Odwołanie w referendum Aleksandra Miszalskiego to szok dla wielu Krakowian. Stało się to ledwie po dwóch latach jego prezydentury i nie do końca wiadomo, czy bardziej zawiodła komunikacja, czy realne błędy.
Wszystkie błędy prezydenta Miszalskiego
Miszalskiemu zarzucono, że stworzył zbyt surowe zasady dla obejmującej 60 proc. miasta Strefy Czystego Transportu, które zbiegły się z podwyżkami opłat w strefie płatnego parkowania i wzrostem cen biletów, co trudno uznać za promocję przyjaznego dla środowiska transportu publicznego (stał się najdroższy w Polsce).
Na to nałożył się szybki wzrost zadłużenia miasta, które z 6,5 mld zł przed dwoma laty urosło do 8,5 mld, a pod koniec roku przeskoczy dług dwukrotnie większej Warszawy. Wielu mieszkańców jest zaniepokojonych, że z kredytów płaci się nauczycielom i motorniczym, a do urzędów i części spółek miejskich trafiają sowicie opłacani działacze polityczni, a nie fachowcy.
Skala negatywnych zjawisk jest spora, niemniej trudno uznać, że w Krakowie panuje chaos i „epidemia kolesiostwa”. Miszalskiemu bardziej zaszkodziły ciągłe zmiany decyzji i brak spójnej wizji przyszłości. Trudno uznać za jej przejaw np. obietnicę metra, którego budowa i późniejsze utrzymanie mogłyby zrujnować finanse miasta.
Czy powtórne wybory zmienią cokolwiek w Krakowie?
Tyle że Miszalski poległ w momencie, w którym zaczął wyciągać wnioski z błędów, mając przed sobą jeszcze trzy lata kadencji. Zarazem jego odsunięcie wcale nie gwarantuje, że Krakowem zacznie rządzić profesjonalna, odpolityczniona ekipa.
Zła komunikacja i brak wizerunku poważnego prezydenta (zwłaszcza na tle prof. Jacka Majchrowskiego, którego 22-letnia epoka zmęczyła jednak wyborców) sprawiły, że do urn poszło 30 proc. mieszkańców, pragnących zakończyć misję Miszalskiego. Trudno jednak wyobrazić sobie, kto mógłby zdobyć ponad 50 proc. głosów za 90 dni, kiedy odbędą się kolejne wybory. Ponadpartyjny gigant, podobny do tego, jakim na początku nowego tysiąclecia stał się Majchrowski, nie majaczy nigdzie na horyzoncie.
PiS, Konfederacja i Gibała w Krakowie. Tu nie będzie sojuszu
Do upadku Miszalskiego doprowadziło zniechęcenie mieszkańców, ale też pospolite ruszenie niektórych radnych, działaczy PiS i Konfederacji, a zwłaszcza biznesmena i sponsora części ruchów miejskich, Łukasza Gibały, który już trzy razy przegrywał wybory. W tej układance nie widać sojuszu, lecz ekipę walczącą o wpływy. Nie wierzę, że może ona wyłonić indywidualność, która pociągnie Kraków w górę i nie utknie w partyjnych szachach oraz wojnie z radą miasta, której w referendum nie zdołano przecież odwołać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















