Ropa, cła, nowe sankcje. Czy Zachód może zmiażdżyć rosyjską gospodarkę?

Rosyjski bank centralny ma dziś jedną z największych rezerw złota na świecie. Dzięki temu, a także dzięki omijaniu sankcji, Putin finansuje wojnę. Czy możemy pozbawić go tej „poduszki” finansowej?
Czyta się kilka minut
Należący do rosyjskiego oligarchy jacht „Amadea”, zacumowany na wyspie Fidżi, 14 kwietnia 2022 r. Niedawno, po ponad trzech latach sądowej batalii, skonfiskowany jacht został w końcu wystawiony na aukcję. // Fot. Leon Lord / AFP / East News
Należący do rosyjskiego oligarchy jacht „Amadea”, zacumowany na wyspie Fidżi, 14 kwietnia 2022 r. Niedawno, po ponad trzech latach sądowej batalii, skonfiskowany jacht został w końcu wystawiony na aukcję. // Fot. Leon Lord / AFP / East News

MARTA ZDZIEBORSKA: Zacznijmy w skali mikro. Jakie są losy „Amadei”, jachtu jednego z rosyjskich oligarchów, który został skonfiskowany krótko po inwazji na Ukrainę w 2022 r.?

Maia Nikoladze To jeden z kilku superjachtów zatrzymanych przez władze innych krajów na wniosek USA. W przypadku „Amadei” skończyło się tym, że Amerykanie musieli płacić miliony dolarów rocznie za jej konserwację. I to w czasie, gdy trwało postępowanie dotyczące pytania, czy jacht może być przejęty przez Stany. Ostatecznie w marcu tego roku amerykański sąd orzekł, że jacht należy już do rządu USA. To dało zielone światło do wystawienia go na aukcję.

Walka w sądzie o „Amadeę” trwała trzy lata. Po jacht zgłosił się Eduard Chudajnatow, były szef rosyjskiej spółki naftowej Rosnieft. Twierdził, że to on jest właścicielem, choć według amerykańskich śledczych był pionkiem na papierze mającym zatuszować, że jacht należy do Kerimowa, objętego sankcjami USA.

Taki scenariusz nie jest rzadkością. Zdarza się, że po konfiskacie luksusowego jachtu jako jego właściciel zgłasza się bliski współpracownik oligarchy lub członek jego rodziny, w każdym razie ktoś, kto nie jest objęty sankcjami USA. Dodatkowo obraz zaciemnia skomplikowana struktura właścicielska: oligarchowie tworzą fasadowe spółki, a nawet cały ich łańcuszek, tak by nie można było w łatwy sposób zrekonstruować, do kogo tak naprawdę należy jacht.

Pamiętam historię jednego z jachtów zatrzymanego przez władze Antigui i Barbudy, we współpracy z FBI. Gdy po długiej walce sądowej jacht wystawiono na aukcję, nagle zgłosiła się córka rosyjskiego miliardera, twierdząc, że to jej własność. To opóźniło sprzedaż.

USA i inne kraje konfiskowały jachty rosyjskich oligarchów w myśl kalkulacji, że ci, tracąc luksusowe zabawki, będą nakłaniać Putina, by zakończył wojnę. Ta strategia  zawiodła. Co musi zrobić Zachód, by przycisnąć Rosję do muru?

Trzeba nałożyć sankcje na rosyjską ropę. To zyski z jej sprzedaży dają Putinowi pieniądze na prowadzenie wojny w Ukrainie. Nie wystarczy obecny limit cenowy, według którego Rosja może sprzedawać ropę za nie więcej niż określoną kwotę za baryłkę.

W lipcu Unia Europejska zatwierdziła obniżenie limitu cenowego z 60 dolarów do 47,60 dolarów za baryłkę.

To w zasadzie jedyny mechanizm nacisku, który dodatkowo jest mało skuteczny, bo  Rosja znajduje sposoby, by sprzedawać ropę po wyższej cenie. Aby skutecznie zdławić rosyjską gospodarkę, trzeba nałożyć sankcje na rosyjską ropę.

Zrobiła to na odchodne administracja Bidena. Na 10 dni przed objęciem urzędu przez Trumpa nałożyła sankcje na rosyjskich gigantów naftowych: Gazprom Nieft i Surgutnieftiegaz.

To był słuszny i skuteczny ruch, który sprawił, że indyjskie i chińskie rafinerie importujące rosyjskie surowce zaczęły szukać alternatywnych dostawców na Bliskim Wschodzie. W efekcie w tym roku rosyjski rząd musi dalej sięgać po rezerwy z Funduszu Narodowego Dobrobytu, aby łatać dziurę budżetową.

Z drugiej strony, od stycznia amerykański Departament Skarbu nie nałożył żadnych nowych sankcji na rosyjskie podmioty. A to osłabia presję wywołaną wcześniejszymi działaniami.

Dlaczego brak nowych sankcji osłabia presję na Rosję?

Bo to zabawa w kotka i myszkę. Po nałożeniu sankcji na rosyjskie firmy i osoby zazwyczaj potrzeba kolejnych sankcji, bo pojawiają się nowe podmioty pomagające tym już ukaranym w omijaniu sankcji. Aby z tym walczyć, trzeba ciągle aktualizować i rozszerzać listę sankcyjną. Fakt, że od początku roku nie zrobiono nic, by ukarać siatki ułatwiające Rosji omijanie sankcji, nasuwa wniosek, że Stany spuściły w tej kwestii z tonu.

Trump naciska na kraje NATO, by przestały kupować rosyjską ropę i nałożyły wyższe cła na towary z Chin, które są dziś największym importerem ropy z Rosji. Sam Trump nałożył gigantyczne cła na Indie, które też importują rosyjskie surowce na dużą skalę. Jednak według ekspertów nie zniechęci to Indii do kupowania ropy z Rosji. Dlaczego?

Bo skutki wprowadzenia ceł na towary z Indii odczuje cała indyjska gospodarka, w tym sektory niemające nic wspólnego z przemysłem energetycznym. Gigantyczne cła uderzą w indyjskich przedsiębiorców i amerykańskich konsumentów, na których odbiją się wyższe ceny towarów importowanych z Indii do USA.

Oczywiście, cła są często używane jako forma nacisku w negocjacjach między państwami. Jest to jednak powolny proces. W celu stłamszenia rosyjskiej gospodarki, a o to w tym wszystkim chodzi, potrzebne jest szybkie działanie i temu właśnie służą sankcje, którymi można uderzyć z większą precyzją.

Według analiz Atlantic Council cel jest jeden: tak zdławić sankcjami eksport rosyjskiej ropy, by Kreml musiał mocniej sięgnąć do swoich rezerw złota. Bo to jeszcze bardziej pogrążyłoby rosyjską gospodarkę i utrudniłoby finansowanie wojny w Ukrainie. 

Zdaje się, że złoto od początku pomaga Kremlowi łagodzić straty po tym, jak po 24 lutego 2022 r. Zachód zamroził rosyjskie aktywa za granicą.

Kreml budował tę poduszkę finansową przez lata. W artykule, który napisałam razem z Kimberly Donovan, czołową ekspertką Atlantic Council, tłumaczymy, że rosyjski bank centralny ma dziś jedną z największych rezerw złota na świecie. To efekt strategii zapoczątkowanej w 2014 r., gdy po aneksji Krymu Zachód nałożył na Rosję sankcje.

Złoto jest nie tylko solidną poduszką finansową, ale ułatwia także Rosji pozyskiwanie zagranicznych walut. Wiemy na przykład, że rosyjskie banki Lanta Bank i Vitabank w zamian za złoto załatwiły sobie dostawy dolarów, euro i juanów, które przetransportowano 21 statkami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Turcji. Całość dostawy szacowana jest na 82 mln dolarów. Z powrotem statki zabrały rosyjskie sztabki złota.

„Boracay” to jeden ze statków „floty cieni”. Niedawno zatrzymała go francuska marynarka: tankowiec jest podejrzany, że wiezie rosyjską ropę do Indii, i że z jego pokładu startowały drony, które paraliżowały duńskie lotniska. Po kilku dniach Francuzi zwolnili jednak statek, jego kapitan ma stawić się za cztery miesiące we francuskim sądzie. Na zdjęciu: „Boracay” koło portu Saint-Nazaire, 1 października 2025 r. // Fot. Damien Meyer / AFP / East News

Transakcje – gotówka za złoto – są kolejnym sposobem na omijanie sankcji. Rosja zapewne będzie sięgać po ten wytrych w miarę nasilającej się presji ekonomicznej.

Tu muszę spytać o tankowce z tzw. floty cieni, którymi Rosja przewozi ropę, nie stosując się do limitu cenowego za baryłkę. Proszę wytłumaczyć, jak to działa.

Najpierw spójrzmy na statystyki. Z naszych badań w Atlantic Council wynika, że w 2022 r., po nałożeniu sankcji na Rosję w związku z inwazją na Ukrainę, ponad dwukrotnie wzrosła liczba niejawnych kupców, nabywających tankowce. Kupowały je zwykle spółki fasadowe lub osoby działające w rzeczywistości w imieniu rosyjskich właścicieli. Rosja wzoruje się tu na Iranie, od lat przewożącym zdezelowanymi tankowcami ropę do Chin.

Między Rosją a Iranem jest jednak zasadnicza różnica: rosyjska ropa, w przeciwieństwie do tej irańskiej, nie jest jak dotąd objęta sankcjami. Jako że zakup irańskiej ropy jest zakazany, bez względu na cenę, Chiny są bardzo ostrożne przy kupowaniu irańskiego surowca. Np. zanim irańska ropa dotrze do Chin, „staje się” surowcem pochodzącym z Malezji lub innego kraju trzeciego.

Powszechną praktyką służącą zatajeniu, skąd dany tankowiec przypłynął, jest też m.in. żonglowanie jego nazwą oraz rejestrowanie go pod banderą niezwiązaną z armatorem. To wszystko ma zmniejszyć ryzyko, że USA nałożą sankcje na chińskie podmioty kupujące irańską ropę.

Jak skomplikowany jest to proceder w przypadku Rosji, pokazuje niedawne nałożenie przez Unię sankcji na Intershipping Services LLC. 

To mająca siedzibę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich spółka, która rejestruje statki pod banderą Gabonu, z czego korzystają tankowce przewożące rosyjską ropę. Jak jeszcze Europa walczy z rosyjską „flotą cieni”?

Władze niektórych krajów Europy nasiliły kontrolę nad statkami przepływającymi przez ich wody lub cumującymi w ich portach. Np. Finlandia od grudnia 2024 r. wymaga przedstawienia polisy ubezpieczeniowej przez tankowce, które przypłynęły z rosyjskich portów. Z kolei Estonia przez ostatnie półtora roku zażądała w ten sposób dokumentacji od ponad tysiąca tankowców.

To dobry kierunek działań, choć w praktyce bardzo trudno sprawdzić, czy przedstawiona dokumentacja nie jest sfałszowana.

Załóżmy, że tankowiec z rosyjską ropą dociera do portu w Indiach czy Chinach. Jak Kreml rozlicza się z tymi krajami, omijając zachodni system finansowy?

Rosjanie rozliczają się z Indiami i Chinami w walucie lokalnej. Nawiasem mówiąc, po nałożeniu sankcji na Rosję po jej ataku na Ukrainę to chiński juan stał się kluczową walutą w rosyjskim handlu międzynarodowym.

Ze środków uzyskanych ze sprzedaży ropy Rosja kupuje od Chin i Indii technologię. To szczególnie istotne w przypadku handlu z Indiami, bo indyjskie rupie, zakumulowane ze sprzedaży rosyjskiej ropy, trudno jest wymienić na inną walutę.

Dzięki chińskim i indyjskim technologiom Rosja może zapełnić lukę po odcięciu od zachodnich dostaw. Choć i to odcięcie jest jednak dziurawe: bywa i tak, że na Ukraińców spadają rosyjskie drony i pociski zawierające zachodnie komponenty. 

Trafiają one do Rosji w ten sposób, że są reeksportowane przez firmy z Azji Środkowej i Kaukazu.

I tu mamy głębszy problem. Łatwiej nałożyć sankcje, odcinając jakiś podmiot od globalnego systemu finansowego, niż skontrolować, czy dostawy technologii np. dla Kirgistanu są reeksportowane gdzieś dalej.

Trudno tu oczekiwać od krajów Azji Środkowej, mocno uzależnionych od handlu z Rosją, że nagle zaprzestaną tej praktyki. Skoro Zachód wprowadził restrykcje dotyczące eksportu technologii do Rosji, to powinien pomóc jej sąsiadom w dywersyfikacji partnerów handlowych.

Mówi się, że to Chiny są najbardziej kluczowe dla omijania zachodnich sankcji nie tylko przez Rosję, lecz także przez Iran i Koreę Północną. Skąd ta wiodąca rola Chin?

Jako największy importer ropy naftowej na świecie, Chiny przyciągają reżimy, które utrzymują się ze sprzedaży tego surowca mimo sankcji nałożonych przez Zachód. Zbieżność interesów handlowych to jedno. Drugie to mało przejrzysty system finansowy w Chinach, a w szczególności w Hongkongu, który sprzyja omijaniu sankcji.

Tam łatwo jest założyć spółki fasadowe. Dodatkowo w Chinach działają siatki przestępcze zajmujące się praniem brudnych pieniędzy, co może ułatwiać Iranowi i Rosji omijanie sankcji.

Rozumiem, że „opcją nuklearną” byłoby uderzenie w chińskie banki, które ułatwiają Rosji obchodzenie zachodnich sankcji?

Nie chcąc narazić się Stanom, duże chińskie banki już teraz są ostrożne, gdy idzie o obsługę transakcji z rosyjskimi podmiotami i osobami objętymi sankcjami. W 2024 r. właśnie z tego powodu rosyjskie banki miały duże problemy ze ściągnięciem należnych płatności.

Dziś za obsługę bardziej ryzykownych transakcji odpowiedzialne są w Chinach mniejsze banki, których wciągnięcie na listę sankcyjną przez Stany nie uderzy tak mocno w chińską gospodarkę. Zachód już przygląda się tej sprawie. Media donosiły, że o roli małych chińskich banków w omijaniu sankcji przez Rosję dyskutowano podczas zeszłorocznego szczytu G-7.

Jak po tym wszystkim, o czym rozmawiałyśmy, ocenia Pani zaproponowany przez Komisję Europejską najnowszy, dziewiętnasty pakiet sankcji wobec Rosji?

Bardzo dobrym ruchem jest gotowość do zakazania importu rosyjskiego skroplonego gazu LNG do krajów Unii Europejskiej. To zmniejszyłoby wpływy Rosji z eksportu paliw kopalnych. To też sygnał, że dla Unii ważny jest sojusz ze Stanami Zjednoczonymi– sojusz, który powinien doprowadzić do nałożenia sankcji na rosyjską ropę.

Na długiej liście tego unijnego pakietu jest też m.in. zakaz transakcji z producentami ropy – gigantami naftowymi Rosnieft i Gazprom Nieft. Unię stać na ostry kurs, tymczasem dziś Trump, a wcześniej Biden zwlekali z uderzeniem w rosyjski sektor paliwowy. 

Dlaczego Biden nałożył wspomniane wcześniej sankcje na rosyjskich producentów ropy dopiero pod koniec swojej prezydentury?

Za rządów Bidena rynek ropy i światowa gospodarka, wymęczone przez pandemię, były w nieco innym położeniu. Nałożenie sankcji na rosyjską ropę i w rezultacie ograniczenie jej podaży na rynku doprowadziłoby do wzrostu cen. Dziś taki ruch jest łatwiejszy, bo kraje OPEC zwiększyły produkcję, łatwiej jest więc o znalezienie alternatywy dla dostaw rosyjskiej ropy.

Mimo to obecna administracja USA również obawia się ewentualnych zawirowań na światowym rynku ropy. Do tego jeszcze część polityków być może wciąż wierzy, że jest szansa na pokojowe dogadanie się z Rosją.

Zniecierpliwienia tą sytuacją nie kryją nawet senatorzy z Partii Republikańskiej. Chcą, aby Trump przestał blokować projekt ustawy uderzającej w kraje kupujące rosyjską ropę. Jak ocenia Pani ten projekt?

Ten projekt, przedłożony przez senatora Lindseya Grahama, zakłada możliwość nałożenia 500-procentowych ceł na produkty eksportowane do USA przez państwa kupujące rosyjską ropę. Doświadczenia pokazały jednak, że jej najwięksi importerzy, Chiny i Indie, nie garnęły się do zmniejszenia zamówień nawet w obliczu groźby nałożenia ceł.

W tym wszystkim wciąż najbardziej skutecznym narzędziem w rękach amerykańskiego rządu są sankcje finansowe. Najwyższa pora, by władza wykonawcza w USA dopilnowała, czy są one przestrzegane.

Maia Nikoladze // Fot. Materiały prasowe

MAIA NIKOLADZE jest ekspertką amerykańskiego think tanku Atlantic Council, specjalizuje się w tematyce sankcji. Zastępczyni dyrektorki Economic Statecraft Initiative – programu badawczego, w ramach którego prowadzona jest m.in. baza sankcji nałożonych na Rosję wraz z analizą, czy są one skuteczne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Uderzymy w rosyjską ropę