Film „Nasze córki”: ile można poświęcić, żeby uratować własne dziecko?

Wypadek z udziałem dwóch nastolatek uruchamia w rodzicach skrajne emocje i moralne dylematy. Reżyser Mike van Diem stworzył etyczną łamigłówkę w alpejskiej scenerii.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
NASZE CÓRKI („Voor de Meisjes”) – reż. Mike van Diem // materiały prasowe
NASZE CÓRKI („Voor de Meisjes”) – reż. Mike van Diem // materiały prasowe

Holenderski reżyser Mike van Diem znany nam jest przede wszystkim z oscarowego filmu „Charakter” (1997), kręconego między innymi we Wrocławiu. Nigdy już nie powtórzył tamtego sukcesu, a ostatnio powrócił z tytułem, który zaczyna się niczym „Turysta” Rubena Östlunda, potem wikła się w etyczne zagwozdki rodem z głośnego serialu współtworzonego przez Krzysztofa Piesiewicza, by zakończyć się niemal bergmanowską dramą. 

Gwoli ścisłości, nie jest to kino rangi któregokolwiek z przywoływanych tutaj nazwisk czy filmów. W „Naszych córkach”, nagrodzonych za reżyserię na Warszawskim Festiwalu Filmowym, liczy się przede wszystkim zagęszczona do maksimum dynamika rodzinnych i przyjacielskich relacji, wystawionych na bardzo ciężką próbę. Dlatego chwilami ogląda się ten film jak psychologiczny thriller. 

Już scena „założycielska” sugeruje, iż sielsko raczej nie będzie: oto na tle pocztówkowych Alp bawiąca się w piaskownicy dziewczynka z całej siły przywala łopatą nowo poznanej koleżance. O dziwo, staje się to początkiem pięknej przyjaźni ich rodziców, którzy – jak się potem okazuje – kupili w górach wspólny dom i będą się tam spotykać przez kolejne dziesięć lat. 

Obecnie dziewczynki są nastolatkami, ale relacja między nimi zdaje się ciągle rozchwiana – wszak królowa piaskownicy może być tylko jedna. Podczas jazdy quadem prowadzonym przez miejscowego chłopaka dochodzi do wypadku, z którego jedna z dziewcząt wychodzi ledwie poturbowana, druga natomiast zapada w śpiączkę i ma poważne uszkodzenia mózgu. Czyżby los pospieszył z odwetem? A może – jak sugerują zrozpaczeni rodzice dotkliwie poszkodowanej – ktoś tu jednak zawinił? 

Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że ten sam los bawi się teraz z nimi w okrutne qui pro quo i zmusza do podjęcia najtrudniejszych decyzji.      

„Nasze córki” to etyczna łamigłówka

Van Diem przeniósł na ekran powieść holenderskiego pisarza Lykele’a Muusa, który jest na co dzień także aktorem. Nic więc dziwnego, że opowiedziana przezeń historia opiera się głównie na interakcjach między postaciami, czyli dwiema parami małżeńsko-rodzicielskimi, które muszą się zmierzyć z sytuacją ponad ludzką miarę. 

Nie zdradzając zbyt wiele powiem tylko, że życie jednej z dziewczyn będzie w pewnym momencie zależeć od tej drugiej, a właściwie od decyzji jej rodziców, co zamienia „Nasze córki” w pełną suspensu tragedię. I długo może się wydawać, że nie może być dla dorosłych bohaterów żadnego dobrego rozwiązania. Zwłaszcza że w tak zwanym międzyczasie zdążymy ich wszystkich mocno znielubić, wychodzą bowiem na wierzch różne brzydkie zaszłości. Lecz choć trudno komukolwiek przyznać jedyną i absolutną rację, równie trudno mu ją odebrać. Wszak obu stronom chodzi o ratowanie własnego dziecka.   

Oglądamy więc zmiennokształtny splot rozpaczy, gniewu i nadziei, odpowiedzialności i poczucia winy, egoizmu i poświęcenia, ale także cichej rywalizacji, zarówno w cierpieniu, jak i w moralnej wyższości. 

Ta przepychanka czy manipulowanie prawdą z udziałem urządzeń nagrywających nie jest aż tak błyskotliwa jak w „Anatomii upadku” Justine Triet, osadzonej w podobnym alpejskim pejzażu. Nie ma też znaczenia fakt, że jedna z bohaterek jest pisarką. A chociaż w tle toczą się jakieś gry erotyczno-statusowe (i przynależność do zachodnioeuropejskiej klasy średniej nie wygląda już dzisiaj aż tak stabilnie), nie mają one dla fabuły większego znaczenia. Liczy się etyczna łamigłówka, którą chwilami zbyt dociąża przewidywalność zdarzeń, dosłowność dialogów czy skłonność do dramaturgicznych symetrii. 

Pozostają jednak żywe pytania i wątpliwości. Tudzież garść obyczajowych obserwacji i kawałek dyskretnej satyry – na zdrowy i całkowicie kontrolowany styl życia, w którym rześkie górskie powietrze zastępuje nagle szpitalna klimatyzacja.   

NASZE CÓRKI („Voor de Meisjes”) – reż. Mike van Diem. Prod. Austria/Belgia/Holandia 2025. CANAL+, CDA Premium. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”