Karol Nawrocki awansował z postaci nieznanej w świecie polskiej polityki do roli głowy państwa, bo Jarosław Kaczyński dobrze zdiagnozował nastroje społeczne i sięgnął poza aparat własnej partii.
Nawet mroczne fakty z przeszłości kandydata nie wydały się wyborcom na tyle groźne, by woleli zagłosować na Rafała Trzaskowskiego – polityka, który prowadził zimną kampanię, omijając raczej mniejsze ośrodki, a temperatura wokół niego wzrastała tylko wtedy, gdy wygłaszał nieswoje poglądy. Ludzie zobaczyli w nim dostosowany do badań społecznych projekt, nie żywego człowieka.
Nawrocki beneficjentem chaosu na prawicy
Nawrocki jest dziś królem sondaży zaufania, a jego miesiąc miodowy trwa w najlepsze, mimo kolejnych wet wobec kluczowych dla rządu ustaw. Na dodatek prezydent Ukrainy jako pierwszy przyjeżdża do Warszawy, ku oburzeniu elit i uciesze większości narodu. Na razie jedyne, co grozi prezydentowi, to pycha i wiara w to, że przyjęcie bierno-agresywnego stylu wobec rządu będzie działać przez kolejne dwa lata. Tak nie będzie.
Nawrocki stał się niespodziewanie beneficjentem sytuacji w PiS, który zmaga się z walkami frakcyjnymi i do końca nie wie, w którą stronę chciałby pójść.
Wiodąca grupa, choć wewnętrznie niespójna, pragnie zawalczyć o odzyskanie wyborców, którzy poszli w stronę Grzegorza Brauna – to jednak oznacza radykalizację przekazu w stronę mocno antyunijną i antyukraińską (ale raczej nie antyizraelską, z uwagi na strach przed USA), a i tak nie daje pewności, czy przyniesie właściwy skutek.
Na pewno nie da się w ten sposób skusić kluczowego wyborcy bliższego centrum, który nie ufa Donaldowi Tuskowi, a zarazem nie widzi już alternatywy w Polsce 2050 czy w PSL. W ten segment chciałby za to celować Mateusz Morawiecki, który co prawda jest w mniejszości, ale jego ekipa działa jak wyjątkowo sprawny i odporny na zgniatanie mechanizm.
Tusk mocno postarał się o brak konkurencji
Niektóre media od miesięcy straszą Kaczyńskiego utratą kontroli nad rozdartym PiS, ale to wciąż political fiction, o ile nie dojdzie do otwartego konfliktu prezesa z prezydentem, a ten ostatni nie zacznie tworzyć własnego środowiska, złożonego z części PiS i Konfederacji. Dziś Kaczyński musi bardziej martwić się tym, że pozwolił hołubić w przestrzeni publicznej poglądy, których kiedyś wstydzono się wygłaszać nawet prywatnie.
Nakarmiły one nie PiS, ale Brauna, odpływającego w stronę Moskwy i otwarcie głoszącego, że PRL i Królestwo Kongresowe miały więcej autonomii niż Polska w UE.
Prawica ma dziś problem nadmiernego, czasem wręcz osobliwego urodzaju. Po drugiej stronie jest odwrotnie. Tusk nie ma dziś konkurencji zarówno w KO, jak i poza nią. Duża część wyborców się z tego cieszy, ja jednak uważam, że premier wyjałowił i partię, i całą koalicję. Wziął na swoje barki wszystko, ale to może być zbyt wiele jak na 68-letniego polityka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















