Mateusz Morawiecki kontra PiS. Czy były premier buduje własną partię?

Najkorzystniejszym scenariuszem dla Mateusza Morawieckiego może być w miarę szybkie wyrzucenie z partii. W jego stowarzyszeniu jest już ponad 30 posłów.
Czyta się kilka minut
Mateusz Morawiecki, wiceprezes PiS i prezes Stowarzyszenia Rozwój Plus oraz Michał Dworczyk, Janusz Cieszyński, Robert Gontarz podczas spotkania z mieszkańcami Torunia. 18 kwietnia 2026 r. // Agnieszka Bielecka / PAP
Mateusz Morawiecki, wiceprezes PiS i prezes Stowarzyszenia Rozwój Plus oraz Michał Dworczyk, Janusz Cieszyński, Robert Gontarz podczas spotkania z mieszkańcami Torunia. 18 kwietnia 2026 r. // Agnieszka Bielecka / PAP

Mateusz Morawiecki może dziś liczyć na poparcie ok. 35 posłów, czyli niemal jednej czwartej klubu PiS. Z tak liczną grupą byłby w obecnym parlamencie trzecią siłą, więc potencjał do walki w wyborach za półtora roku na pewno istnieje. 

Jego stowarzyszenie Rozwój Plus ma działać jako forum ekspertów i polityków, tworzące projekty cywilizacyjne i otwierające partię na elektorat centrum, bez którego – zdaniem Morawieckiego – nie da się w 2027 r. wrócić do władzy. A biorąc pod uwagę ostatnie fatalne dla PiS sondaże, w których zamiast wymarzonej czwórki z przodu, trzeba walczyć o dwójkę – pomysł może mieć sens.

O co naprawdę chodzi Morawieckiemu

Kłopot w tym, że wciąż nie wiadomo, w co gra były premier. Czy naprawdę chce poszerzyć bazę i zaakceptował decyzję prezesa, że pierwsze skrzypce w partii będzie grał Przemysław Czarnek? Nie sądzę. Zresztą, chyba nikt w PiS w to nie wierzy, biorąc pod uwagę ataki na stowarzyszenie wiernych ludzi Kaczyńskiego i grupy „maślarzy”, którzy nie chcą walki o centrum, tylko pragną odbić Konfederacjom swój dawny elektorat.

Jest bardziej prawdopodobne, iż niezależny finansowo Morawiecki zamierza po raz ostatni sprawdzić, czy przy Kaczyńskim może być kimś więcej niż drugoligowym liderem frakcji, który świetnie radzi sobie w dyskusjach i zdobywa zasięgi, pokazując fachową twarz PiS – ale wciąż jest skazany na łaskę prezesa, wedle której gdy niedługo zaczną się w partii przepychanki o miejsca na listach wyborczych, ludzie Morawieckiego mogą znów dostać te mało atrakcyjne. 

Co prawda w eurowyborach świetnie sobie poradzili, ale teraz byliby zapewne jeszcze bardziej tępieni i niejeden w ogóle nie dostałby partyjnej rekomendacji.

Co może zakłócić plany byłego premiera

Jeśli się jeszcze weźmie pod uwagę, że osłabiony i pozbawiony części subwencji PiS zdobędzie zapewne mniej mandatów niż ma obecnie, może się okazać, że dla Morawieckiego lepsze będzie, jeśli da się Kaczyńskiemu w miarę szybko wyrzucić, by np. zdążyć wejść w sojusz z szukającym sobie miejsca na scenie politycznej PSL (a może i z częścią Polski 2050).

Morawiecki wie, że odejście z PiS to dla niego duże ryzyko, ale trzeciorzędnym popychadłem w orkiestrze Czarnka, Bocheńskiego, Sasina i Jakiego być nie zechce. Pozostaje pytanie, jak wielu działaczy za nim pójdzie i czy on sam nie będzie wówczas bardziej zajęty tłumaczeniem się z afery RARS niż polityką.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 17/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Rozłam w PiS