Hubert Sosnowski: Co wyróżnia polski kryminał? Swego czasu Pana „Glinę” porównywano do filmów skandynawskich. Słusznie?
Władysław Pasikowski: Z kryminałami skandynawskimi nigdy nie czułem pokrewieństwa. Tak się składa, że mam rodzinę w Szwecji – to jest inny kraj. Chłodny i północny. Jeszcze na długo przed „Wallanderem” byli tacy pisarze jak Sjöwall i Wahlöö, którzy nie silili się na skandynawski chłód, tylko pisali bardziej po anglosasku. Ich „Śmiejący się policjant” był mi drogowskazem przy realizacji „Gliny” już od pierwszego sezonu. Czyli w sumie Pan trafił.
Filmy, które kręcił Pan potem, różnią się od tych z lat 90. Są mniej zaczepne.
Ja jestem taki sam zaczepny, ale percepcja widzów daleko się przesunęła. Dawniej, gdy ktoś mówił słowo na „k”, to zwracał uwagę. Dziś, gdy ktoś nie przeklina, jest wyjątkowy. Język nie prowokuje, seks nie prowokuje. Kościół prowokuje, ale to już musi być naprawdę coś na skalę biblijną. Najbardziej prowokuje duopol, ale ten temat zostawiam innym.
W „Zamachu na papieża” nie odpuszcza Pan polskiemu klerowi. Będzie Pan wracał do tego tematu?
Nie będę wracał, bo publiczność domaga się, żebym, jako dziaders, poszedł na emeryturę, i zamierzam jej posłuchać. To ciekawe, jeśli Pan pozwoli na prywatę, że ci, którzy zarzucają mi na przykład mizoginizm, bez mrugnięcia okiem piętnują mnie z powodu wieku.
A Pan, jako reżyser, czuje jakieś ograniczenia?
Oczywiście. Niewielu jest doskonałych reżyserów, a i tym nielicznym nie wszystkie filmy wychodzą. Scorsese ma nieudane filmy, Coppola, a Spielberg ostatnio to już bez liku.
Błąd szalenie łatwo popełnić na każdym etapie: wyboru tematu, pisania scenariusza, poszukiwania producentów, obsady etc. A jeden popełniony błąd, choć wydaje się niewinny, implikuje następne.
Ja przy jednym z projektów wybrałem producenta, który zapewniał wystarczające środki, ale musiałem z nim zawrzeć kompromis obsadowy. To pociągnęło za sobą dramatyczne skutki, których nie przewidziałem. Nie jestem wszystkowiedzący. Ale za wszystko odpowiadam i nie mogę zwalić winy na producenta. Ktoś powie: było się nie godzić. Dlatego tak trudno jest zrobić dobry film.
„Zamach na papieża”, jak i „Psy 3” nie spotkały się z przychylnymi recenzjami.
„Reich” z jeszcze gorszymi, ale po latach zyskuje swoją widownię i to jest dla mnie pocieszające – koniec końców miałem rację.
A czy podejście do krytyki jakoś się u Pana przez lata zmieniało?
Kiedyś mi to latało koło tyłka. Recenzje po „Psach” były miażdżące, nawet pan Andrzej Wajda początkowo był oburzony... Teraz, całkiem niedawno, „Psy” trafiły do kanonu dziedzictwa filmowego RP. Łaska krytyki na pstrym koniu jeździ. Tak więc spokojnie zaczekam, aż „Psy 3” i „Zamach...” zapracują na należną im, w moim przekonaniu, pozycję w kinematografii polskiej.
Jak się Panu wracało do bohaterów „Gliny” po latach?
Mamy z producentem, Dariuszem Jabłońskim, tony doświadczenia. Na realizację „Pokłosia” czekaliśmy osiem lat, a on się jeszcze cztery czy pięć lat później włóczył po sądach, aby dojść sprawiedliwości. Na kontynuację tego serialu czekaliśmy lat 17, choć byłem pożegnany i z „Gliną”, i z „Psami”.
Ale, warto zaznaczyć, to nie jest zmartwychwstanie, nie mamy do czynienia z zombie. To raczej powrót dawnych znajomych, przyjaciół, rodziny nawet. Żywych ludzi. Jeśli ich Państwo lubili, to czeka Państwa duża przyjemność i niespodzianka.
Czyli było warto?
Tak i mam nadzieję, że publiczność podzieli naszą opinię. Po drugie – to powrót jakby do ojczyzny po latach emigracji przymusowej. Jedni są, innych nie ma, wszystko się zmieniło – technika, możliwości, świat, my sami. Szron na głowie, nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj... To była czysta przyjemność. Wszyscyśmy nie mogli się nadziwić, że jeszcze nam za to płacą...
Jak bardzo okres nieobecności na ekranie zmienił Gajewskiego, Banasia, Jóźwiaka i spółkę?
Są dziesiątki filmów o młodym i starym gliniarzu, kiedy ten młody, w trakcie dwugodzinnej opowieści, dojrzewa i w efekcie jest innym człowiekiem. To bardzo fajny motyw, tylko niestety prawie nigdy wystarczająco przekonujący.
Nam dane było wykorzystać tych samych aktorów w tej samej opowieści, tylko dwie dekady starszych. Banaś jest dojrzałym facetem, zdecydowanie innym od chłoptysia z początkowych odcinków.
To cudownie widać, gdy się obejrzy wszystkie sezony w tydzień. Nikt by tego nie zagrał, żadne CGI by nie pomogło. Tylko czas mógł to uczynić i życiowe doświadczenia aktorów, którzy nie wahali się przenieść je na ekran.
O czym zatem jest „Glina”?
Zbrodnia ubrudzi każdego i ta uniwersalna cecha zła mnie wciąż porusza. Najbardziej zaś poruszają mnie sprawy w kręgu rodzinnym, dramaty w zaciszu domowym. No bo jak w pierwszej połowie trzeciego sezonu mamy białoruską siatkę szpiegowską infiltrującą polskie ministerstwo obrony, to stawka ma wymiar geopolityczny.

Jest to po prostu wojna prowadzona innymi środkami i ofiary są w pewnym szczególnym sensie „umotywowane”. Ale żeby bratu łeb rozbić o ścianę, bo się człowiek zadurzył w jego żonie... To jest ludzkie zło, najbardziej dojmujące.

Władysław Pasikowski urodził się w Łodzi w 1959 roku. Absolwent kulturoznawstwa ze specjalizacją filmoznawczą na Uniwersytecie Łódzkim oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Teatralnej i Telewizyjnej w Łodzi. Wyreżyserował słynne „Psy” (1992), które razem z „Krollem” (1991) zdefiniowały obraz polskiego kina sensacyjnego na ponad dekadę.
Lata 90. upłynęły twórcy na wypuszczaniu obrazów, które gromadziły tysiące widzów („Psy 2: Ostatnia krew”, „Demony wojny według Goi”, „Słodko-gorzki”, „Operacja Samum”). Wyreżyserował dwa pierwsze sezony „Gliny” (2004-2008) dla TVP, uczestniczył w pracach nad scenariuszem „Katynia” Andrzeja Wajdy. W 2012 r. wrócił do kin z „Pokłosiem”, a w 2014 – z opowiadającym o pułkowniku Kuklińskim „Jackiem Strongiem”. W 2025 r. ukazał się „Zamach na papieża”.
Twórca odpowiada też za kilka odcinków „Gliny. Nowego rozdziału”, a dla Netfliksa przygotowuje serialową kontynuację „Psów”.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















