Wojna w Ukrainie toczy się także o złoża. Rosjanie coraz bliżej białego złota

W Donbasie rosyjska armia dotarła do wielkich pokładów ukraińskiego litu – metalu, który jest dziś niezwykle cennym surowcem. Grabież tych zasobów, wartych kilkaset miliardów dolarów, to ważny cel agresji Kremla. Choć mało kto mówi o tym głośno.
z obwodu donieckiego (Ukraina)
Czyta się kilka minut
Ukraińscy żołnierze pod miasteczkiem Kurachowe w obwodzie donieckim; w jego okolicy znajdują się duże złoża litu. 4 grudnia 2024 r. // Fot. Diego Herrera Carcedo / Getty Images
Ukraińscy żołnierze pod miasteczkiem Kurachowe w obwodzie donieckim; w jego okolicy znajdują się duże złoża litu. 4 grudnia 2024 r. // Fot. Diego Herrera Carcedo / Getty Images

Są blisko, coraz bliżej. Utrzymując inicjatywę na froncie, rosyjskie wojska najszybciej idą dziś do przodu w okolicy miast Pokrowsk i Kurachowe. Codziennie zajmują kolejne setki metrów, czasem więcej.

Surowce wschodniej Ukrainy: lit, węgiel kamienny i metale ziem rzadkich 

Postępy w tym rejonie mają dla celów wojennych Rosji szczególne znaczenie. Od granicy obwodu dniepropietrowskiego – to już centralna Ukraina – dzieli ich kilka kilometrów. Od złóż litu, jednych z największych w Europie, a znajdujących się na zachód od Kurachowego, jeszcze mniej.

Złoża te, rozciągające się między Kurachowem a wsią Szewczenko (nie mylić z miejscowością o tej samej nazwie koło Pokrowska), odkryto w 1982 r. podczas głębokiego mapowania geologicznego.

Roman Opimach, szef ukraińskiej Państwowej Służby ds. Geologii i Zasobów Naturalnych uważa, że ukraińskie zasoby litu stanowią jeden procent światowych lub jedną trzecią wszystkich europejskich zasobów. Obok Kurachowego, na Ukrainie lit zlokalizowano też w pobliżu miasta Krzywy Róg (obwód dniepropietrowski), a także na terenach dziś okupowanych, w tym w obwodzie zaporoskim.

Jednak to nie tylko lit sprawia, iż ziemia wschodniej Ukrainy jest tak pożądana dla Rosji. To eldorado: Zagłębie Donieckie, potocznie Donbas, to jeden z najbogatszych w surowce regionów Ukrainy i Europy. 

Złoża węgla kamiennego, który jest tu wydobywany od 1869 r., szacuje się wciąż na 40 mld ton (ok. 4 proc. światowych zasobów). Ukraiński wschód bogaty jest też w metale ziem rzadkich – niezbędne do produktów wysokich technologii.

Rosyjski koncern Rosatom już dawno dostał koncesję na ukraiński lit

Na początku 2024 r. Petro Andruszczenko, kiedyś doradca mera Mariupola, poinformował, że przedstawiciele rosyjskiego koncernu Rosatom spotkali się z przywódcami Donieckiej Republiki Ludowej (kontrolowanego przez Rosję parapaństwa, utworzonego w 2014 r., we wrześniu 2022 r. anektowanego przez Putina) i otrzymali od nich koncesję na wydobycie litu w regionie donieckim. Następnie na ich podstawie mieli podjąć starania o licencję w rosyjskim Ministerstwie Przyrody.

Rzecz w tym, że było to wówczas dzielenie skóry na niedźwiedziu: w tamtym momencie złoża litu obok Kurachowego dzieliło od linii frontu kilkadziesiąt kilometrów. W dodatku był to wtedy jeden z kilku odcinków frontu (obok Awdijiwki i Nju-Jorka), gdzie armia ukraińska utrzymywała aż dotąd swoje pozycje niezmiennie od 2014 r.

„To dlatego Rosjanie nie planują przerwania ani zakończenia wojny. A prorosyjskie środowiska powinny się zastanowić, o co tak naprawdę walczy Rosja. O »ruskich« czy może o ukraińskie zasoby. Odpowiedź jest oczywista” – pisał Andruszczenko na swoim kanale w komunikatorze Telegram.

Po co Rosja angażuje się w afrykańskim Mali?

Odpowiedź jest oczywista także dla rosyjskich internautów, którzy wspierają „specjalną operację wojskową”. Zresztą ukraińskie złoża litu pojawiają się w rosyjskim dyskursie jako nie jedyne, gdy idzie o walkę o ten surowiec.

„Ostatnia aktywizacja Grupy Wagnera i jej Afrika Korps rodzi uzasadnione pytanie: po co Rosji Mali? Odpowiedź nie jest tu tajemnicą: chodzi o zasoby, które można pozyskać nie od zachodnich firm, lecz od zaprzyjaźnionych reżimów. A najważniejszym z nich jest lit” – pisze kanał Departamente, wspominając wydarzenia w północnym Mali latem 2024 r. Tuaregowie, którzy walczą z malijskim reżimem, rozbili wówczas oddział wagnerowców, który wspierał armię rządową.

Rosyjski autor wyjaśniał czytelnikom: „Lit jest tam eksploatowany głównie przez zachodnie firmy. Jednak biorąc pod uwagę trend idący w stronę retoryki antykolonialnej, ich pozycje słabną i równie dobrze mogą [one] zostać przejęte przez krajowe [afrykańskie] firmy. A najlepszym sposobem na wzmocnienie przyjaźni jest pomoc w pokonaniu wszystkich rebeliantów i islamistów w regionie. Tym samym wzrasta zaufanie społeczeństwa, a przywódcy chętniej godzą się na porozumienia”.

Lit nazywany jest dzisiaj „białym złotem”

Lit, należący do minerałów rzadkich, ma zastosowanie w hutnictwie, medycynie i przemyśle ceramicznym oraz chemicznym. A przede wszystkim: jest niezbędny do produkcji akumulatorów litowo-jonowych do pojazdów elektrycznych. Baterie litowe służą też do magazynowania energii pochodzącej z paneli słonecznych i turbin wiatrowych. Ze względu na te ostatnie zastosowania, lit nabiera statusu strategicznego surowca; coraz częściej nazywany jest „białym złotem”.

Kontrola nad takimi surowcami, bez których nie da się prowadzić zielonej transformacji, zwiększałaby zdolność Rosji do wywierania presji na kraje Zachodu. Zwłaszcza kraje Unii Europejskiej, które muszą importować ponad 90 proc. zużywanego przez nie litu (obecnie głównie z Chin).

„Interesy gospodarcze były jedną z motywacji rosyjskiej agresji na Ukrainę. Rosja jak dotąd potrafiła wywierać wpływ [na Europę] jako dostawca paliw kopalnych. Biorąc pod uwagę duże złoża litu na Ukrainie, wydaje się, że obecnie chce ona uzyskać dostęp do materiałów niezbędnych do dekarbonizacji krajów zachodnich” – czytamy w artykule pt. „Surowce Ukrainy i ich znaczenie strategiczne – analiza geopolityczna”, opublikowanym w niemieckim piśmie naukowym „Sirius”.

Ukraińskie złoża to jeden z powodów rosyjskiej inwazji

Dalej czytamy tam: „W rosyjskiej narracji wschód Ukrainy, Donbas, od dawna postrzegany jest jako kluczowy dla rozwoju i przetrwania rosyjskiej gospodarki”. Autorzy wnioskują, że pragnienie zagarnięcia złóż mogło być „motywem handlowym” dla inwazji.

Zwłaszcza że wiele spośród ukraińskich zasobów nie było dotąd eksploatowanych. To ułatwia ich zabór. Trudniej by było, gdyby eksploatację prowadziły już międzynarodowe firmy, które mogłyby potem dochodzić odszkodowań przed sądami arbitrażowymi.

Gdy idzie o złoża pod Kurachowem, w styczniu 2024 r. australijska spółka wydobywcza European Lithium kupiła ukraińskie przedsiębiorstwo Jewropejskij Litij Ukraina, posiadające koncesję na zagospodarowanie tych zasobów. Jednak w rozmowie z „Forbesem” jej prezes zarządu Tony Sage powiedział ostatnio, że firma nie ubiega się już o donieckie złoża. Planuje za to zainwestować miliard dolarów w wydobycie litu w obwodzie kirowogradzkim (to centralna Ukraina).

Wielkie plany rosyjskiej transformacji energetycznej

Tymczasem ma ruszyć wielka fabryka Rosatomu produkująca akumulatory trakcyjne, pierwsza taka w Rosji. Jeden z zakładów zostanie uruchomiony w 2025 r. w obwodzie kaliningradzkim, drugi w 2026 r. w Moskwie. Do końca 2026 r. produkcja ma wynieść 100 tys. akumulatorów do pojazdów elektrycznych rocznie.

Rosatom jest zainteresowany rozwojem elektromobilności w Federacji Rosyjskiej, przejściem na transport elektryczny regionalnych przewoźników, firm taksówkowych i carsharingowych, publicznego transportu, przewoźników ładunków, a także rozwojem sieci elektrycznych stacji ładowania.

„Mamy dość obszerną mapę. Myślę, że dalej ruszymy na Syberię, na Ural, obalając tym samym mity, że samochód elektryczny nie może pracować w warunkach surowej rosyjskiej zimy. Bo może” – mówiła na konferencji w Kaliningradzie Natalia Nikipelowa, prezes firmy TVEL, zarządzającej częścią paliwową koncernu Rosatom.

Tak wielka inwestycja wymaga ok. 360 ton węglanu litu rocznie. Jak na razie wydobycie surowca w Ukrainie, a tym bardziej w Mali to wciąż odległa perspektywa – nawet jeśli w ciągu najbliższych tygodni rosyjscy żołnierze zajmą okolice Kurachowego, pozostaną one w zasięgu ukraińskiej artylerii i dronów.

Podobnie, według „Kommersanta”, ma się sprawa rosyjskich zasobów litu – ze względu na nieprzygotowaną infrastrukturę, rozpoczęcie wydobycia w obwodzie murmańskim (tam są rosyjskie złoża) zacznie się nie wcześniej niż w 2028 r. Obecnie rosyjskie zapotrzebowanie na lit zaspokaja import z Ameryki Południowej. Szacowane przez „Kommersanta” wydobycie w Boliwii i w samej Rosji pozwoli Kremlowi kontrolować do 17 proc. światowego rynku.

Szukając litu, Rosja sięga także do Ameryki Południowej

Największe zasoby „białego złota” na świecie koncentrują się w pustynnych solniskach tzw. trójkąta litowego: na terenie Boliwii, Argentyny i Chile. Największa ilość przypada Boliwii – według szacunków Amerykańskiej Służby Geologicznej jest to ok. 21 mln ton, czyli ponad 21 proc. światowych zasobów tego metalu. Jednak w przeciwieństwie do Argentyny i Chile (będących największymi na świecie producentami litu, mającymi udziały na rynku odpowiednio 55 proc. i 26 proc.), w Boliwii do tej pory lit nie był wydobywany na skalę przemysłową.

30 kwietnia 2021 r. Boliwia ogłosiła międzynarodowy konkurs na wydobycie litu w solniskach Uyuni, Coypasa i Pastos Grandes. We wrześniu 2024 r. służba prasowa Rosatomu poinformowała, że kontrakt na budowę kompleksu przemysłowego do produkcji węglanu litu został podpisany między spółką Uranium One Group (należy do Rosatomu) a boliwijską spółką państwową YLB (Yacimientos de Litio Bolivianos).

Projekt zakłada uruchomienie instalacji w drugiej połowie 2025 r., a następnie stopniowe zwiększanie mocy wydobywczych i pozyskanie do 14 tys. ton węglanu litu rocznie. Rosatom najpewniej wykorzysta boliwijski surowiec w swoich zakładach produkujących akumulatory trakcyjne.

Ukraiński lit sfinansuje Putinowi część kosztów wojny

Gdy w minioną środę 11 grudnia kończyłam ten tekst, rosyjscy żołnierze z 5. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych zajęli już wieś Stare Terny i posuwali się dalej na zachód północnym brzegiem rzeki Wowczy. Od wsi Szewczenko dzieliły ich 2-3 km. Atakująca południowym brzegiem rzeki 110. Brygada Strzelców Zmotoryzowanych zajęła już większość miasteczka Kurachowe i także parła na zachód (nazwy zidentyfikowanych jednostek za portalem DeepState).

Utrata południowej części ukraińskiego Donbasu wydawała się kwestią kilkunastu dni. A wraz z nim – utrata surowców, których wartość może sięgać jednej trzeciej rosyjskich wydatków na tę wojnę. Te, wedle szacunków amerykańskich, mają sięgać dziś półtora biliona dolarów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Wojna o lit