Miałem niewiele lat. Moja mama poszła do szpitala. Sprawa była chyba poważna, bo babcia powiedziała, żeby się modlić – najlepiej na różańcu. Zapytałem, jak się modli na różańcu. – Trzeba odmówić pięćdziesiąt „Zdrowaś Maryjo” i pięć „Ojcze nasz” – odpowiedziała babcia. Leżąc już w łóżku, zacząłem odmawiać po kolei pięćdziesiąt „Zdrowaś Maryjo”. Liczenie na palcach opornie mi szło. Zasnąłem. Mama wróciła ze szpitala. To był mój pierwszy kontakt z modlitwą różańcową.
Jej żywotność i popularność pozostaje niezmienna. Katoliccy youtuberzy, którzy proponują w internecie wspólne odmawianie różańca, mają wielotysięczne zasięgi. Październikowe nabożeństwa różańcowe niezmiennie cieszą się frekwencją. Wielu opiera na tej modlitwie swoją duchowość. W czym tkwi tajemnica różańca, bo to wcale nie jest łatwa modlitwa (nawet jak się ma w zastępstwie palców odpowiedni zestaw paciorków).
Skąd się wzięła nazwa „różaniec”
Jej źródła tkwią w duchowości mniszej. U zarania zakonów, jeszcze w pierwszym tysiącleciu, upowszechnił się zwyczaj odmawiania psalmów. Tak powstał brewiarz. Ale ci, którzy nie umieli czytać, zastępowali psalmy modlitwą „Ojcze nasz”. W XII w. niepiśmienni bracia cystersi mieli obowiązek odmawiania codziennie 50 pacierzy. Pomagał w tym sznur z paciorkami zwany rosarium, czyli wieńcem róż (odmawianie modlitwy przyrównywano do ofiarowywania Bogu duchowych kwiatów).
W następnym stuleciu, w ramach pobożności maryjnej, upowszechnił się analogiczny zwyczaj odmawiania wielokrotnie modlitwy „Zdrowaś Maryjo”. W XV w. kartuzi podzielili modlitwy na dziesiątki i połączyli z tajemnicami życia Jezusa i Maryi. Z kolei dominikanie ustalili ostatecznie liczbę 15 tajemnic podzielonych na trzy części: radosną – związaną z narodzinami Jezusa, bolesną – rozważającą Jego śmierć, i chwalebną – dotyczącą tego, co się działo po Zmartwychwstaniu.
W 2002 r. Jan Paweł II zaskoczył wszystkich, wprowadzając czwartą część różańca. Było to działanie ryzykowne – papież w ten sposób przełamał tradycyjną troistość różańca i jego perspektywę maryjną. Tajemnice światła nowej części – chrzest Jezusa w Jordanie, cud w Kanie Galilejskiej, głoszenie Królestwa Bożego, przemienienie na Górze Tabor i ustanowienie Eucharystii – ukazują wydarzenia ewangeliczne z perspektywy Jezusa, nie Maryi. Ale taka rozszerzona modlitwa przyjęła się w Kościele.
Różaniec rozpoczyna modlitwa wstępna. Każdą „dziesiątkę” poprzedza „Ojcze nasz”, a kończy „Chwała Ojcu” oraz dodatkowe wezwania („O mój Jezu” albo „Wieczny odpoczynek”). Ale modlitwa ta występuje w różnych wersjach, uzupełnianych różnymi dodatkami.
Tajemnice różańcowe: opowieść o historii zbawienia
Wiele poziomów modlitwy, mnóstwo treści do pamiętania i rozważania – pomaga to czy przeszkadza się modlić?
– Mamy bogato zastawiony stół szwedzki i co weźmiemy, będzie nas syciło – śmieje się dominikanin o. Cyprian Klahs, były duszpasterz akademicki, obecnie odpowiedzialny za formację kleryków przygotowujących się do kapłaństwa. – Ostatecznie różaniec można traktować jako modlitwę ustną, czyli po prostu odmawiać bez rozważania treści. Czasami na tyle tylko człowieka stać i wtedy ma to także swoją wartość – przekonuje.
O. Klahs jest autorem książki „Różaniec. Modlitwa prostoty i głębi”. – Prostota polega na powtarzalności formuł. Różaniec ma w sobie pewną mechaniczność, która – oczywiście – może prowadzić do „odklepywania”, ale z drugiej strony jest czymś bardzo ludzkim, bo wprowadza pewien rytm. Pozwala oderwać się od naszych codziennych zmartwień, myśli, wyobrażeń. Mechaniczność daje taką szansę, oczywiście niczego nie gwarantując sama z siebie. Gdy człowiek się wprawia w rytmie odmawiania różańca, modlitwa go wciąga. I w ten sposób staje się prosta.
Dominikanin zwraca uwagę jeszcze na dwie cechy różańca: angażuje on ciało – powtarzalność modlitw wyrównuje oddech, a nasze palce także „modlą się”, przesuwając paciorki. No i sprawdza się także jako modlitwa wspólnotowa. W tym drugim przypadku wymaga dostosowywania się do wspólnego rytmu. O. Klahs przypomina o słowach Jezusa: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20).
Ale różaniec przemawia przy tym do bardzo różnych ludzi. Do codziennego odmawiania tej modlitwy przyznawał się pięściarz Tomasz Adamek i nieżyjący już kompozytor Wojciech Kilar, który mówił na tych łamach, że dla niego „różaniec jest brykiem z historii zbawienia”.
Jak różaniec buduje wspólnotę
Wspólne odmawianie różańca to nie tylko październikowe nabożeństwa. Magdalena Pawłowicz jest dominikańską tercjarką (czyli osobą świecką, należącą, obok braci i mniszek, do Zakonu Kaznodziejskiego). W 2021 r., kiedy wybuchła sprawa Pawła M. (dominikanina wykorzystującego seksualnie kobiety należące do prowadzonego przez niego duszpasterstwa), prowincjał poprosił Rodzinę Dominikańską o tydzień modlitwy ekspiacyjnej.
– Wtedy codziennie modliliśmy się na różańcu, łącząc się online. Ale od tego czasu wytworzyła się tradycja odmawiania wspólnego różańca online w poniedziałki o 20.00 w intencji zakonu. To dla nas, świeckich dominikanów, cenny czas. Fizycznie spotykamy się tylko raz w miesiącu, więc taka cotygodniowa modlitwa jest wspólnototwórcza – mówi Pawłowicz.
I druga, intymna strona różańca. – Kiedyś usłyszałam o inicjatywie „Różaniec rodziców za dzieci” i od tego czasu codziennie odmawiam dziesiątkę za moje dzieci – opowiada tercjarka. – Modlę się też za naszych braci kapłanów. Różaniec jest moją modlitwą „w drodze”. Zwykle odmawiam ją, gdy idę albo jadę rowerem. W tym roku miałam pomysł, żeby nauczyć się „Zdrowaś Maryjo” po aramejsku. Więc czasem odmawiam różaniec w tym języku, żeby być bliżej Maryi, bo myślę, że anioł mówił do niej podczas Zwiastowania po aramejsku. A teraz planuję nauczyć się jeszcze po arabsku, żeby móc łączyć się duchowo z Palestyńczykami.
– Co mi daje? Pewnie jak każda modlitwa powtarzalna, jest w pewien sposób uspokajająca. Gdy czymś się denerwuję, albo boję się czegoś, różaniec pomaga wyrównać oddech. Ale przede wszystkim maryjność jest mi bliska. Myślę o Maryi, że jest przyjaciółką – jest kimś bliskim i bardzo normalnym, kto doświadczył i bólu, i cierpienia, i radości, i nawet jakiegoś odrzucenia przez Syna. Cieszę się, że mogę się do niej zwracać.
O uspokajającej mocy różańca opowiadała mi też żona. Gdy u jej dziadka zaczynały pojawiać się pierwsze symptomy choroby Alzheimera w postaci napadów niepokoju, babcia sadzała go na łóżku, obejmowała, wsadzała mu do ręki różaniec i przesuwała razem z nim paciorki. Dziadek zaczynał odruchowo się modlić. Niepokój mijał.
Czy od różańca można się uzależnić?
Ks. Teodor Sawielewicz jest znanym youtuberem, twórcą kanału TeoBańkologia, który ma obecnie 634 tys. subskrybentów. Jego stałym punktem jest różaniec odmawiany codziennie o 20.30. W filmie typu pytanie-odpowiedź, opublikowanym 30 września (w przeddzień miesiąca różańcowego), duchowny wyjaśnia sens tej modlitwy jeszcze inaczej. Pozwala ona uświadomić sobie, iż są dwa najważniejsze momenty w życiu: „teraz” i „w godzinę śmierci naszej”. „Teraz Pan Bóg daje mi chleb powszedni i to, co jest mi najpotrzebniejsze, po to, żebym w godzinie śmierci zawołał »Módl się za mną grzesznym« i liczył na Boże miłosierdzie”.
Ks. Sawielewicz przyrównuje różaniec do totolotka. Podczas modlitwy jak do bębna maszyny losującej wrzucamy do głowy rozważania o tajemnicach różańcowych i nasze problemy czy sytuacje życiowe. „Niech to się pomiesza, postuka ze sobą i coś tam później wyskakuje dzięki pomocy łaski. Zazwyczaj wnioski przychodzą proste: zaufaj Bogu, zawierz Mu, spróbuj być spokojniejszy, łagodniejszy, spróbuj nie krzyczeć, spróbuj wytłumaczyć, niepotrzebnie się kłócisz, można inaczej”.
„Nie wyobrażam sobie dnia bez różańca”. „Ta modlitwa jest dla mnie życiem, oddechem” – takie świadectwa można odnaleźć w komentarzach na Teobańkologii. Czy od różańca można się uzależnić?
– Słowo „uzależnienie” ma konotację negatywną. W przypadku różańca mówiłbym raczej o nawyku, który daje pewną sprawność przynoszącą pozytywne owoce – odpowiada o. Klahs. – Można by wręcz mówić o cnocie, czyli działaniu podejmowanym szybko, łatwo i przyjemnie.
Różaniec jest fascynującą i niełatwą modlitwą. Jak sobie z jego skomplikowaniem radzić? – Po prostu mów, nie zastanawiaj się, modlitwa zacznie płynąć sama – przekonuje Pawłowicz. – Różaniec to jest wierna modlitwa, przez nią człowiek stara się być wiernym.
Różaniec w religiach
Luteranie przejęli formę różańca, ponieważ jednak nie uznają modlitw do Maryi, zastępują „Zdrowaś Maryjo” Modlitwą Jezusową („Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”), a maryjne tajemnice tajemnicami odnoszącymi się do Jezusa.
Prawosławie modli się na komboskionie – to zwykle wełniany sznur modlitewny używany w Kościołach Wschodnich do odliczania 100, 30 lub 33 formuł Modlitwy Jezusowej.
Buddyzm i hinduizm używa mala (co znaczy „wieniec”) – to modlitewny sznur, na który nawleczone jest 108 korali, służący do odliczania mantr lub mistycznych formuł.
W islamie obecny jest subka (lub tasbih) składający się się z 33 paciorków lub trzy razy po 33 paciorki pomagający w wymawianiu wszystkich 99 atrybutów (imion) Allaha.
ASK
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















