Masowe odejścia z X. Dokąd idą użytkownicy dawnego Twittera?

Elon Musk w ciągu dwóch lat zmienił serwis w praktycznie niemoderowane przez nikogo szambo. Teraz X opuszczają popularni użytkownicy mający miliony obserwujących.
Czyta się kilka minut
Fot. Vuk Valcic / ZUMA Press Wire / East News
Fot. Vuk Valcic / ZUMA Press Wire / East News

X, dawny Twitter, systematycznie tracił użytkowników, odkąd dwa lata temu kupił go Elon Musk (średnio o 14 proc. na miesiąc), jednak takiego exodusu, jak dzień po amerykańskich wyborach, jeszcze nie było – 7 listopada konta zamknęło ponad 115 tys. internautów (CNN podaje, że to osoby, które dezaktywowały konta za pośrednictwem strony internetowej, a nie aplikacji).

Pisarz Stephen King (7 mln obserwujących) na odchodne stwierdził, że „atmosfera tam stała się zbyt toksyczna”. „The Guardian” (ponad 80 kont, 27 mln obserwujących) wskazał, że zbyt częste są treści „niepokojące, w tym skrajnie prawicowe teorie spiskowe i rasizm”. „Nie chcę być tego częścią” – ogłosił podkaster Jody Avirgan (15 mln obserwujących). Konta zdezaktywowały m.in. Austrian Airlines, norweska policja i kultowy Clifton Suspension Bridge w Bristolu.

Zasadniczo powody są dwa. Musk (200 mln obserwujących) w ciągu dwóch lat zmienił serwis w praktycznie niemoderowane przez nikogo szambo. Po drugie, po tym jak włączył się w kampanię Donalda Trumpa, można było odnieść wrażenie, że podkręcane są tam treści na rzecz Republikanina. Wrażenie było słuszne – z opublikowanego właśnie badania Queensland University of Technology wynika, że X promowało treści przychylne Trumpowi, w tym posty Muska, dzięki czemu na finiszu kampanii były wyświetlane 138 proc. częściej i miały 238 proc. więcej udostępnień. Według badaczy gwałtowny skok nastąpił 13 lipca, czyli w dniu, gdy Musk formalnie poparł Trumpa. A to znaczy, że serwis, który miał być „areną wolności słowa”, jest tubą do uprawiania propagandy i manipulowania.

Sytuacji nie poprawia też to, że 15 listopada X zmienił zasady: można teraz publikować dowolne brednie, a serwis nie ponosi za to odpowiedzialności; jednocześnie bez względu na ustawienia prywatności wszystkie wpisy mogą być użyte do szkolenia sztucznej inteligencji budowanej przez Muska. A do tego serwis zastrzega sobie prawo do wyrzucenia każdego bez podawania powodu.

Użytkownicy X odpływają do zeszłorocznych debiutantów – należącego do Mety serwisu Threads oraz do Bluesky założonego przez Jacka Dorseya (który 20 lat temu zakładał Twittera). Obie platformy zapowiadają, że docelowo będą usługami zdecentralizowanymi, co oznacza, że użytkownicy różnych serwisów mogliby się między sobą komunikować, ale też, że nikt w pełni nie będzie kontrolował ani tego, co jest im wyświetlane, ani ich danych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Eksodus z Twittera