O tym, że między Krzysztofem Bosakiem i Sławomirem Mentzenem nie ma „chemii”, wiemy od dawna, traktując Konfederację raczej jak małżeństwo z rozsądku niż spójną ideowo partię. Przed rokiem potwierdził to częściowo sam Bosak, który – krytykując pójście Mentzena na piwo z Trzaskowskim i Sikorskim – przyznał też, że liderzy Konfederacji w zasadzie się nie spotykają i nie rozmawiają. Widać to także „w terenie”, gdzie niewiele łączy konserwatywnych liberałów z Nowej Nadziei z członkami Ruchu Narodowego.
W żadnej partii liderzy nie kłócą się tak jak w Konfederacji
Obecnie zaś w Konfederacji zaczyna się układanie list wyborczych na 2027 r. i w tym właśnie momencie otrzymujemy kolejny dowód chłodnych stosunków między liderami – w postaci publicznego sporu o gen. Kukułę. Mentzen uznał go za osobę „nienormalną” i niekompetentną, pozwalającą strzelać drogimi rakietami do „dronów ze sklejki”. Dla Bosaka słowa o Kukule są obraźliwe.
W PiS od dawna trwa wojna frakcji i padają w niej ostrzejsze słowa – ale nie na samym szczycie. Kaczyński jest dla Morawieckiego wciąż szefem, a jednak ważył słowa podczas rebelii byłego premiera, podobnie było między Tuskiem i Trzaskowskim; nawet spór premiera z liderami Polski 2050 trzyma jakieś pozory. W tym kontekście tak ostra publiczna polemika między równorzędnymi liderami Konfederacji staje się znacząca i nie wróży dobrze partii.
Śmiem twierdzić, że przy ustalaniu list wyborczych tego ugrupowania zadawnione spory mogą wybuchnąć jak granat. Co to oznacza dla całej prawicy, w której sprawy mieszać się będzie jeszcze prezydent?
Prawica podzielona na pięć części
Dziś partie tego obozu zbierają w sondażach ok. 45 proc. poparcia i mogą śmiało liczyć na zwycięstwo ze zużywającą się ekipą Tuska, kiepsko reagującą na sytuację ochrony zdrowia, na afery z senatorami Gawłowskim i Lenzem czy degrengoladę mediów „publicznych” – i nieumiejącą przekonać Polaków, że rząd poza reaktywnym administrowaniem ma jakąś ambitną wizję przyszłości. Wszystko to odbija się w sondażach, gdzie świetnie radzi sobie KO, ale z pozostałych sojuszników nad próg wystaje tylko Nowa Lewica.
Problem dla prawicy w tym, że jest strasznie skłócona. Morawiecki i jego ekipa wciąż są na granicy wyjścia z PiS, chłodny sojusz Bosaka i Mentzena może skończyć się rozwodem, Braun jest nieobliczalny. Tych pięć podmiotów może się dogadać tylko czasowo – nie wierzę, że potrafią stworzyć coś trwałego.
Przypomina to Sejm z lat 1991-1993. Zapewne w nowym parlamencie nie będzie aż takiego poziomu planktonizacji, ale wróżę, że skończy tak samo jak tamten. A my szybko pojawimy się ponownie przy urnach.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















