W jaki sposób udzielać jałmużny? Biblia daje wskazówki krok po kroku

Jałmużna nie może być zewnętrzną, powierzchowną czynnością i postawą.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Jeśliby ktoś posiadał na świecie majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serca”. To fragment Pierwszego Listu św. Jana Apostoła (1 J 3, 17-19), ogłoszony nam niemal na zakończenie liturgicznego okresu Bożego Narodzenia.

Sformułowane w nim wezwanie, jeśli tylko przyjrzeć mu się uważniej, okazuje się bardzo wymagające. Oto widzę brata cierpiącego niedostatek. Słowo mi poleca, bym otwarł przed nim swoje serce! Właśnie tak: nie portfel (choć na początku zdania mowa jest o posiadanym przeze mnie „majątku”), lecz serce. Dosłownie można by też tłumaczyć: „wnętrzności” (mamy tu greckie słowo: splagchna, co św. Hieronim ściśle oddał łacińskim viscera).

Chodzi zapewne najpierw o to, żeby nasza jałmużna nie była zewnętrzną, powierzchowną czynnością i postawą („bierz i znikaj!”); musi ona angażować nas wewnętrznie, głęboko, musi być czynem, który urodzi się z naszego wnętrza. Niektórzy tłumaczą też: z naszego „współczucia” („jeśliby ktoś posiadał na świecie majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe współczucie (…)”).

W ostateczności chodzi jednak jeszcze o coś więcej: o to, że w przypadku uczniów Jezusa i „dzieci” Boga, źródłem i uzasadnieniem jałmużny nie jest doraźna, odruchowa, humanitarna reakcja na zauważoną biedę, lecz „trwająca w nich miłość Boga”. Trwająca: mamy tu greckie meno, to znaczy „zamieszkać”, „trwać”, a nawet „wytrwać”. Nie chodzi więc o jednorazowe, spontaniczne działanie, tym bardziej nie o reakcję wymuszoną okolicznościami, przed którymi nie da się uciec czy uchylić. Chodzi o przejaw postawy, a więc trwałej, ciągłej i konsekwentnej dyspozycji do działania, dyspozycji, która jest w nas przede wszystkim owocem zamieszkującej nas łaski, przyjętej i wytrwałej miłości Boga.

Tę przechowujemy w sercu / we wnętrzu i z serca/wnętrza musi być wydobyta w czynie jałmużny. Jałmużna, która jest otwarciem (jedynie) portfela, zwykle pozostaje jednorazowym wydarzeniem; ta, która jest otwarciem serca, jest postawą trwałą, tak trwałą jak przyjęta przez nas sercem miłość Boga do ludzi, z której możemy czerpać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Otworzyć serce