Normalny Polak bez Tesli i serwisu X. O co chodzi Nitrasowi?

Minister sportu, a przy tym doświadczony polityk partii rządzącej Sławomir Nitras, stwierdził, że „żaden normalny Polak nie powinien kupować Tesli”.
Czyta się kilka minut
 Sławomir Nitras, minister sportu i turystyki. Kraków, 21 grudnia 2024 r. // Fot. Łukasz Gągulski / PAP
Sławomir Nitras, minister sportu i turystyki. Kraków, 21 grudnia 2024 r. // Fot. Łukasz Gągulski / PAP

Była to reakcja na słowa Elona Muska wygłoszone podczas konwentyklu niemieckiej partii AfD w zeszłą sobotę. Faktyczny wiceprezydent USA wypowiedział się o poczuciu winy za zbrodnie III Rzeszy i roli pamięci w polityce niemieckiej w sposób, który budzi odruch sprzeciwu. Trudno być jednak nimi zaskoczonym, zważywszy na niedawną (a w sumie znaną od dawna, jeśli się czytało uważnie analityków anarchokapitalizmu jako ideologii Doliny Krzemowej) trajektorię jego myśli. 

Reakcja na ten gościnny, nie pierwszy i zapewne nie ostatni, występ Muska w kampanii wyborczej w Niemczech była czymś oczywistym ze strony polskich władz, ta jednak konkretna wypowiedź wykracza poza oczywistości, jakie politycy wypowiadają przy takiej okazji, gdy trzeba powiedzieć coś bezpiecznie słusznego. Spójrzmy po pierwsze na motoryzacyjny kontekst, w którym te słowa zabrzmią doprawdy groteskowo. 

Samochody Tesla w Polsce

Być może minister Nitras coś wie o gospodarczych planach rządu, dzięki którym zakup (lub w tym wypadku bojkot zakupu) samochodu kosztującego od ćwierć do pół miliona złotych będzie w horyzoncie „normalnego Polaka”. Na razie jednak to zdanie raczej stanowi mimowolną deklarację ministra, w jakiej to mianowicie bańce przebywa (złośliwi dodaliby: i do jakiej bańki odnosi się jego partia).

W zeszłym roku było w Polsce zarejestrowanych nieco ponad 10 tysięcy samochodów tej marki – to niewątpliwie lider w segmencie aut elektrycznych, których w sumie Polacy posiadają około 60 tysięcy. Ale nadal jest to jednak nisza, do której bilet wstępu kosztuje co najmniej 100 tysięcy złotych. Perspektywy bojkotu konsumenckiego doprawdy szerokie.

Jednym ze świetnych biznesowych pomysłów Muska – albo ludzi z firmy, którzy pozostaną w jego cieniu – było nadanie kilkanaście lat temu ówczesnym dziwolągom, jakim były wczesne elektryki, znamion luksusu i wyrafinowanego designu. W kontekście jednak później podjętego przez UE ogromnego programu przestawienia motoryzacji na napęd elektryczny, ta aura elitarności tylko szkodzi i potwierdza szeroki sceptycyzm co do przerostu ambicji Zielonego Ładu w tym sektorze.

Minister Nitras zdaje się nie orientować, jakie podejście mają „normalni Polacy” do takich samochodów, a już szczególnie do najdroższych egzemplarzy ze stajni Muska. To po prostu nie chodzi o poglądy tego przedsiębiorcy, jego rzymskie saluty i pychę, tylko o pieniądze. Bardziej baza niż nadbudowa. 

No ale to już jest zmartwienie speców od wizerunku partii, a zwłaszcza jej kandydata prezydenckiego, który ze wszech sił próbuje ostatnio zrzucić z siebie łatkę rzecznika wielkomiejskich gustów i statusów. Ale gdyby Nitras na serio myślał o bojkocie, to jest do pomyślenia inny:  nie wyrządziłby on może wielkiej krzywdy Muskowi, ale może dotyczyć każdego i każdej z nas i przynieść realny pożytek. 

Serwis społecznościowy X

Minister, wszyscy jego koledzy i koleżanki oraz najszerzej pojęta klasa polityczna oraz w ślad za nią cały ekosystem obsługujący ją (a zwany słusznie przez Anglików klasą ględzącą) mogliby z dnia na dzień, bez żadnych kosztów i wysiłków, przestać używać należącej do tegoż samego Muska platformy X, znanej szerzej wszystkim jako twitter. W odróżnieniu od gasnącego, ale wciąż niezbędnego ludziom starszym Facebooka oraz Instagrama i TikToka dla młodszych, które to serwisy są już tak wplecione w codzienność, że ich nagłe odcięcie byłoby niepojęte, X/Twitter pozostaje profesjonalnym narzędziem komunikacji i manipulacji wyłącznie w wąskim gronie polityków, zależnych od nich ekspertów i dziennikarzy. 

O tym, jak bardzo to źle wpływa na jakość rozmowy o sprawach publicznych i jak bardzo podmywa już i tak sponiewierane do cna standardy dziennikarskie, pisze się i dyskutuje od paru lat. Nie ma już właściwie żadnego działania politycznego poza takim, które da się sprzedać w paruset znakach, nie liczy się żaden inny umysł niż ten, który potrafi reagować w kilka minut krótkimi ripostami w kolejnych efemerycznych „inbach”.

W przeciwieństwie do wspomnianych masowych mediów społecznościowych, X/Twitter dałby się jeszcze zastąpić bardziej staromodnymi środkami komunikacji i debaty, bowiem wciąż istnieją i działają, pomimo swojej degradacji i zubożenia, media będące jeszcze dziesięć lat temu podstawowym środowiskiem kształtowania się opinii publicznej i interakcji ze strony polityków i instytucji. Poza tym natura nie znosi próżni i być może gdyby bojkot platformy X osiągnął masę krytyczną, nabrałyby rozpędu alternatywne rozwiązania, może mniej łaskawe dla negatywnych emocji, które są oczywistym i zrozumiałym paliwem biznesowym dla wszystkich firm, które zapewniają nam obecnie formy życia on-line. 

Taki bojkot byłby z początku ryzykowny, bo żaden minister nie miałby pewności, że „wszyscy” natychmiast usłyszą kolejną jego mądrość i zdołają się do niej odnieść. Ale może, zważywszy na to, jakie to są przeważnie zdania, może krótki odwyk wszystkim by się  przydał. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”