Dziś, w dobie „inteligentnych” maszyn i programów, coraz częściej pojawiają się pytania o „czynnik ludzki” w pracy twórczej. A także o czysto ludzkie koszty tej pracy i o warunki, w jakich mogłaby – lub nie mogła – się rozwijać. Na szczęście coraz rzadziej pasja bywa łączona z wątkami „pasyjnymi”. Ale i tak zwaną radość tworzenia należy włożyć głęboko między bajki i mity. Chyba że jest się Wojciechem Plewińskim.
„Proszę nie siadać” Piotra Małeckiego to dokument o żywej legendzie fotografii, który powinno się zażywać w dużych dawkach. Prawie stuletni dziś artysta zabiera nas w podróż po ważnych dla niego miejscach, a energii i pogody ducha, otwartości na świat i dystansu do siebie mógłby mu pozazdrościć niejeden dwudziestolatek.
Ten sam reżyser, wspólnie z uznanym na świecie fotografikiem Maćkiem Nabrdalikiem, nakręcił zgoła inny film o człowieku z obiektywem. „Igrając z diabłem” to czarno-biały (lecz tylko w swojej warstwie zdjęciowej) portret amerykańskiego fotoreportera wojennego Christophera Morrisa, dla którego dawne wojny wcale się nie zakończyły. Nie tylko z powodu traumatycznych doświadczeń, ale również pod wpływem napięć eskalujących w dzisiejszych Stanach. Potrzeba dokumentowania niespokojnej rzeczywistości okazuje się silniejsza niż pragnienie prywatnego spokoju.
Sun Ra, flamenco i Siri Hustvedt na KFF online
Podobną pasją, choć zdecydowanie fatalniejszą w swoich skutkach, przesiąknięty jest dynamicznie nakręcony dokument „Farruquito – dynastia flamenco” Santiego Aguado, a opowieść o hiszpańskim mistrzu tańca to także historia o karierze zdeterminowanej przez rodzinną tradycję.
Jak widać, bardzo różne mogą być siły napędzające kreatywność w stronę samozatracenia. Choć bywa też, że kierują na bardzo ekscentryczną ścieżkę artystycznych poszukiwań, nawet za cenę „międzygalaktycznego” wyobcowania, co stało się udziałem pewnego wizjonera z kręgu jazzowego afrofuturyzmu. Opowiada o tym fascynujący esej dokumentalny „Sun Ra i jego magiczne miasto”, jego twórcy zaś, Guillaume Maupin i Pablo Guarise, ewidentnie czerpią kreatywne soki z ekscentrycznego bohatera. Nie mniej bowiem niż muzyczne eksperymenty i kosmiczna filozofia Sun Ra zainteresował twórców sam jego matecznik, czyli Cambridge w stanie Alabama i wpisane w miejską przestrzeń bolesne ślady segregacji rasowej.
O tym, jak miejsce i czas wpływają na losy artystów, decydując o ich wzlocie, zapomnieniu czy odpomnieniu, dowiadujemy się z dokumentu „Kaprálová” Petra Záruby, gdzie osoba i twórczość przedwojennej czeskiej kompozytorki, zmarłej u progu wielkiej międzynarodowej kariery i wygumkowanej przez komunistyczną historię, po wielu latach zyskuje nagle drugie życie.
Być może to samotniczy charakter wielu dziedzin pracy twórczej i stojący za nią często skrajny indywidualizm wprowadzają do filmowych biografii te najbardziej dramatyczne tony. Dlatego tak przyjemnie ogląda się polski film Kuby Kossaka z Orkiestrą Klezmerską Teatru Sejneńskiego w roli głównej. Zbiorowym bohaterem jest lokalna wspólnota muzykujących młodych ludzi, zasilana przez wybitne nazwiska wizytujące na przestrzeni lat słynną synagogę w Sejnach. „Orkiestra” to bowiem też film o wielkiej energii miejsca i bycia razem – i wcale nie trzeba poszukiwać tego gdzieś bardzo daleko, na przykład w Nowym Jorku.
Ale właśnie tam ukształtowała swoją literacką tożsamość tytułowa bohaterka filmu „Siri Hustvedt i wspomnienia przyszłości” w reżyserii Sabine Lidl. Czytane przez pisarkę fragmenty jej powieści oraz dzisiejsze i dawne obrazy z jej życia składają się na biografię nie tylko elegancko skrojoną, ale – mimo tragicznych doświadczeń – jakże spełnioną. Taką, w której życie i twórczość zdają się ze sobą non stop przenikać, nie dokonując jednak po drodze brutalnych zawłaszczeń.
KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY online, 5–19 czerwca, krakowfilmfestival.pl/vod
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















