Mateusz Morawiecki może dziś liczyć na poparcie ok. 35 posłów, czyli niemal jednej czwartej klubu PiS. Z tak liczną grupą byłby w obecnym parlamencie trzecią siłą, więc potencjał do walki w wyborach za półtora roku na pewno istnieje.
Jego stowarzyszenie Rozwój Plus ma działać jako forum ekspertów i polityków, tworzące projekty cywilizacyjne i otwierające partię na elektorat centrum, bez którego – zdaniem Morawieckiego – nie da się w 2027 r. wrócić do władzy. A biorąc pod uwagę ostatnie fatalne dla PiS sondaże, w których zamiast wymarzonej czwórki z przodu, trzeba walczyć o dwójkę – pomysł może mieć sens.
O co naprawdę chodzi Morawieckiemu
Kłopot w tym, że wciąż nie wiadomo, w co gra były premier. Czy naprawdę chce poszerzyć bazę i zaakceptował decyzję prezesa, że pierwsze skrzypce w partii będzie grał Przemysław Czarnek? Nie sądzę. Zresztą, chyba nikt w PiS w to nie wierzy, biorąc pod uwagę ataki na stowarzyszenie wiernych ludzi Kaczyńskiego i grupy „maślarzy”, którzy nie chcą walki o centrum, tylko pragną odbić Konfederacjom swój dawny elektorat.
Jest bardziej prawdopodobne, iż niezależny finansowo Morawiecki zamierza po raz ostatni sprawdzić, czy przy Kaczyńskim może być kimś więcej niż drugoligowym liderem frakcji, który świetnie radzi sobie w dyskusjach i zdobywa zasięgi, pokazując fachową twarz PiS – ale wciąż jest skazany na łaskę prezesa, wedle której gdy niedługo zaczną się w partii przepychanki o miejsca na listach wyborczych, ludzie Morawieckiego mogą znów dostać te mało atrakcyjne.
Co prawda w eurowyborach świetnie sobie poradzili, ale teraz byliby zapewne jeszcze bardziej tępieni i niejeden w ogóle nie dostałby partyjnej rekomendacji.
Co może zakłócić plany byłego premiera
Jeśli się jeszcze weźmie pod uwagę, że osłabiony i pozbawiony części subwencji PiS zdobędzie zapewne mniej mandatów niż ma obecnie, może się okazać, że dla Morawieckiego lepsze będzie, jeśli da się Kaczyńskiemu w miarę szybko wyrzucić, by np. zdążyć wejść w sojusz z szukającym sobie miejsca na scenie politycznej PSL (a może i z częścią Polski 2050).
Morawiecki wie, że odejście z PiS to dla niego duże ryzyko, ale trzeciorzędnym popychadłem w orkiestrze Czarnka, Bocheńskiego, Sasina i Jakiego być nie zechce. Pozostaje pytanie, jak wielu działaczy za nim pójdzie i czy on sam nie będzie wówczas bardziej zajęty tłumaczeniem się z afery RARS niż polityką.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















