Czy strategia utrącania tak wielu ustaw nie okaże się problemem dla samego prezydenta?

Nawrocki w roli głowy państwa uznał się najwidoczniej również za jego mózg. Właściwie wszystko, co mu się nie podoba, uznaje za powód do weta.
Czyta się kilka minut
Prezydent Karol Nawrocki podczas Dnia Podchorążego. Warszawa, 29 listopada 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Prezydent Karol Nawrocki podczas Dnia Podchorążego. Warszawa, 29 listopada 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Karol Nawrocki nie przejmuje się kompetencjami, jakie daje mu polska konstytucja, i właśnie instaluje w Pałacu coś na kształt nadrządu. Obecny prezydent w cztery miesiące zawetował już prawie dwa razy więcej ustaw niż Andrzej Duda przez półtora roku kohabitacji z gabinetem Donalda Tuska i widać wyraźnie, że uznał się nie tylko za recenzenta jego prac, ale też aktywnego współtwórcę obowiązującego w Polsce prawa, który na dodatek uważa, iż zawsze ma ostatnie słowo.

Prezydenckie prawo weta

Dotychczas było tak, że prezydenci wetowali ustawy w wyjątkowych sytuacjach, a niektóre z tych podpisanych słali ewentualnie w ramach tzw. kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Obecna głowa państwa uznała się najwidoczniej również za jego mózg i właściwie wszystko, co jej się nie podoba, uznaje za powód do weta.

Nawrocki zrobił tak nawet z tzw. ustawą łańcuchową, przegłosowaną przecież także głosami posłów i posłanek PiS. Można oczywiście dyskutować nad wymiarami kojców, ale trudno sobie jednocześnie wyobrazić sprawne zarządzanie państwem, jeśli prezydent utrąca ustawy za każdy pojedynczy zapis, który mu się nie podoba – zawsze bowiem taki znajdzie. 

Ale przecież nie o detale tu chodzi, tylko o to, by jak najszybciej doprowadzić do sytuacji, w której trawiona wewnętrznym kryzysem koalicja po prostu się rozpadnie albo do wyborów za dwa lata dotrwa w kondycji SLD po aferze Rywina.

Nawrocki na polskiej scenie politycznej

Ustawienie się Nawrockiego w roli „wetomatu” może okazać się błędem. Rząd Tuska nie miał w ostatnim czasie jakichś spektakularnych sukcesów na swoim koncie, raczej zmaga się, i to nieskutecznie, z rosnącym kryzysem wokół ochrony zdrowia i stanu finansów NFZ. A jednak ostatnie sondaże pokazują, że notowania całego rządu, jak i samego premiera, odbiły się od dna i wyraźnie poszły w górę.

Jest w tym spora zasługa samego Nawrockiego, który uwikłał się w wewnętrzne rozgrywki na prawicy, a to oznacza lawirowanie między Kaczyńskim, różnymi frakcjami w PiS i oboma liderami Konfederacji, wymuszając przy okazji zaangażowanie choćby w sprawy kontrowersyjnego rynku kryptowalut.

Ostatecznie wyborcy, gdy już się nasycą tymi widowiskami, nie muszą wcale swojego rozczarowania Tuskiem przełożyć na głosowanie za środowiskiem, które paraliżuje dziś państwo. A na dodatek samo może rządzić wyłącznie wtedy, gdy dogada się z Grzegorzem Braunem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wetomat