Podczas poznańskiego kongresu Impact’26 Olga Tokarczuk opowiedziała, w jaki sposób korzysta z AI. Wyraziła także opinię na temat tego, jak w przyszłości może wyglądać współpraca pisarek i pisarzy z maszynami oraz dlaczego ludzie tworzący opowieści będą korzystać z ich wsparcia. Zaraz potem wybuchła wielka awantura. Bardziej niż noblistki dotyczyła ona jednak naszych własnych lęków związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.
„Wykupiłam sobie najwyższą, zaawansowaną wersję jednego modelu językowego i bywam w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne” – powiedziała Tokarczuk.
Awantura nie tylko o Tokarczuk
W tym jednym zdaniu kryje się wiele pułapek, mogących świadczyć zarówno o uprzywilejowaniu autorki (wielu z nas korzysta na co dzień z bezpłatnych wersji tego typu narzędzi), jak i nieświadomości dotyczącej sposobów działania modeli językowych. To, co wygląda tak „fantastycznie”, wygenerowane zostało na podstawie milionów danych użytych przez korporacje bez wynagrodzenia dla autorek i autorów, a także za sprawą bardzo kiepsko płatnej pracy ludzi, którzy dane te do systemu wprowadzili.
Niezręczna wypowiedź noblistki pojawia się nie tylko w momencie, gdy toczy się całkiem poważna dyskusja o narodzinach „klasy AI”, uprzywilejowanej zawodowo grupy charakteryzującej się rozwiniętą umiejętnością pisania promptów. W tym samym momencie redaktorzy jednego z anglojęzycznych magazynów literackich nieświadomie publikują opowiadanie napisane przez maszynę. Jego autor – nominowany do Commonwealth Short Story Prize – najprawdopodobniej w ogóle nie istnieje. Co z pozostałymi wyróżnionymi tekstami?
Eric Schmidt, były dyrektor generalny Google, zostaje wygwizdany na uniwersytecie w Arizonie. Obrywa mu się za opinię, zgodnie z którą czekająca nas „transformacja technologiczna” będzie „większa, szybsza i bardziej brzemienna w skutki niż wszystko, z czym mieliśmy dotąd do czynienia”. Okazuje się, że studentów wcale taka wizja nie cieszy.
Kto zyska na AI, a kto zapłaci cenę
Wedle ostatniego sondażu NBC News sztuczna inteligencja wzbudza w Amerykanach, szczególnie młodych, ogromną niechęć – zagraża ich przyszłości. Anthropic – firma, która stworzyła Claude’a – przyznaje w jednym z raportów, że na utratę zatrudnienia narażone są głównie dobrze wykształcone kobiety. Z czego spłacą ogromne kredyty studenckie?
W odpowiedzi na lęki związane z rozwojem technologii studenci amerykańskich uczelni usłyszeli, że są „jaskiniowcami”. W polskiej dyskusji, także ze strony lewicowych publicystów, pojawiło się pod adresem wątpiących w AI określenie „gawiedź”. Niewielu zdaje się rozumieć, że w całej tej awanturze chodzi o egzystencjalny lęk towarzyszący niekontrolowanym zmianom, na których czele stoją nastawione na zysk korporacje. A to, co niektórym otwiera „fantastyczne” możliwości rozwoju, innym je bezpowrotnie odbiera.
Wypowiedź Tokarczuk podziałała jak katalizator społecznych emocji – czy znajdzie się ktoś, kto się nimi zaopiekuje?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















