu, robić co najmniej dwugodzinną sesję fikuśnych filmów. Jako rodzice, nie łudźmy się, że dzieci potraktują nas jak mądrego dorosłego, ot tak bo dostrzeżemy, że robią coś nie tak. Autorytet nie przychodzi za dotknięciem magicznej różdżki. Jeśli nie mamy na co dzień dla dziecka czasu, nie żyjemy jego problemami, nie wytyczamy jasnych i nienaruszalnych zasad, nie uczymy wartości, samemu się do nich stosując, na nic zda się nasza mądrość i dorosłość. Jeśli komuś potrzeba PRETEKSTU by się zająć psychoseksualnym rozwojem własnego dziecka, powinien sam się przebadać na te i inne okoliczności u stosownego specjalisty.

powinien en masse zostać poddany intensywnej terapii leczenia obsesji i paranoi na punkcie seksu

(...) " Jeśli chodzi o dzieci, to jeśli potrafią odpowiednio zinterpretować "Czerwonego Kapturka" to i z porno sobie poradzą(...) " Zastanawiam się, czy zacytowany fragment do żart? Bo jeśli tak, to bardzo kiepski...Pozostając w tematyce bajek, to zabrzmiało, jak bajka o Jasiu i Małgosi " i rodzice zostawili rodzeństwo w lesie, licząc, że jakoś sobie poradzą"...Nie poradzą sobie, Jaś i Małgosia, sami w lesie, oraz ze smartfonem z pornografią...Młodość ma to do siebie, że wszystkie nowe bodźce działają mocniej, jeśli są niewłaściwe, to mogą nawet pokaleczyć psychikę i emocje dziecka.Pewnych obrazów " odzobaczyć się nie da" niestety, a co może być jedynie odstręczające dla dorosłej kobiety ( lub po prostu nudne,bo pornografia dla większości kobiet jest po prostu nudna i nie budząca żadnych emocji) to dla małej dziewczynki może być nawet początkiem zahamowań seksualnych. Z chłopcami jeszcze gorsza sytuacja, droga do uzależnienia i braku możliwości normalnego funkcjonowania w związku męsko-damskim pewna. Czy szczera i bezpruderyjna rozmowa z dzieckiem wystarczy w zalewie pornograficznych treści ??? Nie wiem, ale próbować trzeba.

Cytowany fragment mojej wypowiedzi nie jest żartem. Dziecko to nie krucha niewinna istotka, taki słodziak, bobasek do przytulania. Wielu tak je postrzega, najczęściej ci co z nimi niewiele mają do czynienia i nie zaznali miodu rodzicielstwa. Jest takie powiedzonko. Kto ma pszczoły ten ma miód a kto dzieci, smród. Dziecko empatii uczy się z wiekiem od dorosłych. Przeprowadzono niegdyś eksperyment i kilkunastu brzdąców pozostawiono samych sobie. Efekt był porażający. Dzieci złapanemu pajączkowi z lubością powyrywają nóżki i nie tylko o pajączka idzie. Bajki braci Grim podobnie jak pornografia powinny być przedmiotem naszej dyskusji o demoralizacji, są pełne przemocy i sadyzmu. Zanadto włazimy w buciorach w ich życie, układamy je podle własnej modły, a wszystko to ponoć dla ich dobra. W niedawnym wywiadzie z panią Holland, powiedziała, że czatując z licealistkami, odkryła ich niezależności i emancypacje, one w tym kraju nie będą rodzić... . Znajdą sobie zamiennik, kupią kotka lub pieska, po co im facet i porozrzucane skarpetki, o desce klozetowej nie wspomnę. On też woli na konsoli pograć, pornolka obejrzeć, po co mu żmija na karku. Ja pytam skąd to się bierze, może właśnie z tej niezdrowej troski o nasze pociechy, z tego układania im życia. Fajki nie zapali, kielicha z kumplami nie wypije, na wagary nie polezie. Pełna inwigilacja, monitoring. Czytałem kiedyś wypociny pewnej mamuśki, jak poradziła sobie z onanizmem swego 3 letniego synka. Owszem takie maluchy już się dotykają i masturbują. Otóż na noc owijała go bandażem elastycznym, przytraczając ręce do tułowia. Pani oczywiście wie, że porno może być porażające dla małej dziewczynki, choć na pani nie robi wrażenia. Może właśnie ta pewność jest początkiem wszystkich kłopotów. Ja dorastałem w świecie, gdzie dorośli specjalnie nie wtrącali się do naszych spraw, nie chronili przed bijatykami, wypadami na czereśnie do sąsiada, zabawami w doktora czy wojnę. Dziś pod moimi oknami pewna mamusia prowadzi rower, na bagażniku siedzi dziesięciolatek, prowadzi go do szkoły, nóżki dziecku bolą to go wozi.

Mam nadzieję,że Szanowny Pan potomstwa nie posiada...Z wypowiedzi wyłania się jakieś pomieszanie z poplątaniem - chciałoby by się zacytować : " ale o co Panu chodzi" ???

Oportunista to niewierzący, ale praktykujący. Specyficznie polski fenomen socjopatii społeczno-kulturowej z czasów PRL. Prawdziwy ostatni Mohikanin, istny rezerwat ginącej przyrody. Musimy chuchać na ten okaz.

Mając do wyboru socjopatię i pisopatie, zdecydowanie wole te pierwszą przypadłość. Co do wiary, stanie pod figurą z Diabłem za skórą jakoś mi nie leży, ale Panu najlepszego życzę.

Otóż Szanowna Pani posiadam potomstwo, a i wnuki się przydarzyły, wszyscy zdrowi na ciele i umyśle, na swoim i za swoje. Nie miałem problemów wychowawczych ani jakichkolwiek innych, dzieci wiedziały, ze nikt za nich nic nie zrobi, a za własne czyny sami będą odpowiadać. Wszystkie ważne decyzje w swym życiu podejmowały same, dlatego dziś niczego na mnie nie zwalają i o nic nie obwiniają. Nie kontrolowałem i nie inwigilowałem, nie grzebałem po kieszeniach ani w ich plecakach. jak miały problem, waliły prosto z mostu i się go rozwiązywało bez szukania winnych. Chodzi mi mniej więcej o to, że dziś postępowe babcie, dają w prezencie na I Komunię dziecku wypasiony telefon, tablet czy komputer, potem zupełnie nie interesują się tym czy ten dzieciak potrafi się tymi zabawkami bawić. Nie chodzi mi o stronę techniczną. Gdy ja dziecku dałem rower, uczyłem go na nim jeździć i wcale nie było najważniejsze by się nie przewracał, musiał załapać o co chodzi w poruszaniu się po drodze. Nie przeszkadzało mi, że ucząc się jazy na leśnej ścieżce zaliczał glebę, otarte łokcie i kolana szybko się goiły. Raczej w głowie siedziała mi wizja jak uniknąć ma poważnego wypadku na drodze, by nie rozjechał go samochód. Bo problem pornografii jest zwyczajnie wydumany, czas najwyższy by go nie demonizować i mówić dzieciom jak jest.

o wszystkich związanych z nim aspektach - o rozwoju seksualnym, związku między seksem a ciążą, antykoncepcji, zagrożeniach ze strony perwertów seksualnych, o masturbacji i pornografii także - teksty x. AB i p. MO w TP, skupiające się symptomatycznie na tych dwóch ostatnich sa dla mnie dowodem, że kto jak kto, ale kościół i w szczególności księża katoliccy są dziś ostatnimi, którzy w tej sprawie powinni zabierać głos

Dr K. chce edukować i uświadamiać, że pornografia to czysta fantazja, gdy wcześniej i później mowa o tym, że właśnie na tym polega sukces atrakcyjności pornografii. To mi się programowo kojarzy z edukacyjną walką z alkoholizmem w PRL. Moim zdaniem dr K. nadaje się do roli w seksedukacyjnej wersji prof. Jana Tadeusza Stanisławskiego z cyklu Zezem", z odcinka "Mokry władca rozumu" https://www.youtube.com/watch?v=xWa5ILqYfmg

Może warto tłumaczyć chłopcom, że nie jest źle być prawdziwym mężczyzną. I że cnota męstwa słabo koresponduje z oglądaniem pornografii i masturbacją. I że warto walczyć ze swoimi słabościami. I że życie jest nieustanną walką, głównie właśnie, ze swoimi słabościami. Ta walka powoduje, że życie jest barwne i ma sens. I wreszcie na koniec: kobiety doceniają mężczyzn, którzy walczą.

Pewien emerytowany pracownik NASA, nieco złośliwie w rozmowie z młodymi pracownikami, zauważył: "Nasze pokolenie, pół wieku temu przy pomocy względnie prymitywnych narzędzi ( słabsze technologie, komputery itd ) potrafiło budować rakiety, które lądowały z załogą na księżycu. Wasze pokolenie ma problem z tym aby oderwać się od ziemi." https://www.youtube.com/watch?v=OacVy8_nJi0

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]