Trump nokautuje Harris. Co czeka Amerykę?

Donald Trump wraca do Białego Domu. Wynik wyborów w USA pokazuje, że dla większości Amerykanów sytuacja ekonomiczna okazuje się ważniejsza niż strach o kondycję amerykańskiej demokracji.
Czyta się kilka minut
Donald Trump podczas wiecu wyborczego w Reading w Pensylwanii. 4 listopada 2024 r. // Fot. Chip Somodevilla / Getty Images
Donald Trump podczas wiecu wyborczego w Reading w Pensylwanii. 4 listopada 2024 r. // Fot. Chip Somodevilla / Getty Images

Według prognoz amerykańskich mediów Donald Trump zwyciężył w Georgii, Karolinie Północnej i Pensylwanii – trzech kluczowych stanach potrzebnych dla osiągnięcia magicznego pułapu 270 głosów elektorskich, które gwarantują zwycięstwo.

Gdy kończyłam ten tekst, o godzinie dziewiątej rano polskiego czasu, Trumpowi brakowało już tylko czterech głosów elektorskich do zdobycia prezydentury. Nie czekając na te cztery głosy ani na oficjalną prognozę, Trump ogłosił już swoje zwycięstwo podczas przemowy w sztabie wyborczym w West Palm Beach na Florydzie. Po raz kolejny w swojej karierze politycznej obiecał, że uczyni Amerykę na powrót wielką.

Wynik wyborów w USA pokazuje, że Trump znokautował Harris

Minorowe nastroje wśród zwolenników Demokratów czuć było już na wczesnym etapie nocy wyborczej. „Potrzebuję otuchy” – tak napisał mi w wiadomości na Messengerze 66-letni David Gordon ze stanu Nowy Jork, sekundujący Kamali Harris. Z kolei inny zwolennik Demokratki, z którym rozmawiałam na ostatniej prostej wyścigu – Roman Corey z Arizony – napisał na Facebooku: „Zazwyczaj nie publikuję treści na temat polityki, ale mam gonitwę myśli. Nie mogę oddychać”.

Okazuje się, że pomimo lat kłamstw wyborczych, problemów prawnych i zagrzewania tłumu do ruszenia na Kapitol w styczniu 2021 roku, Donald Trump nie tylko znokautował Kamalę Harris, ale według cząstkowych wyników poradził sobie lepiej w tych wyborach prezydenckich niż cztery lata temu.

Kamala Harris rezygnuje z wygłoszenia dziś przemówienia

Tegoroczny wyścig na tym etapie pokazuje również, że Kamala Harris wypadła gorzej w kluczowych stanach niż Joe Biden w 2020 roku. Rozczarowaniem dla sztabu Harris musi być m.in. słynące z przychylności Demokratom hrabstwo Filadelfia w Pensylwanii, gdzie nawet tam polityczka nie wybiła się w porównaniu do notowań Bidena sprzed czterech lat.

Według cząstkowych wyników Donald Trump prowadził w środę rano również w czterech pozostałych stanach kluczowych dla wyścigu o Biały Dom – Michigan, Wisconsin, Arizonie i Nevadzie.

Przedstawiciele sztabu Kamali Harris przekazali, że ta nie wygłosi przemówienia podczas nocy wyborczej. Ten ruch przypomina decyzję Hillary Clinton, która, gdy osiem lat temu rywalizowała z Trumpem, również nie pojawiła się w nocy z wtorku na środę przy mównicy. Była już świadoma, że przegrała.

Stan gospodarki i niekontrolowana imigracja to główne tematy dla Amerykanów

Pewna droga Trumpa do wyborczego zwycięstwa pokazuje, że dziś dla Amerykanów ważniejsza od strachu o kondycję amerykańskiej demokracji (o tym mówią zwolennicy Demokratów) jest sytuacja ekonomiczna w kraju.

Według badania AP VoteCast, przeprowadzonego na próbie ponad 115 tys. wyborców w całym kraju, dla zwolenników Trumpa to właśnie inflacja i sprawy związane z niekontrolowaną masową imigracją były najważniejszymi kwestiami w tych wyborach.

Dziś Amerykanów frustrują wyższe ceny w sklepach niż za rządów Trumpa i to, że coraz rzadziej stać ich na wzięcie kredytu na dom czy samochód. Republikanin korzysta też na tym, że za rządów Bidena doszło do rekordowego napływu imigrantów przez granicę USA–Meksyk. Podczas kampanii Trump wielokrotnie obiecywał, że w przypadku zwycięstwa przeprowadzi masowe deportacje nielegalnych imigrantów. Na samym finiszu straszył wręcz mieszkanki przedmieść, że bez jego rządów twardej ręki przemoc ze strony imigrantów wkradnie się tam na dobre.

Coraz więcej młodych Amerykanów, Latynosów i czarnoskórych popiera Trumpa

Z badania AP VoteCast wynika również, że Kamala Harris poradziła sobie gorzej niż Biden cztery lata temu wśród młodych Amerykanów poniżej 30. roku życia. Według badania popiera ją mniej więcej połowa przedstawicieli tej grupy, podczas gdy Biden mógł liczyć tu na 60 proc. poparcia. Więcej niż czterech na dziesięciu młodych wyborców popiera zaś dzisiaj Trumpa, podczas gdy cztery lata temu było to około jednej trzeciej.

Badanie AP VoteCast ukazuje również nieznaczny spadek poparcia dla Harris wśród Latynosów i Afroamerykanów, którzy obok młodych byli jedną z kluczowych grup, które w 2020 roku pomogły Bidenowi zdobyć Biały Dom.

W czasie kampanii Trump mocno zabiegał o głosy tych dwóch grup etnicznych. Kusił ich nie tylko obietnicami obniżenia cen produktów spożywczych i benzyny, ale także zapowiedzią walki z nielegalną imigracją i przestępczością w miastach. Według przedwyborczych jeszcze sondaży do niektórych Latynosów i czarnoskórych przemawia izolacjonistyczna doktryna „America First” stawiająca w centrum potrzeby Amerykanów, kosztem mniejszego zaangażowania USA na świecie.

O polityce „America First” Donald Trump wspomniał właśnie pod koniec swojego przemówienia w sztabie wyborczym. Słuchając go, wielu polityków i zwykłych ludzi w Europie, w tym przede wszystkim na Ukrainie, musiało wstrzymać oddech. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”