Często słyszę, że „księża nic o życiu nie wiedzą”. A jednak ludzie nas pytają, jak żyć

W tej kwestii zawsze starałem się nie wymądrzać. A co mam właściwie do powiedzenia teraz, kiedy nagle przyszła starość?
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Zastanawiam się, czego oczekują ci, którzy pytają księży: „Jak żyć?”. Na pewno wciąż pytają o to ojca Szustaka. Sam też często to słyszę, choć – przyznam – równie często jak zdanie: „Księża nic o prawdziwym życiu nie wiedzą”. A jednak pytają… W tej kwestii zawsze starałem się nie wymądrzać. A co mam właściwie do powiedzenia teraz, kiedy nagle przyszła starość? Pewnie u każdego ze starością jest inaczej. A może podobnie, nie wiem. Więc na mnie starość przyszła nagle. Co prawda teraz już wiem, że nie całkiem nagle, ale wcześniej nie zwracałem na nią uwagi. I nagle przyszła. Jednego dnia, czy ściślej mówiąc: w nocy. Rano coś było nie tak. Mniejsza o to jak, ale nie tak jak zwykle. Niby wszystko było, ale nie było. Szpital, wspomnienia ze szpitala są zatarte. Zostały w pamięci jak strzępy, tylko strzępy.

Jedno wiem na pewno: zaczęła się starość. Nie warto opisywać tego dokładniej. Wyraźne zmiany: chodzenie powolne, z trudem, i umykająca pamięć. Nigdy nie była znakomita, ale teraz jest z nią fatalnie. Nazwiska zapisane w notesie… Nie wiem, kto to jest. Chcę zadzwonić do kogoś, kogo znam od lat, i nie mogę sobie przypomnieć jego imienia. Jedne nazwiska pamiętam, innych ani rusz. Pani, która robi ze mną ćwiczenia, twierdzi, że trzeba te nazwiska zapisać w innym sektorze pamięci. Wpisuję i zapisuję niektóre, nawet zapamiętuję od nowa. Ale które z zapisanych w pamięci zostały, a które z niej się ulotniły – wciąż nie wiem. Pytają: „pamiętasz?”, a ja mówię, że oczywiście, że tak, ale to nie jest prawda. I odnosi się to nie tylko do wydarzeń dawnych (niektórych), ale do wydarzeń zupełnie niedawnych. Myślenie? Czytam. Nawet sporo. Książki, gazety. Dawniej wystarczyło przeczytać, żeby wiedzieć. Teraz czytam i nie pamiętam. Coś pamiętam, ale więcej nie pamiętam.

Obserwuję ludzi chorych. Mieszkam obok domu, w którym jest ich dużo. Czy dlatego mówią przede wszystkim o tym, co dzieje się dziś, co zmysłowe, namacalne, że nie pamiętają, czy dlatego, że odruchowo nie chcą nikogo wpuszczać do swoich pamięci? Oczywiście tego nie wiem, ale wiem, jestem pewien, że wielu naprawdę ma głowę wyczyszczoną ze wspomnień. Sam się pilnuję, żeby w mentalnym archiwum nie zrobiło się pusto. Wiem, jaki to wysiłek. Znam ten odruch, by doświadczenia (długiego w końcu) życia zostawić, nie wracać do nich. Niech sobie poleżą tam, gdzie są. Materiału jeszcze w głowie nieco pozostało… Ale też patrzę na tych, u których nie pozostało nic. Czy to zależy od człowieka? Chyba w jakimś stopniu jednak tak, chyba ode mnie zależy. Pani, która się zajmuje moim myśleniem i pamięcią, twierdzi, że robimy postępy, że ich stan się polepsza. Moje doświadczenie nie za bardzo to potwierdza, ale być może nazbyt chcę, żeby znów było tak jak kiedyś. Cóż, tak pewnie już nie będzie nigdy.

Żyję więc obok domu chorych, w obrębie działania wszystkich jego organów opiekuńczych. Jestem pod ich opieką i jakby poza nią, bo w końcu nie jest mi potrzebna pielęgnacja, bez której większość – jeśli nie wszyscy – nie mogłaby tu funkcjonować. A jednak te kilka usług – posiłki, sprzątanie, pranie, w razie czego opieka lekarska – zapewniają wewnętrzny spokój. I to uporczywe pytanie: czy nie lepiej wrócić do większej samodzielności, do zdania na samego siebie? Wiem, że nikt mi nie odpowie, albo odpowie tak, jak dla niego jest najbezpieczniej.

Ważność, hierarchia spraw też się zmieniła. Jeszcze nie tak dawno były rzeczy, które musiałem zrobić. Teraz nie muszę nic. No, prawie nic. W porównaniu z tym, co było, teraz mam całkowity luz. Nie muszę, bo nie mogę, nie muszę, bo wydaje mi się, że nie mogę. A może naprawdę nie mogę? Kto to wie? Lepiej nie próbować. Uwaga pierwsza: myśli nie mogą zamknąć się w obrębie domu, ograniczyć do posiłków, które są całkowicie wystarczające, żeby żyć higienicznie, bez obżerania się, i dostatecznie ascetyczne, żeby nigdy nie być nadmiernie odżywionym. Ważne, by o posiłkach nie myśleć. Pewnie od tego zaczyna się degradacja, ograniczanie do myślenia o biologicznej egzystencji, jedzeniu, spaniu itd. Uwaga druga: jak myśleć o kończącym się życiu.

To dziwne, ale najłatwiej się wraca do pierwszych dziesięciu lat życia. To też jest zasadzka. Durnowata niewinność, nawet nasze wyrzucenie z P. przez Niemców i przeprowadzka do wielkiego domu z parkiem w S. pozostało w pamięci jako fascynująca, pozytywna przygoda. Rodzice urządzili ten nowy dom, zanim sprowadzili dzieci. My czekaliśmy w T. u stryja mego ojca. Dlaczego z takim trudem wygrzebuję z pamięci koniec tamtej epoki? Stryj ojca zmarł w obozie w Oświęcimiu, ojciec został rozstrzelany, dom i świat wtedy tak mocne i niezawodne przestały istnieć…

Więc o tych latach, o tych wydarzeniach myślę czasem, choć z trudem, bo są jakby za mgłą. Starość to nie tylko kres życia, ale czas dany (nie wiem, czy zawsze i wszystkim dany) do przejścia pamięcią przez tamte lata, tamte dni, tamte wydarzenia. Czas wydobywania ich zza mgły. Wydarzenia są ważne, najważniejsi są ludzie. Jak żyć? Pamiętajmy o sobie, dokąd się da. Pamiętajmy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Jak żyć