Chrześcijaństwo każe nam się dzielić z potrzebującymi. Dlaczego, kiedy jedni się dzielą, inni budują mury?

Może ludzie pod ciśnieniem zachodzących zmian, w wyczerpanym świecie, przestaną wreszcie wzajemnie się zabijać. Może nawet zaczną się naprawdę dzielić tym, co mają.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara

Artykuł Massima Faggiolego o „zapasach mądrości” Watykanu podnosi na duchu, choć czytany z roztargnieniem mógłby przygnębiać. Przypomina czasy nie tak dawne, bo powojenne, ale uwzględniając zmienność realiów politycznych. To, co wydawało się rozwiązaniem trwałym, okazywało się nietrwałe, a przynajmniej nie tak trwałe, jak się zdawało. Niebezpieczeństwa światowego wybuchu, jakoś dotychczas zażegnywane, dziś wydają się nieuniknione. A środki, których dziś można użyć w wojnie, są nieporównywalne do tych, których używano w wojnach poprzednich. Głos papieża dziś wydaje się jakby bez znaczenia. A jednak mimo wszystko tekst – pisany przez specjalistę – nie jest pesymistyczny. Rezerwy mądrości, które wciąż posiada Rzym, pozwalają optymistyczne patrzeć w przyszłość. Tak ten artykuł czytam.

Przychodzą na myśl dawne czasy, kiedy to papieże organizowali wojny, jak choćby wyprawy, by zdobyć Ziemię Świętą, albo by osiągnąć cele, które wcale niekoniecznie wiązały się z rozszerzaniem wiary. A jeśli nawet się wiązały, to często kosztem przewagi militarnej, śmierci i przymusu przyjęcia chrześcijaństwa. Wojny na tle religijnym, kary nakładane na „heretyków”, prawa, które głosiły cuius regio, eius religio, palenie ludzi na stosach za ich przekonania lub nawet za podejrzenie, że głoszą coś, co nie jest zgodne z wiarą... To wszystko było w naszej historii. Myślę, że dziś od takiego podejścia jesteśmy daleko, choć czasem nie jestem pewien, czy rzeczywiście aż tak bardzo.

Oczywiście, dziś więcej ludzi ginie za wiarę niż z powodu nieprawomyślnej wiary. Przez dwadzieścia wieków nauczyliśmy się jednak nieco tolerancji. Tylko nieco, bo nadal z trudem akceptujemy ludzi inaczej niż my myślących. Bo pamiętajmy też, że dziś – powiedzmy to wyraźnie – częściej niż za wiarę ludzie giną, bo chcą polepszyć swój los. Choćby emigrujący z regionów suszy i biedy, żyjący w okropnej nędzy. I tego ich życiowego pragnienia nie da się odmienić. Coraz więcej ludzi będzie ciągnąć w te regiony, w których żyje się lepiej. Ostatecznie nie na wiele się zdadzą przemoc i inne sposoby zatrzymania migrantów czy uciekinierów.

Chrześcijaństwo każe nam się dzielić z tymi, którzy są w potrzebie. W rezultacie jedni się dzielą, inni budują mury. Oczywiście, są dziś kraje, gdzie ci biedni ludzie są potrzebni. Potrzebni nie znaczy jednak dopuszczeni do korzystania z owoców, które są dostępne ludziom dobrze się mającym. Potrzebni są do ciężkiej, marnie opłacanej pracy, której nie chcą wykonywać miejscowi. To się może udawać, ale tylko do czasu. Bo stopniowo dzieci pariasów zaczną kończyć studia i już nie zechcą być pariasami. Lepiej też nie myśleć o tych, którzy nie będą niczego kończyć, tylko na skróty wezmą się za poprawę własnej sytuacji. Myślę, że nie ma sposobu na zażegnanie tego niebezpieczeństwa, które rośnie z każdym mijającym dniem.

A jednak jest jakaś „rezerwa mądrości”, napisał Faggioli, w Watykanie, co czytać należy – jak sądzę – że również w Kościele. Jakaś rezerwa istnieje. Ziemia chyba nigdy nie stanie się rajem, jednak może ludzie pod ciśnieniem zachodzących zmian, w wyczerpanym świecie, przestaną wreszcie wzajemnie się zabijać. Kto wie, może nawet zaczną się naprawdę dzielić tym, co mają. Zmiany klimatu – i inne – sprawią, że po prostu będą mieli mało. Nie wiem i nawet nie próbuję zgadywać, co nastąpi. Może Stolica Apostolska poza ludzkimi mocami ma jakieś nadprzyrodzone – i one nas uratują? Tak czy inaczej, nie należy tracić nadziei. Może władza wpadnie w dobre ręce, może egoiści nie będą mieli nic do gadania czy też może – kto wie – rozwalimy nasz glob całkiem i pójdziemy wszyscy... No, gdzie? To się okaże. Bo nie sądzę, byśmy wszyscy trafili do nieba.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rezerwa mądrości