Skąd się bierze fenomen twórcy TeoBańkologii?

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi odmawia z ks. Teodorem Sawielewiczem koronkę czy różaniec. Skąd fenomen twórcy TeoBańkologii?
Czyta się kilka minut
Ks. Teodor Sawielewicz, twórca TeoBańkologii. Dobroszyce, 8 lipca 2019 r. // Fot. Maciej Rajfur / Gość Niedzielny / Forum
Ks. Teodor Sawielewicz, twórca TeoBańkologii. Dobroszyce, 8 lipca 2019 r. // Fot. Maciej Rajfur / Gość Niedzielny / Forum

„Na początku kubeł zimnej wody – zaczął kazanie. – Co, jeśli modlitwa, post, jałmużna są przez nas praktykowane przez lata, a wszystko to psu na budę?”.

Środa Popielcowa. W bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Trzemesznie rekolekcje głosi ks. Teodor Sawielewicz, założyciel TeoBańkologii.

Pokutnych uczynków nie można robić na pokaz – mówi Ewangelia. Rekolekcjonista tłumaczy, że Panu Bogu nie podoba się, gdy ktoś uważa się za dobrego katolika, bo dużo się modli. Albo pomaga innym, żeby poczuć się lepiej.

„Błogosławiony moment, w którym człowiek zaczyna być niezadowolony ze swojej modlitwy, postu i różnych jałmużn. Bo może się okazać, że dopiero wtedy zaczyna się szczerze modlić, pościć i praktykować jałmużnę”.   

„Znany tiktoker poprowadzi rekolekcje w Trzemesznie” – tak zapowiadał wydarzenie lokalny portal informacyjny.

Transmisję oglądam miesiąc później na YouTubie. Ponad 75 tys. wyświetleń. Kanał subskrybuje ponad 600 tys. ludzi. To tak jakby słuchał cały Wrocław.

Po co ksiądz puszcza bańki mydlane

Woda i płyn do mycia naczyń w proporcjach pięć do jednego, zamoczyć w tym ręce i dmuchać – podaje przepis.

Po chwili w powietrzu unoszą się mydlane bańki. Jedne maleńkie, inne wielkie jak balon. Przybierają różne kształty, mienią się kolorami.

„To tak jak z Duchem Świętym. On jest jak tchnienie, które musi spotkać naszą nędzę. I jak Duch Święty tchnie, to się okazuje, że powstaje coś wielkiego i pięknego” – tłumaczy ks. Sawielewicz i puszcza kolejne bańki.

Pierwsze puszczał na wrocławskim rynku, jeszcze przed seminarium. Oglądał filmiki w internecie: zauważył, że puszczanie baniek to dla niektórych pretekst, żeby przekazać jakieś przesłanie.

„A może by w taki sposób mówić o Bogu?” – pomyślał, gdy był już księdzem.

„W dzisiejszym świecie, aby przekazać jakieś treści, potrzeba nośnika, który przyciągnie uwagę. Czegoś, co nie zagubi się w natłoku innych wiadomości czy propozycji. Myślę, że moja pasja to wyjątkowy dar od Boga. Coś, dzięki czemu mogę zainteresować tych, którzy być może nigdy nie przyszliby do kościoła” – tłumaczył portalowi Aleteia.

Stąd swój youtubowy kanał nazwał TeoBańkologia. „Nasz cel jest prosty: niech Ewangelia się niesie!” – brzmi motto.

Koronka odmawiana online

„Dla Jego bolesnej Męki…” – zaczyna ksiądz Sawielewicz.

„… miej miłosierdzie dla nas i całego świata” – zza kadru odpowiada drugi męski głos. 

Tak pięćdziesiąt razy – tyle wezwań ma Koronka do Bożego Miłosierdzia. Ks. Sawielewicz odmawia ją codziennie o godzinie 15.00. 8 kwietnia modlitwę prowadził z Grzegorzem.

W sutannie, na niebieskim tle, mały krucyfiks. Bierze do ręki „Dzienniczek” siostry Faustyny, żeby przeczytać kawałek. „Po to, żeby porozmyślać o Męce Pańskiej – tłumaczy. – Akurat w tym kontekście, który będzie przycza… przeczytany”.

Często się myli, czasem długo szuka słów. Sympatyczny. Nie poucza – raczej pobudza do zastanowienia się.

– To nie jest typ showmana – powie mi ktoś. – Mówi rzeczy oczywiste, takie katechizmowe, ale widocznie ludzie tego potrzebują. I on tę niszę wykorzystał.

Po kwadransie dość monotonnej koronki ksiądz Teodor żegna się z internautami. „Błogosławię was w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” – kreśli znak krzyża.

Wieczorem o 20.30 odmawia jedną część różańca.

I tak codziennie.

Gdzie odprawia msze ks. Sawielewicz

Bazylika św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Oleśnicy początkami sięga XIII wieku – jako kościół zamkowy należał do czeskich i niemieckich dynastii: Podiebradów, Wirtembergów, Hohenzollernów. Przez kilkaset lat władali nim protestanci, po wojnie wrócił do katolików.

To tutaj jest rezydentem (to kapłan, który ma mniej obowiązków niż wikariusz) ks. Sawielewicz.  Odprawia msze, spowiada, prowadzi adoracje.

Chciałem pojechać do Oleśnicy i porozmawiać z twórcą TeoBańkologii. Ks. Teodor zapewnił, że odpowie następnego dnia. Nad ranem przysłał esemesa: „Niestety nie jest to dobry czas na wywiad dla mnie, więc proszę przyjąć moją odmowę wywiadu dla Tygodnika Powszechnego”.

W sieci znajduję jego wywiady dla portali Deon, Aleteia, Katolickiej Agencji Informacyjnej, „Gościa Niedzielnego”, „Niedzieli”. Od katolickich mediów nie stroni.

Śmierć papieża i osobisty dramat

W Pałacu Apostolskim w Rzymie 2 kwietnia 2005 r. umiera Jan Paweł II. Tego samego dnia siedemnastoletni Teodor Sawielewicz przeżywa osobisty dramat: musi zrezygnować ze sportowej kariery. A bieganie to jego świat.

Pochodzący z małej wsi Platerówka pod Zgorzelcem chłopak zachwycił dolnośląskich trenerów: jako amator zajął 17. miejsce w biegu ze starszymi o dwa lata chłopakami. Trafia do klubu „Błękitni” Osowa Sień koło Wschowy. Trenuje tam Marcin Lewandowski, przyszły medalista mistrzostw świata na 1500 m.

Tamtej soboty Teodor startował w Białymstoku na 5 km, liczył na medal. W czasie zawodów boli go noga: zajął miejsce w siódmej dziesiątce. Lekarze ocenili, że cierpi na zwyrodnienie kolana, którego nie da się całkowicie wyleczyć. O bieganiu nie było już mowy.

„Z dnia na dzień zostałem pozbawiony sensu życia i zacząłem nienawidzić samego siebie. Nie potrafiłem zaakceptować, że inni wciąż mogą trenować, a moje życie już nigdy nie będzie takie same” – jako dorosły będzie często wspominał tamten dzień.

Był ministrantem. Teraz wiara się zachwiała.

Ale jeszcze tamten kwietniowy wieczór sprzed dwudziestu lat. Wracał do domu autokarem. O 21.37 byli w Kole (połowa drogi z Białegostoku do Oleśnicy), gdy słyszą, że Jan Paweł II nie żyje. „Nagle w autokarze pełnym krzyczących gimnazjalistów na pół godziny zapadła cisza…” – wspominał niedawno na Facebooku.

Za kilkanaście lat dzień śmierci papieża będzie dniem jego największego sukcesu duszpasterskiego.

Ksiądz, który wierzy

– Ludzie potrzebują księży, którzy się modlą – mówi Maria Skonieczka. – A nie takich, którzy muszą mieć opinię na każdy temat, albo mówić, na kogo głosować.

Była pandemia, pracowała na recepcji w szpitalu, potem sama zachoruje na covid. Modli się z księdzem Teodorem raz, drugi, kolejny. Wciągnęło ją. – Pewnie ten stan niepewności, zagrożenia, powodował, że innych też przyciągał – po latach próbuje odtworzyć tamtą atmosferę.   

Widzi dobre intencje księdza. – Nie robił tego dla popularności ani sławy – wspomina prowadzony przez Sawielewicza różaniec. – Mamy mało wierzących kapłanów, stąd kryzys Kościoła. A ksiądz Teodor był takim zwyczajnym księdzem i to było jak objawienie.

Popularność kanału księdza Teodora, mimo że pandemia się skończyła, tłumaczy tak: – Ludzie są zmęczeni ciągłymi opiniami na każdy temat, w internecie, w kazaniach księży. Czasem chcą się zwyczajnie pomodlić.

Sama dostaje pracę w TeoBańkologii: zajmuje się mediami społecznościowymi. – Mówienie o Bogu w social mediach zawodowo to było marzenie – wyznaje. – Prowadzę swój kanał, na którym piszę eseje o wierze, więc myślałam, że tu bardzo się odnajdę.

Zespół TeoBańkologii tworzy wielu świeckich.

Kiedy powstała „TeoBańkologia”

Pozbierał się. Poszedł na psychoterapię, zaczął świeckie studia. Wstąpił do zakonu – mówią mu, że się nie nadaje. Przyjęli go do seminarium we Wrocławiu.

27 maja 2017 r. arcybiskup Józef Kupny wyświęca go we wrocławskiej katedrze na księdza. – Mamy dawać imię Jezusa Chrystusa – mówi w kazaniu arcybiskup.

„Imię Jezusa” ksiądz Teodor głosi w internecie. Zakłada fanpage’a „TeoBańkologia”: raz na tydzień internauci zadają pytania na temat wiary, on odpowiada. Potem zaczyna transmitować 10-minutowe modlitwy. Czasem online modli się z nim pół tysiąca wiernych.

Wybucha pandemia: kościoły zamknięte, parafie transmitują msze w internecie. Na fanpage’u „TeoBańkologii” i kanale YouTube modli się już 3 tys. osób. Ks. Sawielewicz rozmawia z biskupem pomocniczym Andrzejem Siemieniewskim (dzisiaj biskup legnicki): ustalili, że internetowe modlitwy będą codziennie.

2 kwietnia 2020 r., piętnaście lat od śmierci Jana Pawła II. O 21.37 ksiądz Sawielewicz śpiewa „Barkę”. Razem z nim 180 tys. internautów.

Szustak, tylko bez charyzmy

Maria Skonieczka nie modli się już z TeoBańkologią. – Odkryłam, że nie potrzebuję codziennego przewodnictwa w modlitwie – mówi. – Wolę wybrać się na adorację czy zmówić różaniec z kimś bliskim.

Drażniły ją też inne rzeczy. Chociażby to, że każdy, kto chce otrzymać błogosławieństwo księdza, powinien napisać komentarz: „Przyjmuję to błogosławieństwo”. – Wydaje mi się, że po to, żeby zwiększać zasięgi  – tłumaczy Maria. – Dla mnie kłóci się to z przeżywaniem wiary.   

Po dwóch miesiącach odeszła też z pracy. Nie dogadywała się z przełożonymi. – Czułam się trochę jak w korporacji i gubiłam ważność duchowych treści na rzecz marketingowych założeń – wyznaje. – Zespół był świetny, ale miał nad sobą dużą presję „z góry”. Oczekiwałam innych standardów.   

Nie podoba jej się grafika strony. – Dla mnie Bóg uwidacznia się w pięknie, harmonii, naturze, a tutaj bardzo dużo kolorów, treści, kształtów czcionek – wylicza. – Nie chcę, żeby o katolikach myślano jako o ludziach bez zmysłu estetycznego.

Styl TeoBańkologii nie tylko Marii nie odpowiada. Krytyków znajduję na Facebooku.

Maciek: „Jestem spoza tej bańki. Posłuchałem kilku kazań i pomyślałem, że to taki Adam Szustak bez charyzmy i błyskotliwości Adama Szustaka, więc nuda”.

Justyna: „Dla mnie to jakieś takie egzaltowane, na pewno są ludzie, którym taki styl pasuje. Dobrze, że jest duża oferta w internecie i każdy znajdzie coś dla siebie”.

Damian: „Widziałem trochę kawałkami, ale nie strawiłem”.

Elżbieta: „Ja trochę w zarazę starałam się modlić z nimi różańcem… Ale na grupie przerósł mnie kult ks. Teodora i odpuściłam”.

Sukces duszpasterski ks. Sawielewicza

Dwudziesta rocznica śmierci papieża: 2 kwietnia 2025 roku.

Ks. Sawielewicz odmawia „Różaniec z Janem Pawłem II”. Dziś tajemnice chwalebne. „Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa” – przy pierwszej tajemnicy (Zmartwychwstanie) przypomina słowa papieża z pielgrzymki do Polski. Od siebie mówi: „Wielu wydaje ogromne kwoty, żeby znaleźć sens życia w sporcie, podróżach, hobby. Ale to tylko małe skrawki, okruchy spadające ze stołu, które psy jedzą. Tylko poznanie Chrystusa pozwala zrozumieć, ile jesteśmy warci”.

Na początku transmisję śledzi 10 tys. osób. Przy kolejnych tajemnicach liczby rosną: 12, 13 tys. Przy trzeciej jest już 15 tys.

„Wypłyń na głębię” – prowadzący cytuje Jana Pawła II z przesłania do młodzieży na Lednicy. „W środku tego świata, pełnego hałasów, trzeba wypłynąć na głębię i odkryć sferę duchową w sobie” – zachęca ksiądz Teodor.

Po dwudziestej pierwszej, przy ostatniej tajemnicy, wspomina śmierć Jana Pawła II. Wraca do osobistej traumy: „Przeżywałem wtedy moją śmierć dla sportu. Mój ból współgrał z atmosferą tamtego dnia”.

Ludzie na czacie domagają się „Barki”, jak pięć lat temu. Ksiądz się wymawia, że bez zespołu nie zaśpiewa. – Niech Ewangelia się niesie! – żegna się.

Czy modlitwa online to alternatywa dla pójścia do kościoła

„Czy nie tworzy Ksiądz alternatywy dla tradycyjnego uczestnictwa w życiu Kościoła?” – trzy lata temu zapytał Sawielewicza dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej. Było już po pandemii.

„Uznałbym za swoją osobistą porażkę takie formowanie człowieka, że byłby na różańcu online, a nie byłoby go na niedzielnej Mszy Świętej w parafii” – odparł.

– Cieszę się, że istnieją różne formy przeżywania chrześcijaństwa – komentuje Józef Majewski, świecki teolog i medioznawca z Uniwersytetu Gdańskiego, związany z „Tygodnikiem” i „Więzią”. – Pluralizm pobożnościowo-religijny to fascynująca rzecz – dodaje.

Majewski nie zna TeoBańkologii – taka forma przeżywania religijności to „nie jego bajka”. – Jestem nawet zdziwiony, że są ludzie, których to przyciąga – mówi. – Ale to dowód, że w coraz bardziej zsekularyzowanym świecie życie religijne wciąż trwa. Więc cieszy mnie to.

Nie uważa jednak, by modlitwa online mogła budować wspólnotę i relacje między ludźmi. – To bardziej społeczność niż wspólnota – ocenia.

Czy internetowa ewangelizacja to przyszłość Kościoła? – Rewolucja technologiczno-medialna determinuje pewne formy kultury, ale nie wiem, czy wszystkie przetrwają – mówi.

Na rozmowę o Teobańkologii namówić ekspertów tak samo trudno, jak księdza Sawielewicza. – Na ten temat nie będę się wypowiadał – zastrzega życzliwie, ale stanowczo znany w kraju kapłan, wykładowca homiletyki i publicysta.

Teobańkologia podróżuje po kraju

„Ksiądz Teodor z zespołem Teobańkologii chciałby się osobiście spotkać z każdym z Was!” – czytam na portalu ks. Sawielewicza.

Kilka razy w roku wyjeżdża ewangelizować w różne miejsca. „Zabieramy kamerę, laptopy i dużo kabli” – tłumaczy, bo ewangelizacja w terenie też jest transmitowana.

W Wielkim Poście rekolekcje głosił w Trzemesznie i Leżajsku. Tydzień po świętach był w Brzegu na Dolnym Śląsku. W kalendarzu na ten rok ma zaplanowane wizyty w Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdańsku, Wrocławiu, Olsztynie, Sandomierzu, Katowicach. Będzie też w maleńkim Krypnie na Podlasiu i w Lubaniu Śląskim.

Czasem prowadzi ogólnopolskie akcje ewangelizacyjne. Trzy miesiące po agresji Rosji na Ukrainę organizuje Wielką Nowennę Pompejańską o Pokój na Świecie. Przez 54 dni (tyle trwa nowenna) modli się z internautami.

Różaniec za papieża Franciszka

Wieczór po pogrzebie papieża Franciszka. Na TeoBańkologii różaniec dziękczynny za jego życie i pontyfikat. Dziś tajemnice radosne.

„Papież Franciszek pragnął Kościoła ubogiego – Sawielewicz mówi przy Zwiastowaniu. – Można mieć bardzo dużo środków materialnych i być ubogim duchem. A można być nędzarzem i być bogatym w tęsknoty za tym, czego się nie ma”.

Przy Nawiedzeniu Świętej Elżbiety przypomina wezwanie Franciszka do wstawania z kanapy. „Co w twoim wypadku znaczy wstanie z kanapy? Co robisz, aby dziecko, wnuka przyprowadzić do kościoła?” – pyta.

W jednym z kolejnych rozważań wspomina o szpitalu polowym (Franciszek nazwał tak Kościół): „Pan Bóg nie zawsze zajmie się twoimi sprawami doczesnymi, relacjami z ludźmi, poprawą sytuacji w pracy, bo ratuje twoje życie wieczne”. W innym – o tym, żeby więcej dziękować: „Jak łatwo wstać rano i narzekać: na sąsiada, na pogodę, na deszcz, na słońce, że za ciepło, za zimno, na ludzi w telewizji”.

Prawie 40 tys. wyświetleń.

„Trzymajcie się! Kocham was!” – żegna się. Zaprasza na jutro.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Ewangelia niech się niesie