Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie odwiązujcie Odyseusza

Nie odwiązujcie Odyseusza

11.03.2016
Czyta się kilka minut
Prof. Marcin Matczak, prawnik: Obecna większość mówi, że Trybunał Konstytucyjny nie może sprzeciwiać się woli narodu. Ale kiedy ta większość robi coś niekonstytucyjnego, to też sprzeciwia się woli narodu – suwerena, który uchwalił konstytucję. Czy tamten naród był mniej ważnym suwerenem?!
Ogіoszenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o TK, Warszawa, 09.03.2016 r. / Fot. Aleksandra Szmigiel-Wisniewska/REPORTER
P

PAWEŁ BRAVO: W zasadzie, że sędziowie TK podlegają tylko konstytucji widać jak na dłoni samoistność trzeciej władzy sądowniczej. To się zderza z intuicją, że źródłem całego ładu jest suweren zbiorowy. Teraz suweren właśnie zderza się z pewnymi aksjomatami.

PROF. MARCIN MATCZAK: Kiedy chcę to wyjaśnić, odwołuję się do amerykańskiego filozofa prawa Bruce'a Ackermana. Pokazał on, że w życiu społeczeństw istnieją dwa wymiary polityki. Polityka długofalowa, konstytucyjna i polityka zwykła, krótkofalowa. Suweren kształtuje te pierwszą w szczególnych momentach, zwanych momentami konstytucyjnymi. Może to być np. uzyskanie niepodległości, albo istotny przewrót, czy głębokie doświadczenie, takie jak pozbycie się kolonizatora. Suweren-naród spotyka się w tym momencie wokół projektu tekstu konstytucji i ustala pewnego rodzaju kierunki polityki, sposoby realizacji dobra wspólnego, pewien zbiór wartości, które długofalowo chce realizować, na przykład takich, jak ochrona godności człowieka. W ten sposób powstaje ustawa zasadnicza, której poziom akceptacji demokratycznej jest wyższy niż normalnych ustaw. Ackerman mówi, ze kiedy już polityka długofalowa zostaje wyznaczona, to wchodzimy w normalny tryb wyborczy, w zwykłe większości parlamentarne. Ta mniejsza większość ma prawo kształtować politykę zwykłą, ale w ramach polityki długofalowej.

W momencie konstytucyjnym, który dla Polski przypadł na rok 1997, suweren powołał organ, który ma pilnować, by ta polityka długofalowa była realizowana, tzn. aby polityka zwykła nie wykraczała poza ramy wyznaczone Konstytucją . Obecna większość, mówi, że Trybunał nie może sprzeciwiać się woli narodu. Ale kiedy ta większość robi coś niekonstytucyjnego, to też sprzeciwia się woli narodu: tego narodu, tego suwerena, który uchwalił Konstytucję. Czy mamy rozumieć, ze tamten naród, który uchwalił konstytucję był gorszym narodem, mniej ważnym suwerenem?!


CZYTAJ TAKŻE:

Michał Szułdrzyński: PiS zaostrza język i zapowiada, że nie ugnie się w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, bo wie, iż nie panuje nad sytuacją.


Musimy zatem uszanować siebie sprzed dwudziestu lat...

Absolutnie tak. Aby to unaocznić, przywołam znaną metaforę Jona Elstera, wykorzystującą motyw mitologiczny: Odyseusza, słuchającego śpiewu syren, przywiązanego na swoje własne życzenia do masztu.. Odyseusz reprezentuje suwerena, który w momencie konstytucyjnym dobrowolnie każe się związać – w tym wypadku więzami jest konstytucja. Wie on bowiem, że może zdarzyć się sytuacja – symbolizują ją spotkanie z syrenami - gdy pod wpływem jakiejś potrzeby chwili, na przykład w wyniku pokusy populizmu będzie chciał działać całkowicie swobodnie. Taka pokusa może się pojawić w sytuacji spadków słupków poparcia, gdy trzeba pójść w populizm i coś ludziom dać: chleb bądź igrzyska. A zatem w momencie racjonalności, kiedy myśli długofalowo, Odyseusz stwierdza: „chcę się przygotować na ten moment, ustanawiam konstytucję jako więzy”. I daje swoim towarzyszom polecenie, ażeby kiedy zacznie szaleć i żądać odwiązania, ci go nie słuchali i tym samym utrzymali okręt (symbol państwa) na bezpiecznym kursie. Odyseusz nakazuje towarzyszom zatkać uszy woskiem. Ci towarzysze symbolizują sąd konstytucyjny, a zatkane woskiem uszy to symbol niezależności tego sądu. Nasz polski Odyseusz teraz krzyczy: „pozwólcie mi robić co chcę, nie stawiajcie mi barier”. Sąd konstytucyjny odpowiada na to: „sam powiedziałeś, że kiedy będziesz tego od nas żądał, to mamy być głusi na twoje prośby i w żadnym wypadku cię nie rozwiązywać”.

(…)

Na kompromis się nie zanosi, a więc co teraz?

Jestem patriotą konstytucyjnym i dla mnie sprawa jest jasna: legitymacja TK nie podlega dla wątpliwości. Wyjście z kryzysu polega na tym, żeby wylać zimną wodę na rozgrzane głowy polityków i powiedzieć sobie, że to jest próba przebicia głową muru, że zamiast likwidować recenzenta, trzeba tak uchwalać prawo, żeby ten recenzent go nie uchylał. Jeśli premier odmawia publikacji wyroku, to czeka nas eskalacja, która może zakończyć się tylko w razie dość mocnej presji międzynarodowej. Nam się narzędzia skończyły. Jeśli ktoś nie akceptuje wyroku najważniejszego sądu w kraju, którego orzeczenia są ostateczne, to rola prawa się skończyła. Jeśli ktoś lekceważy prawo, to mamy atak siły przeciwko prawu, a prawo z nagą polityczną siłą nigdy nie wygra.

Czy jest możliwa sytuacja, w której będziemy mieli chaos, zaczną powoli działać obok siebie dwa odrębne systemy prawa?

Dyskutowaliśmy kiedyś teoretycznie zagadnienie rozproszonej kontroli konstytucyjności. Mogłaby ona wyglądać tak: TK wydaje orzeczenia, publikuje je na swojej stronie, a sądy powszechne i administracyjne traktują poważnie te wyroki. Weźmy hipotetyczny przykład. TK uznaje niekonstytucyjność prawa o ruchu drogowym. Policjanci, którzy podlegają władzy wykonawczej dalej jednak nakładają mandaty. My nie przyjmujemy tych mandatów, idziemy do sądu. Ten zaś decyduje, na podstawie art. 8 ust 2 Konstytucji (który mówi o jej bezpośrednim stosowaniu): skoro zapadł wyrok TK, uchylam ten mandat. To miał na myśli prezes Rzepliński mówiąc kiedyś o 10 tysiącach sędziów konstytucyjnych. Sędziowie nie są wprawdzie nauczeni stosowania konstytucji, ale temu można zaradzić. TK mógłby zamienić się w edukatora: wydawałby wyrok, a jego uzasadnienie pisałby jako podręcznik stosowania tego wyroku przez sądy powszechne.

Mielibyśmy więc stan wojny między filarami władzy.

Paraliż Trybunału oznaczałby, że generałowie zostali pojmani i armia się rozpadła, a, ale walka partyzancka trwa. Jeżeli sędziowie sadów powszechnych poważnie potraktowaliby swoją rolę „zastępczych” sędziów konstytucyjnych, byłby to poważny problem dla władzy. 15 ludzi można bezpodstawnie oskarżyć o to, że nie pracują, ale nie 10 tys. ludzi. Oczywiście bądźmy realistami – taka zmiana nie dokonałaby się od razu. Wymagałoby to przeszkolenia władzy sądowniczej. Jeżeli jednak pan mnie pyta, czy w takiej sytuacji ja się zgadzam pro publico bono szkolić sędziów – odpowiadam bez wahania: tak. I wiem, że wielu moich kolegów postąpi podobnie. Trzeba wierzyć w etos prawników. Może się mylę, ale wierzę, ze nie ustaną protesty. Nacisk międzynarodowy i wewnętrzny bunt prawników mogą zmusić drugą stronę, żeby odpuściła. Sądownictwo konstytucyjne to straż pożarna demokracji. Nie możemy pozwolić na jej likwidację, bo nie wiadomo, ile jeszcze pożarów przed nami.

Marcin Matczak, prof. Uniwersytetu Warszawskiego profesor w Katedrze Filozofii Prawa i Nauki o Państwie UW, partner w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Członek zespołu ekspertów prawnych przy Fundacji im. Stefana Batorego.


CAŁA ROZMOWA W BIEŻĄCYM NUMERZE "TYGODNIKA POWSZECHNEGO" ORAZ TUTAJ >>>

  • ​Tadeusz Sławek: Zadaniem obywatelskiej polityki jest stworzenie przestrzeni, w której władza mogłaby się opamiętać. Jeżeli nie zechce, trzeba ją do tego zmusić.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i praktykujący radca prawny. Zajmuje się filozofią prawa i teorią interpretacji, a także prawem administracyjnym i konstytucyjnym. Prowadzi blog...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

(zgodnie ze stanowiskiem strony rządowej powinno być „wyrok”) pkt 3 lit. f. Skarżący skarży zmianę sposobu rozpatrywania spraw (zaskarżone jest nowela, aby rozpatrywać sprawy w kolejności wpływu). W rozstrzygnięciu TK mamy odwołanie do art. 45 ust. 1 Konstytucji. Tam pojawia się prawniczy termin „zwłoka”. Czy nie powstaje tu pytanie o jakość argumentacji TK? ------Ponadto, jak należy rozumieć II pkt wyroku zezwalający na obowiązywanie przez 9 miesięcy od publikacji wyroku przepisu mówiącego o składzie 13 osobowym skoro cała ustawa nowelizacyjna z 22 grudnia 2015 roku, zgodnie z I pkt. 1 lit. a) wyroku jest niekonstytucyjna? ------- Ale żeby była jasność. Odyseusza nie odwiązujcie.

Wiele zapisów niekonstytucyjnych ustaw TK pozostawia "w obiegu" na jakiś czas, dając tym samym ustawodawcy możliwość skorygowania prawa. Wie o tym każdy, kto interesuje się orzecznictwem TK nie tylko przy okazji zamachów stanu.

oznacza, że ma atrybut obowiązującego prawa? Jeśli tak, to czemu TK się do niego nie zastosował?

z powodu logiki następstwa zdarzeń i nieodwracalności upływu czasu - od teraz, przez 9 m-cy, będzie się stosował i to zostało jasno powiedziane

Trybunał do przepisu czy przepis do Trybunału?

no przecież na jedno wychodzi

przez TK na art. 45 ust. 1 Konstytucji przy noweli o zmianie sposobu rozpatrywania spraw. Podobno w doktrynie były dwie szkoły, jak to zwykle. Jedna, że decyduje sam Trybunał a druga, że w kolejności wpływu. Trybunał orzekł, że ta ostatnia nosiłaby znamiona zwłoki. A czy można w tym przypadku mówić o jakiejkolwiek zwłoce skoro to decyzja ustawodawcy. Moim zdaniem to właśnie chyba jakiś żart.

Za moich czasów w szkołach jeszcze uczyli logiki, no i tak mi zostało. Swoją drogą, chyba dziwnie się musi żyć w takim świecie, w którym wszyscy jak jeden mąż: wschód i zachód, góra i dół, od lewej do prawej, rowerzyści i wegetarianie, komuniści i złodzieje, gorszy sort Polaków i Kongres Stanów Zjednoczonych, spiskują przeciw NAM - Prawym i Sprawiedliwym?.. No jak to jest?

zostawiłbym na boku. Będę wdzięczny jeśli wykażesz,że TK argumentował prawidłowo. Dla mnie to jest argument "dęty" jak orkiestra.

Że białe jest białe, a czarne jest czarne? No nie przekonam, wiem. Z Panem Prezesem.

Z Panem.

Metafora z Odyseuszem jest piękna, ale w odniesieniu do polskiej rzeczywistości zbyt idealistyczna i nieadekwatna. Dlatego pozwolę sobie na pewną modyfikację tej historii. Wyobraźmy sobie, że zachodzą dwie okoliczności. Okoliczność pierwsza: Rozkaz Odyseusza jest sformułowany w sposób na tyle nieścisły i niejednoznaczny, że umożliwia wieloraką interpretację. M. in. można go zinterpretować w taki sposób - niejasność rozkazu to umożliwia - że Odyseusza należy rozwiązać, jeśli się tego domaga. Tak więc to, co postanowią w sprawie rozwiązania Odyseusza żeglarze zależy bardziej od interpretacji (oraz osoby interpretującej) niż od samego rozkazu. Okoliczność druga: Na skutek przebiegu wydarzeń żeglarzami Odyseusza zostają Trojanie, którzy chcą się teraz zemścić za zniszczenie ich miasta. Załóżmy jednak, że muszą, np. z powodu złożonej przysięgi, wykonywać wszystkie rozkazy swojego dowódcy. Jednak okoliczność pierwsza sprawia, że interpretują rozkaz Odyseusza zgodnie ze swoim pragnieniem zemsty na nim. A więc, w majestacie posłuszeństwa swojemu dowódcy, rozwiązują go, skazując na pewną śmierć. Żeby było jasne: nie usprawiedliwiam działań PiSu. Chcę tylko zwrócić uwagę na podstawową sprawę. Po pierwsze - zapisy Konstytucji powinny być sformułowane na tyle jednoznacznie, żeby dowolność ich interpretacji była ograniczona do minimum lub nawet do zera. Po drugie - sposób wyboru Sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinien (o ile jest to możliwe) zapewniać ich całkowitą bezstronność i niezależność od jakichkolwiek stronnictw politycznych. Dopiero po spełnieniu tych dwóch warunków możemy w pełni odpowiedzialnie mówić o obronie Konstytucji jako gwaranta naszego bezpieczeństwa.

Szanowny Panie, po pierwsze: żadne przepisy, choćby ekstremalnie precyzyjne, nie powstrzymają ludzi złej woli od ich lekceważenia, ignorowania czy interpretowania absurdalnego. Z takim ludźmi i takimi zachowaniami mamy właśnie do czynienia, przykładów na kopy. Po drugie: należy dodać, że nie ma takiej możliwości, by w jakichkolwiek przepisach zawrzeć i przewidzieć wszystkie możliwe sytuacje - w szczególności tę, gdy ktoś przejmuje władzę, wojsko i tzw. resorty siłowe, i z pozycji siły ogłasza, że owe przepisy ma gdzieś - tak jak to jest teraz w przypadku PiS. I po trzecie: w takim przypadku - bardzo mi przykro, historia dostarcza jednoznacznych dowodów - obrona Konstytucji odbywa się najczęściej na ulicach, i najczęściej kosztem przelanej krwi. PiS zachowuje się jak wściekły pies wczepiony zębami w kość władzy. Takiego odpędzić można jedynie kijem. Ze smutkiem stwierdzam, że PiS najwyraźniej jest gotowy do brutalnych rozstrzygnięć..

Konflikt miedzy rzadem a Trybunalem Konstytucyjnym to starcie oswieceniowej i romantycznej wizji narodu. Polowa Polakow uwaza za Monteskiuszem ze dobro narodu (jako spoleczenstwa) wymaga podzialu wladzy na wladze wykonawcza, ustawodawcza i sadownicza. Taki podzial jest potrzebny bo spoleczenstwo nie jest monolitem. Druga czesc Polakow uwaza zas za Rousseau ze narod (jako lud) jest caloscia i ma jedna wole ktora, jako wola narodu, jest wcielana w zycie przez rzad. W praktyce pojawia sie trybun ludowy ktory jest wcieleniem woli ludu. Kaczynski to Robespierre ktory uwierzyl ze ma mandat od narodu stworzenia lepszej Polski. W jego mniemaniu, niezwykla sytuacja polityczna wymaga niezwyklych srodkow bo w gre wchodzi dobro narodu. Na szczescie Polska dobrowolnie ograniczyla swoja suwerennosc jako czlonek Unii Europejskiej i Kaczynski ma ograniczone pole manewru. Chyba ze zechce wypchnac Polske z Unii a tego nawet wiekszosc jego zwolennikow nie zaakceptuje. Wiecej tutaj (po angielsku): https://mirekkruk.wordpress.com/2016/02/23/das-volk/ https://mirekkruk.wordpress.com/2016/03/11/robespierre-and-danton-the-danton-case/

Do opisu przypadku J. Kaczyńskiego wystarczają proste określenia - paranoja, mściwość, agresja, zawiść, bezwzględność, cynizm, obłuda...Kaczyński jest zimnym draniem, wyrachowanym oszustem, cynicznym i bezwzględnym graczem - a patriotyzm jest dla niego jedynie narzędziem użytecznym w zdobywaniu władzy. Kto tego nie widzi, jest ślepcem lub głupcem. (A może czegoś nie wiem o Robespierze?..)

Gdyby tak bylo jak Pan pisze, to obecny rzad nie mialby tak duzego poparcia. Pomijajac cechy charakteru, Kaczynski ma wizje polityczna ktora konsekwentnie realizuje. Jest to wizja radykalnej przebudowy panstwa polskego tak aby urzeczywistnila sie wola ludu. Gdyby termin narodowy socjalizm nie byl skompromitowany, to najlepiej odpowiadalby dzisiejszej polityce polskiej. Kaczynski jest millenarysta i manichejczykiem a takim byl i Robespierre.

Po pierwsze, nie uważam, by paranoja, mściwość, agresja, zawiść, bezwzględność, cynizm, obłuda itede były kryteriami uniemożliwiającymi uzyskanie poparcia części wyborców. Wręcz przeciwnie, cechy te odpowiedni eksponowane czy ukrywane w zależności od kontekstu sytuacyjnego - a tak dokładnie zachowuje się Kaczyński - przyciągają część publiki. +++ Po drugie: za chiny nie uwierzę w sugerowaną przez Sz. P. rzekomą wizję Kaczyńskiego "radykalnej przebudowy panstwa polskego tak aby urzeczywistniła sie wola ludu" - ja widzę tylko jeden od lat cel u niego, zdobycie i utrzymanie się przy władzy - wszystko inne temu celowi służy, traktowane przedmiotowo i jako propagandowe hasła - także kościół Bóg, religia, ojczyzna, patriotyzm itepe. +++ I po trzecie wreszcie: narodowy socjalizm - tak, to najlepsza etykietka dla dokonań i przekonań Kaczyńskiego&Co,zresztą skompromitowanego już tak samo jak i ta etykietka. Nie widzę powodu, żeby jej nie używać. +++ Kaczyński jest niebezpiecznym dla otoczenia i nas wszystkich świrem - ot i co.

w czystej postaci :))

tylko dobrze o nim świadczy. Że jest politykiem z krwi i kości. Tak przecież pisał klasyk. Zdobyć i utrzymać władzę.

Świadczy tylko tyle, że świata poza władzą nie widzi. Że jest politykiem-drapieżnikiem, bezwzględnym i okrutnym. Że jego celem jest li tylko władza. Że będzie kąsał do krwi i do kości, żeby ją zdobyć i utrzymać. I to wcale nie jest dobrze. Nam tacy politycy niepotrzebni - ba, trzeba ich jak najprędzej wyrugować z polityki.

:-)

Znamy z historii paru takich fachowców. Ich ofiarami byli także tacy jak ty.

to może przeżyję. A jeśli nie to przyjedzie zginąć, "gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością", powtarzając za poetą.

Takie ofiary przyjmuję wzruszeniem ramion.

potworze.

Panowie sobie dworują, może i dobrze, tyle ze innym nie do śmiechu. Polecam artykuł w najnowszej "Polityce" pióra red. Baczyńskiego: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1654270,1,kryzys-konstytucyjny-bedzie-kompromis-czy-rewolucja.read

Tyle tu różnych ocen obecnego układu rządowego w Polsce,przeważnie negatywnych,czy to ma jakiś pożytek,czy w przyszłości coś się zmieni,czy to tylko są głosy zawiedzionych w swych mniemaniach o tym jak w ich pojęciu ma wyglądać praworządność w państwie o charakterze demokratycznym.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]