Prawdziwy problem z „Pokłosiem”

Dla jednych dobro narodowe, dla innych kozioł ofiarny. Strony polityczne próbują ubić na „Pokłosiu” Władysława Pasikowskiego swój interes: prawa grzmi, że obraz antypolski, lewa idzie na odsiecz, wieszcząc, że mamy do czynienia z arcydziełem.
Czyta się kilka minut

W tej wrzawie medialnej gubi się to, co w sztuce filmowej kluczowe: jej wartość artystyczna (jedną z nielicznych, która dotknęła tego problemu była recenzująca film w „TP” nr 46 Anita Piotrowska). Pasikowski miał swoim dziełem wstrząsnąć sumieniem narodu, pokazując realny problem: antysemityzm polskiej wsi. Problem w tym, że nakręcił wstrząsająco niedobry obraz. Scenariusz z mieliznami, a rozwiązania konstrukcyjne zaczerpnięte z estetyki propagandowej. Bohaterowie wycięci z grubego kartonu – albo lici w doskonałości, albo w barbarzyństwie. Zamiast autentycznych dialogów – górnolotne tyrady. Realizm świata przedstawionego położony w całej rozciągłości – w „Pokłosiu” fałszywie wygląda nawet zabity pies.

W kinie polskim mieliśmy kiedyś świetne rozliczeniowe obrazy Munka, Wajdy czy Holland, dziś „Pokłosie” mógłby wiarygodnie zrealizować Wojciech Smarzowski. Niestety u Pasikowskiego idee stały się istotniejsze od opowieści – dzieje sztuki pokazują, na jakie to prowadzi manowce. Jasne, że o trudnych historycznych momentach trzeba przypominać, nawet jeśli społeczeństwo miałoby odczuwać dyskomfort, a prawicowi politycy – rozdzierać szaty. Należy to jednak czynić z twórczą klasą, nie traktując widza jak skończonego osła, zaś recenzując film nie udawać, że szczytny cel usprawiedliwia kreowanie plakatowej rzeczywistości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2012