Batman po raz pierwszy pojawił się na łamach „Detective Comics” w 1939 r. i od tamtego czasu nieustannie się zmieniał. Na początku był dosyć brutalny – korzystał z broni palnej. Później poszedł w camp, by w latach 70. i 80. wrócić do mrocznego anturażu. Zawsze jednak bronił Gotham przed złoczyńcami, psychopatami i potworami.
Komiksy o nim również bywały ostrzejsze, nie bały się dosadnego komentarza na temat rzeczywistości. Prawdopodobnie jednak żadne dotychczasowe wydanie przygód Batmana nie przygotowało nas do końca na to, co trafia właśnie do polskich księgarń. To połączenie warsztatowej wirtuozerii, wrażliwości i buntowniczej natury.
Na czele inicjatywy „Absolute Universe” stanął scenarzysta Scott Snyder. Założenie było proste – zgromadzić zdolnych, nieco wywrotowych autorów, i dać im wolność twórczą. Mieli oni opowiedzieć o ikonach wydawnictwa DC: Batmanie, Supermanie czy Wonder Woman na nowo, pokazując, co się stanie, gdy każdemu z herosów odbierze się jeden z kluczowych aspektów mitu.
Wonder Woman na przykład nie wychowała się wśród Amazonek, Superman nie dorastał na farmie w Kansas z kochającymi, przybranymi rodzicami, a Batman ruszył na krucjatę w Gotham bez nieskończonych funduszy. Udało się, seria odniosła sukces komercyjny. Komiksy doczekały się memów, remiksów, analiz na YouTubie.
Co je wyróżnia? Komiks o Batmanie zrywa z naszym wyobrażeniem sprawiedliwości. Nowy Mroczny Rycerz stał się czempionem klasy średniej i pracującej, awatarem naszej złości i kumulowanej latami bezsilności. Bruce Wayne walczy z przestępczością, ale jednocześnie nie zawaha się trwale okaleczać swoich wrogów. Na aktualność „absolutnego” Batmana składają się też zmiany w mitologii, wizerunku i symbolice. Widać to choćby po stroju i nowych narzędziach bohatera. Są bardziej kolczaste, rdzawe, wpisują się w estetykę robotniczą. Batmobil to ogromna wywrotka przerobiona przez Bruce’a na czołg.
Chłopak zachowuje swoje oryginalne obsesje, psychiczne skrzywienia, geniusz detektywa-konstruktora i determinację, ale nie odbywa podróży po tajemnych szkołach walki za odziedziczone po rodzicach pieniądze. Idzie na siłownię, tajski boks i brazylijskie jiu-jitsu. Robi użytek z publicznego wykształcenia oraz zasobów, do których zyskał dostęp podczas pracy.
Alfred Pennyworth nie pełni z kolei roli lokaja i przyszywanego ojca, choć jest narratorem całej historii. Pracuje w tajemniczej organizacji jako asasyn i przybywa do Gotham, gdy Bruce staje się Batmanem. Klasyczni złoczyńcy w „Absolute Batman” zaczynają jako przyjaciele głównego bohatera, potworami staną się później – w wyniku poważnych traum.
W fabule głośno wybrzmiewa los ofiar systemu – ludzi, których środowisko ustawiło na przegranej pozycji. Gang „Animalsów” z pierwszych zeszytów okazuje się tak naprawdę grupą zamaskowanych obywateli Gotham, których sytuacja ekonomiczna pchnęła do szukania finansowych nagród za popełnianie przestępstw.
Prawdziwe zło, któremu Batman rzuca wyzwanie, to przedstawiciele wielkiego kapitału. Joker jest potworem hodowanym na reaganowskich reformach, które dały większą swobodę korporacjom i rozpędziły procesy przyzwalające na prywatyzację USA. Stanowi on symbol współczesnych, kontrolujących wiele branż holdingów, które dążą do konsolidacji wpływów i władzy, wpływając na politykę całych kontynentów.
Scott Snyder zawsze zdradzał wywrotowego ducha i skłonności do grozy. W branży zaistniał dzięki „American Vampire” – odysei wampira-bandyty obnażającej mielizny i brutalność amerykańskiego społeczeństwa. O Batmanie pisał dla DC już nie raz, nie stroniąc od dziwności, wątków psychologicznych czy społecznych. „Heavy-metalową” wrażliwość pokazywał, pisząc serię „Dark Nights: Death Metal” czy publikując na Spotify tematyczną playlistę „DC: Metal”, na której mogliśmy znaleźć utwory Power Trip czy Black Sabbath.
Scenarzysta otwarcie opowiadał też o zmaganiach z depresją i zaburzeniami lękowymi. U podstaw serii „Absolute” tkwi pytanie, które zadał w jednym z wywiadów: „Jaki świat pozostawię swojemu 17-letniemu synowi?”.
To dosyć ironiczne, że krzyk buntu wybrzmiewa z przeróbki znanego, korporacyjnego produktu (DC należy do koncernu Warner Bros.), ale Scott Snyder robi dobry użytek z tuby, do której ma dostęp. Operuje metaforami prostymi i dobitnymi, a w rebelii chodzi przecież o to, żeby sprzeciw wybrzmiewał głośno, wyraźnie i docierał jak najdalej.
DC ABSOLUTE NOIR, Scenarzyści: Scott Snyder, Kelly Thompson, Jason Aaron. Ilustratorzy: Nick Dragotta, Rafa Sandoval. Tłum.: Tomasz Sidorkiewicz, Paulina Walenia, Marek Starosta, Egmont 2026.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















