Nominacje do Nagrody Goncourtów 2024

Kto w tym roku zostanie nową gwiazdą literackiego firmamentu? Werdykt Akademii Goncourtów poznamy w poniedziałek 4 listopada. Tymczasem kilka słów o finalistach.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Nagroda Goncourtów 2024 Pisarze nominowani do Nagrody Goncourtów: Helene Gaudy, Sandrine Collette, Kamel Daoud i Gael Faye. Laureata bądź laureatkę poznamy 4 listopada // Fot. JOEL SAGET/AFP/East News
Nagroda Goncourtów 2024 Pisarze nominowani do Nagrody Goncourtów: Helene Gaudy, Sandrine Collette, Kamel Daoud i Gael Faye. Laureata bądź laureatkę poznamy 4 listopada // Fot. JOEL SAGET/AFP/East News

Od trzeciego września Akademia Goncourtów podsyca apetyt, skracając listy nominowanych do najważniejszej literackiej nagrody we Francji. 22 października w Bukareszcie – żeby uczcić stulecie rumuńskiego Instytutu Francuskiego – akademicy ogłosili nazwiska finałowej czwórki, a wydawcy naprędce zaczęli przygotowywać dodruki i czerwone banderole, żeby 4 listopada, natychmiast po tym, jak nowy przewodniczący Akademii Philippe Claude na schodach restauracji Drouant i ogłosi nazwisko laureata, mieć czym nakarmić publiczność.

Nagroda Goncourtów: co czeka na zwycięzcę w 2024 roku?

W świecie kryzysu czytelnictwa i inflacji literackich nagród, Goncourt nadal gwarantuje skokowy wzrost sprzedaży („Czuwając nad nią” Jean-Baptiste'a Andrei, czyli zeszłorocznego prix Goncourt, sprzedano w 600 tys. egzemplarzy), tłumaczenia i dozgonną chwałę.

Laureat lub laureatka, wypiwszy lampkę szampana, odbiera symboliczny czek na dziesięć euro, chowa kajet albo komputer do szuflady, bo przez najbliższy rok i tak nic nie napisze. A potem wyrusza na roczne tournée po kraju, a w miarę pojawiania się kolejnych przekładów, również za granicę.

Wywiady, spotkania autorskie, sesje autografów, głośne czytania – nie żeby książkę trzeba było specjalnie promować, bo nakłady i tak będą niebotyczne. Chodzi raczej o to, żeby nie zamykać się w elitarnym paryskim światku bulwaru Saint Germain i okolic, nie ograniczać do prestiżowych programów radiowych i telewizyjnych (takich jak kultowa „La Grande Librairie”) i spotkań w Bibliotece Narodowej, tylko wyjechać na tak zwaną prowincję (we Francji wszystko, co nie jest Paryżem, określa się mianem „province”).

Kto w tym roku zostanie nową gwiazdą literackiego firmamentu, dowiemy się w poniedziałek, 4 listopada.

Pisarze nominowani do Nagrody Goncourtów 2024

We francuskiej prasie trwają gorące spekulacje, kogo w tym roku wybiorą akademicy. Konkurencja jest ostra. Tymczasem restauracja Drouant przyjmuje już rezerwacje na obiady z tym samym „tajemniczym menu”, które w przyszły poniedziałek zostanie podane jurorom.

Od 4 listopada do 15 grudnia za 190 euro (plus 120 za wino) można „wejść w skórę” (albo zajrzeć do talerza) akademika i posmakować kilku małych danek. W programie lampka szampana, obiad lub kolacja, a potem wizyta w słynnym salonie Goncourtów. W zeszłym roku w jadłospisie figurowały między innymi „homar Colette”, „turbot Cocteau” i „mirabelki Clavel”.

W oczekiwaniu na werdykt oto co wiemy o czworgu finalistach.

Sandrine Collette, „Madelaine avant l'aube”

Sandrine Collette

Pisarka, która mieszka w oddalonym od paryskiego zgiełku burgundzkim Morvan, swoje powieści osadza na łonie pięknej, ale bezlitosnej natury. Już same tytuły wiele nam mówią: „Et toujours les Fôrets” (i zawsze lasy), „Ces orages-là” (te burze), czy wyróżnione wieloma nagrodami „On était des loups” (byliśmy wilkami) pokazują, że Collette nie pisze o bolączkach stołecznej burżuazji. 

„Madelaine avant l'aube” rozgrywa się na początku XVIII w. w górskiej osadzie Montées. Lokalna społeczność boryka się z głodem i chłodem, kiedy z lasu wychodzi porzucona przez rodziców dzika dziewczynka. Jej dalsze losy i reakcje „tutejszych” staną się tematem powieści, która, jak dowiadujemy się z okładki „kwestionuje ustalony porządek i stosunek sił rządzących światem”.

Kamel Daoud, „Houris”

Kamel Daoud

Znany polskim czytelnikom Algierczyk Kamel Daoud dziesięć lat po nagrodzonej Goncourtem „Sprawie Meursaulta” (tłum. Małgorzata Szczurek) wraca z przejmującą powieścią, w „której oddaje głos tym, którzy głosu nie mają”. Dosłownie, bo książka jest zbiorem monologów wewnętrznych Aube, algierskiej fryzjerki, która podczas wojny domowej (1992-2002) straciła rodzinę i głos (islamski fundamentalista podciął jej gardło). 

Dzięki pełnej wściekłości, przejmującej i pięknej opowieści Daoud przerywa zmowę milczenia wokół „czarnej dekady”. Omerta w Algierii jest tak silna, że wydawnictwu Gallimard, w którym ukazała się książka, cofnięto pozwolenie na udział w listopadowych targach książki.

Gaël Faye, „Jacaranda”

Gael Faye

Gaël Faye jest najsympatyczniejszym dryblasem współczesnej literatury francuskiej – ma 193 cm wzrostu, 42 lata i twarz chłopca. Nie sposób go nie lubić, kiedy melodyjnym głosem pieśniarza i rapera opowiada o swojej muzyce, książkach i rodzinnej historii. 

Urodził się w Burundi, ze związku Rwandyjki i Francuza. Maleńkiemu krajowi poświęcił przebojową piosenkę „Petit pays” i bestsellerową książkę pod tym samym tytułem (która w Polsce ukazała się jako „Tęsknota” w przekładzie Katarzyny Marczewskiej). 

Na kolejną powieść, tym razem o Rwandzie, kazał czytelnikom czekać aż osiem lat. I – jak zgodnie twierdzą recenzenci – śpiewająco zdał trudny test drugiej książki. Mocno autobiograficzna „Jacaranda” opowiada historię Milana, który latami bada tragiczne losy swojej matki i dzieje ludobójstwa w Rwandzie. Nie brzmi zachęcająco? Piękny, prosty, a zarazem liryczny język książki i talent pisarza, który nie cenzuruje cierpienia, ale też nim nie epatuje, sprawiają, że od książki nie można się oderwać.

Hélène Gaudy, „Archipels”

Helene Gaudy

Najbardziej „paryska” z nominowanych Hélène Gaudy jest córką nauczyciela literatury w szkole sztuk pięknych. Co nie jest bez znaczenia, bo ona sama – plastyczka i pisarka – rusza w podróż, żeby odkryć tajemniczą przeszłość Jean-Charlesa. Kreśląc „intymną kartografię” rodzinną, Gaudy nieuchronnie zahacza też o najnowszą historię Francji, w tym wojnę o niepodległość Algierii. W swojej najbardziej znanej książce „Un monde sans rivages” autorka opisuje losy nieudanej szwedzkiej ekspedycji na Biegun Północny. Balonem.

Co w tym roku zaserwuje szef kuchni Romain Van Thienen? I kogo wybierze szacowna Akademia? Odpowiedź poznamy już za tydzień.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”