Karol Nawrocki nie przejmuje się kompetencjami, jakie daje mu polska konstytucja, i właśnie instaluje w Pałacu coś na kształt nadrządu. Obecny prezydent w cztery miesiące zawetował już prawie dwa razy więcej ustaw niż Andrzej Duda przez półtora roku kohabitacji z gabinetem Donalda Tuska i widać wyraźnie, że uznał się nie tylko za recenzenta jego prac, ale też aktywnego współtwórcę obowiązującego w Polsce prawa, który na dodatek uważa, iż zawsze ma ostatnie słowo.
Prezydenckie prawo weta
Dotychczas było tak, że prezydenci wetowali ustawy w wyjątkowych sytuacjach, a niektóre z tych podpisanych słali ewentualnie w ramach tzw. kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Obecna głowa państwa uznała się najwidoczniej również za jego mózg i właściwie wszystko, co jej się nie podoba, uznaje za powód do weta.
Nawrocki zrobił tak nawet z tzw. ustawą łańcuchową, przegłosowaną przecież także głosami posłów i posłanek PiS. Można oczywiście dyskutować nad wymiarami kojców, ale trudno sobie jednocześnie wyobrazić sprawne zarządzanie państwem, jeśli prezydent utrąca ustawy za każdy pojedynczy zapis, który mu się nie podoba – zawsze bowiem taki znajdzie.
Ale przecież nie o detale tu chodzi, tylko o to, by jak najszybciej doprowadzić do sytuacji, w której trawiona wewnętrznym kryzysem koalicja po prostu się rozpadnie albo do wyborów za dwa lata dotrwa w kondycji SLD po aferze Rywina.
Nawrocki na polskiej scenie politycznej
Ustawienie się Nawrockiego w roli „wetomatu” może okazać się błędem. Rząd Tuska nie miał w ostatnim czasie jakichś spektakularnych sukcesów na swoim koncie, raczej zmaga się, i to nieskutecznie, z rosnącym kryzysem wokół ochrony zdrowia i stanu finansów NFZ. A jednak ostatnie sondaże pokazują, że notowania całego rządu, jak i samego premiera, odbiły się od dna i wyraźnie poszły w górę.
Jest w tym spora zasługa samego Nawrockiego, który uwikłał się w wewnętrzne rozgrywki na prawicy, a to oznacza lawirowanie między Kaczyńskim, różnymi frakcjami w PiS i oboma liderami Konfederacji, wymuszając przy okazji zaangażowanie choćby w sprawy kontrowersyjnego rynku kryptowalut.
Ostatecznie wyborcy, gdy już się nasycą tymi widowiskami, nie muszą wcale swojego rozczarowania Tuskiem przełożyć na głosowanie za środowiskiem, które paraliżuje dziś państwo. A na dodatek samo może rządzić wyłącznie wtedy, gdy dogada się z Grzegorzem Braunem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















