Bodaj nigdy w wyborach prezydenckich nie było kandydata, który miałby tyle przysłowiowych trupów w szafie, co Karol Nawrocki. Włodzimierza Cimoszewicza jedna dziesiąta takich kłopotów (w przypadku byłego premiera związane były z niejasnymi transakcjami giełdowymi) skłoniła w 2005 r. do rezygnacji. A ponieważ obecna kampania jeszcze się nie skończyła, możemy się spodziewać kolejnych odkryć dotyczących prezesa IPN.
Kampanijne wpadki Nawrockiego
Zaczęło się od raportu o nieciekawych kontaktach z gdańskim półświatkiem, przygotowanego podobno na zlecenie PiS. Potem była kwestia mieszkania, które kandydat tej partii użytkował w pandemii jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, a także sprawa „Tadeusza Batyra” (pseudonim, pod którym wydał książkę, którą następnie zachwalał już jako Nawrocki). W końcu pojawiła się historia kawalerki, przejętej od Jerzego Ż., i sprzecznych wersji na temat finansowych rozliczeń.
Nawrocki najpierw mówił, że kupił ją na preferencyjnych warunkach w zamian za opiekę nad panem Jerzym. Gdy okazało się, że od dawna się nim nie zajmuje, sztabowcy przekonywali, że nigdy się do tego nie zobowiązywał. Szybko wyszedł jednak na jaw dokument z 2021 r., w którym Nawrocki takie zobowiązanie potwierdza. Wciąż też nie jest do końca jasne, ile zapłacił za kawalerkę, bo na razie pewne jest tylko 12 tys. zł, za które Jerzy Ż. wykupił mieszkanie od miasta.
Ile kandydata PiS kosztuje mieszkanie Jerzego Ż.
Nie cwaniactwo jest tu najbardziej obciążające – w części społeczeństwa umiejętność wykorzystania okazji, by coś kupić taniej, jest ceniona. Gorsze są dwie inne rzeczy. Po pierwsze to, że ofiarą Nawrockiego padł człowiek starszy i schorowany, co może się nie spodobać elektoratowi PiS. Po drugie – Nawrocki został złapany na kłamstwie.
Otwarte jest pytanie, czy kłopoty prezesa IPN nie staną mu na drodze wejścia do drugiej tury. Na razie sondażowa przewaga nad goniącym go Sławomirem Mentzenem jest na tyle duża, że drugie miejsce kandydata PiS wydaje się niezagrożone. Druga tura zaś rządzi się osobnymi prawami, to trochę kampania wyborcza od nowa.
W niej właśnie Nawrocki liczył na mocne przyspieszenie, czyli masowe poparcie ze strony wyborców Mentzena. Po tym jednak, jak kandydat Konfederacji ostro zaatakował go za sprawę mieszkania Jerzego Ż., zbieranie głosów w tym elektoracie może być dużo trudniejsze.
Poczet niezapomnianych bohaterów politycznych debat
Sprawa feralnego mieszkania została (nieco przypadkiem) ujawniona podczas debaty zorganizowanej przez „Super Express”. I właśnie liczba debat w tej kampanii oraz ich polityczna doniosłość to druga cecha wyróżniająca te wybory na tle pozostałych. Choć i w przeszłości zdarzały się kampanie, w których starcia twarzą w twarz wpływały na końcowy wynik. Tak było w 1995 r., gdy Lech Wałęsa wypadł w pojedynku przed kamerami wyraźnie gorzej od Aleksandra Kwaśniewskiego, i potem minimalnie przegrał.
Na wynik wyborów parlamentarnych w 2007 r. istotny wpływ miała z kolei przegrana przez lidera PiS i premiera Jarosława Kaczyńskiego debata z przywódcą opozycyjnej PO Donaldem Tuskiem. Osiem lat później dobry występ w debacie nieznanego polityka Partii Razem Adriana Zandberga przesądził o tym, że Zjednoczona Lewica nie przekroczyła progu wyborczego. Natomiast dobry występ telewizyjny Szymona Hołowni w 2023 r. miał spory wpływ na sukces Trzeciej Drogi.
Debaty prezydenckie 2025
W tej kampanii za najbardziej brzemienną w skutki uchodzi debata w Końskich. Osłabiła pozycję Rafała Trzaskowskiego, za to pozwoliła zaistnieć innym kandydatom, przede wszystkim Magdalenie Biejat, ale też Joannie Senyszyn czy Krzysztofowi Stanowskiemu. Podtopiła zaś najbardziej tych, których nie było, czyli przede wszystkim walczącego o drugie miejsce Mentzena.
Artykuł ten powstaje jeszcze przed poniedziałkową debatą 13 kandydatów, i jest prawdopodobne, że podczas jej trwania zdarzy się coś, co wywrze wpływ na ostateczny wynik I tury. Spodziewamy się tego tym bardziej, że aktualnie silniej niż kiedyś elektoraty są podzielone na szczelnie oddzielone „bańki” komunikacyjne. Debaty są więc jedną z niewielu okazji do autentycznej wymiany poglądów.
Z tej perspektywy warto się zastanowić, czy Trzaskowski i Biejat nie popełnili błędu, bojkotując debaty organizowane przez prawicowe telewizje Republika i wPolsce24. Fakt, są one bardzo stronnicze i mogą uchodzić za ekspozytury PiS, mają jednak licznych widzów, o których głosy warto zawalczyć. No i trzeba przyznać, że obie dotychczasowe debaty prawicowych mediów zachowały standardy obiektywizmu.
Miejmy nadzieję, że jeśli Trzaskowski i Nawrocki znajdą się w drugiej turze, obaj pojawią się na debatach organizowanych – razem lub oddzielnie – przez wszystkie telewizje o największej oglądalności. Wtedy nie będzie wątpliwości, że społeczeństwo dobrze pozna kandydatów i dokona świadomego wyboru.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















