Po długim czasie, po latach starań, po wielu miesiącach traconej i odzyskiwanej nadziei, nareszcie wyszedł na wolność, przyjechał do Polski i – mimo ciężkich przejść w strasznym białoruskim więzieniu – deklaruje, że na Białoruś ma zamiar wrócić. Andrzej Poczobut.
Przeczytałem znakomity wywiad z nim w „Gazecie Wyborczej”. Czytając, widziałem, czułem, że ma wiele więcej do powiedzenia. Ale już z lektury tych kilku stron wiem, że nie jest panikarzem, nie jest człowiekiem przetrąconym czy załamanym, a najnormalniejszym w świecie realistą. Po tym, co przeszedł, może się to wydawać nieprawdopodobne, ale tak jest, bo Poczobut jest człowiekiem niezwykłym. Po prostu.
Nie streszczam tej rozmowy (nie jedynej zresztą ostatnio w polskich mediach) – po prostu ją przeczytajcie. Ale najpierw policzcie te dni jego osadzenia: od 25 marca 2021 – 1860, z czego w karcerze – 167. I zatrzymajcie jego osobę w swojej pamięci, nawet gdy (taka jest logika mediów) zniknie z ekranów i gazet.
Jest jednak więcej takich jak Poczobut. Nie takich jak on, oczywiście, ale z taką determinacją, jasnością umysłu, z takim niemyśleniem o sobie. Może na innych polach, ale są. Gdyby nie oni, życie tu byłoby nie do wytrzymania. Zwłaszcza jeśli zło lokuje się w miejscach, od których zależy los ludzi.
Wiem, że można być pesymistą, jeśli się patrzy na współczesny świat, ale można też wierzyć, że powoli, bardzo powoli w walce (ach, co za uproszczenie) dobra ze złem, dobro zdobywa coraz więcej miejsca. Bo wiem także, że jest w nas pragnienie dobra, nawet jeśli (niestety) są też wynikające z głupoty, z doświadczeń, z poddawania się wpływom silniejszych, z okoliczności – te okropne skłonności do zła.
Tak, ludzi dobrej woli jest więcej. I nie walczą ze złem tylko na niwie polityki i praw człowieka. Gdy prezydent Nawrocki wręczał Order Orła Białego Andrzejowi Poczobutowi (skądinąd: jakże odświeżające w świecie wojny polsko-polskiej było pojawienie się tego przybysza z białoruskiej celi!), między odznaczonymi była także Agnieszka Duczmal-Jaroszewska – dyrygentka, która już w 1982 r. stanęła z batutą (jako pierwsza kobieta!) na deskach La Scali.
„Panią Duczmal cechuje przede wszystkim dociekliwość niepozwalająca jej na powierzchowne rozumienie muzyki. Kształtuje i różnicuje frazy z uderzającą oryginalnością” – pisał o niej kiedyś londyński „The Independent”. Z założoną przez siebie orkiestrą Amadeus nagrała ponad 50 płyt, ponad 10 tysięcy minut muzyki dla Polskiego Radia, 112 koncertów i programów muzycznych dla TVP – gigantyczny dorobek, ogromna praca Agnieszki aż odbiera dech w płucach.
Ktoś inny z takim życiorysem może by się wynosił nad zwykłych ludzi, był ważny, niedostępny, zapracowany. Agnieszka Duczmal pozostała sobą. Tacy ludzie – nie tylko rewolucjoniści – zmieniają świat na lepsze.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















